Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

MetLifeMT2.PL [Dedyk] [Easy]


TM-r3acT

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nie polecam wbijania na forum ze względu na Administratora.

Chyba każdy wie o kogo chodzi.

Nie trzyma swoich spraw dla siebie, no i wtrąca się tam gdzie nie trzeba.

Wkurwił (przepraszam za termin) mnie dzisiaj, no i przesadził.
Nie będę opisywał sytuacji bo to żałosne, no i poziom tego jest taki sam.

 

Serwer jest spoko, lecz z taką osobą w team to powodzenia.

Wchodzi innym w drogę i kłóci innych, no i niby nerwowy.

No, nie dziwię się, jak nie myśli rozumem i atakuje zwykłego użytkownika, no i byłego moderatora tam.

 

Przepraszam za to całe zamierzanie, lecz musiał ktoś w końcu to powiedzieć.

No i cieszę się że to byłem ja, no i nie będę więcej pisał o tym, bo szkoda zniżać się do poziomu dzieciaka.

Ciężko będzie, pożegnać się z osobą do którego kierowałem pożegnanie i do wszystkich innych, lecz lama usunęła i zablokowała.

No cóż.

Mały screen.

 

Żegnałem się w statusie, no i blokadę na forum dostałem.

No i czytajcie powód, śmiać mi się chcę.

73e9u5.jpg

 

Pozdrawiam serdecznie i nie polecam wbijania na forum.

837341413742376668518.png

  • Odpowiedzi 182
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi
Opublikowano

Własnie nie ma pierscienia Anty expa ,jedynie w is :P Troszke to smieszne:))

Wyduszą z was ostatnie grosze i zrobią kolejną sklejkę pod is ( bo tu nic swojego nie mają ), nie polecam serwera.. Administracja ma IQ podeszwy od buta. 

 

o ich marnym forum wspomniał już kolega.. powoli tracę wiarę, że powstanie coś normalnego z zaangażowaną administracją. 

Opublikowano

Ile online ?

Serwer mi się spodobał, dużo ludzi gra? stabilny?

500-600 online.

 

 

 

nxosSIf.gifPrzejdź do tematu na forum, aby przeczytać wyniki konkursu!

Pierwsze pięć osób, które wysłało do mnie poprawnie PRYWATNĄ WIADOMOŚĆ:

@★MikvY★

@★Rhaenide★

@★xXMichal124Xx★

@★kazek1009★

@★Myszaue★

 

Osoby te otrzymały

  • Rangę VIP na 30 dni.
  • 15 Punktów Reputacji.
  • Zostaną Przydzielone Smocze Monety.

Obecnie Trwa Odliczanie do 1500 użytkowników!

Opublikowano

Nie polecam. 

 

Pograłem pół dnia i odradzam tutaj gry, grałem sobie spokojnie, a tu nagle wywaliło mi konto, zalogować się nie idzie, bo hasło ''niby'' nie działa. Nawet przypomnienie hasła nie działa, bo wyrzuca jakieś śmieszne błędy. Jeszcze raz odradzam tutaj gry, bo co się tam dzieje, to jest po prostu porażką.

 

Nie pozdrawiam. 

Opublikowano

nxosSIf.gifPrzejdź do tematu na forum, aby przeczytać wyniki konkursu!

YUDhkLF.png

2wynBYg.png

 

er5I5Cd.png

Zajmuje @

Przyznam czytanie tego opowiadania zajęło mi około 35 minut zeby.gif. Brawo oczko2.gif!

- Mamo, spokojnie. To tylko dwa dni. Obiecuję, że nie zrobimy nic głupiego. – powiedziała z szerokim uśmiechem Amelia podczas pakowania swoich ciuchów do walizki.

- Mam nadzieję. Pamiętaj, że w razie potrzeby jestem pod telefonem. – odpowiedziała mama, która bardzo martwiła się o swoją osiemnastoletnią córkę.

Dziewczyna od dłuższego czasu nie mówiła o niczym innym, niż weekend wśród znajomych i… Cam’a. To był ich pierwszy wspólny wyjazd, kiedy mogli spędzić czas razem. Oczywiście – z dala od rodziców. Zbliżało się bowiem Halloween. Tego dnia chyba każdy nastolatek wypełnia swój czas, aby przeżyć coś strrrrasznego. Tak też postanowiła grupa przyjaciół; Amelia, Cam, Naomi i Nathan. Rodzice Nathana mieli swój domek kawałek drogi za miastem, w którym spędzali często wakacje. Tak się akurat złożyło, że Naomi była przyjaciółką Amelii, a Cam przyjacielem Nathana, więc cała czwórka miała spędzić Halloween przy oglądaniu horrorów. Po długim oczekiwaniu Amelii nastąpił dzień wyjazdu. Pozostała już tylko niecała godzina do przyjazdu jej dziewiętnastoletniego chłopaka.

- Spakowałaś już wszystko? – spytała mama dziewczyny zaglądając ukradkiem do jej walizki.

- Tak. Z tego co sprawdzałam już wszystko gotowe. – odpowiedziała córka kiwając twierdząco głową i poprawiając swoje średniej długości brązowe, kręcone włosy. Po uporządkowaniu wszystkiego usłyszała cichy dzwonek do drzwi. Od razu złapała za walizkę i szczęśliwa zbiegła na dół. Złapała za klamkę i pociągnęła za nią prędko. Kiedy tylko zauważyła Cam’a, od razu rzuciła mu się w ramiona witając go. Cam oczywiście nie pozostawał dłużny dziewczynie i objął ją mocno w pasie przytrzymując nad ziemią w gorącym uścisku. Kiedy opuścił już ją na ziemię z uśmiechem zerknął w dal, kierując swój wzrok na rodziców ukochanej.

- Dzień dobry. – powiedział machając do nich.

- Witamy. – odpowiedzieli z radością rodzice, gdyż uważali Cam’a za najwspanialszego partnera dla swojej córeczki. – Pamiętaj Cam, aby dbać o Amelkę. Ma wrócić cała i zdrowa. – jak zwykle matka Amelii była aż za bardzo zmartwiona swoją pełnoletnią córką.

- Proszę się nie martwić Pani Tereso. Zadbam o nią z całych sił. – odparł młody mężczyzna.

Amelia podbiegła do rodziców składając im delikatnego buziaka w policzki i podając swoją torbę Cam’owi wyszła wraz z nim w kierunku auta…

 

   Naomi jak zwykle miała problemy z punktualnością, więc gdy tylko usłyszała dźwięk podjeżdżającego samochodu, od razu wiedziała, że musi teraz jeszcze bardziej pośpieszyć się do wyjścia. W tygodniu, kiedy szykowała się do wyjścia do szkoły wraz ze swoją przyjaciółką, to ona pomagała jej się pakować, więc nie było to dla niej łatwe. Naomi była dziewczyną, która dużo uwagi i przede wszystkim czasu poświęcała na przygotowywanie swojego wyglądu. Zaczęła szybko pakować swoje ciuchy, lecz było już za późno. Amelia kiedy weszła do jej pokoju widząc, że przyjaciółka dopiero zaczęła się pakować, złapała się za głowę mówiąc:

- No wiesz Ty co. Wszystko na ostatnią chwilę? Chyba sobie żartujesz. Eh.. Idź rób te włosy, a ja Cię spakuję. – powiedziała kiwając głową na boki i podchodząc do walizki Nami (tak zwykle nazywała swoją przyjaciółkę).

- Dziękuję Kochana! – krzyknęła uradowana dziewczyna i pośpieszyła do łazienki.

W tym samym czasie Cam siedząc w aucie i słuchając  radia, usłyszał pukanie do szyby. Otworzył nagle oczy i spojrzał w lewym kierunku. W szybkę pukał zadowolony Nathan. Cam wysiadł wtedy z auta witając się z przyjacielem.

- Co tam stary? – zapytał Nathan.

- Jak widać – wszystko dobrze. – odpowiedział Cam po czym cicho zaśmiał się pod nosem.

- Dziewczyny dalej się zbierają? – spytał chłopak. Jego głos brzmiał tak, jakby sam znał na to odpowiedź, lecz tylko czekał na to, co powie kolega, aby upewnić się w swoich przekonaniach.

- I jeszcze się pytasz? Wiesz jak to Naomi. – Odpowiedział unosząc lewą brew ku górze i śmiejąc się głośno. Nathan nie pozostawał mu dłużny i po chwili sam zaczął się śmiać.

Naomi kiedy w końcu była już gotowa, wzięła swoją torbę do ręki, pożegnała się z rodziną i wyszła wraz z Amelią na podwórze, gdzie czekali na nie Cam i Nathan.

- Hejka! – zawołała Nami przybijając piątkę Cam’owi. Po chwili spojrzała na Nathana. Tak, był to jej ideał. Nathan był wysoki, około 192cm. Miał krótkie, blond włosy i niebieskie, a raczej morskie oczy. Duże usta to również jego spory atut, który wręcz uwielbiała dziewczyna. Lecz miał coś jeszcze.. Dobrze zbudowane ciało. To już zapierało dech w piersiach Naomi. Dziewczynie bardzo podobał się młodzieniec, ale nie miała zbyt dużo odwagi, aby wyznać mu swoje uczucia, więc wolała pozostać jego przyjaciółką. Tego dnia zaś nie zdążyła nawet wystawić dłoni w jego kierunku, aby tak jak na co dzień przybić mu piątkę, gdyż Nath zbliżył się do niej i pozostawił na jej policzku soczystego buziaka, co przyprawiło ją o milion dreszczy i słodkie rumieńce na policzkach.

- Uuuu. Coś tu się nam szykuje. – Cam i jego teksty. Była to w sumie codzienność. Od razu zaczął gwizdać na swoich przyjaciół i uśmiechał się zabójczo pięknie. Ten chłopak z kolei miał około 190cm wzrostu. Ciemne, krótkie, lecz nie z przesadą, włosy, a także niebieskie oczy to było to, co kochała jego partnerka. Cam nie pozostawał w tyle z umięśnionym ciałem, gdyż faceci trenowali football amerykański w tej samej drużynie od dziecka.

- Oj, Skarbie. Przestań ich zawstydzać i wsiadaj do samochodu. Jest już 17;00 a czeka nas długa droga. Musimy jeszcze przyszykować jedzenie na maraton i oczywiście rozpakować się. Nie będę przecież gniotła ciuchów w tej małej walizce. – powiedziała Amelia wskazując swojemu chłopakowi miejsce kierowcy.

Czwórka przyjaciół wsiadła do pojazdu i wyruszyli w kierunku domku, w którym mieli spędzić cudowne dwa dni..

Po prawie dwugodzinnej podróży dojechali na miejsce. Domek był dość spory, a także pięknie i oryginalnie urządzony. Weranda, ogród, wielki taras – to wszystko od razu spodobało się Am, która była miłośniczką wspaniałych krajobrazów. Cały dom był koloru białego, lecz przy oknach widniały również odcienie kremowego. Za chatką widać było duże, piękne jezioro wraz z pomostem. Wokół oczywiście nie było śladów po innych budowlach. Cała rezydencja położona była z dala od ludności i hałasu. Chłopcy chcieli wykazać się kulturą i wnieśli do domu również walizki dziewczyn. Wszyscy zaczęli rozglądać się po mieszkaniu, a Nathan oprowadzał ich po wszystkich pomieszczeniach, głównie pokazując ich pokoje na owe dwa dni. Naomi była strasznie zdziwiona, gdyż były tylko dwie sypialnie, co wskazywało na to, że musi dzielić ją z Nath’em. Oczywiście dla niej była to cudowna wiadomość, lecz także dość krępująca, gdyż dziewczyna była wstydliwą osobą. Para zakochanych była już w swoim pokoju rozpakowując się, Naomi usiadła na łóżku spoglądając na Nathana, który wnosił swoją walizkę.

- Nie rozpakowujesz się? Zaraz idziemy przygotowywać jedzenie. – chłopak spojrzał na blondynkę zerkając także w jej niebieskie oczy, które przypadły mu do gustu w dniu, w którym pierwszy raz je ujrzał. Chwile, w których i ona kierowała swój wzrok na niego, były dla Nath’a niezapomniane. Nath był przekonany, że nie ma szans u Nami. Dziewczyna nie dawała mu żadnych oznak zainteresowania, więc nie chciał on wykonywać żadnych kroków.

- A no tak, przepraszam.. Nieraz tak się zamyślam. Rozumiem, że nocujemy tu razem? – pokazała na jedno dwuosobowe łóżko.

- Niestety nie mam więcej sypialni w chatce, ale jeśli Ci to przeszkadza to mogę zdrzemnąć się na dole na kanapie. – odparł Nath. Wiadomo, że w głębi serca pragnął, aby nie miała nic przeciwko spaniu razem.

- Nie, nie. Spokojnie. Przecież to tylko łóżko, a my jesteśmy przyjaciółmi. – odpowiedziała Naomi uśmiechając się do przyjaciela. Nathan uwielbiał jej uśmiech, od którego jego kąciki ust same się unosiły. Największym atutem Naomi były, według niego, jej dołeczki podczas uśmiechu.

Kiedy już wszyscy byli gotowi, spotkali się na dole w kuchni sporządzając posiłki na noc przy strasznych filmach. Dziewczyny podały jedzenie i picie do stołu, a faceci włączyli pierwszy film. Przy TV w salonie były dwie, dość małe, kanapy. Na jednej oczywiście zasiadł Cam z Amelią, która od razu ułożyła się wygodnie na kolanach swojej drugiej połówki. Wtulona do niego oglądała puszczone video. Na drugiej zaś Nami i Nath siedzieli spokojnie obok siebie i wcinali przygotowane kanapki.

- Jezu, Cam. Nie mogłeś znaleźć jakiś naprawdę strasznych filmów? To są zwykłe nudy. – grymasił blondyn przeciągając się i tym samym ziewając.

- Nie marudź. Ludzie pisali, że są to najstraszniejsze horrory warte obejrzenia. – odparł Cam. – Idę po piwo do piwnicy, bo się skończyło. – Ucałował Ami w czółko i zszedł na dół. Podczas kiedy reszta oglądała film, Cam natrafił obok picia na dziwną dla niego rzecz – zakurzoną tablicę. Podniósł ją i otrzepał z kurzu. W górnym lewym rogu widniał napis „YES”, w prawym „NO”, a po środku zaś „OUIJA”. Tuż pod tym był cały alfabet, a jeszcze niżej cyfry od 0 do 9. Na samym dole napis był trochę zamazany, lecz Cam odczytał z niego „Good Bye”. Chłopak nie miał pojęcia co to jest i do czego służy, więc wraz z piwem zabrał ją ze sobą na górę.

- Ej, Nathan! Co to za duperele Ci się walają po piwnicy? – brunet zaczął śmiać się i machać tablicą. Położył piwo na stole i usiadł obok ukochanej przyglądając się jeszcze raz dziwnym napisom na znalezisku.

- Cam.. Odłóż to lepiej. – Nath zdziwiony wyprostował się i patrzył na poczynania Cam’a.

- Ale o co Ci chodzi? – facet nie rozumiał dlaczego jego przyjaciel tak dziwnie się zachowuje.

- To jest stara tablica do wywoływania duchów. Podobno rodzina, która mieszkała tu wcześniej, znalazła ją przy jeziorze w nocy i zaczęła wywoływać duchy. Po paru dniach ich najstarsza córka wróciła z wycieczki i zastała w domu tylko bałagan, chaos iii… Martwą rodzinę. Moja matka schowała to na dół, bo nie chciała zadzierać z ‘tym czymś’ wyrzucając to. Serio, odłóż to.

- No co Ty Ziomek?! Wierzysz w takie brednie? Przecież to tylko stare, durne historie. Nic takiego nie istnieje. Sam mówiłeś, że te filmy to zwykła nuda, więc spróbujmy czegoś nowego. – Cam przerwał na chwilę podchodząc do znajomego i zaczął cicho mówić mu do ucha. – Widzisz, że nawet dla dziewczyn te horrory nie są ani trochę przerażające. Sam też mówiłeś, że Cię nudzą, więc rozkręćmy trochę ten wieczór.

- Co masz na myśli? – odszeptał zaciekawiony Nathan. W tym samym czasie Nami i Ami zaczynały się niecierpliwić i próbowały choć trochę podsłuchać rozmowy chłopców.

- No jak to co? Wiadomo, że to coś nie działa, więc chociaż troszkę damy dziewczynom strachu. – uśmiechnął się Cam.

- Hmm. Nie jest to zły pomysł. – zgodził się Nath. – Dobra Panie… Koniec z tymi kiepskimi filmami. Przywołujemy duchy. – oznajmił chłopak i zaczął szykować rytuał.

- No! W końcu coś sensownego! – krzyknęła uradowana Amelia, która od razu zerwała się z kanapy.

- Ale… Jesteście pewni? Ja niezbyt mam ochotę na kontakt z duchami. – Naomi od dziecka bała się świata zmarłych.

- Nie panikuj malutka. Przecież jesteśmy tu z Tobą, szczególnie ja. – Nathan uśmiechnął się uroczo do swojej przyjaciółki.

- No dobrze… - odparła niezbyt chętnie.

Kiedy już wszystko było gotowe i ułożone na ziemi (plansza, świece wokół niej i kieliszek), przyjaciele usiedli przy planszy, otaczając ją.

- Cam, Misiu. To był Twój plan, więc Ty wywołujesz. – powiedziała ukochana Cam’a i wysunęła  żartobliwie koniuszek języka w jego stronę.

- Skarbie! Swojego faceta tak wrabiać? Zobaczymy. – powiedział poprzez śmiech Cam i sięgnął po wskaźnik, który służył do wyznaczania znaków na tablicy. Ułożył go na nazwie, czyli napisie „OUIJA”. Wszyscy delikatnie dotykali wskaźnika, a Cam zaczął mówić na głos w pełnym skupieniu.

- My, zebrani tutaj przywołujemy… Zaraz! Kogo mam przywołać? – zaciął się brunet.

- Powiedz, że wszelkie duchy, które za życia byli mordercami! – Nath był zafascynowany tą sytuacją. Już nawet nie myślał o wspomnianej wcześniej, przerażającej historii.

- No to lecimy. My, zebrani tutaj przywołujemy wszystkie duchy, które za życia zabijały ludzi. – na chwilę przerwał, wziął głęboki wdech i kontynuował. – Duchy, jeżeli jesteście z nami, dajcie nam jakiś znak lub poruszcie kieliszkiem i wskażcie na „TAK”. – W pokoju było wtedy ciemno. Zapalona była tylko stojąca obok TV lampa. Ciszę i spokój przerywał tylko oddech Naomi, który był przyspieszony przez strach. Nic się nie działo, więc chłopak powtórzył swoje słowa. Nagle dziewczyny przestały nawet na chwilę oddychać…

- Co się dzieje?! – krzyknęła przestraszona Ami, podczas gdy kieliszek zaczął się przesuwać.

- Chłopcy! – Nami miała już łzy w oczach.

Panowie nie odpowiadali, tylko obserwowali sytuację z „zamurowaną” miną. Kiedy kieliszek zatrzymał się na słowie „TAK”, Cam nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem.

- Ty gnojku! – krzyknęły równo przyjaciółki i uderzyły chłopaka w ramię. Ten zaś śmiał się aż do łez, a Nath po chwili także się roześmiał.

- Ty też?! – oburzyła się Nami. – Wsadźcie sobie tą gównianą tabliczkę w tyłki. To nawet nie działa, a wy tylko nas przestraszyliście. – wstała wkurzona i łapiąc za „OUIJE” podeszła z nią do piwnicy i wrzuciła ją do środka.

- Zobaczycie, że jeszcze się zemścimy. – burknęła Amelia po czym skierowała się w kierunku sypialni.

- Dobranoc. – rzuciła Naomi przez ramię i również poszła do pokoju, w którym mieli spać.

- Coś nam nie wyszło. – Nathanowi humor się pogorszył, gdyż miał wyrzuty sumienia za nastraszenie swojej przyjaciółki, do której w głębi serca czuł coś więcej.

- Eee tam. Wyluzuj chłopie. Warto było się pośmiać. Nie widziałeś ich min? W szczególności Nao? Bezcenne. Ha ha! – Cam znów zaczął się radować.

- Przestań, jasne?! To nie jest już zabawne. Ta dziewczyna naprawdę się bała! – Nath zdenerwował się na drwiącego Cam’a.

- Luz… Co Ty się tak spinasz o nią? – zdziwił się młody, postawny facet.

- Po prostu jest moją przyjaciółką. – próbował wytłumaczyć się blondyn.

- Z pewnością. Przyznaj stary, kochasz Nao. – Cam był cwany i potrafił rozpoznać uczucia swojego przyjaciela, z którym traktowali się jak bracia.

- Tak, kocham ją. No i co z tego? Ona i tak mnie nie chce… - Nath spuścił głowę w dół i wzruszył ramionami.

- Skąd wiesz? Warto spróbować. Bierz się za nią! – odpowiedział i poklepał kolegę po ramieniu.

- Tak mi się wydaję. Od dłuższego czasu daje jej małe znaki, a ona nic. Oddałbym wszystko, żeby odwzajemniała moje uczucia. – Nathan trochę posmutniał. – Idę na górę. Późno już. Miłej nocy. – dodał i poszedł na górę.

Cam jeszcze przez chwilę siedział w salonie dopijając piwo. Dziewczyny leżały już wykąpane w swoich łóżkach. Nathan po wykąpaniu się, uchylił drzwi i wszedł cichutko do sypialni, gdyż bał się, że obudzi Naomi. Dziewczyna nie spała, więc od razu spojrzała na niego.

- Nie śpisz? – zdziwił się nieco.

- Nie. Nie mogę usnąć… - odpowiedziała przeciągając się.

Nathan położył się obok swojej małej przyjaciółki. Dziewczyna ułożyła się na boku, przodem do niego.

- Nath… Dlaczego… - dziewczyna nie skończyła nawet mówić, gdyż Nathan przerwał jej.

- Przepraszam Cię Naomi. Nie chciałem. Myślałem, że będzie to zabawne, ale kiedy zauważyłem Twoją reakcję to od razu żałowałem tego.

- Nie ma sprawy. Rozumiem. W sumie nie było aż tak źle. Wasze udawane miny także były zabawne. – dziewczyna uśmiechnęła się do niego. – Chciałam Cię o coś prosić.

- Tak? – chłopak od razu zrobił się wesoły.

- Mógłbyś mnie przytulić? – spojrzała mu prosto w oczy.

- Z wielką chęcią. – odparł i zadowolony jak nigdy objął dziewczynę. – Śpij słodko. – szepnął i musnął ją w czółko.

Cam umyty i przyszykowany do spania ułożył się przy swojej dziewczynie i przytulił ją do siebie.

- Przegiąłeś dziś, wiesz? – powiedziała wtulona do niego.

- Wiem Kochanie, ale i tak mnie kochasz. – odparł i ułożył dłoń na biodrze Amelii. Przybliżył swoją twarz do jej i musnął ją pierw w policzek, następnie w dolną wargę, a kolejno złożył pocałunek na jej ustach, zaczynając też powoli pogłębiać pocałunek. – Kocham Cię. – wymruczał seksownie w jej usta.

- Ja Ciebie też. – odpowiedziała odrywając się na chwilę od jego ust.

Chłopak zjechał pocałunkami na szyję dziewczyny, gdzie pozostawił też malinkę. Dłońmi „zwiedzał” jej ciało przejeżdżając po udach, a później wsunął rękę pod bluzeczkę swojej ukochanej i miział ją po pleckach. Dziewczyna nie pozostawała mu dłużna i również wsunęła delikatną dłoń pod koszulkę swojego słodziaka. Zaczęła jeździć nią po umięśnionym brzuchu i klatce piersiowej bruneta. Ten zaś podsunął jej bluzkę ku górze i ściągnął ją rzucając na podłogę. Smyrał swoją partnerkę po brzuszku, a ona po chwili przekręciła się siadając okrakiem w pasie Cam’a. Znów przeszli do namiętnych pocałunków. Nagle drzwi pokoju zaczęły skrzypieć. Para zakochanych pomyślała, że to Nao lub Nath, więc Ami prędko zeszła z chłopaka siadając przy nim i zasłaniając ich kołdrą. Kiedy spojrzeli na drzwi, które były otwarte przerazili się… W drzwiach, ani za nimi nie było nikogo.

- To pewnie przeciąg, albo zamki są zepsute. Spokojnie Myszko. – Cam jak każdy facet pragnął więcej od swojej dziewczyny, więc nie chciał psuć tego jakąś dziwną sytuacją. Przytulił ją i przejechał językiem po jej wargach. Ona odepchnęła ukochanego.

- Cam! To nie są żarty. Drzwi same się nie otwierają. – Amelia wystraszyła się owej sytuacji. W tym samym czasie obraz, który wisiał nad komodą spadł i potłukł się… - Aaaa! – pisnęła głośno.

- O kur.. – Cam tym razem sam się wystraszył. Podał Amelii koszulkę. – Ubierz się. Idziemy po Naomi i Nathana. – Cam i Amelia szybko się ubrali i wyszli z pokoju.

W tym momencie Naomi i Nath spali słodko razem. Dziewczyna jednak czując chłodny dotyk na nodze przebudzała się leciutko.

- Mmm, Nath. Spokojnie. Mieliśmy spać. – zamruczała pod noskiem rozkoszując się przyjemnym uczuciem. Czuła wędrujące dłonie od łydek, po kolanach, aż do ud… Wtedy tez otworzyła oczy. – Nathi, Misiu! Ee… Nathi? – dziewczyna zaniemówiła. Nathan spał smacznie obok niej. Dotyk nagle minął. W pokoju było ciemno i pusto. Naomi zaczęła piszczeć. Wtedy też obudził się Nathan.

- Słońce. Co się dzieje? – spytał zmartwiony i od razu usiadł na łóżku przytulając ją.

- Czułam dotyk… Rękę, która macała mnie po nogach iii później po udach. Myślałam, że to Ty, lecz kiedy otworzyłam oczy to zobaczyłam, że śpisz. – dziewczyna zaczęła płakać.

- Csiii. Cichutko Skarbie. To pewnie tylko sen. Nieraz jest tak, że kiedy o czymś śnisz to wydaje Ci się, że to się także dzieje. – chłopak próbował uspokoić przyjaciółkę.

- Nathan! Ja naprawdę jestem tego pewna. Ktoś mnie dotykał. Czułam to! – dziewczyna nie dała za wygraną. Była przekonana, że ktoś miział ją.

- Naomi! Nathan! – krzyknęli razem Cam i Amelia wbiegając do pokoju przyjaciół. – Dzieje się coś złego. Ktoś otworzył nam drzwi i potłukł obrazek, który wisiał nad komodą. – przestraszeni usiedli obok znajomych na łóżku.

- Widzisz! Mówiłam, że to nie sen! Naprawdę to czułam! – krzyknęła z przekonaniem Nami.

- Ale co? – spytała Ami patrząc na przyjaciółkę…

- Naomi zaczęła krzyczeć. Czuła dotyk po nodze. Myślała, że to ja, ale ja wtedy spałem. – Nath spuścił głowę.

- Kochani.. Wydaje mi się, że jednak ta tablica to nie były żarty. – Cam niechętnie przyznał to, gdyż wiedział, że to on chciał się zabawić.

- Cam… Chodź. – Nathan zerwał się z łóżka. Ubrał się prędko.

- Gdzie? – zapytał brunet.

- Musimy iść po tablicę i odwołać to! – Nath bardziej niż o tą całą sytuację i siebie, martwił się o Naomi, dlatego też próbował jak najszybciej to załatwić.

- A my? – spytały przyjaciółki.

- Zostańcie tutaj. Siedźcie w łóżku i nigdzie nie wychodźcie. Jesteśmy na dole i zaraz wrócimy. W razie czego krzyczcie. – odparł Nathan i wyruszył wraz z Cam’em na dół zapalając światła w całym domu.

- Amuś… Boję się. – Naomi przytuliła się do swojej przyjaciółki.

- Spokojnie Naomi. Ja też się boję, ale chłopcy to załatwią. Zaraz to wszystko minie. – dziewczyny przytuliły się mocno.

Cam i Nathan weszli do piwnicy, gdzie nie zastali tabliczki… W sypialni, gdzie one siedziały nagle czuć było zimny powiew. Koleżanki siedziały cicho. Bały się nawet odezwać. Słyszały kroki, więc trochę odsunęły się od siebie będąc pewne, że chłopcy zaraz przyjdą, lecz… Kroki ustały, a okno w sypialni otworzyło się całkiem.

- Aaaaaaaaaa! – krzyczały obydwie z płaczem.

Naomi zeszła z łóżka i poczuła dziwny chłód pod nogami. Spojrzała w dół i zauważyła tablicę. Od razu odskoczyła na łóżko i razem z Amelią nie były w stanie wydusić z siebie słowa. Wpatrywały się zszokowane w tabliczkę, gdzie nagle kieliszek zaczął przesuwać się i to bardzo szybko. Z pokazywanych liter utworzyło się słowo „Naomi”. Dziewczyna przełknęła ślinę i zamurowana nadal patrzyła, lecz złapała mocno Amelię za rękę. Na tablicy kieliszek utworzył napis „Death”. Naomi nie wytrzymała.

- Nathan! – krzyknęła zrozpaczona.

Faceci wiedzieli, że coś się stało. Szybko pobiegli na górę.

- Co się stało?! – Od razu po wypowiedzeniu tych słów zauważyli tablicę obok łóżka. – O Matko. – powiedział zakłopotany Cam, gdy nagle wszystkie światła w domu zgasły. Dziewczyny tylko głośno oddychały i szlochały pod nosami, a faceci próbowali włączyć światło, lecz nie podziałało. – Spokojnie. Bez paniki. Palą się jeszcze świeczki, tak? Odwołajmy to.

Wszyscy zasiedli przy tablicy, ułożyli drżące palce na kieliszku i razem zaczęli wypowiadać kwestię.

- Przepraszamy was, duchy, za zakłócenie waszego spokoju. Dziękujemy za przybycie. Odejdźcie w pokoju. – powiedzieli chórem.

- I co? To wszystko? – Naomi przybliżyła się do Nath’a układając głowę na jego ramieniu.

- Chyba tak. – odpowiedział obejmując ją ramieniem. Po chwili jednak odsunął się od dziewczyny, gdyż chciał złożyć tablicę, ale…

Jednak coś było nie tak… Chłód nie odszedł wraz z odwołaniem duchów, a świeczki nagle zgasły. W pokoju znów zapanowała ciemność i lęk u czwórki. Naomi panicznie próbowała znaleźć w tej ciemności Nathana. Kiedy poczuła ciało, wtuliła się do niego. Poczuła wtedy chłodne ręce które zaczęły ją obejmować. Próbowała się uspokoić.

- Nie opuszczaj mnie teraz, proszę. – szepnęła, lecz nie otrzymała odpowiedzi. – Nathi? – Nic. Głucha cisza. Nagle usłyszała głos Nathana dobiegający z drugiego końca pokoju.

- Naomi? Gdzie jesteś? – razem z nim odzywali się też Cam i Amelia.

Dziewczyna po raz kolejny osłupiała, jednak dotyk, który czuła, zniknął wyszeptując jej do ucha „Death”. Nao zerwała się na nogi i pobiegła przed siebie wlatując w Amelię.

- Ejeje. Wszystko dobrze? – zapytała zaskoczona, lecz wciąż nie mogła spojrzeć na przyjaciółkę.

- Nie chcę tu być. Znowu… Ten dotyk. Błagam, wyjdźmy stąd! – dziewczyna zasłoniła twarz rękoma wypowiadając te słowa.

- Dobra… Koniec tego. – rzekł Cam. – Ja i Amelka pójdziemy na zewnątrz i zapalimy latarnie. Wy w tym czasie posiedzicie przy oknie obserwując nas i wołając w razie czego, gdyby działo się coś tu, albo za naszymi plecami. – po wypowiedzeniu swych słów złapał swoją miłość za rękę i ruszył z nią powoli.

- Uważajcie na siebie i pośpieszcie się. Klucze są w kuchni, pamiętaj! Pierw skierujcie się tam. – odpowiedział Nath. – Naomi? Gdzie jesteś?

- Tutaj. – powiedziała wysuwając rękę w stronę chłopaka i splatając ich palce.

- Spokojnie. Jestem przy Tobie. Nie dam zrobić Ci krzywdy. – Nathan jak zwykle przytulił dziewczynę.

Kiedy Amelia i Cam znajdowali się już w kuchni, okno zaczęło się poruszać. Otwierało się i zamykało – cały czas w kółko. Para próbowała nie zwracać na to uwagi. Cam złapał za klucze, które leżały na blacie, lecz nim zabrał swoją dłoń, poczuł na niej mocny uścisk. Nie mógł nią nawet ruszyć. Czuł się jakby ktoś miażdżył mu dłoń. Od razu zaczął krzyczeć. Kiedy Amelia usłyszała dźwięk łamania kości, zaczęła panicznie krzyczeć i ciągnąć chłopaka. Uścisk na dłoń ustąpił i obydwoje wywrócili się w tył. Amelia wyjęła z kieszeni telefon, w którym odpaliła latarkę. Kiedy naświetliła dłoń swojego chłopaka, zobaczyła połamane i wystające kości śródręcza. Dziewczynie aż zrobiło się niedobrze na ten widok, lecz nie wycofała się. Sięgnęła po szmatkę zawijając w nią dłoń Cam’a i tamując lecącą jak wodospad krew.  Chłopak zacisnął zęby i stękał pod nosem z bólu. Jednak to nie był koniec jego cierpień… Nagle poczuł przerażający ból w kości ramieniowej, którego nie czuł jeszcze nigdy. Strasznie mocny uścisk wykręcił rękę chłopaka łamiąc ową kość na drobne kawałki, które aż wychodziły z jego skóry. Takiego głośnego krzyku Amelia nie słyszała nigdy w życiu. Aż Naomi i Nathan, którzy siedzieli na górze usłyszeli ten jęk i postanowili zejść na dół, aby sprawdzić sytuację…

Wysoki brunet zwijał się z bólu. Nie mógł patrzeć na wystające, złamane kości. Krew zalewała podłogę. Amelia złapała za nóż wodząc nim dookoła siebie, lecz sytuacja ucichła.

- Cam… Dasz radę, spokojnie. Nie myśl o tym, bynajmniej się staraj. Wyjdziemy stąd jak najszybciej i skończy się to piekło. – płakała przytulając chłopaka. Amelia jednak poczuła wtedy oddech przy swoim uchu. Tak zimny, jakby przyłożyła do niego lód. Próbowała zachować spokój. Zamknęła oczy modląc się w myślach, aby to „coś” odeszło. Kiedy chłód zniknął, usłyszała przestraszonego Cam’a.

- Amelia…

Wtedy otworzyła oczy. Przed zakochanymi stała rozmazana, biała postać. Wyglądała jakby była rozszarpana. Unosiła się nad ziemią… A raczej unosił, gdyż był to raczej stary, zmartretowany dziadek, ale… Nie był on normalny. Miał roztrzaskaną głowę, z której widać było część mózgu. Nie miał on jednego oka. Widać było tylko krwawe wnętrze. Język miał wysunięty za wargi i nie był on zwykłego koloru, a fioletowego. Na jego widok Amelia nie tylko była przerażona jak nigdy, ale także obrzydzona.  Okropna postać poruszała się powoli w ich kierunku. Kiedy była już tuż przed nimi, schyliła się wydając z siebie ochrypłe dźwięki.

- DEATH.

- Czego chcesz? – zawołał wystraszony, ale także cierpiący Cam.

- J-E-D-N-E-G-O  Z  W-A-S. – powiedziała zjawa przerywającym tonem. Wtem jego upiorne ręce złapały za dłonie Amelii i pociągnęły ją mocno do siebie. Cam w tym samym czasie złapał Amelkę w pasie i z całej siły trzymał ją.

- Aaaaa! Cam! Proszę, ratuj mnie. – krzyczała dziewczyna ze łzami w oczach.

Facet próbował nie myśleć o bólu dłoni i kości ramieniowej. Do jego ucha doszły kolejne ochrypłe dźwięki.

- P-U-Ś-Ć   B-O   Z-A-B-I-J-Ę   T-E-Ż    C-I-E-B-I-E. – W tym momencie Cam okazał się tchórzem i puścił swoją ukochaną.

Nie zdając sobie sprawy z tego, że właśnie poświęcił swoją dziewczynę, patrzył jak stwór, czy też prawidłowo określając – duch, swoimi wielkimi i odrażającymi pazurami rani twarz dziewczyny, a następnie rzuca Amelią o ścianę łamiąc jej kręgosłup i inne części ciała brunetki. To „coś” stanęło nad leżącą dziewczyną, która była tuż przy wyczerpaniu. Złapało ją za włosy, uniosło ku górze i zaczęło dusić. Cam nie widział już prawie jej twarzy, gdyż nos Ami wisiał złamany na kawałku skóry, a twarz była cała zalana krwią i pozdzierana ze skóry. Chłopak odwrócił wzrok. Nie mógł patrzeć na tą sytuację. Duch udusił cierpiącą dziewczynę i rzucił jeszcze raz o ścianę, a następnie zniknął śmiejąc się tym swoim okropnym głosem.

- Amelia! – krzyczała Naomi zbiegając na dół.

- Cam! – zawołał równocześnie Nath.

Kiedy obydwoje stanęli w wejściu do kuchni, odjęło im mowę. Całe pomieszczenie wprost zalane było krwią… Widok Cam’a któremu wystawało pełno kości był obrzydliwy. Gdy Nami zerknęła na prawo, zobaczyła kawałki skóry i nosa na ziemi. Przyłożyła ręce do buzi, aby nie zwymiotować. Nathan również nie wiedział nawet co zrobić. Wtedy obydwoje odwrócili swój wzrok w przeciwnym kierunku…

- Zabiję Cię! – Naomi jak najszybciej mogła złapała za kuchenny nóż przykładając go do gardła bruneta. – Coś Ty jej zrobił gnoju?!

- Naomi… - Nathan klęknął przy nich i spojrzał na dziewczynę. – Proszę, spokojnie.

- To nie moja wina. To nie ja, Nao! Ten starzec… Z potrzaskaną głową… To on! – tłumaczył poprzez płacz Cam.

- A Ty? Nic z tym nie zrobiłeś?! – Nacisnęła nóż mocniej do szyi faceta.

- J-ja… Bałem się. On powiedział, że-e zabij-je-e i mnie. – jąkał się Cam.

- Słucham?! I pozwoliłeś zginąć Amelii?! To była Twoja miłość! Mówiłeś, że ją kochasz! Tchórzu! – Naomi chciała już machnąć ręką i rozciąć krtań znienawidzonego już football’isty, lecz Nathan złapał jej rękę i wyrwał nóż. - Nathan?!

- Później to załatwimy Naomi. Musimy uciekać! – Nath wziął sympatię na ręce, złapał za klucze i skierował się do wyjścia. – Chodź… - rzucił przez ramię dość niechętnie w kierunku Cam’a.

Poturbowany dziewiętnastolatek wstał i szedł za nimi. Nagle w salonie na ziemie spadł żyrandol i rozbił szkło po całym pomieszczeniu. Cała trójka padła na podłogę, zasłaniając się przed kawałkami szkiełek. Naomi zasyczała z bólu, kiedy dwie, dość spore, części wbiły jej się głęboko w łydkę. Cam miał o tyle gorzej, że szkło zagłębiło się w jego pęknięcie obok ramienia, pogłębiając jego ból. Nathanowi nic się nie wbiło, lecz zaczął okropnie krwawić, gdy kawałek przeleciał mu obok głowy, rozcinając mocno jego skroń. Chłopak ułożył głowę na ramieniu Nao i przez chwilę siedział bez słowa. W sumie cała trójka milczała…

- Czego oni w ogóle chcą?! – wykrzyczał ledwo brunet.

Wtedy, tak jak zeszłym razem, pojawiła się postać, od której czuć było straszliwy chłód. Nie był to ten sam duch, co wcześniej. Była to kobieta… Wcale nie wyglądała tak okropnie, a jej głos przypominał słodką, malutką dziewczynkę.

- Czego chcemy? Jeszcze jednej osoby kochani. – rzekła z uśmiechem. Również unosiła się nieco nad ziemią, a jej ciało było blade jakby obsypane w mące.

- Absolutnie! Straciłam przyjaciółkę. Nie pozwolę zabrać wam reszty bliskich! – Naomi krzyknęła pokazując „kobiecie” środkowego palca.

Nagle jednak dziewczyna opuściła dłoń i przełknęła ślinę otwierając szeroko oczy. Kobieta, która przed chwilą była taka piękna, zmieniła się w upiora. Twarz miała nieco mniej roztrzaskaną niż poprzedni, lecz w jej głowę wbita była siekiera. Oczy miała wielkie, całe czerwone. Policzki wyglądały jak poparzone. Naomi spojrzała na brzuch dziewczyny… To było najobrzydliwsze co w życiu widziała. Flaki wraz z jelitami wychodziły z brzucha postaci. A to nie wszystko… Po całych wnętrzach chodziły larwy.

- Nie pozwolisz? Ciekawe. Zadecydujcie, która osoba będzie oddana, jako rekompensata zakłócania naszego spokoju, albo sama wybiorę. – Teraz jej głos był wstrętny, nie przypominający nawet kobiety, a bardziej podobny do wcześniejszego ducha.

- Naomi. Bierz Naomi. – Cam podszedł do dziewczyny i złapał ją za rękę ciągnąc, lecz Nathan odepchnął chłopaka z całej siły.

- Co Ty odwalasz?! – Nathan jeszcze nigdy nie był tak zdenerwowany. Objął Naomi.

- Chcesz zginąć?!

- Nie, nie chcę, ale nie pozwolę również, abyś wysłał ją na śmierć. – oburzył się Nath.

- Więc co? Wolisz posłać tam swojego przyjaciela, z którym praktycznie się wychowałeś? Wiesz, że ja bym Ci tego nigdy nie zrobił!

Wszystkie szklanki, flakony, figurki i lampy zaczęły pękać. Szyby w oknach również… Cały pokój przepełniony był bardzo zimnym powietrzem. Duch zbliżał się powoli do trojki. Naomi zaczęła szlochać. Czuła, że chłopcy dadzą jej zginąć. Kiedy duch wyciągał ręce w stronę dziewczyny, Nathan przyciągnął ją bliżej siebie i przytulił mocno do swojej klatki piersiowej.

- Nathan! – Cam najwyraźniej wystraszył się i był zdezorientowany. – Przecież to ja jestem Twoim przyjacielem!

- Nigdy byś mi tego nie zrobił, tak? A kiedy Amelia umierała? Nawet nie raczyłeś jej pomóc. To Ty na nas zesłałeś to całe gówno!

W tym momencie postać znów wybuchnęła ochrypłym śmiechem i stając przy Cam’ie uniosła go nad podłogę. Larwy zaczęły wychodzić z jej oczu wraz z kawałkami gałki ocznej, ale nie tylko… Z nosa, usta, uszu i jelit również. Zaczęły pełzać po Cam’ie, po czym wpełzły do jego wnętrza przez rozcięcia i także oczy, usta i uszy. Przerażający ból aż wyginał ciało chłopaka. Stwór wysunął wtem język, który był cały czarny… Zaczął się wydłużać i wpajać przez usta do ciała faceta, a także poszerzał się co chwilę. Gdy zasięgnął już wielkich szerokości, rozpruwał go od środka i rozrywał jego całe ciało. Kawałki jelit, żył, kości itd. rozlatywały się po całym pokoju. Dwójka przytulonych do siebie osób jak najszybciej wybiegli z domu i wsiedli do auta. Nathan odpalił samochód i ruszył jak najprędzej przed siebie…

Obydwoje nie mogli dojść do siebie po tamtych przeżyciach. Od Halloween minęły już 4 miesiące. W związku z tym, że nigdzie nie było dowodów przeciwko Naomi i Nathanowi, zostali uniewinnieni. Nikt oczywiście nie uwierzył im w to, co opowiadali, chociaż było to prawdą. Nao nie chodziła do szkoły. Nie mogła pogodzić się ze śmiercią swojej najbliższej osoby, którą była Amelia. Nath codziennie odwiedzał swoją, już, ukochaną… Kiedy pewnego, dość pogodnego, dnia, Naomi spędzała wieczór samotnie, gdyż jej rodzice wyjechali na przyjęcie urodzinowe do ciotki, chłopak odwiedził swoją dziewczynę…

Spokojnie oglądanie dramatów, a także długie rozmowy z przytulaniem i odrobiną pieszczenia skończyły się około 1;00 w nocy. Gdy dwójka spała przytulona do siebie, Naomi przebudziła się i wstała. Poszła do łazienki, opłukała twarz i spojrzała w lustro.

- Nie! Nie możliwe… - dziewczyna o mały włos nie zemdlała ze strachu. Za jej plecami stała ta sama postać, która swoim wstrętnym jęzorem i larwami rozerwała Cam’a 4 miesiące temu. – Przecież dostałaś to, czego chciałaś! – przerażona nie mogła wydusić z siebie nic innego.

- Nie pamiętasz już kto zobaczył pierwszą wiadomość na tabliczce? Nie pamiętasz także co tam pisało? – po tych słowach Nao zrozumiała wszystko. To ona miała zginąć. To jej pragnęły duchy, gdyż jej agresja pokazała, że nie ma do nich żadnego szacunku. Przedmiot, który pomagał im się porozumiewać z ludźmi, nazwała „gównianą tabliczką”. Dziewczyna załamała się i upadła na kolana.

- Czyli Ami i Cam… Oni… - nie mogła dokończyć swoich myśli.

- Tak. Oni zginęli przez Ciebie. – blondynka nie miała nawet chwili, aby spojrzeć na to, co się dzieje. Poczuła jedynie jak coś przenika przez jej głowę… Siekiera, którą postać miała w głowie, zmieniła swoje miejsce. Jednak to nie wszystko, czego chciał duch… Obrzydliwa kobieta wsunęła z całej siły rękę w ciało Naomi i przenikając przez jej trzewia złapała za jej serce i wyrwała je. Ciało martwej dziewczyny upadło na ziemie.

Kiedy rano Nath otworzył oczy… Zamiast swojej ukochanej… Zobaczył jej serce.

 

 

  • 1500 Smoczych Monet na MetLifeMT2.pl
  • Ranga V.I.P na 30 dni.
  • 30 Punktów Reputacji.
  • Zwyci%C4%99zca.png

 

uP7WnUj.png

Zajmuje @

 

Super opowiadanie, fajnie się czyta oczko2.gif. Brawo!

 

 

Halloweenowe przyjęcie miało rozpocząć się około dziewiętnastej. Rhae od samego rana zajęta była dekorowaniem domu i przygotowywaniem straaasznych przekąsek, ale na szczęście jakoś udało się to wszystko ogarnąć przed nadejściem gości. Czasu wystarczyło nawet na włożenie przebrania. Zadowolona, choć nieco zmęczona, dziewczyna usiadła na krześle (chyba pierwszy raz dzisiaj) i poprawiła szpiczasty kapelusz, by nie spadł jej przy gwałtowniejszym ruchu głowy. Suknia wydawała się trochę za długa i trzeba było uważać, by nie potknąć się na niej podczas chodzenia, ale całość wiedźmowego stroju prezentowała się całkiem nieźle. Może uda się nawet kogoś wystraszyć?

Kilka minut przed siódmą zaczęli przychodzić goście. Rhae była pod wrażeniem – każdy bez wyjątku przebrał się za jakąś postać, a przy tym każdy kostium wydawał się niepowtarzalny i pomysłowy. Przez próg przeskoczył bardzo włochaty wilkołak, za którym sztywno kroczył robot zmontowany z nieco zardzewiałych kawałków metalu oraz folii aluminiowej. Później zjawił się faraon drżący lekko z zimna w swojej cienkiej połyskującej szacie, a zaraz za nim żądna krwi mumia, wyciągająca przed siebie zabandażowane ręce. Nie zabrakło również superbohaterów obojga płci, zombie, stracha na wróble, samuraja, wojownika w sandałach z tarczą i długą włócznią, kota czarownicy, a nawet gigantycznego pająka strzelającego pajęczyną. Największy entuzjazm wywołało jednak nadejście Brandona, chłopaka mieszkającego kilka domów dalej.

Nic dziwnego, że przybył jako ostatni - jego przebranie demona wydawało się absurdalnie ciężkie i nieporęczne. Skórę miał pomalowaną na bordowo, a z obu stron wygolonej głowy sterczały mu dziwne skręcone rogi. Na plecach zamocowano mu parę wielkich nietoperzowych skrzydeł, a spod sięgającej ziemi wystrzępionej szaty wystawały ogromne łapska o zakrzywionych pazurach; podobne szpony miał zresztą doczepione do palców dłoni, którymi ściskał rękojeść długiego wyszczerbionego miecza. Ciekawe, z czego go zrobił? – pomyślała Rhae. Powitała go razem ze wszystkimi i zaprosiła do środka.

- Już myśleliśmy, że się nie pojawisz – powiedziała. – Ale patrząc na twój kostium, dziwię się, że w ogóle jesteś w stanie chodzić!

- Ha! Muszę przyznać, że było z tym trochę problemów – odparł Brandon, uśmiechając się półgębkiem. – Głównie jednak miałem opory przed zgoleniem włosów, ale z pomocą matki jakoś się ich pozbyłem. Zawsze powtarzała mi, że powinienem je ściąć! W każdym razie jestem zadowolony z efektów. – Potrząsnął rogami i oddalił się w poszukiwaniu swoich ulubionych chrupków.

Kwadrans później odezwał się telefon Rhae. Wytrzeszczyła oczy, gdy zobaczyła wyświetlający się numer. Pobiegła na górę, potykając się o fałdy sukni.

- Brandon? – zawołała do słuchawki, zamykając się w łazience. Drzwi nieco tłumiły muzykę i hałasujących ludzi z dołu, więc mogła cokolwiek usłyszeć.

- Cześć, Rhae – odezwał się głos. – Wybacz mi, ale nie dam rady przyjść. Alys znów gorączkuje, a rodzice wyszli. Muszę się nią zająć.

To jakiś żart?

- Przecież dopiero się widzieliśmy!

- Bardzo śmieszne – oburzył się Brandon. - Nie mogliśmy się widzieć, skoro cały czas jestem z Alys! Dobra, nie mam czasu na żarciki. Odezwę się jutro.

Zanim dziewczyna zdążyła odpowiedzieć, usłyszała dobiegające z dołu przenikliwe krzyki i śmiech, na dźwięk którego po plecach przepełzł jej lodowaty wąż strachu. Niewiele myśląc, rzuciła telefon na podłogę i tak szybko, jak pozwalała na to obszerna suknia, wybiegła z łazienki. Schodząc po schodach, zdziwiła się, że wszystkie światła na dole są pogaszone. Nie paliły się nawet świeczki w wydrążonych dyniach, które stały przy drzwiach i w kątach pokoi, a w domu panowała cisza. Chcą mnie wystraszyć?

Dotarłszy do włącznika, Rhae nieomal potknęła się o coś leżącego na ziemi. Gdy włączyła światło, nie mogła powstrzymać krzyku.

Na podłodze leżała zakrwawiona ręka. Odskoczyła od niej i przewróciła się, gubiąc kapelusz. Gdy otworzyła usta, by ponownie wrzasnąć, uświadomiła sobie, że to musiał być żart. Podłożyli mi gumową rękę umazaną farbą, a ja panikuję. Spodziewała się usłyszeć śmiechy, ale wokół wciąż panowała grobowa cisza. Oho, jeszcze ze mną nie skończyli.

Dziewczyna podniosła się, założyła swój szpiczasty kapelusz i udała się w stronę jadalni, omijając starannie leżącą na panelach rękę. Pokręciła głową, weszła do pomieszczenia, gotowa na kolejną niespodziankę… i stanęła jak wryta.

Po podłodze walały się resztki przygotowanych przez Rhae przekąsek. Stół został kompletnie zniszczony, podobnie jak krzesła, a z obrusa pozostało tylko parę brudnych strzępów. Na podłodze i ścianach widać było plamy krwi, a gdy dziewczyna przeszła do sąsiedniego pokoju, nogi się pod nią ugięły.

Brutalnie okaleczone ciała z wnętrznościami wyślizgującymi się z brzuchów, bezgłowe truchła i rozczłonkowane korpusy walały się po podłodze, zasiadały w fotelach i leżały na kanapie, otoczone kałużami posoki. Dziewczyna poczuła się słabo, opadła na ręce i kolana i zwymiotowała. Tkwiła w tej pozycji, a strach paraliżował ją coraz bardziej. Do oczu napłynęły jej łzy.

Kilka sekund później światła zgasły, a gdzieś w tyle dało się słyszeć ciężkie kroki. Rhae zadrżała, gdy po chwili usłyszała świszczący oddech tuż przy swoim uchu. Zamknęła oczy, a coś złapało ją za włosy i odchyliło głowę.

Poczuła na gardle zimny pocałunek stali i runęła w ciemność.

 

 

 

 

  • 1000 Smoczych Monet na MetLifeMT2.pl
  • Ranga V.I.P na 14 dni.
  • 20 Punktów Reputacji.

 

SCNmZsT.png

Zajmuje @@Yoshi

 

Krótkie, ale na temat smile.png. Podoba mi się.

Ania była najbardziej znaną dziewczyną w szkole, miała powodzenie u chłopaków czego inne dziewczyny jej zazdrościły.Filip piegowaty, rudy i niezbyt przystojny chłopak z jej klasy.Dziewczyna go wyśmiała przed całą klasą kiedy spytał się jej o chodzenie.Zbliżało sie hallowen a dziewczyna zaczeła dostawać listy z pogróżkami w, ktorym było napisane że zginie w ten dzień.Hallowen za 7 dni a ona z każdą chwilą myślenia o tym sie bała, bała sie tak że nie mogła wydusić ani słowa wkońcu powiedziała to swojej mamie, ale mama  powiedziała że to są jakieś żarty i ktoś sobie robi z niej jaja.Kiedy nadszedł dzień hallowen rodzice Ani pojechali na zabawe hallowenową, a ona poszła na zabawe to swojej koleżanki Oli.Była już w drodze do niej kiedy z krzaków wyskoczył jakiś zoombie.Było już ciemno i nic nie widziała więc zaczeła krzyczeć myślała że ją ktoś usłyszy ale nic potwór wzioł ją do opuszczonej fabryki związał jej ręce i nogi i przywiązał do krzesła.Okazało sie że tym zoombie byl rudy Filip którego tak ośmieszyła na tle klasy.Dziewczyna była przerażona i zaczeła znów krzyczeć ale filip zakleił jej usta taśmą.Wyciągnął z kieszeni nóż i zaczoł ciąc jej bluzke, potem spodnie kiedy była już w samej bieliźnie rozebrał ją i zgwałcił a potem rozpruł jej brzuch wyciągnoł jelita i sie cieszył, nastepnie obcią jej głowe i powiesił na sznurku i sobie poszedł.Do tego czasu nie znaleziono zwłok ani sprawcy tej tragedi.Rodzice byli rozpaczenia w jaki sposób ktoś tak mógł zrobić jej córce, a mama obwiniała siebie za to że powiedziala że to nic strasznego i ktoś sie z niej nabija.Tamten dzień jest dla każdego zapamiętany. KONIEC

 

 

 

  • 500 Smoczych Monet na MetLifeMT2.pl
  • Ranga V.I.P na 7 dni.
  • 10 Punktów Reputacji.

qZ7eDPL.png

 

 

 

er5I5Cd.png

Zajmuje @@kazek1009

 

Szczerze zadziwiła mnie ta praca. Jak się tak na nią patrzy daje nawet do myślenia, refleksji. Wyraźne kształty. Masz wielki talent, więc tego nie zmarnuj. Brawo i gratulacje 1 miejsca smile.png!

ZHdhb7o.jpg

 

  • 2000 Smoczych Monet na MetLifeMT2.pl
  • Ranga V.I.P na 30 dni.
  • 40 Punktów Reputacji.
  • Zwyci%C4%99zca.png

 

 

uP7WnUj.png

@

 

Przepiękna praca jak żywa happy.png. Estetyka, kształty i piękna kobieta ; ).

I8LcMbL.jpg

 

  • 1500 Smoczych Monet na MetLifeMT2.pl
  • Ranga V.I.P na 14 dni.
  • 30 Punktów Reputacji.
     

SCNmZsT.png

@ i @@Zdzislaw

 

Świetne humorystyczne prace smile.png. Te kolory wyraźnie ożywiają prace jezyk_oko.gif.

OuCagTx.png

v6fcBkb.jpg

 

  • 1000 Smoczych Monet na MetLifeMT2.pl
  • Ranga V.I.P na 7 dni.
  • 20 Punktów Reputacji.

Mv7eZ0r.png

 

 

er5I5Cd.png

@

 

Tylko jedna odważna się odważyła.  @Trusia  smile.png
Cudowna charakteryzacja @. Wyszło przepięknie smile.png!

 

 

 

  • 4000 Smoczych Monet na MetLifeMT2.pl
  • Ranga V.I.P na 60 dni.
  • 50 Punktów Reputacji.
  • Zwyci%C4%99zca.png
Opublikowano

Nie polecam. 

 

Pograłem pół dnia i odradzam tutaj gry, grałem sobie spokojnie, a tu nagle wywaliło mi konto, zalogować się nie idzie, bo hasło ''niby'' nie działa. Nawet przypomnienie hasła nie działa, bo wyrzuca jakieś śmieszne błędy. Jeszcze raz odradzam tutaj gry, bo co się tam dzieje, to jest po prostu porażką.

 

Nie pozdrawiam. 

 

Złodziejaszek z Ciebie

  • 4 tygodnie później...
Opublikowano

AE9Zdwh.png

REKRUTACJA OTWARTA (Jedno STANOWISKO)

Wymagania na Moderatora działu:

  • Minimum 30 postów by złożyć podanie jednak by mieć większe szanse na pomyślne zakończenie podania, sugeruję pisać z ilością ok. 50 postów. (Posty pisane z sensem)
  • Czas online 1 dni.
  • Max 5% ostrzeżeń.
  • Dobry kontakt z resztą osób na forum.
  • Znajomość regulaminów: ogólnego, lokalnego wybranego działu, oraz regulaminu moderatorów.
  • Min spędzania na forum 2-3h codziennie (aktywny udział w życiu forum).
  • Poprawna pisownia, ortografia oraz interpunkcja.
  • Nie możesz posiadać moderatora ani administratora forum na innym forum prywatnego serwera metin2.
  • Aktywne udzielanie się na forum i pomoc graczom.

Jeśli aplikacja zostanie odrzucona, następną możesz złożyć dopiero po 14 dniach od zamknięcia poprzedniej. smile.png

 

Imię:

Wiek:

Ilość postów:

Poradniki:

Czas online:

Status punktów ostrzeżeń:

O sobie (Rozpisz się! Wymagane minimum 5 zdań):

Doświadczenie:

Dlaczego właśnie Ty?:

 

Podania piszemy w dziale: Podanie na T. Mod. Forum.

Życzę powodzenia i pięknych podań! ^.^

  • 3 tygodnie później...
  • 2 tygodnie później...

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...