2. Zagubieni

Roth stał na brzegu kompletnie przemoczony, zmarznięty i przestraszony. Zupełnie nie przypominał osoby, którą był parę godzin wcześniej. Z wesołego, ambitnego naukowca i zawziętego poszukiwacza przygód stał się wrakiem człowieka. Jego ciało nieustannie przeszywały dreszcze. Oczyma pełnymi żalu wpatrywał się w czarną wodę, która pochłonęła jego przyjaciółkę. Mimo świadomości, że to nie on jest winien całej tej tragedii wyrzuty sumienia nie dawały mu spokoju. W końcu bezsilnie opadł na wilgotny piasek.
- Roth? Wszystko w porządku? - zapytała z troską w głosie Sam, chociaż doskonale znała odpowiedź.
Nie usłyszawszy żadnego odzewu ze strony mężczyzny, powróciła do szukania gałązek na ognisko. Razem z Reyes usiłowały wzniecić chociaż niewielki płomień, aby się ogrzać, ale ciągle bezskutecznie.
- Jesteśmy w dupie. - burknęła Reyes. - Nie mamy naszych rzeczy, siedzimy na jakiejś bezludnej wsypie zupełnie przemoknięci i zmarznięci. Bez jedzenia i wody pitnej. Do tego zaraz zrobi się ciemno.
- Musimy odpocząć. Jakoś przeżyjemy tę noc. Rano coś wymyślimy. - odpowiedziała Sam. - I poszukamy Lary.
- To jak szukanie igły w stogu siana. - skomentowała Reyes. - Nawet nie mamy pewności, że ży...
- Zamknij się! Zabraniam ci tak mówić, rozumiesz?! Rozumiesz?! - wrzasnął Alex, a następnie wstał i cisnął o ziemię sporym kamieniem, którym wcześniej dłubał w piasku.
Sam cicho westchnęła. Dotarły do niej bowiem słowa Reyes, która niestety mogła mieć rację.

Dookoła panowała zupełna cisza. Dało się jedynie słyszeć donośny szum wody i jakieś niewyraźne szmery z głębi wyspy. Zapewne jakichś zwierząt, a może po prostu wiatr muskał liście drzew. Lara leżała nieprzytomna na piasku. Jej ciało było kompletnie zimne i znaczyło je wiele ran. Przypływy rytmicznie ją zakrywały, aby chwilę później znowu się oddalić. Zapadł zmrok, a jednym źródłem światła stał się blady księżyc, który i tak co chwilę znikał pod gęstymi chmurami. Niechybnie zanosiło się na deszcz. Mżawka pojawiła się niedługo przed północą. Raptem piętnaście minut później rozpętała się ogromna ulewa. Gęsty deszcz lał się z nieba zostawiając wyraźne ślady na miękkim piasku. Lara zaczęła się przebudzać. Doskwierał jej ogromny chłód i ból. Przez kilkanaście pierwszych sekund nie była w stanie określić gdzie się znajduje ani co się właściwie stało. Przerażenie pojawiło się, gdy dotarły do niej wszystkie wydarzenia minionego dnia. Dziewczyna z trudem podniosła się do pozycji siedzącej i oderwała kawałek materiału z kurtki, który trzymał się na zaledwie paru nitkach. Dokładnie owinęła nim sporą ranę na łydce, z której zaczęła sączyć się krew. Co ja mam teraz zrobić? - pomyślała. Czuła się kompletnie bezradna. Została sama na nieznajomej wyspie, przemoczona i obolała. Wiedziała jednak doskonale, że musi znaleźć jakieś schronienie. Stanęła na nogi i kuśtykając zaczęła podążać w głąb lasu. Z trudem przedzierała się przez chaszcze, co chwilę potykając się o wystające korzenie i kamienie. Idąc coraz dalej czuła, że zaczyna chodzić po omacku, bo gęste korony drzew nie przepuszczały najmniejszej ilości światła. W pewnym momencie noga ugrzęzła jej w plątaninie gałęzi, a ona usilnie próbując się uwolnić straciła równowagę. Sturlała się z niedużego wzniesienia i uderzyła o ziemię. Cicho jęknęła, po czym obróciła się na plecy tracąc nadzieję na znalezienie czegokolwiek. Organizm Lary był u kresu wytrzymałości. Potrzebował odpoczynku i regeneracji. Dziewczyna zapadła w sen.

Alex przechadzał się brzegiem morza. Jego oddech był nienaturalnie szybki i co chwilę nerwowo zaciskał pięść. Nie potrafił dopuścić do siebie myśli, że Larze mogło się coś stać..., że nie żyje. Ta wyprawa miała być naszą wspólną przygodą. - zaklął w duchu. Gdyby teraz mógł to cofnąłby czas i za wszelką cenę powstrzymał dziewczynę od wejścia na Endurance. W pewnej chwili usłyszał za sobą kroki. Podbiegła do niego Sam i chwyciła za ramię.
- Alex, chodź ze mną. Musisz coś zobaczyć.

14 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się