Bijesz tę pianę i bijesz, hektolitry już powstały, a wciąż wszystko kręci ci się wokół chłodzenia i wafla krzemowego, same truizmy. Nie masz pojęcia o jakości zasilania jak widać i nie wiesz co to zakłócenia, a to ma duży wpływ na efekt końcowy stabilności przy podkręcaniu. Także nie ucz ojca dzieci robić bo już z ćwierć wieku podkręcam i niejedno widziałem, a ty głównie filmiki reklamowe chyba. Mógłbym podać wiele własnych przykładów gdzie ten sam egzemplarz procesora kręcił się bardzo różnie w zależności od płyty (ten sam chipset) i wcale nie chodziło o temperaturę tylko właśnie o VRM. W innym przypadku niemożliwe stało się możliwe po zmianie zasilacza na lepszy.
Oczywiście, że zazwyczaj naciągasz na koszty, a ja te koszty tnę, nic się nie zmieniło. Tylko tu jakoś akurat wyjątkowo się zawziąłeś i chcesz OP-owi wcisnąć bajkę i dokonać oszczędności kosztem rezultatów. Efekt będzie taki, że faktycznie nic nie uzyska i bez sensu tyle kasy wydawać na płytę, nawet z tych tańszych. Masz to do siebie, że szukasz oszczędności dokładnie nie tam gdzie należy, a sypiesz cudzą kasą tam, gdzie jest to całkowicie zbędne i bez sensu.
Jeszcze raz wytłumaczę i na tym zakończę udział w tym wątku: skoro i tak trzeba wydać te 1000zł, a za 1200zł można mieć luks płytę (wartą tej różnicy ze względu na dodatkowe korzyści które zostały tu całkowicie przemilczane) i robi się to raz na X lat, to kompletnym bezsensem jest wybieranie jakiegoś półśrodka i potem zastanawianie się czy może czasem na tej droższej nie byłoby jednak lepiej. Nie widziałeś tego, nie sprawdziłeś praktycznie, więc czego brniesz uparcie i dyskredytujesz moje zdanie dla zasady, jak zwykle? Bo ty uważasz, że wystarczy tania płyta i dobre chłodzenie? No wybacz, nie jesteś autorytetem, masz swoje zdanie i tylko tyle. I ja też je mam. Patrzę poza tym perspektywicznie bo taka płyta powinna styknąć na ładnych parę lat. Może być i tak, że za rok-dwa OP kolejny raz zmieni procesor i ta płyta wciąż będzie wystarczająca, a te tańsze już niekoniecznie. Tak więc to co teraz wydaje się przesadzone wkrótce może zamienić się w korzyść i czysty zysk. W skali całego wydatku na nowy setup to są naprawdę groszowe różnice, nie warte zastanawiania się.
To jak z człowiekiem który niedawno chciał zewnętrzną kartę dźwiękową. Budżet 100zł. W tej kwocie zaproponowałem podstawowego, ale wciąż ładnego Creative'a z drugiej ręki za 50zł, nowy 85zł, a on ostatecznie wybrał jakąś szumiącą chińszczyznę z ewidentnie dupną dynamiką za 40 parę złotych i za chwilę będzie się z tym bujał. Był sens?