Skocz do zawartości

Fli_PL

Postmaker
  • Postów

    1 224
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Ostatnia wygrana Fli_PL w dniu 19 Grudnia 2013

Użytkownicy przyznają Fli_PL punkty reputacji!

1 obserwujący

O Fli_PL

  • Urodziny 02.01.1994

Metody kontaktu

  • GG
    11347022

O użytkowniku

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    C:\

Ostatnie wizyty

8 806 wyświetleń profilu
  1. Fli_PL

    Wesołych Świąt

    Tak btw, żaden nie był kopiowany :P
  2. Zaczynijmy od tego, że kilka dni temu nie odwiedzałeś mojego profilu tylko dopiero dziś, chwilę temu a w historii moich statusów, gdzie pisałem o zdawaniu prawa jazdy (potrzebne 18 lat) oraz maturze (muszę dodawać wiek?) mają daty których nie mogę zmienić No tak jestem geniuszem zła i już ponad rok temu celowo ściemniałem że jestem pełnoletni, żeby teraz móc prowadzić bloga!
  3. Fli_PL

    Wtajemniczenie..

    Dzięki Myślę, że znajdę czas i temat na kolejne wpisy z "pamiętnika", a szczególnie, że np. jutro czas zacząć praktykę i czuję że będzie beka Ale i tak najbardziej cieszy mnie, że komuś się moje wypocinki podobają
  4. A gówno, żadnego zgonu nie będzie, zgon zaliczą wszyscy ci którzy wrzucają filmy na YT tylko żeby zarobić pieniądze, a to w większości ludzie dla których nie liczy się jakość tylko ilość i wyświetlenia. YT nawet zyska na tym bo całe to ścierwo liczące tylko na pieniądze odpłynie jak ścieki i zostaną tylko ludzie, którzy robią to z pasją.
  5. Fli_PL

    Wtajemniczenie..

    Cześć, to już drugi - a niech mnie lasso świśnie - wpis na moim blogu Dzisiaj opowiem o tym jak wygląda moja pierwsza praca w życiu i co mnie w niej spotkało. W pierwszej części zachwycałem się, że dostałem posadę w Call Center. No niestety nikt nas nie lubi, zresztą ja sam trolluję tych spamerów, którzy za chiny nie chcą się rozłączyć i bez przerwy pytają a dlaczego, a po co, no ale przecież... Najgorsze, że jak trafisz na upartego delikwenta to nawet jak rzucisz słuchawką to skurczybyk zaraz oddzwoni! No ale dzisiaj przekonałem się, że ci wszyscy upierdliwi dojadacze to też ludzie, ba! Jacy ludzie Ale od początku. Pamiętacie może, jak opisywałem oczekiwanie na rozmowę rekrutacyjną? Napisałem, że z pokoju wyszła dziewczyna w moim wieku i dałbym sobie głowę uciąć, że jej się nie udało. To jest Pati - udało jej się, i pracujemy obok siebie :P (Imię zmienione) Wczoraj byłem na szkoleniu teoretycznym, i o zgrozo byłem tylko ja i Pati - tam też poznaliśmy się (na rozmowie nie zagadałem do niej ani słowem bo ona wyszła a ja zostałem poproszony) oraz poznaliśmy naszą liderkę - Trafkę (ksywka też zmieniona). Wytłumaczyła nam o co chodzi z produktem, który będziemy reklamować, po czym kazała odpowiadać na pytania typu: Dlaczego obniżenie rachunku o 20% nadal jest dla nas opłacalne? - Z udawanym lekkim zastanowieniem rzucałem tekst - A no bo nas firma wynajęła, żebyśmy do jej klientów dzwonili to możemy nawet o 100% im obniżyć rachunek i tak kase dostaniemy a problem będzie miał nasz zleceniodawca Chwilka śmiechu i jakoś to zleciało. Dzisiaj natomiast odsłuch, czyli przysłuchiwanie się rozmowom już wdrożonych cc'erów z klientami. Wchodzimy razem z Pati na salę, z której wcześniej słyszeliśmy tylko krzyki typu "Pani Krystyno, ale PANI KRYSTYNO, pani przyniesie umowę a ja tu poczekam, no ale proszę pani, pani Krystyno na miłość Boską, ja się nie rozłączę, proszę spokojnie iść po tę umowę pani Krystyno!" - i tak bite 10 minut Wchodzimy, ogromne pomieszczenie, masa boksów i masa ludzi, niektózy rozmawiają dłubiąc w nosie, inni coś smarują na kartkach, jeszcze inni tłumaczą na czym polega promocja stojąc 2 metry swojego boksu, w ogóle odwróceni plecami, nie zwracając uwagi na to co się dzieje na ekranie a jeszcze inni w uwadze lustrują tablicę wyników. Nasza liderka, Trafka prowadzi nas na sam koniec, do najdalszego kąta sali, gdzie na przemian krzyczy albo dziewczyna albo jakiś chłopak. Tak, okazuje się że to ich będziemy słuchać. Modląc się o moje bębenki uszne przywitałem się grzecznie z Justyną, która okazała się bardzo fajną ale nerwową dziewczyną Pati z kolei trafiła do krzykacza Marka. Lekko zdezorientowany patrząc na to całe oprogramowanie zastanawiam się, co do czego służy.. Jest jakiś kalkulator, jest konsola do połączeń, są jakieś formularze strach się bać. Pewnie zastanawiałbym się dalej ale nagle usłyszałem w słuchawce "Halo". Chwila ciszy "Halo??" Zastanawiam się, czy przez przypadek do kogoś zadzwoniłem, czy może to automatycznie mnie przydzieloło do czyjejś rozmowy, czy już zacząć rozmawiać, no ale ku*wa, dziś miały być tylko odsłuchy, miałem się przysłuchiwać, ja nie wiem jak się do tego zabrać! Nerwowo szukam skryptu rozmowy za monitorem, trzęsącą się ręką otwieram, czytam, biorę głęboki wdech... jeszcze chwila, kocha to poczeka mi się nie spieszy do rozmowy... "o Bohże das pomagi mni!!" i z mojego gardła wydobywa się chrypiący głos: "Dz-dzień dobry, nazywam się..." W tym momencie dostaję mocny, ale na prawdę mocny strzał w lewe ramię, wystraszony patrzę w bok a tam Justyna spode łba na mnie łypie, jakby czychała na moje życie... A następnie zaczyna swoją fornułkę nieco inną niż ta na skrypcie. Okazało się że zapomniała włączyć mikrofon i pani w słuchawce nic nie słyszała, dlatego pytała ciągle "Halo" a ja, kretyn skończony zabierałem się do targowania z nią Kolejny telefon, tym razem już pewny siebie postanawiam milczeć. "Dzień dobry z tej strony Justyna Mućka z firmy Kokodżambo i do przodu, czy mam przyjemność rozmawiać z osobą odpowiedzialną za opłaty prądu?" "Tak" "W takim razie ile ma pan zegarów w domu?" (chodzi o liczniki poboruyu energii) "Ale persze pani, to jest magiczny dom - on jest ale go nie ma, dowidzenia!" Patrzę na Justynę, a ona patrzy na mnie. Bałem się że ona zaraz wybuchnie (bo jak już wspominałem to jest nieco nerwowa) ale widocznie magiczny dom ją rozłożył na łopatki. Poszła zapalić I tak oto poznałem tę niewdzięczną pracę z drugiej strony - łatwo jest oceniać negatywnie tych sku*wysynów z call center, sam do niedawna rzucałem wulgami do słuchawki, kiedy 5 dzień z rzędu ta sama panienka dzwoniła do mnie proponując mi smartfona za 2 grosze i gwiazdę śmierci w garażu. Jednak teraz kiedy już wiem, jak wygląda miejsce, z którego telefonują ci ludzie, jaka jest tam atmosfera (mamy kinecta, codziennie dzielimy się na grupy, i jeśli ktoś podpisze umowę to idzie i gra na kinekcie, drużyna która zdobędzie najwięcej punktów w ów grze, dostaje krate piwa/2 flachy wódki/150-300zł do podziału ) Tam też są ludzie, zdziwiłem się :P, ale są no i jestem ciekaw ile kur* i ch*jów się nasłucham :P Może kiedyś do was zadzwonię i zaoferuję gruszki na wierzbie Swoją drogą, kiedy znam jedną z tych ofert które są spamowane z CC - to może wydawać się jakimś przekrętem ale w rzeczywistości na niczym się nie traci A zawsze byłem przekonany że to ściemy jak stąd do Sarajewa. No nic, na zakończenie dodam, że jeśli pamiętacie ów dwa cuda natury - panią recepcjonistkę oraz panią A - jesteśmy już na ty i wypiliśmy dziś razem kawkę
  6. niestety, szukaj dalej
  7. Nie ukrywam, że w moim życiu kobiety są najważniejsze ale może jednak postaram się hamować swoje szowinistyczne spostrzeżenia :P Bardzo się cieszę, że mój swego rodzaju pamiętnik przypadł Wam do gustu, postaram się więc szkrabnąć coś od czasu do czasu
  8. Dziękuję :P
  9. Hej, słowem wstępu, od dawna korciło mnie stworzenie bloga, na którym miałbym publikować pewne epizody z mojego życia bo czasem jest ono parodią i wydaje mi się, że ktoś tam na górze/w jądrze Ziemi czerpie wiele przyjemności z uprzykrzania mi żywotu No więc stwierdziłem - a napiszę coś, może poprawi wam to humor może uznacie, że jestem kretynem - próba nie strzelba, co cię nie zabije to cię wk*rwi Nazywam się Fli mówcie mi Fli (nie cierpie swojego imienia), mam prawie 20 lat i kilka miesięcy temu wydostałem się spod klosza mamusi i tatusia aby żyć na własny rachunek. Zajmuję się projektowaniem i programowaniem stron WWW, jednak traktuję to bardziej jako pracę dorywczą... Studiuję Inżynierię Oprogramowania na Uniwerytecie Jagiellońskim (a raczej studiowałem bo w ciągu pierwszego miesiąca na uczelni pojawiłem się magiczne 4 razy ). Z powodu mnóstwa wolnego czasu jak i braku pieniędzy postanowiłem zadbać o swoją karierę zawodową i o tym będzie ten wpis. Zaczęło się kilka dni temu kiedy znów desperacko szukając dyszki na papierosy stwierdziłem - nosz kurdele bele tak być nie może, Fli, drogi delikwencie jak tak dalej pójdzie to na święta do domu nie będziesz w stanie wrócić... trzeba znaleźć pracę! - no i zacząłem szukać, na ta*ica dot pl znalazłęm kilka ofert dla karierowych żółtodziobów, głównie Call Center, kasjerka, sprzątaczka (no niestety z dwóch ostatnich nikt nie odpowiedział ), znalazłem także ogłoszenie "Szukamy gracza w gry MMO.". No cóż, rozbudowane niczym depesza za komuny, brakowało tylko STOP na końcu zdania ale stwierdziłem, że można spróbować. Trzeba CV. No dobra, piszemy CV, Imię, nazwisko, numer telefonu, ukończone szkoły, poprzednie stanowiska... hmmm ciekawe czy zaplusuje fakt, że władałem imperium ... w Plemionach (no co, rumuńskie krowy z Farmville mają się dobrze ). Niestety najważniejsza rubryka świeciła jedną skromną pozycją "Projektowanie, programowanie oraz pozycjonowanie stron WWW" - o wszelmożny Yodo, może wystarczy... - Rozesłałem około 20 CV po czym odpalając wysępionego szluga stwierdziłem - na dziś dość. Wczoraj zadzwoniła do mnie miła pani - nazwijmy ją dalej pani A - która słodkim głosem oznajmiła że jest zainteresowana moją ofertą i chciałaby się ze mną spotkać następnego dnia o godzinie 11:30 w biurze. Uhahany miło podziękowałem, potwierdziłem przybycie o rozłączyłem się. - emmm dobra, ale z jakiej firmy dzwoniła, rozesłałem 20 zgłoszeń, ku*wa gdzie w ogóle znajduje się to biuro? - Próbując przypomnieć sobie moment w którym pani A przedstawiała siebie jak i firmę w przedstawicielstwie której dzwoni sprawdziłem maila. Tak! napisała mi również e-mail. Wszystko pięknie ładnie, odpisałem z zapytaniem czy muszę posiadać na razmowie jakieś dokumenty/przedmioty ale niestety nie odpisała. W dniu sądu obudziłem się o 9 rano, poranna higiena, śniadanie złożone z herbaty i wzdychania do krokietów współlokatora i można się zbierać. Wyciągam garniak, w miarę OK, niestety z koszulą już nie było OK. Cała pomięta a żelazka brak, na prasowanie książką... czy jest tu jakaś książka? Ehh no trudno, zakładam wymiętoloną koszulę, garniak i wychodzę do przedpokoju założyć krawat przed lustrem. Ubieram buty po czym oznajmiam koledze - idę na rozmowę kwalifikacyjną - yyyyyyyy tak ubrany? - myślę, no co mam w majtkach lecieć? Krótki ogólnowład postury i uświadamiam sobie że założone spodnie nie są częścią garnituru... tylko spodniami moro - Szybko uzupełniłem brakujący komponent wyglądu pracownika biurowego i ruszyłem. Przypominając sobie trasę wytyczoną przez jakdo*adę dot pl skręciłem gdzieś za bloki (poruszałem się pieszo albowiem do biurowca mam 15 minut z buta) dziwiąc się że serwis ten wytycza trasę nawet po udeptanych ścieżkach. Niestety - ziemia zaczęła rozmarzać i zrobiło się nieco brudnawu a dodatkowo jakiś użytkownik działek zaspawał furtkę niewiadomo kiedy. - nosz ku*wa mać nie wrócę się bo nie zdążę... trzeba przejść - po morderczej przeprawie przez płot w garniaku, miejscami pobrudzony ale jakże pozytywnie nastawiony ruszyłem dalej Po wjechaniu na piętro numer 5 i wejściu do recepcji przeżyłem pierwszy mindfuck - pani recepcjonistka - dwudziesto góra cztero letnia piękna brunetka z intrygującym dekoltem przywitała mnie uśmiechem i zapytała czy przyszedłem na rozmowę kwalifikacyjną - tak, oto i jestem - rzekłem z bananem na mordzie, a panienka schyliła się lekko po formularz. Może zabrzmi to mało elegancko ale wierzcie mi lub nie - niemal wypadły mi gały Po wypełnieniu formularzu z jeszcze większym bananem na mordzie wróciłem i usłyszałem że zaraz zostanę poproszony na rozmowę. Czekam Czekam Czekam jakieś 15 minut, po czym z drzwi obok wychodzi dziewczyna w moim wieku ze skwaszoną miną - oho, pewnie jej się nie udało... Nie może być aż tak źle ... - zaraz po niej wychodzi IDEAŁ - idealne wymiary, ~184 cm wzrostu, blond włosy po ramiona, niebieskie oczy i ta szlachetność na końcu pleców - w leginsach... Jak się okazało była to pani A (nie dziwne że miała taki słodki głos), która dnia poprzedniego do mnie dzwoniła, poprosiła mnie do biura, przedstawiła się milutko, podczas gdy ja z trudem walczyłem o utrzymanie kontaktu wzrokowego. Nie ma tego złego przynajmniej zasada uśmiechania się bez przerwy nie była już taka trudna do przestrzegania :P Nawiązał się dialog: pA - Cieszę się, że pan przyszedł, odpisałam na pana e-mail, aby zabrał pan ze sobą dobre nastwaienie i widzę że posłuchał pan rady ja - ależ oczywiście (tymczasem gdzieś w zwojach mózgowych) - nie droga pani A, to nie przez e-mail ten entuzjazm Rozmowa wyglądała całkiem luźnie, miła i piękna pani A pytała mnie o moje zainsteresowania, aspiracje, cechy dominujące - czułem się bardziej jak na randce w ciemno niż na rozmowie kwalifikacyjnej - i jestem chyba pierwszym człowiekiem na świecie, który odniósł przyjemność z przeprowadzenia jednej z najbardziej stresujących rozmów w życiu Niestety wszystko co dobre, szybko się kończy, pani A oznajmiła, że rekrutację przeszedłem mega pozytywnie i chce mnie widzieć jutro na szkoleniu. Uradowany pożegnałem się z dwoma cudami natury (chodzi mi tu o panią A i panią recepcjonistkę oczywiście) i wróciłem do mieszkania z nadzieją, że jutrzejszy dzień również będzie pełen ciekawych i pięknych (if you know, what i mean ) "sytuacji" Jeśli przeczytałeś cały post - szczerze gratuluję
  10. To wszystko wina graczy... W LoLa zaczęły grać małe pryszczate mordki, które myślą, że są BOGAMI i mogą wszystko... o ironio.
  11. A co mi tam, biorę udział.
  12. Jakby nie bylo to to jest intro pod sony vegas a nie pod camtasie... Jakie rozszerzenie ma pobrany plik?
  13. oczywiscie ze oryginal co za pytanie...
  14. Komputer leci do komputronika - najprawdopodobniej do wymiany pojdze zel termoprzewodzacy przy procesorze. dzieki za pomoc
×
×
  • Dodaj nową pozycję...