Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

Real Madrid


Cristiano.

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 4 tys.
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi
Opublikowano

Real Mardyt widzę tylko jako klub z wieloma trofeami - Tylko ;>

(Nie , nie lubię Barcelony)

O co chodzi?

 

Osobiście nie moge się doczekać pierwszego gran derbi z nowym trenerem i wzmocnieniami. Wyczekuje z niecierpliwością pierwszego meczu w przygowaniach do kolejnego sezonu oraz na transfery. ;)

d28tGcM.png


Opublikowano

Isco oficjalnie piłkarzem Realu :) Dzisiaj na konferencji prasowej przestawił się na Santiago Bernabeu!
Wiadomo już, że będzie grał z numerem 23 :)
1044396_488934917842101_1743529210_n.jpg
Piłkarz na murawie pokazał kilka fajnych sztuczek i podał około 15 piłek na stadion :) Szacun!

420101414077782925230.png

Nie zrozumiales mojej decyzji? Potrzebujesz pomocy? Napisz do mnie! :)

Opublikowano

No, no ciekawy transfer ;) Real z sezonu na sezon co raz mocniejszy

fearless :
zaczęcie przygody z nimi : 23 sierpnia 2012
zakończenie przygody z nimi : 6 sierpnia 2013

Pozdrawiam osoby które w gildii są od początku - tylko te osoby tworzą tą gildie

Opublikowano

Na prezentacji był spięty i to bardzo, jego pierwsza w życiu, gubił się momentami i nie potrzebnie wstał jak Perez mówił do mikrofonu. Sympatyczny zawodnik, już po badaniach, będziemy mieli dobra prawe skrzydło w przyszłym sezonie, nie tak jak w poprzednich, że zawodnicy grali na lewe skrzydle wyłącznie, bo prawe było mizernie (Di Maria bez formy, Arbeloa bardzo słaby w ataku i średni w obronie).

d28tGcM.png


Opublikowano

Asier Illaramendi w Realu Madryt za 38 mln euro! No ciekawie, tyle transferów przyszłościowych w tym sezonie, młodzi zawodnicy:
Nacho, Isco, Carvajal, Casemiro, Illaramendi, Jese Rodriguez, Morata.

d28tGcM.png


Opublikowano

Real w oficjalnym komunikacie napisał, że zapłacili za Asiera nieco ponad 32 miliony, a reszta to podatek. xD Jakoś tak to było :D

1393461645-U349224.png

Opublikowano

Szejk też zawyża ;). Na pewno parę klubów, które są kupione przez szejków biły się o niego i tak zawyżyły cenę.

NateRobinson_zps5c418c8c.png


Opublikowano

Real bardzo dobry klub chociaż nie oglądam ligi hiszpańskiej to gdybym miał zacząć kibicowałbym Realowi :)

Liczę na to że Real po wzmocnieniu wygra ligę :)

2hxtusn.png


East To West!


Arsenal Is The Best!


Fuck The Rest!

Opublikowano

Bale kupia i bd git ;]

Tak jak kolega wyżej :) Jeszcze tylko młody utalentowany napastnik i Real gotowy na sezon 2013/2014 :)

 

ps. wątpie, że Bale będzie nasz.. kwota strasznie odstrasza.

 

" Real Madryt żąda za Higuaína 40 milionów euro, jednak do tej pory nikt nie złożył oferty za niego. Gdyby Królewscy zarobili 35-40 milionów euro, zaczęliby się starać o Bale’a. Ancelotti zaakceptuje takie rozwiązanie, więc należy tylko czekać na dalsze rozstrzygnięcia w sprawie Higuaína. "

Opublikowano

Tak jak kolega wyżej :) Jeszcze tylko młody utalentowany napastnik i Real gotowy na sezon 2013/2014 :)

 

ps. wątpie, że Bale będzie nasz.. kwota strasznie odstrasza.

 

" Real Madryt żąda za Higuaína 40 milionów euro, jednak do tej pory nikt nie złożył oferty za niego. Gdyby Królewscy zarobili 35-40 milionów euro, zaczęliby się starać o Bale’a. Ancelotti zaakceptuje takie rozwiązanie, więc należy tylko czekać na dalsze rozstrzygnięcia w sprawie Higuaína. "

Teraz powątpiewam, że Pipita w ogóle gdzieś odejdzie. Sprawa z Arsenalem przycichła, bo Real żąda za dużo. Kanonierzy niby starają się o Suareza, ale to może być kolejny wymysł portalu "transfery.info" podobnie jak z Rooneyem. Choć gdyby Wenger wyłożył więcej kaski na stół to możliwe, że Urugwajczyk dołączyłby do Arsenalu.

Co do Bale'a to moim zdaniem nikt go nie kupi do póki nie złoży transfer request.

NateRobinson_zps5c418c8c.png


Opublikowano

Co do Bale to Perez musi być mocno zdeterminowany aby kupić Walijczyka kiedy na każdej prezentacji kibice krzyczą mu żeby go kupił, albo skandują jego imię tak jak dwa dni temu xD

1393461645-U349224.png

Opublikowano

Jakby ktoś chciał poczytać częśc biografii Ancelottiego to w spoilerze jest.

 

„Jesteś najlepszy”
„W 2006 roku zaakceptowałem ofertę Realu Madryt. Musze przyznać, że nie była to trudna do podjęcia decyzja. Praca w stolicy Hiszpanii wydała mi się świetną perspektywą na przyszłość. Gdy otrzymałem propozycję, byliśmy jeszcze przed finałem w Atenach (chodzi o finał Ligi Mistrzów w 2007 roku. Milan prowadzony przez Ancelottiego wygrał wówczas w Atenach z Liverpoolem 2:1 – przyp. red.). Włodarze Realu jednak doceniali pracę, którą wykonywałem w Mediolanie. Powiedzieli mi, że jestem «Najlepszy». Dlaczego nazwali mnie «Najlepszym»? Ponieważ miano The Special One było już zarezerwowane dla José Mourinho. Byłem ciekaw, jak prowadzi się zespół, w którym dano by mi spokojnie pracować. Wysłannicy Królewskich przyjechali do mnie, a ja z radością podpisałem przedwstępną umowę. Kontrakt, na mocy którego miałem zarabiać pięć milionów euro rocznie, czyli prawie dwa razy więcej niż w Milanie, miał obowiązywać przez trzy lata”.

Kolacja z Ramónem Martínezem
„W czasie negocjacji nie było mi dane poznać Florentino. Jestem jednak pewien, że zatrudnienie mnie było jego pomysłem. Pérez był szefem wszystkiego, drugim królem zaraz po Juanie Carlosie. Byłem pierwszym nazwiskiem na jego liście zakupów. To było ekscytujące. Decydującym spotkaniem była kolacja z ówczesnym dyrektorem sportowym Królewskich Ramónem Martínezem, który odwiedził mnie w Mediolanie. Rozmawialiśmy przez kilka godzin o piłkarzach i o powodach, dla których zdecydowano się własnie na mnie. Ramón powiedział mi, że podoba mu się to, jak potrafię operować drużyną oraz, że Realowi odpowiada moja wizja futbolu. Istniał jednak jeden problem: mój kontrakt z Milanem. Przekazałem Martínezowi, że jeśli Rossoneri pozwolą mi na jego rozwiązanie, z chęcią przejmę drużynę Blancos. Zakomunikowałem też jednak, że nie chcę rozstawać się z Milanem w atmosferze konfliktu”.

Ancelotti podpisuje kontrakt krzycząc Olé!
„Rozmawiałem też z innymi działaczami Merengues. Jednym z nich był José Ángel Sánchez. Był odpowiedzialny za kontakty i podejmował kluczowe dla klubu decyzje. Wszyscy byliśmy zgodni: miałem zostać nowym szkoleniowcem Realu Madryt. Sánchez powiedział, że w ciągu dwóch godzin prześle faksem dokumenty do biur Milanello. Odpowiedziałem mu, że lepiej, by zaadresował je bezpośrednio do mojego domu. Gdyby ktoś w Milanie zobaczył te papiery, scena mogłaby wyglądać jak wyjęta z horroru. Dzwońcie po egzorcystę! Odebrałem faks w domu. Sześć kartek bez żadnego logotypu Realu Madryt. W dokumentach wszystko pokrywało się z obietnicami. Nie prosiłem ich o gwiazdkę z nieba, lecz prawie. Dotrzymali słowa. Podpisałem tam, gdzie musiałem i odesłałem dokumenty krzycząc Olé!. W kontrakcie znajdowała się też klauzula zawarta na moją wyraźną prośbę. Umowa nabrałaby mocy tylko w przypadku, gdy Milan pozwoli mi na odejście”.

Galliani uniemożliwia operację
„Zapukałem do drzwi Gallianiego, po czym wszedłem do jego gabinetu. U siebie w domu to on rozdaje karty. Adriano już na wstępie powiedział mi: «Nie ma mowy, Carletto. Zostajesz z nami i przedłużasz kontrakt. Wykonałeś tu kawał świetnej roboty. Nie możesz odejść». Odparłem jedynie, że «widząc, jak wygląda sytuacja z przyjemnością będę kontynuował karierę w Milanie». Zadzwoniłem do Madrytu i przedstawiłem opinię Gallianiego. Podziękowałem za wszystko dodając, że zainteresowanie ze strony takiego klubu, jak Real Madryt to dla mnie zaszczyt. Wśród pamiątek wciąż trzymam tamtą przedwstępną umowę. Zajmuje honorowe miejsce w mojej kolekcji”.

Prorok Florentino
„Od tamtego czasu Pérez kontaktował się ze mną wiele razy. Gawędziliśmy i wymienialiśmy opinie. Szanuję go. Florentino kocha Real Madryt. Obaj lubimy futbol, kochamy życie i zapewnianie ludziom rozrywki. Pewnego razu, gdy rozmawialiśmy, powiedział mi coś wyjątkowego: «Carlo, w końcu zostaniesz trenerem Królewskich». Od tamtej pory powtarza mi to przy każdej możliwej okazji. Zanim to jednak nastąpi, będzie musiał znosić konsekwencje popełnionego przez siebie grzechu (chodzi o zatrudnienie Mourinho – przyp. red.)”.
Ja tu jestem trenerem
„Wiadomość dla całego świata: To ja decyduję o ustawieniu drużyny. Tylko ja, zawsze. Chcę, by to pozostało jasne. Oczywiście, Berluscocni pytał mnie czasami, dlaczego wystawiłem czy zdjąłem jakiegoś zawodnika. Zdarzało się, że dyskutowaliśmy, gdy sadzałem na ławce jego ulubieńców albo któregoś z utalentowanych piłkarzy, który nie zwykł obserwować meczów z ławki. W ostatnim czasie padło na Ronaldinho, a przedtem na Rui Costę. Silvio uwielbiał Van Bastena i Savićevicia, teraz jego ulubieńcem jest Kaká. Gdy prezes chce, byś wytłumaczył się z jakiejś decyzji, musisz to zrobić. To twój obowiązek. Uważam, że to sensowne”.

Nerwy ze stali
„Stale jestem narażony na jakieś niebezpieczeństwa. Pracowałem w klubach, w których co chwilę zmienia się trenerów. Trzęsienia ziemi, które musiałem przetrzymywać miały różne wartości stopni w skali Richtera. Wszyscy sobie wygodnie siedzą, podczas gdy ja znajduję się tuż nad kraterem czynnego wulkanu. Zawsze tak było. Żyję pod ciągłą groźbą zwolnienia”.

Dzień, w którym wybuchłem
„Moja praca w Milanie zaczęła się od porażki 2:0 z Bolonią. Graliśmy żałośnie. Po raz pierwszy i chyba ostatni w życiu straciłem wtedy nerwy. Poniósł mnie gniew. Uderzyłem pięścią w stół, kopnąłem drzwi, rzuciłem butelką i zacząłem krzyczeć. Obrażałem wszystkich. Nie zabrakło wycieczek personalnych. Wykrzykiwałem okropieństwa. Tamto wydarzenie wstrząsnęło drużyną i kompletnie ją odmieniło”.

Motywowanie Alem Pacino
„Gdy muszę sprostać podobnym sytuacjom (mowa o finale Champions League w 2003 roku przeciwko Juventusowi – przyp. red.), najważniejsze dla mnie są dwie rzeczy: jasność i koncentracja. Kilka dni przed spotkaniem, zamiast odprawy taktycznej, puściłem moim piłkarzom scenę z filmu «Męska gra», w której Al Pacino grający rolę trenera drużyny futbolu amerykańskiego przemawia do zawodników przed kluczowym spotkaniem: «W życiu walczymy o każdy cal. Bo w grze, życiu czy futbolu margines błędu jest bardzo mały. Albo zwyciężymy jako zespół, albo zginiemy jako jednostki». Przygotowałem też materiał wideo z naszej drogi do finału. Zapaliłem światło i powiedziałem moim graczom, że to zwycięstwo jest już ostatnią rzeczą, której nam potrzeba. Z czystym sumieniem przyznałbym wtedy samemu sobie Oscara”.

Kibicowanie
„Zawsze miałem jedną wadę. Gdy zaczynałem pracę w jakimś klubie, automatycznie stawałem się jego fanem numer jeden. Nie każdy szkoleniowiec tak ma, jestem w stanie się założyć. Nie jestem biznesmenem. Jestem romantykiem na starą modłę. Szanuję kulturę i historię klubów, które trenuję. Myślę, że to idealne rozwiązanie, by dobrze odnaleźć się w pracy. Pod żadnym pozorem nie wolno robić jednej rzeczy. Nie można zaczynać współpracy z drużyną od wydawania rozkazów. Z drugiej strony, nie do przyjęcia jest, gdy w klubie kwestionuje się twoje decyzje. To nierozsądne. Działa to tylko na szkodę zespołu”.

Jedzenie moją pasją
„Futbol jest jak posiłek z przyjaciółmi – im więcej jesz, tym większy odczuwasz głód. Jem bardzo dużo i jestem z tego powodu przeszczęśliwy. Jestem mistrzem Włoch, Europy i świata, ale zabierzcie mnie tylko do Trattorii… siadajcie i obserwujcie co się dzieje dalej. Jesteś tym, co jesz”.
Cud w Reggianie
„Jako trener zadebiutowałem w Serie B. Już po trzech miesiącach chciano mnie zwolnić. Ukarano mnie, bo nawet nie miałem pełnych uprawnień. Mój asystent wiedzę czerpał ze skarbu kibica Calcio, a trener przygotowania fizycznego był emerytowanym dyskobolem. W naszych szeregach mieliśmy też Di Costanzo – Maradonę dla ubogich. Po siódmej kolejce kręciliśmy się w ogonie tabeli. Sezon skończyliśmy z awansem. Szczęśliwy etap mojej kariery”.

Czytający w myślach Colina
„Gdy byłem już szkoleniowcem Parmy, w meczu z Juventusem mistrzostwo wymknęło nam się z rąk. Wygrywaliśmy 1:0, jednak Colina odgwizdał skandalicznego karnego dla przeciwnika. Krzyknąłem wówczas do niego z ławki: «Świetna decyzja!». Skierował się w moją stronę, po czym pokazał mi czerwoną kartkę. Spytałem go, co wyprawia. Odparł, że właśnie wysyła mnie na trybuny. Po meczu poszedłem się z nim zobaczyć. Powiedział mi, że wyrzucił mnie, ponieważ wyczytał z ruchu warg, że nazwałem go idiotą. Odparłem jedynie, że, owszem, tak właśnie pomyślałem, ale przecież nie powiedziałem tego na głos. Myślę, że był bardzo dobry. Umiał nawet czytać w myślach”.

Uciekając z Fenerbahçe
„Kiedy planowano zwolnić mnie z Parmy, zadzwonili do mnie włodarze Fenerbahçe. Nie interesowała mnie jednak ich propozycja. Nalegali, bym złożył niezobowiązującą wizytę w Stambule, która zostanie zachowana w tajemnicy. Poleciałem prywatnym samolotem i... czekało już na mnie tysiące fanów. Zaoferowano mi kontrakt, na mocy którego zarobiłbym trzy miliony dolarów za trzy lata pracy. W Parmie płacono mi zdecydowanie mniej. Mimo to, wciąż nie miałem zamiaru pracować w Turcji, nie miałem doświadczenia. Specjalnie wymyślałem kolejne zachcianki, by w końcu się zmęczyli. Oni jednak na wszystko się zgadzali! Wróciłem do Parmy, gdzie miałem jeszcze obowiązującą umowę. To pozwoliło mi uciec ze Stambułu. Musiałem tylko jeszcze zakomunikować Fenerbahçe, że nie zostanę ich szkoleniowcem. Byłem jednak tchórzem. Moja żona zadzwoniła, by przekazać im tę informację. Co za wstyd...”

Kontrakt z Juventusem
„Zanim udałem się do Turcji, zadzwonił do mnie Luciano Moggi. Pomyślałem, że chcą negocjować transfer jakiegoś piłkarza. Kiedy ostatecznie udało mi się spławić Fenerbahçe, umówiłem się z zarządem Juve na spotkanie. Zobaczyłem się więc z Antonio Giraudo i Roberto Battegą. Zakomunikowali mi, że widzą mnie w roli trenera Juventusu. Pomyślałem, że są szaleni. Wariatowi trudno jednak cokolwiek powiedzieć. Złożyłem podpis na sporządzonym odręcznie kontrakcie. Wróciłem do domu i krzyknąłem: «Jestem nowym trenerem Juve!». W odpowiedzi usłyszałem, że mam «iść się pieprzyć». Nosiłem tę umowę ze sobą wszędzie, ponieważ nikt nie chciał mi uwierzyć”.

Środkowy palec w kierunku ultrasów
„W pierwszym tygodniu pobytu w Turynie zobaczyłem obelisk z napisem: «Świnia nie może być trenerem». Dobry początek. Moggi poprosił ultrasów, by mnie nie atakowali i zawiesili broń. Byłem dla nich wrogiem. Środkowy palec, który pokazałem kibicom zgromadzonym na jednej z trybun Stadio Delle Alpi, gdy byłem już w Milanie, był własnie gestem skierowanym w stronę ultrasów Juventusu. Zawsze powtarzali to samo: «Świnia nie może być trenerem». To wprawiało mnie we wściekłość. To był objaw braku szacunku dla świń”.

Koszmar w Stambule
„Ludzie mają w zwyczaju mnie pytać, co działo się w mojej głowie, gdy Liverpool podniósł się z kolan i zdołał odrobić trzybramkową stratę. Odpowiedź jest prosta: nic. Zero. Mój mózg był wtedy niczym czarna dziura. Nigdy nie obejrzałem ponownie tamtego spotkania. Nigdy tego nie zrobię. Nie dlatego, że mnie to boli, lecz dlatego, że jest to pozbawione sensu. Teraz widzę tamtą porażkę tak, jak każdą inną. Przeszła mi już depresja”.

Boże chroń Królową
„Mam jedno szczególne wspomnienie związane z finałem FA Cup, gdy byłem menedżerem Chelsea. Książę William życzył mi przed meczem szczęścia. Chciałem mu odpowiedzieć, a konkretniej poprosić go, by przedstawił mi swoją babcię. Nie miałem jednak odwagi. Podziwiam Królową Elżbietę, jest niesamowita. Chciałbym ją poznać, jednak nie wiem w jaki sposób mógłbym tego dokonać. Nie pójdę przecież do Pałacu Buckingham, nie zadzwonię dzwonkiem do drzwi i nie powiem: «Cześć, jestem Ancelotti. Można pogadać z Elżbietą?» Jedyne, co mogę zrobić, to wygrywać i mieć nadzieję, że Królowa kiedyś to zauważy”.

 

Źródło: Realmadrid.pl

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...