Skocz do zawartości

`KiritoBlog

  • wpisy
    4
  • komentarzy
    21
  • wyświetleń
    1 900

Nokamei Jishizi :) cz. 2

379 wyświetleń

Jest to dopiero druga część przygód Nokameiego

:)

Nie musicie pisać że są błędy w interpunkcji oraz powtórzenia, tak wiem.

Nie byłem najlepszy nigdy z interpunkcji, nigdy nie wiedziałem gdzie postawić przecinek itd.

Zapraszam do czytania

:D

Po długich pięciu latach "leczenia", Nokamei był już po całej terapii, lecz czy to mu pomogło?

Bardzo dobre pytanie. Nokamei po wyjściu z zakładu musiał znaleźć sobie pracę i założyć szczęśliwą rodzine,

taki był warunek wyjścia z zakładu. Nokamei był pod ciągłą obserwacją ludzi z zakładu, śledzili go wszędzie

w publicznej toalecie, na dyskotekach a nawet w jego pracy. Tak, znalazł pracę jako bibliotekarz.

Po rocznych obserwacjach dali sobie spokój, wtedy właśnie Nokamei pokazał swoje prawdziwe oblicze.

Już miał zamykać biblioteke, ale przybiegła piękna długowłosa blond dziewczyna, chciała oddać książkę.

Nokamei ją pośpieszał i jak wyszła on szybko zamknął biblioteke biorąc ze sobą wielki, ostry nóż do papieru.

Dziewczyna nie zauważyła, że Nokamei ją śledzi. Skręciła w ciemną uliczkę ponieważ chciała jak najszybciej wrócić do domu, lecz nie wiedziała że tej nocy już nie wróci.

Pobiegł za nią, uderzył w tył głowy, ona zemdlała... Nokamei wydłubał jej gałki oczne, przebił tętnice szyjną wszędzie była krew.

Wyjął nóż i zaczął odcinać jej kończyny. Śmiał się jak nigdy, zamachnął się i przeciął ją na pół.

Z jej wnętrza wyleciały wszystkie wnętrzności, zaczął je zjadać, jelito ciągnęło się jak spaghetti, miał wyraz twarzy jakby był w niebie.

Gdy już ją wypatroszył, schował jej serce do kieszeni i wrzucił ubrania i pozostałości po dziewczynie do śmietnika.

Pobiegł szybko do swojego domu, spalił zakrwawione ubrania, umył nóż i poszedł się kąpać.

Przy przeglądaniu się w lustrze, wpadł na pomysł. Chciał się upodobnić do tego czego najbardziej się bał.

Do klaunów, zamierzał z samego rana pojechać do sklepu i kupić potrzebne rzeczy. Po tej myśli podszedł do sypialni i zasnął.

Nadchodził ranek, Nokamei wstał i ubrał się w ciemną koszulę, niebieską kamizelke, spodnie i czarne pantofle.

Poszedł do sklepu, kupił zieloną farbę do włosów oraz farby do twarzy jakich używają klauni w kolorach: czarny, biały i czerwony.

Po zakupach wrócił do domu, schował farby i ruszył do pracy.

Godziny w pracy mijały monotonnie, a Nokamei stawał się głodny, wpadł na szalony pomysł, by zrobić to co wczoraj lecz zastanawiał się kogo dopaść.

Wtedy przyszedł jeden z pracowników zakładu w którym był zamknięty i chciał wypożyczyć książkę, wybrał już i ruszył do stanowiska Nokameiego.

Przed samym stanowiskiem odczuł potrzebę pójścia do WC. Nokamei wskazał drogę i długo się nie zastanawiając ruszył za Nim.

Na stanowisku zostawił tabliczkę "Wracam za 30 minut". Wziął nóż i pobiegł za Nim. Dopadł go jak mył ręce.

Nokamei stanął w drzwiach, zamknął je i wyjął nóż. Spojrzał się na pracownika zakładu, uśmiech Nokameiego przrażał pracownika.

Nadal uśmiechając się, ruszył na niego. Dźgnął go w brzuch, następnie w serce. Złapał go za włosy i przebił mu krtań.

Rozciął go na pół, wcześniej oddzielił korpus od głowy. Rozciął najbarzdiej umięśnione miejsca na ciele i zaczął wyżerać ścięgna.

Był zadowolony bardziej niż wcześniejszego dnia. Teraz tak jakby mu to bardziej smakowało, odciął mu penisa, ugryzł go...

Po zakończeniu tego nietypowego posiłku umył ręce, twarz i przed wyjściem zajebał kopa w jajowatą głowe ofiary.

Gdy wyszedł z WC zamknął go na klucz i zawiesił napis "WC nieczynne do odwołania."

To był kolejny udany dzień.

Następne 3 miesiące odbywały się podobnie, również znajdował sobie ofiary i je zjadał.

Miał już ponad 25 serc swoich ofiar, nie wiadomo po co je zbierał.

Gdy mijał czwarty miesiąc jego łowów pomyślał, że wkońcu policja zacznie szukać sprawcy tych wielu zabójstw.

Rzucił pracę jako bibliotekarz i znalazł pracę która nie wzbudzała żadnych zastrzeżeń oraz nie dawała znaków iż morderca mógłby pracować na takim stanowisku.

Zaprzestał łowów na 6 miesięcy, wybił się na szczyt wielkiej korporacji.

Miał wielki majątek, pewnego dnia poznał piękną kobietę.

Miała ona nietypowe włosy, były one koloru błękitnego. Po dwóch tygodniach poszli do Nokameiego.

Pieprzyli się przez długi czas, ona krzyczała by zaczął ją bić. Zrobił to, jej było ciągle mało.

Jemu podobało się to a ją doprowadzało do orgazmu.

Gdy już zakończyli powiedziała mu, że chce być z nim do końca życia.

Ani ona ani on nie wiedzieli o swoich upodobaniach "kulinarnych".

Następnego poranka Nokamei wstał pierwszy, przyrządził jej śniadanie. Zrobił kawę i poszedł by ją obudzić.

Obudził ją i zaprosił na śniadanie. Po 10 minutach przyszła i spojrzała na śniadanie z obrzydzeniem.

Spojrzała na niego i zapytała się czy nie ma ludzkiego mięsa. Nokamei myślał że nie dosłyszał.

Dziewczyna która miała na imię Lurina, uśmiechnęła się i powiedziała że żartowała.

Nokamei nie wierzył w jej słowa. Pewnego wieczoru Lurina postanowiła pójść do koleżanki.

Nokamei miał teraz wolny czas a był bardzo spragniony ludzkiego mięsa.

Wziął swoją maczete i wyszedł na miasto. Wędrował po ciemnych uliczkach by znaleźć ofiarę.

Wszedł w jedną a z naprzeciwka wbiegła jakaś osoba, Nokamei wyjął maczete i jednym sprawnym ruchem odciął głowę ofeierze.

Po chwili wbiegła jakaś kobieta, rzuciła się na Nokameiego. Nie wiedział kto to, zrzucił ją z siebie i próbował sięgnąć po maczete.

Wtedy usłyszał głos swojej ukochanej, stanął bez ruchu i powiedział:

-Lurina to Ty?

Na parę minut nastała głucha cisza.

-Tak, tak to ja. Odpowiedziała Lurina.

A więc to nie był żart. Pomyślał Nokamei.

-Jednak to była prawda, Ty na prawdę wolisz ludzkie mięso.

Lurina nie wiedziała co odpowiedzieć.

-A Ty co tu robisz? Zapytała.

Nokamei odpowiedział. -Również wyszedłem na kolacje, nie mogę wytrzymać tego żarcia ze sklepów.

Po krótkiej ciszy przyklękneli przy ciele i zaczęli je ćwiartować.

Obydwoje byli ucieszeni i wyjadali wnętrzności kolejnej ofiary.

Po posiłku wrócili do domu.

W domu zaczęła się rozmowa o tym czemu nie powiedzieli sobie o tym, obydwoje nie ufali sobie wzajemnie.

Lecz ta kolacja zmieniła ich w szczęśliwy związek. Mijały tak dni, miesiące i lata.

W końcu pomyśleli że trzeba opuścić to miasto ponieważ z 150 tysięcy mieszkańców zostało 100 tysięcy.

Ich ofiarami padło 20 tysięcy osób, policja zaczęła się niepokoić i zakazała mieszkańcom miasta wychodzić po godzinie 18.

Nokamei i Lurina wyjechali z miasta. Obydwoje rzucili swoje prace, wypłacili pieniądze z kont i pojechali na lotnisko.



6 komentarzy


Rekomendowane komentarze

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
×
Okienko zamknie się za 5 sekund...