Skocz do zawartości

Fli_PeeLa przygody

  • wpisy
    2
  • komentarzy
    19
  • wyświetleń
    2 160

Dzień w którym Fli rozdziewiczył się zawodowo

597 wyświetleń

Hej, słowem wstępu, od dawna korciło mnie stworzenie bloga, na którym miałbym publikować pewne epizody z mojego życia bo czasem jest ono parodią i wydaje mi się, że ktoś tam na górze/w jądrze Ziemi czerpie wiele przyjemności z uprzykrzania mi żywotu

:) No więc stwierdziłem - a napiszę coś, może poprawi wam to humor może uznacie, że jestem kretynem - próba nie strzelba, co cię nie zabije to cię wk*rwi ;)

Nazywam się Fli mówcie mi Fli (nie cierpie swojego imienia), mam prawie 20 lat i kilka miesięcy temu wydostałem się spod klosza mamusi i tatusia aby żyć na własny rachunek. Zajmuję się projektowaniem i programowaniem stron WWW, jednak traktuję to bardziej jako pracę dorywczą... Studiuję Inżynierię Oprogramowania na Uniwerytecie Jagiellońskim (a raczej studiowałem bo w ciągu pierwszego miesiąca na uczelni pojawiłem się magiczne 4 razy

:D). Z powodu mnóstwa wolnego czasu jak i braku pieniędzy postanowiłem zadbać o swoją karierę zawodową i o tym będzie ten wpis.

Zaczęło się kilka dni temu kiedy znów desperacko szukając dyszki na papierosy stwierdziłem - nosz kurdele bele tak być nie może, Fli, drogi delikwencie jak tak dalej pójdzie to na święta do domu nie będziesz w stanie wrócić... trzeba znaleźć pracę! - no i zacząłem szukać, na ta*ica dot pl znalazłęm kilka ofert dla karierowych żółtodziobów, głównie Call Center, kasjerka, sprzątaczka (no niestety z dwóch ostatnich nikt nie odpowiedział

:( ), znalazłem także ogłoszenie "Szukamy gracza w gry MMO.". No cóż, rozbudowane niczym depesza za komuny, brakowało tylko STOP na końcu zdania ale stwierdziłem, że można spróbować. Trzeba CV. No dobra, piszemy CV, Imię, nazwisko, numer telefonu, ukończone szkoły, poprzednie stanowiska... hmmm ciekawe czy zaplusuje fakt, że władałem imperium ... w Plemionach (no co, rumuńskie krowy z Farmville mają się dobrze ;) ). Niestety najważniejsza rubryka świeciła jedną skromną pozycją "Projektowanie, programowanie oraz pozycjonowanie stron WWW" - o wszelmożny Yodo, może wystarczy... - Rozesłałem około 20 CV po czym odpalając wysępionego szluga stwierdziłem - na dziś dość.

Wczoraj zadzwoniła do mnie miła pani - nazwijmy ją dalej pani A - która słodkim głosem oznajmiła że jest zainteresowana moją ofertą i chciałaby się ze mną spotkać następnego dnia o godzinie 11:30 w biurze. Uhahany miło podziękowałem, potwierdziłem przybycie o rozłączyłem się. - emmm dobra, ale z jakiej firmy dzwoniła, rozesłałem 20 zgłoszeń, ku*wa gdzie w ogóle znajduje się to biuro? - Próbując przypomnieć sobie moment w którym pani A przedstawiała siebie jak i firmę w przedstawicielstwie której dzwoni sprawdziłem maila. Tak! napisała mi również e-mail. Wszystko pięknie ładnie, odpisałem z zapytaniem czy muszę posiadać na razmowie jakieś dokumenty/przedmioty ale niestety nie odpisała.

W dniu sądu obudziłem się o 9 rano, poranna higiena, śniadanie złożone z herbaty i wzdychania do krokietów współlokatora i można się zbierać. Wyciągam garniak, w miarę OK, niestety z koszulą już nie było OK. Cała pomięta a żelazka brak, na prasowanie książką... czy jest tu jakaś książka? Ehh no trudno, zakładam wymiętoloną koszulę, garniak i wychodzę do przedpokoju założyć krawat przed lustrem. Ubieram buty po czym oznajmiam koledze - idę na rozmowę kwalifikacyjną - yyyyyyyy tak ubrany? - myślę, no co mam w majtkach lecieć? Krótki ogólnowład postury i uświadamiam sobie że założone spodnie nie są częścią garnituru... tylko spodniami moro

:D - Szybko uzupełniłem brakujący komponent wyglądu pracownika biurowego i ruszyłem. Przypominając sobie trasę wytyczoną przez jakdo*adę dot pl skręciłem gdzieś za bloki (poruszałem się pieszo albowiem do biurowca mam 15 minut z buta) dziwiąc się że serwis ten wytycza trasę nawet po udeptanych ścieżkach. Niestety - ziemia zaczęła rozmarzać i zrobiło się nieco brudnawu a dodatkowo jakiś użytkownik działek zaspawał furtkę niewiadomo kiedy. - nosz ku*wa mać nie wrócę się bo nie zdążę... trzeba przejść - po morderczej przeprawie przez płot w garniaku, miejscami pobrudzony ale jakże pozytywnie nastawiony ruszyłem dalej :)

Po wjechaniu na piętro numer 5 i wejściu do recepcji przeżyłem pierwszy mindfuck - pani recepcjonistka - dwudziesto góra cztero letnia piękna brunetka z intrygującym dekoltem przywitała mnie uśmiechem i zapytała czy przyszedłem na rozmowę kwalifikacyjną - tak, oto i jestem - rzekłem z bananem na mordzie, a panienka schyliła się lekko po formularz. Może zabrzmi to mało elegancko ale wierzcie mi lub nie - niemal wypadły mi gały

:D

Po wypełnieniu formularzu z jeszcze większym bananem na mordzie wróciłem i usłyszałem że zaraz zostanę poproszony na rozmowę.

Czekam Czekam Czekam jakieś 15 minut, po czym z drzwi obok wychodzi dziewczyna w moim wieku ze skwaszoną miną - oho, pewnie jej się nie udało... Nie może być aż tak źle ... - zaraz po niej wychodzi IDEAŁ - idealne wymiary, ~184 cm wzrostu, blond włosy po ramiona, niebieskie oczy i ta szlachetność na końcu pleców - w leginsach...

:) Jak się okazało była to pani A (nie dziwne że miała taki słodki głos), która dnia poprzedniego do mnie dzwoniła, poprosiła mnie do biura, przedstawiła się milutko, podczas gdy ja z trudem walczyłem o utrzymanie kontaktu wzrokowego. Nie ma tego złego przynajmniej zasada uśmiechania się bez przerwy nie była już taka trudna do przestrzegania :P

Nawiązał się dialog:

pA - Cieszę się, że pan przyszedł, odpisałam na pana e-mail, aby zabrał pan ze sobą dobre nastwaienie i widzę że posłuchał pan rady

:)

ja - ależ oczywiście

:) (tymczasem gdzieś w zwojach mózgowych) - nie droga pani A, to nie przez e-mail ten entuzjazm :)

Rozmowa wyglądała całkiem luźnie, miła i piękna pani A pytała mnie o moje zainsteresowania, aspiracje, cechy dominujące - czułem się bardziej jak na randce w ciemno niż na rozmowie kwalifikacyjnej - i jestem chyba pierwszym człowiekiem na świecie, który odniósł przyjemność z przeprowadzenia jednej z najbardziej stresujących rozmów w życiu

:D Niestety wszystko co dobre, szybko się kończy, pani A oznajmiła, że rekrutację przeszedłem mega pozytywnie i chce mnie widzieć jutro na szkoleniu. Uradowany pożegnałem się z dwoma cudami natury (chodzi mi tu o panią A i panią recepcjonistkę oczywiście) i wróciłem do mieszkania z nadzieją, że jutrzejszy dzień również będzie pełen ciekawych i pięknych (if you know, what i mean ;) ) "sytuacji"

Jeśli przeczytałeś cały post - szczerze gratuluję

:)



14 komentarzy


Rekomendowane komentarze

 

rozbudowane niczym depesza za komuny, brakowało tylko STOP na końcu zdania

Śmiałam się w głos, udało Ci się to. :D

 

Widzę, że kobieciarz z Ciebie trochę, spotkałeś dwie panie i obie uważasz za cuda natury. :D

Link do komentarza

Nie ukrywam, że w moim życiu kobiety są najważniejsze ale może jednak postaram się hamować swoje szowinistyczne spostrzeżenia :P

 

Bardzo się cieszę, że mój swego rodzaju pamiętnik przypadł Wam do gustu, postaram się więc szkrabnąć coś od czasu do czasu :)

Link do komentarza

Napisano

Dzięki, chociaż na chwilę oderwałem się od codziennych obowiązków :P Bloguj dalej ;3 Powodzenia

Link do komentarza

Zaczynijmy od tego, że kilka dni temu nie odwiedzałeś mojego profilu tylko dopiero dziś, chwilę temu a w historii moich statusów, gdzie pisałem o zdawaniu prawa jazdy (potrzebne 18 lat) oraz maturze (muszę dodawać wiek?) mają daty których nie mogę zmienić :)

 

No tak jestem geniuszem zła i już ponad rok temu celowo ściemniałem że jestem pełnoletni, żeby teraz móc prowadzić bloga!

Link do komentarza
Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
×
Okienko zamknie się za 5 sekund...