Skocz do zawartości

Creepypasty

  • wpisy
    15
  • komentarzy
    86
  • wyświetleń
    8 482

Russian Sleep Experiment

498 wyświetleń

Rosyjscy naukowcy pod koniec lat 40. ubiegłego wieku utrzymali pięć

osób rozbudzonych przez piętnaście dni używając eksperymentalnego gazu

stymulującego. Badanych umieszczono w odizolowanym środowisku aby

dokładnie badać ich zużycie tlenu, by gaz ich nie zabił, jako że w

wysokich stężeniach mógł być trujący. Było to jeszcze przed epoką kamer

monitorujących, więc pomieszczenie zostało wyposażone w mikrofony i

grubą na trzynaście centymetrów, niewielką szybę pozwalającą na

obserwację wzrokową. W pomieszczeniu umieszczono książki, łóżka polowe

bez pościeli, zapasy jedzenia wystarczające dla pięciu osób na ponad

miesiąc; doprowadzono bieżącą wodę i zainstalowano toaletę.

Badani byli więźniami politycznymi zamkniętymi podczas drugiej wojny światowej za zdradę stanu.

Przez pierwsze pięć dni wszystko wydawało się być w porządku;

badani praktycznie nie narzekali, jako że obiecano im (niezgodnie z

prawdą), że zostaną wypuszczeni na wolność, jeśli zgodzą się na test i

nie będą spali przez 30 dni. Ich rozmowy i działania były monitorowane i

zauważono, że tematy ich rozmów schodziły z czasem na traumatyczne

przeżycia i generalny ton rozmów stał się mroczniejszy po czwartym dniu.

Po pięciu dniach zaczęli narzekać na warunki i zdarzenia, które

doprowadziły ich do tego miejsca a także zaczęli wykazywać ciężką

paranoję. Przestali ze sobą rozmawiać i zaczęli szeptać do mikrofonów i w

stronę luster weneckich, przez które ich monitorowano. Co dziwne,

wszyscy zdawali się uważać, że mogli zdobyć zaufanie eksperymentatorów

odwracając się od swoich towarzyszy. Na początku badacze uznali, że był

to tylko efekt zastosowanego gazu.

Po dziewięciu dniach pierwszy z nich zaczął krzyczeć. Biegał od

ściany do ściany, nieprzerwanie krzycząc ze wszystkich sił przez trzy

godziny; po tym czasie nadal próbował, ale byłw stanie wydobyć z siebie

tylko sporadyczne piski. Naukowcy doszli do wniosku, że fizycznie

uszkodził swoje struny głosowe. Zaskakującym jest to, w jaki sposób

zareagowali, a w zasadzie – nie zareagowali jego współtowarzyssze. Nie

przerwali szeptu do mikrofonów, dopki drugi z nich nie zaczął krzyczeć.

Dwóch z niekrzyczących zaczęło rozrywać książki, zlepiać ze sobą strony

przy użyciu odchodów i zaklejać lustra weneckie – po tym krzyk ustał.

Tak jak szepty do mikrofonów.

Minęły kolejne trzy dni. Naukowcy co godzinę sprawdzali, czy

mikrofony działają, myślac, że to niemożliwe, by pięć osób nie wydawało z

siebie żadnych dźwięków. Zużycie tlenu wskazywało na to, że cała piątka

wciąż żyje. Co więcej, była to ilość, jaką pięć osób zużywałoby przy

wytężonej pracy fizycznej. Rano czternastego dnia naukowcy postanowili

zrobić coś, czego mieli nie robić – aby wywołać reakcję ze strony

badanych, użyli interkomu wewnątrz sali, mając nadzieję na jakąkolwiek

odpowiedź, obawiając się, że zmarli lub stali się warzywami.

Powiedzieli: „otworzymy teraz komorę aby sprawdzić mikrofony,

proszę odsunąć się od drzwi i położyć na podłodze – w przeciwnym wypadku

zosstaniecie zastrzeleni; współpraca zostanie nagrodzona

natychmiastowym uwolnieniem jednego z was”.

Ku ich zaskoczeniu, usłyszeli wypowiedzianą spokojnym głowem odpowiedź: „już nie chcemy być uwolnieni”.

Rozpoczęła się dyskusja między naukowcami a sponsorującymi

badanie siłami zbrojnymi. Niezdolni wywołać dalszych odpowiedzi przez

interkom, naukowcy zdecydowali się w końcu otworzyć komorę o północy

piętnastego dnia.

Gaz stymulujący został usunięty i komorę wypełniono świeżym

powietrzem, co poskutkowało natychmiastowymi protestami przez mikrofony.

Trzy głosy zaczęły błagać o przywrócenie gazu takim tonem, jakby

prosili o ocalenie życia bliskich. Komora zostala otwarta i wysłano

żołnierzy, aby odzyskali badanych, którzy na wieść o tym zaczęli

krzyczeć głośniej niż kiedykolwiek wcześniej. Żołnierze, którzy weszli

do środka, również odpowiedzieli im krzykiem, widząc, co było w środku.

Czterech z pięciu badanych wciąż żyło, choć ciężko uznać stan, w jakim

się znaleźli, za życie.

Porcje żywieniowe na dni dalsze niż piąty pozostały praktycznie

nietknięte. Odpływ na środku pomieszczenia został zatkany kawałkami

mięsa martwego badanego, co pozwoliło na zgromadzenie na podłodze około

dziesięciocentymetrowej warstwy cieczy. Nie ustalono nigdy, jak dużą

zawartość tej cieczy stanowiła krew. Także wszyscy „żywi” badani mieli

oderwaną od ciała znaczną ilość mięśni i skóry. Uszkodzenia tkanki i

zdarte do kości czubki palców sugerowały, że rany zostały zadane przy

użyciu rąk, a nie – jak pierwotnie przypuszczano – zębów. Bliższa

analiza wykazała, że większość, o ile nie wszystkie z nich były

przypadkami samookaleczenia.

Organy poniżej klatek piersiowych wszystkich czterech badanych

zostały usunięte. Podczas gdy serce, płuca i przepona zostały na

miejscu, skóra i większość mięśni żebrowych zostały wyrwane, odsłaniając

płuca przez klatkę piersiową. Wszystkie naczynia krwionośne i organy

były nienaruszone, zostały jedynie wyjęte i położone na podłodze,

pływając wokół wypatroszonych, choć wciąż żywych ciał badanych. Drogi

trawienne wszystkich z nich wciąż zdawały się pracować. Szybko okazało

się jasne, że trawiły własne mięso, które zostało oderwane i zjedzone w

poprzednich dniach.

Choć większość żołnierzy należała do specjalnych jednostek

rosyjskich, wielu z nich nie chciało wracać do komory by usunąć z niej

badanych. Ci zaś wciąż krzyczeli, chcąc pozostać w sali i domagali się

przywrócenia gazu, by nie zasnąć.

Ku zaskoczeniu wszystkich, badani wdali się w zaciętą walkę

podczas próby usunięcia ich z komory. Jeden z żołnierzy umarł z powodu

ran gardła, inny został poważnie ranny – jeden z badanych odgryzł mu

jądro i przegryzł tętnicę w nodze. Kolejnych pięciu żołnierzy popełniło

samobójstwo niedługo po tych zdarzeniach.

W walce w wyniku uszkodzenia śledziony jeden z czterech

pozostających przy życiu badanych wykrwawił się. Naukowcy próbowali go

uśpić, jednak okazało się ot niemożliwe. Mimo podania mu dożylnie

dziesięciokrotnie większej niż zezwolona dawki pochodnej morfiny, wciąż

walczył jak zapędzone w róg dzikie zwierzę, łamiąc żebra jednemu z

naukowców. Jego serce biło jeszcze przez dwie minuty po tym, jak się

wykrwawił, aż w jego systemie krwionośnym znalazło się więcej powietrza

niż krwi. Nawet po tym krzyczał jeszcze przez trzy minuty, próbując

atakować wszystkich w jego zasięgu i powtarzając cały czas „WIĘCEJ”

coraz słabszym i słabszym głosem, aż w końcu ucichł.

Trójka pozostałych przy życiu została opanowana i przeniesiona do

części medycznej laboratorium; dwójka z nich ze sprawnymi strunami

głosowymi cały czas błagała o gaz, aby nie usnąć.

Najbardziej ranny z tej trójki został zabrany do jedynej sali

operacyjnej w kompleksie badawczym. Podczas przygotowań badanego do

ponownego umieszczenia organów wewnętrznych w ciele okazało się, że

uzyskał odporność na środki uspokajające, które mu podawano. Na próbę

aplikacji gazu usypiającego odpowiedział agresją. Udało mu się przedrzeć

większość dziesięciocentymetrowego skórzanego pasa na jednym z

nadgarstków, pomimo trzymania go przez dziewięćdziesięciokilogramowego

żołnierza. Do uśpienia potrzeboał niewiele więcej środku nasennego, niż

normalny człowiek. W momencie, kiedy zamknął powieki, akcja serca

zatrzymała się. Autopsja wykazała trzykrotnie za wysoki poziom tlenu we

krwi. Jego mięśnie, które wciąż trzymały się szkieletu były mocno

poszarpane, a podczas walki z żołnierzami złamał dziewięć kości, z czego

większość za sprawą własnej siły.

Drugi ocalały to pierwszy z całej piątki, który zaczął krzyczeć.

Niezdolny do wydania z siebie głosu, nie mógł prosić lub protestować

przeciwko operacji i jedyną reakcją z jego strony było gwałtowne,

przeczące potrząsanie głową, kiedy przyniesiono do niego gaz usypiający.

Zaczął potakująco kiwać głową, gdy zaproponowano przeprowadzenie

operacji bez znieczulenia i nie reagował przez całe sześć godzin

operacji. Chirurg utrzymywał, że teoretycznie pacjent wciąż mógłby być

żywy. Jedna z pielęgniarek asystujących przy operacji z przerażeniem

utrzymywała, że usta pacjenta delikatnie wykrzywiały się w uśmiechu

kilkakrotnie, kiedy ich spojrzenia się spotkały.

Po zakończeniu operacji badany spojrzał na chirurga i zaczął

głośno sapać, próbując mówić. Uznawszy, że to coś istotnego, podano mu

kartkę papieru i ołówek, by mógł przekazać swoją wiadomość. Była prosta:

„nie przestawajcie ciąć”.

Pozostałych dwóch pacjentów poddano analogicznej operacji, obu

podobnie bez środków znieczulających, choć musiano podać im środki

paraliżujące – chirurg nie był w stanie przeprowadzić operacji, kiedy

pacjenci bez przerwy się śmiali. Po sparaliżowaniu, mogli jedynie

podążać za naukowcami wzrokiem. Środki paraliżujące przestały działać po

zaskakująco krótkim czasie i próbowali wtedy wyrwać się z więzów. Kiedy

tylko odzyskali mowę, zaczęli błagać o gaz stymulujący. Naukowcy

próbowali poznać przyczynę samookaleczeń, a także pytali, dlaczego

badani chcą gazu stymulującego.

Otrzymali tylko jedną odpowiedź: „nie mogę usnąć”.

Więzy wszystkich trzech badanych zostały wzmocnione i ponownie

umieszczono ich w komorze, oczekując na decyzję, co należy z nimi

zrobić. Naukowcy, stając przed gniewem swoich militarnych „dobroczyńców”

za niewypełnienie ustalonych celów projektu rozważali eutanazję

przetrwałych badanych. Zarządzający oficer, były członek KGB, widział

jednak pewien potencjał i chciał sprawdzić co stanie się po przywróceniu

gazu. Naukowcy protestowali, jednak byli w mniejszości.

W przygotowaniach do zamknięcia komory ponownie, badani zostali

podłączeni do elektroencefalografów i usprawniono ich więzy w celu

długofalowego ograniczenia swobody. Ku zaskoczeniu wszystkich, cała

trójka przestała wyrywać się, kiedy dowiedzieli się, że ponownie

otrzymają stymulujący gaz. Było oczywiste, że w tym momencie wszyscy

trzej wkładali w wielki wysiłek w to, by nie zasnąć. Jeden z nich, który

mógł mówić, stale i głośno nucił jakąś melodię; niemy napinał skórzane

więzy z całych sił najpierw lewą nogą, potem prawą, chcąc pradopodobnie

się na czymś skoncentrować. Ostatni z badanych trzymał głowę nad

poduszką i bardzo gwałtownie mrugał. Był pierwszym z podłączonych do EEG

i większość naukowców obserwowała jego fale mózgowe z zaskoczeniem –

były w większości normalne, choć od czasu do czasu niewytłumaczalnie

zanikały. Wyglądało, jakby regularnie przeżywał śmierć mózgu i wracał do

stanu normalnego. Kiedy wszyscy przyglądali się papierowi drukowanemu

przez elektroencefalograf, tylko jedna pielęgniarka zauważyła, jak jego

oczy zamykają się, a głowa opada na poduszkę. Jego fale mózgowe

natychmiastowo zmieniły się w te odpowiadające głębokiemu snu i zanikły

po raz ostatni, w tej samej chwili przestało bić jego serce.

Jedyny pozostały przy życiu posiadający głos badany zaczął

krzyczeć, domagając się bezzwłocznego dostarczenia gazu. Jego fale

mózgowe wykazywały takie same zaniki jak tego, który właśnie umarł po

zaśnięciu. Dowódca rozkazał zamknąć w komorze i poddać działaniu gazu

obu badanych razem z trzema naukowcami. Jeden z wymienionej trójki od

razu wyjął swój pistolet i zastrzelił dowódcę i niemego badanego.

Wycelował pistolet na ostatniego z badanych, wciąż przywiązanego

do łóżka, kiedy personel medyczny i naukowy w pośpiechu opuszczał pokój.

– Nie dam się tu zamknąć z tym czymś! Nie z tobą – krzyknął do

związanego mężczyzny. – Czym jesteś?! – zapytał. – Muszę się dowiedzieć!

Badany uśmiechnął się.

– Tak szybko zapomniałeś? – spytał. – Jesteśmy wami. Jesteśmy

drzemiącym w was wszystkich szaleństwem, zawsze chcącym wydostać się na

wolność z zakamarków waszych zwierzęcych umysłów. Jesteśmy tym, przed

czym co noc ukrywacie się w łóżkach. Co zamieniacie w ciszę i paraliż,

kiedy wybieracie się do nocnej przystani, gdzie nie możemy się dostać.

Naukowiec znieruchomiał. Po czym wycelował w serce badanego i

wystrzelił. EEG zaczęło drukować linię prostą, a mężczyzna słabo

wykrztusił: „już… prawie… wolny”.



8 komentarzy


Rekomendowane komentarze

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
×
Okienko zamknie się za 5 sekund...