Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 26.05.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. TroLLu.

    anime is not real

    Witam. Tak bardzo chciałem skorzystać z funkcji, która jak najbardziej działa na forum jaką są blogi. Znudzony codziennością zasiadam do monitora i mej osobie dane było zobaczenia tegoż filmu na yt: Niestety, ból jaki wyrządził we mnie ten film jest tak duży iż zmusił mnie do podzielenia się tego z wami. I tutaj trzeba zacząć dyskusje, którą jest grafika wyżej. Czy anime to prawda? Czy anime powinno istnieć? Odpowiedź jest w tym filmie i brzmi ona nie, nie powinno istnieć i nie jest to prawda. A przynajmniej tak powinno być. Niestety, chińskie kreskówki jak widać sieją spustoszenie w ludzkiej psychice i robią z człowiekiem to co na wyżej załączonym materiale. Co gorsza, bajki te potrafią zmienić człowieka w internetowego wojownika który będzie głosił wszędzie jakie to japońskie produkcje czy japońska kultura jest przed zachodnią, jak bardzo jesteśmy zacofani, dlaczego życie powinno być jak w chińskich bajkach, dlaczego real life sucks, dlaczego SAO to świat w którym chciałbym żyć. Po pierwsze, takie opinie liczą się z aprobatą tylko w zamkniętym świecie "otaku" czy też "weeaboo" (obu nazw można używać zamiennie), więc tak naprawdę nikt z waszą opinią się nie liczy, gdyż już na starcie reszta ludzi i tak was uważa za margines społeczeństwa nie tylko ze względu na waszą liczbę, ale i to co sobą takie osoby reprezentuje. Po drugie, niech takie osoby spojrzą na siebie i jak wcześniej wspomniałem niech zobaczą co sobą reprezentują. Kim jesteście? Co masz do pokazania światu? Iż twoją obsesją są chińskie animacje i nie ma niż lepszego niż 2d? Człowieku, obudź się i zobacz iż na świecie są lepsze cele do osiągnięcia aniżeli obejrzenia jak największej ilości japońskiej kultury i móc dyskutować o tym w swoim zamkniętym fandomie. Po trzecie, co widzisz w tych produkcjach? Rozumiem oglądanie chińskich bajek z powodu czysto humorystycznych. Jeśli jarają Cię szkolne opowieści, oglądaj. Lubisz się zżyć z jakąś postacią czy to w filmie czy animacji? Oglądaj. Twierdzisz iż japońskie produkcje są po prostu lepsze od jakichkolwiek zachodnich produkcji i dostarczają więcej tobie rozrywki? Oglądaj. ALE jest pewna granica, którą nikt nie powinien przekroczyć, czy to w oglądaniu chińskich bajek, filmów, seriali, kuców, czegokolwiek. Granice tą nazwę "oglądam bo i tak przegrałem życie, więc nie zostało mi nic iż oglądanie tylko po to by móc przeżyć w moim małym fandomie". Serio? Nie widzicie już nic by tylko zaistnieć i pokazać się w jakimś nic nie znaczącym fandomie? Taki jest wasz cel w życiu? Czy nie sądzicie iż jest to trochę chore? Po czwarte, a w zasadzie trzy i pól. Gdy już się w fandomie, trzeba już jakoś zaistnieć. Gdy już się taki człowiek domyśli, iż wiedza to za mało idzie dalej. Co taki człowiek robi? Po pierwsze bada japońską kulturę i marzy sobie co by to było gdyby "społeczeństwo mogło mnie zaakceptować jakim jestem, gdybym był częścią japońskiej kultury, gdybym żył w Japonii". Jest bardzo dobrze gdy osoba taka poprzestanie na tym kroku. Co jest dalej? Osoba taka nagle dowiaduję się, że i tak przegrała życie, więc je marzenia się nie spełnią. Wtedy nadchodzi jedno z najgorszych rzeczy co może się przytrafić komukolwiek. Osoba taka próbuje być taka jak w chińskich bajkach, głównie poprzez mowę japońskich słów. Charakterystycznymi są: kawaii, desu, sugoi, otaku, chan, baka, san. Taki człowiek doprowadza do nerwów resztę w miarę normalnego społeczeństwa, niestety, prawdopodobnie jest tak zamknięta iż ich opinia dla nich się nie liczy. Po tym kroku jest najgorsze: cosplaye. Osoba ta zaczyna się przebierać za postacie z azjatyckich produkcji, zaczyna się zachowywać jak one, upodabnia się jak tylko może. To już jest koniec, wtedy człowieka nie można uratować. Jakie jest rozwiązanie tego problemu? Było jedno, ale niestety Hitler przegrał drugą wojnę światową. Jest też drugie wyjście. Takie osoby powinno się sterylizować i kastrować wbrew ich woli i dac im poduszke z waifu, bo na nic wiecej takie osoby nie zalsuguja, no ale to też raczej się nie spełni. Czy jest trzecie wyjście? Tak. Takiemu człowiekowi potrzeba pomocy. Nie chciałem mięć postanowień noworocznych, no ale ten film zmusił mnie i jednak mam. Moim celem będzie wyleczenie (bo inaczej nie da się tego nazwać) ludzi na to chorych. I nie chodzi tu tylko o anime, mam na myśli każdy zjebany fandom. Wpis ten nie jest atakiem na jakąkolwiek osobę. Jedynie ukazuję moje poglądy z którym masz prawo się nie zgodzić.
    1 punkt
  2. imago96

    Bóg nie umarł...

    Witajcie! Dziś w ramach „rekolekcji” byłem wraz z moją szkołą na tytułowym filmie.Przed pójściem pozowoliłem przeczytać sobie recenzję filmu autorstwa dziennikarza pracującego dla pewnego szanowanego portalu.Recenzja ta jednym słowem bardzo po tym filmie straasznie „pojechała”. Na samym wstępie chciałbym zaznaczyć, że jestem katolikiem.Nie jakimś tam gorliwym - nie mam pokoju obklejonego obrazkami Jezusa, nie leżę krzyżem na podzłodze po 3 godziny dziennie, ponad to czasami moje poglądy kłócą się z tymi „kościelnymi”.Niemniej jednak nim jestem dlatego recenzja, którą czytasz może nie być w 100% obiektywna ;p O czym tak w ogóle jest ten film?W wielkim skrócie,żeby nie spoilerować: główny bohater – student, zapisuje się na wykłady z filozofi.Trafia mu się profesor ateista,który karze ucznią napisać na kartcę „God is dead” (dzieci w Polsce znają angielski, więc niech sobie przetłumaczą ;p) i się pod tym podpisać.Nasz bohater z racji tego, że jest katolikiem odmawia tej czynności.Zakłada się z profesorem, że udowodni mu iż Bóg istnieje, a jeżeli mu się nie uda to profesor go obleje… Przechodząc jednak do filmu.Gdy skończyły się reklamy a moje oczy ujrzały pierwszą scenę byłem jak najbardziej negatywnie nastawiony do tego filmu.Spowodowane to było chociażby przeczytaną recenzją, trochę też życiem prywatnym.Odrazu w oczy mi się rzucił fakt,że główni bohaterowie (jednak nie wszyscy) mają (mniejsze lub większe) krzyżyki.No i właśnie na sam początek trzeba się tych krzyżyków przyczepić ;d Często było tak, że „znikały” one z sceny na scenę.Widac było wyraźnie, że scenarzysta (jeżeli się nie mylę to on jest odpowiedzialny za takie rzeczy, czyż nie?) skopał sprawę.Co chwilę te krzyżyki znikały, żeby w następnym ujęciu się pojawić.Ponad to broda pana „profesora ateisty”, raz była krótsza raz dłuzsza.No ale nawet profesjonalistą zdarzają się błędy co widac na przykładzie „Piratów z Karaibów”. Trzeba uczciwie przyznać, że film był z lekka propagandowy.Chrześcijanie zostali przedstawieni w nim jako ci kochający i prawi, z kolei ateiści i wyznawcy innych wyznań w raczej negatywnym świetle.Przyznam uczciwie, że o to mam do filmu największą pretensję.Mam wrażenie, że twórcy zapomnieli, że ateista/wyznawca innej religii też może być dobrym człowiekiem, zaś noszący krzyż katolik może być naprawdę strasznym draniem.Niby w filmie pojawia się taki fragment, w którym lewacka dziennikarka zarzuca katolikowi, że morduje zwierzęta.Ta scena jednak raczej ją ośmiesza a nie sprawia, że widz uznaje tego człowieka za winnego. Z rzeczy, które mi się nie podobały to tyle czas przejść do pozytywów.Przede wszystkim na pochwałe zasługuje wartośc merytoryczna sporu „czy Bóg istnieje?”.Bohaterowie przywołują opinie znanych ludzi na ten temat, które można łatwo sprawdzić.Posługują się oni ponad to niebanalnymi argumentami.To zaś skłania nas do prywatnych rozmyślań nad tym pytaniem. Film ma też dość ciekawą fabułę, chwilami jest zabawny, występujący w nim młodzi i nieznani aktorzy co według mnie jest jego atutem.Pokazuje on też „psychologię bohaterów” przez co uważam, że możemy łatwo spróbować postawić się na ich miejscu. Myślę, że ten film naprawdę potrafi przemówić do człowieka.Polecam oglądnąć go nawet osobą nie wierzącym bo pokazuje również argumenty drugiej strony.Fakt , że nie jest on w 100% obiektywny.Jednak czy należy wymagać obiektywności od filmu, którego tytuł brzmi: „Bóg NIE umarł?” Moja ocena: 7,5/10* *Dałbym 9 gdyby film na równych prawach przedstawiał argumenty za i przeciw oraz pozostawił kwestię odpowiedzi na pytanie dotyczące Boga widzowi, nie zaś odpowiadał za niego. Wszystkich, którzy na nim byli zachęcam do podzielenia się opinią
    1 punkt
×
×
  • Dodaj nową pozycję...