Wtajemniczenie..
Cześć, to już drugi - a niech mnie lasso świśnie - wpis na moim blogu
Dzisiaj opowiem o tym jak wygląda moja pierwsza praca w życiu i co mnie w niej spotkało.
W pierwszej części zachwycałem się, że dostałem posadę w Call Center. No niestety nikt nas nie lubi, zresztą ja sam trolluję tych spamerów, którzy za chiny nie chcą się rozłączyć
i bez przerwy pytają a dlaczego, a po co, no ale przecież... Najgorsze, że jak trafisz na upartego delikwenta to nawet jak rzucisz słuchawką to skurczybyk zaraz oddzwoni!
No ale dzisiaj przekonałem się, że ci wszyscy upierdliwi dojadacze to też ludzie, ba! Jacy ludzie
Pamiętacie może, jak opisywałem oczekiwanie na rozmowę rekrutacyjną? Napisałem, że z pokoju wyszła dziewczyna w moim wieku i dałbym sobie głowę uciąć, że
jej się nie udało. To jest Pati - udało jej się, i pracujemy obok siebie :P (Imię zmienione)
Wczoraj byłem na szkoleniu teoretycznym, i o zgrozo byłem tylko ja i Pati - tam też poznaliśmy się (na rozmowie nie zagadałem do niej ani słowem bo ona wyszła a ja zostałem poproszony)
oraz poznaliśmy naszą liderkę - Trafkę (ksywka też zmieniona). Wytłumaczyła nam o co chodzi z produktem, który będziemy reklamować, po czym kazała odpowiadać
na pytania typu: Dlaczego obniżenie rachunku o 20% nadal jest dla nas opłacalne? - Z udawanym lekkim zastanowieniem rzucałem tekst - A no bo nas firma
wynajęła, żebyśmy do jej klientów dzwonili to możemy nawet o 100% im obniżyć rachunek i tak kase dostaniemy a problem będzie miał nasz zleceniodawca
Chwilka śmiechu i jakoś to zleciało.
Dzisiaj natomiast odsłuch, czyli przysłuchiwanie się rozmowom już wdrożonych cc'erów z klientami. Wchodzimy razem z Pati na salę, z której wcześniej słyszeliśmy tylko
krzyki typu "Pani Krystyno, ale PANI KRYSTYNO, pani przyniesie umowę a ja tu poczekam, no ale proszę pani, pani Krystyno na miłość Boską, ja się
nie rozłączę, proszę spokojnie iść po tę umowę pani Krystyno!" - i tak bite 10 minut
niektózy rozmawiają dłubiąc w nosie, inni coś smarują na kartkach, jeszcze inni tłumaczą na czym polega promocja stojąc 2 metry swojego
boksu, w ogóle odwróceni plecami, nie zwracając uwagi na to co się dzieje na ekranie a jeszcze inni w uwadze lustrują tablicę wyników. Nasza liderka, Trafka prowadzi nas na sam koniec,
do najdalszego kąta sali, gdzie na przemian krzyczy albo dziewczyna albo jakiś chłopak. Tak, okazuje się że to ich będziemy słuchać. Modląc się o moje bębenki
uszne przywitałem się grzecznie z Justyną, która okazała się bardzo fajną ale nerwową dziewczyną
Lekko zdezorientowany patrząc na to całe oprogramowanie zastanawiam się, co do czego służy.. Jest jakiś kalkulator, jest konsola do połączeń, są jakieś formularze
strach się bać. Pewnie zastanawiałbym się dalej ale nagle usłyszałem w słuchawce "Halo".
Chwila ciszy
"Halo??"
Zastanawiam się, czy przez przypadek do kogoś zadzwoniłem, czy może to automatycznie mnie przydzieloło do czyjejś rozmowy,
czy już zacząć rozmawiać, no ale ku*wa, dziś miały być tylko odsłuchy, miałem się przysłuchiwać, ja nie wiem jak się do tego zabrać!
Nerwowo szukam skryptu rozmowy za monitorem, trzęsącą się ręką otwieram, czytam, biorę głęboki wdech... jeszcze chwila, kocha to poczeka
mi się nie spieszy do rozmowy... "o Bohże das pomagi mni!!" i z mojego gardła wydobywa się chrypiący głos:
"Dz-dzień dobry, nazywam się..."
W tym momencie dostaję mocny, ale na prawdę mocny strzał w lewe ramię, wystraszony patrzę w bok a tam Justyna spode łba na mnie łypie, jakby czychała na moje życie...
A następnie zaczyna swoją fornułkę nieco inną niż ta na skrypcie. Okazało się że zapomniała włączyć mikrofon i pani w słuchawce nic nie słyszała, dlatego pytała ciągle "Halo"
a ja, kretyn skończony zabierałem się do targowania z nią
Kolejny telefon, tym razem już pewny siebie postanawiam milczeć.
"Dzień dobry z tej strony Justyna Mućka z firmy Kokodżambo i do przodu, czy mam przyjemność rozmawiać z osobą odpowiedzialną za opłaty prądu?"
"Tak"
"W takim razie ile ma pan zegarów w domu?" (chodzi o liczniki poboruyu energii)
"Ale persze pani, to jest magiczny dom - on jest ale go nie ma, dowidzenia!"
Patrzę na Justynę, a ona patrzy na mnie. Bałem się że ona zaraz wybuchnie (bo jak już wspominałem to jest nieco nerwowa) ale
widocznie magiczny dom ją rozłożył na łopatki. Poszła zapalić
I tak oto poznałem tę niewdzięczną pracę z drugiej strony - łatwo jest oceniać negatywnie tych sku*wysynów z call center, sam do niedawna rzucałem wulgami
do słuchawki, kiedy 5 dzień z rzędu ta sama panienka dzwoniła do mnie proponując mi smartfona za 2 grosze i gwiazdę śmierci w garażu. Jednak teraz
kiedy już wiem, jak wygląda miejsce, z którego telefonują ci ludzie, jaka jest tam atmosfera (mamy kinecta, codziennie dzielimy się na grupy, i jeśli ktoś
podpisze umowę to idzie i gra na kinekcie, drużyna która zdobędzie najwięcej punktów w ów grze, dostaje krate piwa/2 flachy wódki/150-300zł do podziału
Tam też są ludzie, zdziwiłem się :P, ale są no i jestem ciekaw ile kur* i ch*jów się nasłucham :P Może kiedyś do was zadzwonię i zaoferuję
gruszki na wierzbie
Swoją drogą, kiedy znam jedną z tych ofert które są spamowane z CC - to może wydawać się jakimś przekrętem ale w rzeczywistości na niczym się nie traci
A zawsze byłem przekonany że to ściemy jak stąd do Sarajewa.
No nic, na zakończenie dodam, że jeśli pamiętacie ów dwa cuda natury - panią recepcjonistkę oraz panią A - jesteśmy już na ty i wypiliśmy dziś razem kawkę

5 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się