Skocz do zawartości

Creepypasty

  • wpisów
    15
  • komentarzy
    86
  • wyświetleń
    8 801

princess.exe


SamWieszKto1231

1 006 wyświetleń

"princess.exe"

 

 

Mój brat, zaraz po tym jak

otrzymał posadę jako technik komputerowy, wyprowadził się z domu. Był to

początek 2002 roku i od tamtej pory słuch o nim zaginął. Starałem się z

nim skontaktować – dzwoniłem, pisałem maile – wszystko na nic… Któregoś

dnia postanowiłem osobiście złożyć mu wizytę. Przywitały mnie zamknięte

drzwi oraz 3 koperty przybite do jego drzwi (jakieś zaległe rachunki i

listy).

 

Wracając do domu, zauważyłem, że ktoś zostawił szary

uszkodzony laptop na środku mojego podjazdu. Wysiadłem z samochodu aby

obejrzeć go dokładniej.

 

Monitor LCD zdecydowanie wykazywał oznaki

„użytkowania”. W lewym górnym rogu ekranu widać było ogromny otwór,

który wpasowywał się dokładnie w rozmiar standardowego śrubokręta marki

„Philips Head”. Nad nim, widniała kamerka internetowa, która także

została zniszczona przy użyciu śrubokręta. Oprócz tych dwóch

„szczegółów”, komputer wydawał się być praktycznie nowy. Klawisze były

lekko wyblakłe, ale nie do tego stopnia aby nie można było ich używać.

Spojrzałem na tył monitora, aby dowiedzieć się jakiej jest marki, jednak

nie mogłem nic znaleźć. Jestem pewien, że dokładnie go sprawdziłem i

nigdzie, powtarzam NIGDZIE, nie znalazłem żadnego tekstu, żadnego logo. W

rzeczywistości laptop nie posiadał nawet „Dowodu Licencji” czy naklejki

gwarancyjnej. Co dziwniejsze, laptop posiadał tylko dwa porty : VGA

(używany do podłączenia zewnętrznego wyświetlacza przyp. tłum) oraz USB.

Było to zastanawiające ponieważ jak długo, jakiekolwiek urządzenie

elektroniczne, może działać bez portu ładowania ? Uznałem w końcu, że

musiał być to jeden z tych bardzo tanich laptopów w którym aby naładować

baterię , należy wyjąć ją z komputera i podłączyć do zewnętrznej

ładowarki – jeszcze bardziej zastanowiło mnie, dlaczego w takim wypadku

posiadał on kamerkę internetową ?

 

Zaintrygowany, co dokładnie

znajduje się na laptopie, pobiegłem do mojej piwnicy, gdzie był

przechowywany mój stary, nieużywany od dawna komputer. Znajdował się tam

tylko dlatego, że zapomniałem przenieść tego behemota do lokalnej

stacji SarCan (punkty recyklingu elektroniki przyp. tłum). Używał bym go

dalej jednakże potrzebuje on od 5-6 godzin aby w pełni się uruchomić,

ponieważ zawsze przechodzi w tryb odzyskiwania systemu, a jego procesor

jest o wiele za „wolny” aby odzyskać wszystkie dane na 500 gigabajtowym

dysku twardym (pamiętaj ze 120mhz procesorem Pentium nie zajedziesz

daleko). Cóż… nieważne zresztą. Usunąłem więc stary monitor typu CTR

firmy LG i podłączyłem go do laptopa. Miałem już nacisnąć przycisk

zasilania, gdy…

 

…Zatrzymałem się. Nie ma mowy żeby działał, bateria już dawno musi być rozładowana.

 

Przetrząsnąłem

całą piwnicę aby znaleźć mój tester napięcia. Gdy tylko go dorwałem

odłączyłem baterię od laptopa i sprawdziłem odczyt… Bardzo niskie… Nie

ma szans aby działał. Trudno – pomyślałem – najwyżej poleży tutaj do

rana. Jutro zabiorę ten cały szmelc do SarCan i zrobią wreszcie z tym

porządek. Odłączyłem monitor od laptopa, podłączyłem do mojego PCta i

zostawiłem tak wychodząc z piwnicy. Skierowałem się prosto do mojego

pokoju aby pooglądać telewizję. Oglądałem ją przez jakieś trzy godzinki

po czym położyłem się do łóżka.

 

Jednak nie cieszyłem się długo

słodkim snem. Został on przerwany przez bardzo głośny dźwięk. Ku mojemu

zdziwieniu rozpoznałem go jako sygnał uruchamiania systemu Windows 2000 –

z wrażenia spadłem z łóżka. Hałas był tak głośny, że mógłbym przysiąc,

że ktoś trzymał głośniki tuż przy moich uszach. Gdy wreszcie się jakoś

pozbierałem, przez minutę czy dwie starałem się zrozumieć gdzie znajduje

się źródło tych dźwięków.

 

Wreszcie wpadłem na świetny pomysł :

 

- Komputer ! Musiałem go przez przypadek włączyć gdy zmieniałem monitory !

 

Zadowolony z tego, że udało mi się rozwiązać zagadkę, skierowałem się w kierunku piwnicy, gdy nagle zamarłem w połowie drogi…

 

Zaraz...

 

To nie mógł być żadnym sposobem mój komputer…

 

Przecież miałem na nim zainstalowanego Windowsa 95…

 

Po

tym wszystkim nie miałem najmniejszej ochoty na wybieranie się

gdziekolwiek a na pewno nie do mojej piwnicy. Jednak zdrowy rozsądek

zaczął brać górę nad przerażeniem i zdecydowałem, że musi być to jakiś

problem systemowy – w końcu komputer był dość długo nieużywany. Ku

mojemu zdziwieniu, komputer nie był włączany… mówiąc szczerze nie był on

nawet podłączony do prądu. W takim razie pozostała ostatnia możliwość :

 

- Laptop…

 

Pośpiesznie usunąłem z niego baterię i podłączyłem jeszcze raz do woltomierza.

 

Tym razem nie mogłem odczytać żadnej konkretnej liczby. Tester zupełnie oszalał.

 

Podłączyłem

baterię jeszcze raz i wcisnąłem przycisk „start”. Zaświeciły się jakieś

światełka kontrolne co świadczyło o tym, że komputer jest w 100 %

sprawny. Musiałem wiedzieć co się tutaj do cholery wyprawia. Podłączyłem

mój stary monitor CTR do laptopa, i moim oczom ukazał się…

 

…Praktycznie

pusty pulpit, jedyne co można było zobaczyć to trzy ikony znajdujące

się w lewym dolnym rogu ekranu. Pasek zadań był pusty, nie było także

nigdzie widać przycisku „start”.

 

Tapeta (a raczej jej brak) była

zupełnie czarna. Czemu ktoś miałby zrobić coś takiego ze swoim

komputerem ? Pytałem sam siebie. Każdy z nas może usunąć wszystkie ikony

z pulpitu, ale trzeba być bardzo dobrze wyszkolonym hakerem aby zrobić

to samo z przyciskiem „start”. Z wszystkich trzech ikon, jeden był to

folder „Gry” a drugi „Video”. Trzecia ikonka to cmd.exe. Przez chwilę

miałem wrażenie, że jest to jeden z tych laptopów stworzonych specjalnie

dla dzieci. Kliknięcie na folder z grami potwierdziło moje

przypuszczenia; laptop musiał należeć do jakiejś małej dziewczynki.

Poczułem jakieś irracjonalne wyrzuty sumienia, dziewczynka musiała być

dość biedna ponieważ w folderze znajdowała się tylko jedna gra i nie

miałem bladego pojęcia jakiego gatunku. Nazywała się princess.exe.

Włączyłem program z czystej ciekawości – chciałem zobaczyć na czym

polegała. Moim oczom ukazał się w pełni animowany ekran tytułowy.

Pojawiały się na nim różne bajkowe postacie. W tym momencie na ekranie

pojawiło się logo gry. Nazywała się „Kreator Księżniczek : Spraw byś

była piękna !”.

 

Ah, więc musiała być to jedna z tych nisko

budżetowych gier typu „nałóż na swoje zdjęcie jpgi. ubranek”. Oczywiście

dalsze buszowanie w programie tylko to wszystko potwierdziło. Gdy na

ekranie pojawiło się „menu” otrzymałem do wyboru dwie możliwości :

 

- „Wystrój się !”

- „Przeglądaj śliczne zdjęcia”

 

Chciałem

zobaczyć jak wyglądała dziewczynka do której wcześniej należał laptop

więc wybrałem drugą opcję. Nie mogła mieć więcej niż 5 lat, co więcej

wyglądała bardzo uroczo. Po jej rysach twarzy oraz kolorze skóry

wywnioskowałem, że pochodziła z rodziny meksykańskiej bądź hiszpańskiej.

Ubrana była w lekko zniszczoną białą sukieneczkę, dookoła kołnierzyka i

rękawów miała doszyte czerwone falbanki. Cała sukienka była pokryta

malutkimi czerwonymi różyczkami. Uśmiechnąłem się sam do siebie,

wyglądała jakby sprawiło jej dużo frajdy nałożenie wirtualnego diademu

na jej małą słodką główkę. Przeglądając zdjęcia zauważyłem, że więcej

niż połowa zdjęć przedstawiała pusty pokój – jedyną widoczną rzeczą było

łóżko znajdujące się w rogu pokoju. Jak sądzę z jakiegoś powodu unikała

aparatu jakby miał ją poparzyć, czy coś w tym rodzaju, sam już nie

wiem... Po chwili stwierdziłem, że wystarczy już zabawy z tym programem

(w końcu był on skierowany do małych dziewczynek a nie do dorosłego

faceta!). Nadszedł czas na kolejne foldery. Postanowiłem, przy użyciu

aplikacji cmd poszukać innych plików znajdujących się na dysku twardym.

 

Po

uruchomieniu, moim oczom ukazało się „:\>_”. Ok, to było już dość

dziwne – nie było tam żadnej litery oznaczającej dysk ! Wprowadziłem

polecenie „start C:\” . Wcisnąłem klawisz „Enter”. DOS przekazał mi

tylko tyle, że „start” nie jest rozpoznane jako polecenie zewnętrzne,

wewnętrzne czy też jako plik wsadowy. Po kilku sekundach program

zawiesił się, a ja znów powróciłem do pulpitu. Ostatnią rzeczą do

zobaczenia były więc pliki video. Po dwukrotnym kliknięciu na folder...

 

...Ekran

momentalnie stał się czarny. Pomyślałem, że pewnie się zawiesił. Jednak

w tym momencie zauważyłem mały migający punkcik w lewym górnym rogu :

 

"_"

 

Po

krótkiej chwili, na ekranie wyświetlił się komunikat : "start

:\>videos\001.wmv". Pojawił się film, wyświetlony w trybie

pełnoekranowym. Bohaterką filmu była ta sama mała dziewczynka której

zdjęcia przeglądałem przed chwilą. Uśmiechała się i trzęsła z

podniecenia. Jej szczęście sprawiło, że zrobiło mi się ciepło na sercu.

Mimowolnie się uśmiechnąłem. Domyśliłem się, że musiała nagrywać film w

czasie gdy grała w tą „ubierankę”. Na początku po prostu przesuwała

paluszkami po padzie, chichocząc co chwilę. Musiała być to dla niej

naprawdę dobra zabawa. Po jakiś dwóch minutach ekran znów stał się

czarny na ułamek sekundy. Następnie wyświetlił się kolejny film... Tym

razem dziewczynka miała na sobie różową koszulkę z odblaskowym napisem

„Go Go Girl!”. Myślę, że program po prostu nagrywał ją za każdym razem,

bez jej wiedzy. Poczułem się trochę nieswojo... Po co ktoś miałby

właśnie tak zaprogramować zwykłą grę ? Zresztą nieważne, jeżeli folder z

filmami nie zawierał niczego innego to równie dobrze mogłem wyłączyć

komputer. Wcisnąłem więc przycisk zasilania...

 

...Laptop jednak

nie zareagował w żaden sposób. Film nadal trwał, tym razem dziewczynka

miała na sobie pomarańczowy topik. Uśmiechała się i chichotała jak

zawsze, uznałem więc, że system sam się wyłączy po tym jak skończy

wykonywać polecenie. Nie mógł przecież trwać długo. Odtwarzały się

kolejne części filmu, a ja powoli zaczynałem przysypiać. Po kilkunastu

cięciach jednak coś się zmieniło...

 

...Tym razem dziewczynka

stała przed komputerem, bez żadnego wyrazu twarzy, zupełnie jakby nie

odczuwała żadnych emocji... Zastanawiając się, co się tutaj do cholery

dzieje, ponownie zainteresowałem się filmem. Tym razem nie wywołał on

uśmiechu na mojej twarzy, mogę powiedzieć więcej – czułem się bardzo

nieswojo widząc ją bez swojego zwykłego szerokiego uśmiechu... Pokój był

bardzo ciemny, jedyne źródło światła to mała nocna lampka która stała

na biurku. Tym razem ubrana była w białą piżamkę. Co ona ma zamiar

zrobić – zastanawiałem się. Stała tam przez dobrą minutę, z tym

przerażającym obojętnym wyrazem twarzy... Wpatrywałem się w nią w

napięciu, jakby coś strasznego właśnie miało się wydarzyć...

 

W

tym momencie pochyliła się i spod biurka podniosła piłkę do metalu.

Trzymała ją przed sobą, jakby chciała mi ją pokazać... Następnie

przyłożyła ją do swojego prawego policzka...

 

Na sam widok, skuliłem się w sobie...

 

Co tutaj się kurwa dzieje ?!

 

Dziewczynka

powolutku zaczęła odcinać sobie część twarzy. Krew kapała jej na

szyję... Powoli byłem w stanie zobaczyć jej ząbki... Po 10 sekundach

było widać już wszystkie... Krew pokryła praktycznie całą jej prawą

stronę ciała. W końcu dotarła do swojej dolnej szczęki... Jej policzek

odpadł na ziemie z cichym łoskotem... Nadal patrzyła w kamerę bez

żadnych emocji... Nie mogłem już tego wytrzymać. Wyrwałem baterię z

laptopa ale film nadal trwał...

 

Kolejne cięcie...

 

Tym

razem dziewczyna krzyczała z bólu... Prawie spadłem z krzesła – dźwięk

był tak głośny... Krzyczała w agonii przez 10 sekund. Od strony drzwi

było słuchać głośny stukot. Ktoś najprawdopodobniej chciał dostać się do

środka. Była to kobieta, mówiła w języku, którego nie byłem w stanie

zrozumieć. Waliła w drzwi z całych sił, jednak nie mogła ich otworzyć –

dziewczynka musiała je w jakiś sposób zatrzasnąć. Miałem już tego dość,

starałem się odłączyć monitor od zasilania jednak wyglądało jakby ktoś

go zespawał go z portem. Krzyki i wrzaski trwały do następnego cięcia...

 

Znów,

jej twarz nie zdradzała żadnych emocji... Kobieta nadal łomotała w

drzwi, krzycząc i nawołując swoją córeczkę. Dziewczynka znów chwyciła

piłkę i przystawiła ją do swojego prawego ramienia. Na ten widok

zupełnie mnie zatkało... To było okropne, niewyobrażalnie okropne i

obrzydliwe... Krew lała się strumieniami... Krzyki za drzwiami zamilkły –

założę się, że kobieta pobiegła po pomoc. Kiedy piła dotarła do kości,

usłyszałem okropny zgrzyt od którego zjeżyły mi się włosy na całym

ciele... Miałem ochotę zwymiotować. Zauważyłem że kawałek jej mięśnia

utkną pomiędzy ząbkami. Wtedy nastąpiło kolejne cięcie... Po nim

kolejne... Jej ubranko było już całe czerwone od krwi...

 

Ponownie, patrzyła w monitor bez żadnych emocji...

 

Boże... co ona ma zamiar teraz zrobić...

 

Kobieta

w tym czasie wróciła, byłem w stanie rozróżnić jeszcze dwa inne głosy,

prawdopodobnie był to jej ojciec i brat. W tym momencie przyłożyła piłę

do prawej części swojej główki... Słychać było głośne rytmiczne

uderzenia w drzwi... Starali się je wyważyć... Dziewczynka powoli, tak

jak poprzednio, przecinała swoją głowę na pół. Krew tryskała dosłownie w

każdym kierunku... Jej prawe oko, wywróciło się i po chwili z oczodołu

zaczęła wypływać krew... Dotarła do górnej szczęki i zaczęła torować

sobie drogę przez kości i zęby... To był najgorszy dźwięk jaki

kiedykolwiek w życiu usłyszałem... Wciąż czasami go słyszę, tak jak

teraz... Rytmiczne uderzenia w drzwi nasilały się, jednak ja w duchu

miałem nadzieję, że jednak im się nie uda – że nie będą musieli patrzeć

na ten koszmarny widok...

 

Kolejne cięcie...

 

I kolejne...

 

Na

następnym widać było jak połowa jej główki upada na biurko... Jej oczy

wypadły z oczodołów pod wpływem uderzenia. Krew dosłownie wszystko

zalała... Dopiero wtedy udało im się wyważyć drzwi. Wszyscy niemal

stracili przytomność na tak makabryczny widok. Ich córeczka była w

kawałkach. Matka zwymiotowała i wybiegła z pokoju. Ojciec wpadł do

pokoju, „złożył” jej główkę, przytulił do siebie i zawył z rozpaczy.

Drugi mężczyzna, prawdopodobnie jej starszy brat, po prostu patrzył

przerażony, chyba nie bardzo wiedząc co ma zrobić.

 

Ten

przerażający pokaz samookaleczenia skończył się z tym filmem i po

następnym cięciu widać było tylko pusty pokój... Westchnąłem z ulgą,

byłem cały spocony i ciężko dyszałem. Nie zdawałem sobie sprawy, że było

tak gorąco... Tyle pytań kłębiło mi się w głowie...

 

- Jak to w ogóle było możliwe !?

 

Byłem

tak wystraszony, że spędziłem dobre 30 minut siedząc i wpatrując się w

monitor – byłem dosłownie sparaliżowany. Wreszcie zebrałem się w sobie i

wstałem... Popatrzyłem na laptop; miałem nadzieję, już po raz ostatni.

Ciągle widać było pokój z łóżeczkiem...

 

Nagle...

 

Następne cięcie...

 

Na ekranie pojawiła się moja twarz...

 

Siedziałem w mojej piwnicy, używając laptopa...

15 komentarzy


Rekomendowane komentarze

jutrojembekon

Opublikowano

Interesująca historia, jednak lubię nieco hejtować więc zhejtuję.

 

 

Przecież miałem na nim zainstalowanego Windowsa 95…

 

xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Ciekawe co za rocznik historii :D

Misiekantos253

Opublikowano

lepiej preczytac calosc w ciemnym pokoju ;p fajny tekst przed snem, lepsze od artykulow na chip.pl :D

kubasinski873

Opublikowano

To jest zajebiste, polecam przeczytać całe !!!

 

WIĘCEJ, WIĘCEJ, WIĘCEJ !

lexox

Opublikowano

Ale ktoś musi mieć wyobraźnie żeby to pisać ;)

Ale warto przeczytać ;>

Będzie next część?

Naiko

Opublikowano

spodziewałąm się na koniec tekstu: "wyślij tę historię do 10 osób. jeśli tego nie zrobisz, dziewczynka potnie Ciebie" ;o

Matt 

Opublikowano

Doczytałem do połowy i dalej nie mam zamiaru bo zryje mi psyche xD

caltoro

Opublikowano

Kto to wymyślił xdd ktoś nieźle musi mieć psychikę zrytą

Niebieskiii

Opublikowano

Rano wcześnie wstaję, a creepypastę czytam... Czuje się teraz jakbym wstawał rano, ta dziewczynka stała koło mnie i chciała mnie pociąć.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...