A to skoro tak to czy nie powinien ktoś ostro beknąć za to? Pozew o odszkodowanie, itd. a nie tylko L4 i czołganie się o urlop. Ja bym się rozejrzał za jakąś fundacją bądź kancelarią, która pro bono coś takiego ogarnie. Znam przypadek człowieka, który z winy pracodawcy i jego chorych pomysłów spadł z wysokości ok. 7m, a że miał trochę lat to nieźle się połamał i prawie kark skręcił. Procesował się prawie 3 lata, ale zgarnął ponad 200 tys. odszkodowania, zwrot wszystkich kosztów leczenia i rehabu oraz rentę na 2 lata na początek. Gdyby się nie odważył na ten krok to nie miałby niczego.