Skocz do zawartości

Opowiadanie

Zaloguj się, aby obserwować  
  • wpisy
    3
  • komentarzy
    7
  • wyświetleń
    921

O blogu

Oparte na faktach.

Wpisy w tym blogu

Aerin

Nowoczesna poezja

Dobrze mnie znasz, tak mało masz

planów, jakbyś daleko do dorosłości miał

siedzimy tu godziny pół

zachaczyłeś prawie o ojcze nasz

wybacz chłopcze gdy tak się uśmiecham

wybacz proszę ale już się nie mogę doczekać

 

Wszystko, czego dziś chcę

pamiętaj o tym

polecieć chcę

tam i z powrotem

z ramion twych wprost do nieba, do nieba

wszystko, czego dziś chcę

pamiętaj o tym

dolecieć raz

tam i z powrotem

więcej mi nic nie trzeba, nie trzeba

 

Zdejmujesz tornisterek, książeczki kładziesz

na samą myśl zapalam się w Tobie

Krzyk na obiadek, później lekcji odrabianie

podskakujące swe odbicie widzisz w globie

 

Wszystko, czego dziś chcę

pamiętaj o tym

polecieć chcę

tam i z powrotem

z ramion twych wprost do nieba, do nieba

wszystko, czego dziś chcę

pamiętaj o tym

dolecieć raz

tam i z powrotem

więcej mi nic nie trzeba, nie trzeba

 

 

 

 

Aerin

Drwal

A więc

W dalekiej krainie o włoskich kulturach żył pewien drwal, nazywał się on Wacław Kontyna, jego główną pracą było rąbanie, rżnięcie,
grzmocenie, łomotanie, pałowanie, rypanie, walenie jak w kaczy kuper, kuksanie, tłuczenie, rozczłonkowywanie, prucie, kołatanie,
tarabanienie, ciachanie, piłowanie i trzaskanie oraz napierdalanie drzew, które ciągle rosły i zagradzały drogi, głównie do instytucji
rządowych, drogi do szkół nie chciało mu sie czyścić iż uważał, że edukacja tylko zmienia ludzi na gorsze. Drwal Wacław wykonywał taką
wspaniałą pracę, że rząd wyjątkowo zwolnił go z płacenia podatków a wręcz lepiej, dostając jednocześnie podwyższoną pensję. Ludzie go
uwielbiali, ponieważ dzięki temu chodzenie i płacanie podatków było przyjemniejsze a więc i nie przeszkadzała im ta lekka podwyżka
procentowa, która miała na celu wspomóc zapracowanego drwala. Pewnego dnia jak rycerz o zbroi w kolorze nasienia w wyprawie po złoty gral
z winem, udał się na mszę niedzielną lecz ku jego złości zobaczył, że niedojrzałe drzewa zagradzały wejście do kościoła ale nie jedno
lecz kilka, nastąpił w tym momencie trudny moment z wyborem, czy wytarabanić tylko trochę aby udać samemu na mszę czy wyłomotać wszystkie
drzewa wokół kościoła tak aby każdy mógł do niego wejść. Krótka chwila namysłu i odpowiadając sobie argumentem, że gdyby on by tego nie
zrobił to inni mogli zacząć się edukować aby sami mogli to zrobić a wtedy ludzie zmienili by się na gorsze, wystarczy, że on wie co ma
zrobić jako jedyny w mieście Fjutowice. Zaczął więc ze złości szarżować na młode drzewa, nawet siekery nie użył, tylko swojej ręki jak
wielkim grubym pniem, pałą, karachanem, pałował je z ziemi, dającej im energi życiowej.

Kliknij aby doznać interakcji dźwiękowej z sytuacji

Smród z jego pach wydawał się niczym bycie pierdolniętym przez policjanta z gazu musztardowego, walenie i napierdalanie w drzewa nie
ustawało, jak umartwiło się jedno to jeszcze je rżnął na ziemi aż tajemnicza biała substancja z nich wyciekła, jeszcze raz, jeszcze raz,
jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze, jeszcze jak. Sprawiało mu to przyjemność(i to jeszcze jak), pomaganie masy dojść do
kościoła, uważał, że kościół jest bardzo ważną instytucją i powinno się ją szanować. Po całym bajzlu okazało się, że już koniec mszy i
załamany poszedł do domu a może lepiej nazwać to pałacem bo to definitywnie tak wyglądało, w końcu z pięniędzy podatników. Tam próbował
zabić swój smutek, żal i depresyjne upośledzenie, alkoholem, winem żeby być dokładniejszym, nagle go zastanawiało skąd tyle drzew tak
rośnie, kiedy spełni swoje marzenie o byciu olimpijczykiem, wspinaczkach na góry i podróżowanie po świecie, a i ciastkami z białym kremem
dogryzał, dobre były hehehehehehehehehehehehehe


nie jednak nie. 


Nagle usłyszał swoich kolegów trzaskających do drzwi, otworzył zatem i ucieszył się gdy zobaczył ich, no cóż, ich, nie musisz wiedzieć
kogo, z policji chyba kurwa nie jesteś, ja pierdole. Chlali jak menele a co już się działo później tego jak zwykle nie pamiętał, wyszedł
Wacuś z kolegami na taras i zaczął krzyczeć jakby popił za dużo pikolo(tak w ogóle to ciekawe dlaczego), zaczął wyzywać ludzi dookoła, że
nie sadzą drzew, że przyniosłoby im to szczęście, że drzewa są jak baranki, świat powinien mieć ich więcej. Następnego dnia obudził się w
swojej toalecie(tzn. w swoich wymiocinach a nie kiblu) przykryty kołdrą gówna i szczynów. 


Reżyseria: ja
Skrypt: ja
Muzyka: ja
Dyrektor kreatywny: ja
Kamery i podsłuch, który jest w tej chwili podłączony do Twojego urządzenia: NSA

Historia opowiada o drwalu, który żył w niekończącym się cyklu swojego pijaństwa i opszczymurstwa, histora ta służy przestrodze ku tym,
którzy sięgają po alkohol pokazując, że przygoda taka może się skończyć życiową meką i nie realizacją swoich marzeń. Projekt ten mógł
odnieść sukces dzięki spółce z.o.o Fundamentalnie Indywidualne Lubrykantowanie Intelignentnych Atletów.

Nie odpowiadam, ża żadne krzywdy,
które staną się czytelnikowi(psychologiczne oraz fizyczne i duchowe) podczas czytania tego materiału edukacyjnego.

 

 

no

Aerin

Witam prawie wszystkich na tym uroczym forum po tej wspaniałej aktualizacji, pomyślałem więc, że napiszę kilka słów prawdy na temat odkrytego przeze mnie spisku reżysera kultowego polskiego serialu pt. "Rodzina Zastępcza". 

Zacznijmy od tego, o czym jest ten serial? Otóż na pierwszy rzut oka jest to inscenizacja codziennego sąsiedzkiego życia, zawiera w sobie często nietypowe wątki ale nic takiego żeby sprawić aby widz czuł się moralnie konfrontowany z pokręconą rzeczywistością państwa Kwiatkowskich, głównej rodziny grającej w serialu. 

No więc w czym jest sęk? A w tym, że w utworze Seweryna Krajewskiego pt. "Tkanina", który jest użyty jako intro do tego serialu jest przekazana chora i niemożliwa do usprawiedliwienia, zwyrodniała treść

Cytat

Z jednej tkaniny wszyscy jesteśmy
co się wyciera, 
strzępi przez lata. 
Lecz, jeśli chcemy 
te wszystkie dziury 
Miłością da się załatać.

 

https://www.ipla.tv/Serial/5000913-Komediowy/1596-Rodzina-Zastepcza

Zacznijmiewięc analizę, "Z jednej tkaniny wszyscy jesteśmy" okej, w sumie to my ludzie jesteśmy jak z takiej tkaniny, materiału, spoko ale zaraz, "co się wyciera"? Tkanina na ogólne pojęcie nie może się fizycznie wycierać, wycierać mogą się jeansy więc o co chodzi? No cóż, brnijmy dalej, "strzępi przez lata", tkanina sama się jednak nie strzępi przez lata, można ją postrzępić ale nie jest to proces samoistny. Mamy jednakże dowód na to, że piosenka przyrównuje nas do tkaniny co oznaczą, że tą tkaniną musi być ludzie ciało. Lecz jedyny moment, w którym ludzie ciało się wyciera jest podczas zderzenia a strzępi przez lata tylko gdy ciało jest martwe a więc następuje możliwość, że ta część piosenki opowiada o morderstwie

I ŻEBY POMYŚLEĆ, ŻE TO WSZYSTKO ALE NIEEEEEE

nastepuje kolejno "Lecz, jeśli chcemy, te wszystkie dziury", "Miłością da się załatać.". Dziury? Dziury w martwym ciele tworzą się od procesu zrobaczenia gdy różne robaki zaczynają się dostawać do naskórka, więc pasuje perfekcyjnie do motywu martwego ciała z poprzedniej części. "Miłością da się załatać", no i to jest finalna, najbardziej zwyrodniała, kremówkowana część tego pojebanego nie ludzkiego dzieła fana karła trupiego.

NO I MOŻNA BYŁOBY STWIERDZIĆ, ŻE TO KONIEC TEJ CHOREJ FANTAZJI ALE NIEEEEEEEEEEEEEEE

Według tego widać, że piosenka wskazuje na morderstwo oraz nekrofilię ale co to ma wspólnego z takimi chorymi terminami jak kazirodztwo czy pedofilia, więc kazirodztwo jest obecne ze względu oczywistego iż jest to serial RODZINA Zastępcza a więc rzeczy dzieją się w rodzinie a pedofilia ponieważ większość członków rodziny to dzieci a przynajmniej do tego sprowadza podświadoma agenda tego serialu.

 

Nie chcę więcej oglądać, żadnych polskich seriali, jestem przerażony tym jakie rzeczy były nadawane w telewizji, gdy zauważyłem tą chorą nibylandię reżysera w tej piosence zacząłem płakać i mieć nadzieje, że tacy potworzy jak on odpowiedzą kiedyś karnie za swoje postąpienia, jestem zbyt zszokowany aby wyrazić moje obrzydzenie w kierunku tego "niewinnego" wizerunku, treść tego bloga jest tylko 1/2137 + 9/11 tego jak naprawdę się czuję po odkryciu tego chorego precendensu. 

Przepraszam za zniszczenie dzieciństwa ale takie rzeczy muszą wyjść na jaw dla dobra ogółu i opamiętania.

Zaloguj się, aby obserwować  

×
Okienko zamknie się za 5 sekund...