Pewnego dnia brat wysłał mnie do piwnicy w poszukiwaniu jego telefonu, po czym on sam wyszedł z domu. Niechętnie przerwałem wieczorne ćwiczenia, z szafki wyjąłem klucze po czym otworzyłem drzwi od piwnicy. Ochłonął mnie strach, za drzwiami widziałem jedynie ciemność z której leciał chłodny strumień powietrza. Cofnąłem się do pokoju po latarkę. Gdy już ją znalazłem niechętnie podszedłem do otwartych drzwi, zapaliłem latarkę po czym zacząłem schodzić po skrzypiących schodach. Dochodziłem do końca, gdy nagle usłyszałem trzask drzwi. Tym bliżej się zbliżałem do końca tym mocniejszy był chłód. Znalazłem się nareszcie na dole, kilkanaście minut łaziłem blisko ścian i szukałem włącznika. Światło się zapaliło, zauważyłem że dwa okienka są otwarte - zapewne to był powód tego chłodu. Odłożyłem latarkę, zamknąłem okienka i rozpocząłem poszukiwania telefonu. Chodziłem, chodziłem, chodziłem i nigdzie go nie mogłem znaleźć. Wyjąłem telefon, aby sprawdzić godzinę. Była już 21:46. Zakończyłem poszukiwanie tego złomu, po czym zadzwoniłem do brata. Niestety włączała się poczta głosowa.
- Na ch** bierze ten telefon jak go nie używa - pomyślałem.
Wbiegłem po schodach i chciałem otworzyć drzwi, lecz najwyraźniej się przytrzasnęły. Postanowiłem zadzwonić do rodziców, niestety "poza siecią". Z przerażeniem usiadłem na schodku i czekałem aż ktoś mi otworzy. Przez kilkanaście minut grałem sobie w "Snake", gdy nagle światło w piwnicy zgasło i pomieszczenie znów ogarnęła ciemność. Poczułem lodowate powietrze, które przeleciało mi po nogach.
- Co jest?! - wydusiłem przestraszony sytuacją.
Nie wiem czy warto pisać kolejne części dlatego oceńcie to i napiszcie czy chcecie next.

8 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się