Wyobraźcie sobie, że jest 2137 rok i wprowadzili komercyjnie do komputerów odbiorniki węchu, dające możliwość odczucia zapachów, wyobraźcie sobie jaki to byłby zajebisty postęp. W końcu mogłabym pochwalić się w internecie swoim smrodem z niemytej od 15 lat skażonej różnymi chorobami wenerycznymi pizdy.
Albo jakiś pan o inicjałach K.W. zhakowałby komputer na globalnej konferencji aby wypuścił Zyklon B.
Albo jakiś pan o inicjałach J.O. wyżebrałby publicznie pieniądze udając, że cel idzie dla chorych dzieci a on zamiast tego kupuje armie dronów na całym świecie, które zostają wypuszczone do wszystkich hospicji na świecie i emitują Zyklon B.
To byłyby kurwa czasy