Skocz do zawartości

Co uważacie o poziomie edukacji w polsce?


Milian

Rekomendowane odpowiedzi

Nie mam nic do zarzucenia technikum. Za to podstawówka i gimnazjum... Przejdźmy do rzeczy, bo nie określę ich żadnym ładnym wstępem. W razie co - mówię o moich doświadczeniach, nie wiem, jak jest w reszcie kraju.

 

Jestem rasowym informatykiem, więc pierw o infie. I w podstawówce, i w gimnazjum, uczył nas co najwyżej fotograf po kilkudniowym kursie z informatyki. Wcześniej te zadania spełniały panie od matematyki, które też nie znały się w żadnym stopniu na niczym. Całość nauki w podstawówce opierała się na rysowaniu w Paincie. Kurde, w tamtych czasach brałam udział w wielu konkursach graficznych, gdzie moje prace były na tysiąkroć większym poziomie od kogoś, kto nabazgrze coś w pięć minut w Paincie, a i tak zawsze wygrywały osoby, które narysują - załóżmy - brzydką, pikselowatą łódkę w owym prymitywnym programiku. Nic nie przebije tego, że w konkursie na design strony Internetowej, zrobiłam ową stronę od podstaw i siedziałam nad nią miesiąc, a laureat konkursu narysował sobie stronę we wspomnianym wcześniej Paintcie.

W gimnazjum uczyła mnie wspomniana pani fotograf. Tematy przeskoczyły na wyższy poziom: trochę programowania, trochę jakiegoś Excela i innych dupereli; ważne, że już nie Paint. No - szkoda tylko, że nauczycielka ze wszystkimi tymi zagadnieniami była zapoznana jedynie w teorii i miała z takim programowaniem tyle wspólnego, co polityk z uczciwością.

 

Fizyka! Zmora gimnazjum. Miałam nauczycielkę, która spośród klasy wybrała sobie swojego pupilka: zuchwałą dziewczynę, która nie uczyła się zbyt dobrze. Na lekcjach można było zdobyć szóstkę z aktywności - a ta aktywność polegała na robieniu zadań z książki przy tablicy. Za jedno, nawet najłatwiejsze zadanie, potrafiła wstawić 5 plusów, a za 15 plusów była już szóstka. Niełatwo się domyślić, że bez względu na ilość zgłaszających się osób, pani brała do tablicy swoją ulubienicę. Na koniec semestru miała kilka szóstek z aktywności. Ze sprawdzianów miała jedynki/dwóje, ale to już inna sprawa...

W końcu wszyscy się wkurzyli i dyrektorka zabrała sobie panią na dywanik.

 

Matma: nie miałam jeszcze nauczyciela, który zamiast prowadzić lekcję sam na sam z matematycznymi geniuszami, wytłumaczyłby coś całej reszcie klasy.

 

Wf: w gimnazjum nauczycielka nie potrafiła zapanować nad klasą, która gra w nogę piłką lekarską, wspina się na kosze i na nich wisi, bije się, gra w siatkówkę nogą, nie wykonuje żadnych poleceń. Tak na każdej lekcji.

 

W podstawówce mój wychowawca był skłonny uwierzyć, że jako dziewczyna wyważyłam samodzielnie mocne, drewniane drzwi.

 

Co do lektur - zawsze je lubiłam. Wolę lektury, niż zmaganie się z podziałem zdań na okolicznikowe, przydawkowe, dopełnieniowe itd. - nigdy tego nie pojmowałam i nie jest mi to do niczego potrzebne. Fakt: wielu lektur nie czytałam i opierałam się na streszczeniach, opracowaniach, adaptacjach. Co nie zmienia tego, że wiem o nich w miarę dużo i są moim zdaniem potrzebne w szkole.

3fffa1a92a202.png


Link do mojego yt na moim profilu

Odnośnik do komentarza

Szkołę wspominam źle. Prace domowe zawsze mnie irytowały. Lektury były głupie i w ciągu całej mojej edukacji przeczytałem tylko Zbrodnię i karę. Studia porzuciłem po 2 latach, bo starano się mnie uczyć głupich rzeczy... pewnie dlatego, bo wybrałem głupi kierunek :)

 

Ogólnie ze szkoły nic nie wyniosłem poza całkowitymi podstawami. Umiłowanie do zdobywania wiedzy przyszło dopiero, gdy przestałem musieć, a zacząłem chcieć, czyli po studiach :) Skończyłem liceum mechaniczne, studiowałem marketing, pracowałem jako serwisant elektroniki, a teraz robię gry - zero związku pomiędzy edukacją w instytucjach a pracą.

Odwiedź mój profil aby zobaczyć adres mojego bloga o projektowaniu gier!

Odnośnik do komentarza

Tak jak w tytule. Czy jest za wysoki?-NIE Czy za dużo jest prac domowych?-NIE Rozumiecie i czy lubicie czytać lektury?-NIE

System nauczania jest c*****y, za duża rotacja książkami, kiedyś przez x lat był jeden ten sam elementarz teraz co roku nawet w matematyce jest nową książka, gdzie k***a matma jest niezmienna. Wyrobienie się z materiałem jest nierealne. Nie ważne, że połowa klasy nie rozumie, ważne aby kujon-lizodup lub ktoś kto nie chce iść do tablicy bo się boi  powiedział, że umie i można kontynuować. Brak wsparcia dla indywidualnych zainteresowań/umiejętności i rozwijania ich.Brak dobrego podejścia do ucznia, nie wszyscy nadają się do nauczania przez co jest problem.

Odnośnik do komentarza

Poziom edukacji w Polsce jest bardzo niski.

Zadaniem dzisiejszej szkoły jest produkowanie identycznych osób.

Ktoś kto np. w podstawówce ogarnia matmę na poziomie liceum musi robić te same zadania co reszta (mnożenie, dzielenie itp.), taka osoba na lekcjach jest znudzona, traci czas, który mogłaby poświęcić na rozwijanie swoich zdolności matematycznych. Tak jest na wszystkich przedmiotach. Nikt nie może się wyróżniać większą wiedzą, bo wszyscy uczniowie są równi.

Żeby nauka była efektywna, jednocześnie musi pracować kilka zmysłów (wzrok, słuch, dotyk) - niestety na większości lekcji uczeń używa tylko jednego zmysłu słuchając nauczyciela, przez co po miesiącu zapomina większą część materiału i nic nie wynosi ze szkoły.

W szkole uczą głównie teorii i nie pokazują jak można jej użyć w praktyce, przez co np. ktoś kto zna 20 rodzajów gleb nie będzie potrafił stwierdzić, którą z nich ma u siebie w ogrodzie.

Do tego spora część nauczycieli nie nadaje się do tego zawodu - nie potrafią zaciekawić przedmiotem, na lekcjach można zasnąć.

1398258449-U383457.png

Odnośnik do komentarza

Poziom edukacji w Polsce jest bardzo niski.

Zadaniem dzisiejszej szkoły jest produkowanie identycznych osób.

Ktoś kto np. w podstawówce ogarnia matmę na poziomie liceum musi robić te same zadania co reszta (mnożenie, dzielenie itp.), taka osoba na lekcjach jest znudzona, traci czas, który mogłaby poświęcić na rozwijanie swoich zdolności matematycznych. Tak jest na wszystkich przedmiotach. Nikt nie może się wyróżniać większą wiedzą, bo wszyscy uczniowie są równi.

Żeby nauka była efektywna, jednocześnie musi pracować kilka zmysłów (wzrok, słuch, dotyk) - niestety na większości lekcji uczeń używa tylko jednego zmysłu słuchając nauczyciela, przez co po miesiącu zapomina większą część materiału i nic nie wynosi ze szkoły.

W szkole uczą głównie teorii i nie pokazują jak można jej użyć w praktyce, przez co np. ktoś kto zna 20 rodzajów gleb nie będzie potrafił stwierdzić, którą z nich ma u siebie w ogrodzie.

Do tego spora część nauczycieli nie nadaje się do tego zawodu - nie potrafią zaciekawić przedmiotem, na lekcjach można zasnąć.

Minusem własnie jest to, że ta podstawa jest bardzo sztywna i przydały by się np: klasy o średnim i bardzo wysokim stopniem intelektualnym bo tak to ci co nie rozumieją mają problem. Podobno 70% uczniów nie zdało próbnej matury z matematyki, więc jest coś z tym. Lepiej, żeby się uczyli z ograniczoną liczbą materiału niż wszystko i potem bania na maturze.

8902314106109971000808.jpeg
Odnośnik do komentarza

Gdy ja chodziłem do szkoły to poziom podstawówki był dla mnie za niski, poziom w gimnazjum na 4 bym ocenił, następnie liceum też 4 nie było szału ale nie był niski, może też dlatego że chodziłem do lepszych szkół głównie mam tu na myśli gimnazjum, nie było prywatne. Nic z tych rzeczy, a uczniowie z miejscowości sąsiadujących, którzy mieli u siebie szkoły pod nosem to nie chcieli tam iść bo wiedzieli jaki jest poziom.

Poziom na studiach jest bardzo dobry, mówię tu o studiach dziennych bo z nimi mam aktualnie styczność. Co moge powiedzieć to, że poziom na politechnikach spadł i nie jest tak jak kiedyś było, że politechnika to bardzo porządna uczelnia poziom b. wysoki itp.

Tylko Lucyfer


 


Jestem Hujston

Odnośnik do komentarza
Tyle osób nie zdało matury z matmy bo się po prostu jej nie uczą.

Poziom nie jest jakiś wysoki, ale uczy się bardzo bardzo bardzo dużo rzeczy, ale po prostu niepotrzebnych :)

Brak w szkołach zajęć (od przedszkola to powinno być), które uczą JAK SIĘ UCZYĆ.

Trzeba poczekać jeszcze z 20-30lat to nauczyciele z matury komunistycznej (pisanej razem z nauczycielem w ławce) odejdą na emeryturę (całe szczęście).

Materiał jest upolityczniony.

Czytanie lektur uważam osobiście za ... nie interesuje mnie ani historia Polski w większym stopniu, a

tym bardziej czytanie lektur, owszem czytam książki nawet sporo, ale są one kompletnie nie związane z tym

co jest przerabiane w szkołach (Np. książki o samorozwoju). Nic z lektur szkolnych nie rozumiem, prawie zawsze inaczej interpetuje

tekst niż nauczycielka w szkole, nie zajmuje się kryptografią żeby domyśleć się, że jeżeli w wierszu

opisany jest grzmot jest to nawiązanie do matki żydówki autora.

Myślę, że szkoły powinny być bardziej pomocne i otwarte dla uczniów, większość uczniów nie jest świadoma, że

pracuje na to kim będą w przyszłości i jak będą żyli bo są jeszcze dziećmi i to trzeba zrozumieć.

Religia w szkołach powinna być zakazana, szkoda pieniędzy publicznych i 2 godzin w tygodniu na takie coś.

Nauczyciele w szkołach bardzo często (wracając do komunistycznej matury) nie umieją swojego przedmiotu

na tyle żeby nauczać, przykro mi to stwierdzać, ale x lat temu najłatwiej było skończyć studia

pedagogiczne i zrobić specjalizację w wybranym kierunku.

Notorycznie zauważam sytuację, w których nauczycielowi nie zależy na tym żeby nauczyć, tylko na tym, aby

pokazać, że uczeń czegoś nie umie.

Jeżeli  nauczyciele mówią jak się uczyć zazwyczaj podają błędne metody, tj. najmniej efektywne,

każdy z takich pedagogów powinien zapoznać się z metodami nauki z ostatnich lat.

Odnośnik do komentarza

Mówcie co chcecie - wszystko zależy od nauczyciela. Nauczyciel z powołaniem, podejściem do młodzieży i który sam rozumie to, czego uczy to skarb. W gimnazjum polski był jednym z moich ulubionych przedmiotów. W zasadzie z przodu siedziałem tylko na polskim i na matematyce - nauczyciele z tych przedmiotów potrafili zaciekawić, wywołać dyskusję, zmusić do myślenia. Z j. polskiego w gimnazjum wyniosłem więcej o języku i historii (nauczyciel od polskiego uczył tez historii, niestety, nie moją klasę, ale często zbaczaliśmy na te tematy) niż przez pozostałe 10 lat nauki. Pamiętam wycieczkę szkolną do Auschwitz. Grupa była spora, więc gdy kilka osób zdjęło słuchawki nikt nie uważał tego jako nietakt wobec pani przewodnik. Ja, nauczyciel i jeszcze kilkoro znajomych oderwaliśmy się trochę od grupy, bo nasz nauczyciel opowiadał o tym znacznie ciekawiej niż pani przewodnik. Teraz jestem w szkole średniej. Frekwencję na polskim mam na poziomie jakichś 60%... Jak i połowa znajomych. Łatwiej o pozytywną ocenę na koniec roku nie chodząc na lekcje, niż być na każdej. Zwrot o 180 stopni, gdy zmienił się nauczyciel. Uwielbienie do matematyki w gimnazjum zaszczepiła we mnie również nauczycielka, która wychwyciła mój potencjał. Traktowała mnie ciężej od innych jeśli chodzi o oceny, co nie przeszkodziło mi skończyć szkoły z 5 na świadectwie, wynikiem 90%+ z egzaminu i kilkoma konkursami, w których miałem dość wysokie miejsca. Na szczęście w szkole średniej trafił mi się również nauczyciel, który potrafi i chce czegoś nauczyć. Sporo czasu spędzam nad matematyką, bo zwyczajnie nikt mnie nie zniechęcił, odkąd polubiłem ją w gimnazjum, tak wręcz uwielbiam ją nadal. Lubię o niej dyskutować na lekcjach, lubię chodzić na zajęcia dodatkowe, lubię uczyć się tego co mnie interesuje. 

 

Co do poziomu to tak - za dużo materiału, za mało godzin. Żeby zdążyć ze wszystkim, trzeba niektóre tematy realizować po łebkach, przynajmniej z matematyki. Na szczęście mam trochę godzin dodatkowych, gdzie bardziej wnikliwie podchodzimy do tematu. A poza tym za mało indywidualne podejście. Jestem umysłem ścisłym, bez najmniejszego problemu radzę sobie z fizyką, matematyką, w wolnych chwilach uczę się programowania. Nie rozumiem po co uczyłem się jak oddychają kwiatki, przedmiotów typu wiedza o kulturze i innych zaniżaczy średniej na świadectwie. 

Wszyscy się chwalą, to i ja się pochwalę:

 

PC:
  CPU: 
Intel Core i7 6700K @ 4.5GHz
  COOLER: SilentiumPC Fortis 3 v2
  MOBO: MSI Z170A-G43 Plus
  RAM: 2x8GB HyperX Fury Black 2400MHz CL15
  GPU: Palit nVidia GeForce GTX1070 JetStream @ 2012MHz/4004MHz
  AUDIO: AIM SC808
  SSD: Goodram Iridium Pro 240GB
  HDD: Western Digital Caviar Blue 1TB 
  PSU: SilentiumPC Enduro FM1 550W
  CASE: SilentiumPC Pax M70 Pure Black v2
  OS: Windows 10 Pro 64bit

PERYFERIA:
  Monitor: 
Eizo EV2450
  Audio: Technics SA-AX540 + Altus 110 (modyfikowane) + Superlux HD681EVO + Brainwavz M1
  Klawiatura: SPC Gear GK530 RGB Kalih Brown
  Mysz: A4Tech Bloody Blazing A90
  Podkładka: A4Tech Bloody B-081 
  Gamepad: Microsoft Xbox One Wireless Controller + Asus BT400
  Drukarka: Brother MFC-7460DN
  Kamerka: Logitech C270

LAPTOP:
  Model: 
Lenovo ThinkPad X230
  CPU: Intel Core i5 3210M @ 2,5GHz
  GPU: Intel HD4000
  RAM: 2x4GB Samsung 1600MHz
  SSD: Samsung PM830 128GB
  SCREEN: 1366x768 IPS, matowy
  3G: Ericsson H5321 gw
  BATTERY: Lenovo 9 Cell Extended Life Battery 44++

 
Odnośnik do komentarza

 

Tyle osób nie zdało matury z matmy bo się po prostu jej nie uczą.
Poziom nie jest jakiś wysoki, ale uczy się bardzo bardzo bardzo dużo rzeczy, ale po prostu niepotrzebnych :)
Brak w szkołach zajęć (od przedszkola to powinno być), które uczą JAK SIĘ UCZYĆ.
Trzeba poczekać jeszcze z 20-30lat to nauczyciele z matury komunistycznej (pisanej razem z nauczycielem w ławce) odejdą na emeryturę (całe szczęście).
Materiał jest upolityczniony.
Czytanie lektur uważam osobiście za ... nie interesuje mnie ani historia Polski w większym stopniu, a
tym bardziej czytanie lektur, owszem czytam książki nawet sporo, ale są one kompletnie nie związane z tym
co jest przerabiane w szkołach (Np. książki o samorozwoju). Nic z lektur szkolnych nie rozumiem, prawie zawsze inaczej interpetuje
tekst niż nauczycielka w szkole, nie zajmuje się kryptografią żeby domyśleć się, że jeżeli w wierszu
opisany jest grzmot jest to nawiązanie do matki żydówki autora.
Myślę, że szkoły powinny być bardziej pomocne i otwarte dla uczniów, większość uczniów nie jest świadoma, że
pracuje na to kim będą w przyszłości i jak będą żyli bo są jeszcze dziećmi i to trzeba zrozumieć.
Religia w szkołach powinna być zakazana, szkoda pieniędzy publicznych i 2 godzin w tygodniu na takie coś.
Nauczyciele w szkołach bardzo często (wracając do komunistycznej matury) nie umieją swojego przedmiotu
na tyle żeby nauczać, przykro mi to stwierdzać, ale x lat temu najłatwiej było skończyć studia
pedagogiczne i zrobić specjalizację w wybranym kierunku.
Notorycznie zauważam sytuację, w których nauczycielowi nie zależy na tym żeby nauczyć, tylko na tym, aby
pokazać, że uczeń czegoś nie umie.
Jeżeli  nauczyciele mówią jak się uczyć zazwyczaj podają błędne metody, tj. najmniej efektywne,
każdy z takich pedagogów powinien zapoznać się z metodami nauki z ostatnich lat.

 

 

U mnie ze względu na profil jest dodatkowych 5h.

Jeden przedmiot to przepisywanie informacji z wikipedii, drugi nazwałbym ''ciekawostkami'' z prawa.

 

'' Bezpieczeństwo obronne '' 

To nawet nie ma prawa bytu. Btw dowiedziałem się o tym, jak przekroczyłem próg szkoły.

3685214822554751512974.gif

Odnośnik do komentarza

Na poczatku ostrzegam, syplo sie, bo za kazdym razem jak o tym mowie to az sie we mnie gotuje, wiadomo, to jest tylko moje doswiadczenie, moze ktos mial lepiej.

To jest k***a zalosne, kompletne 0, nic... W gimnazjum mialem tylko 1 dobrego nauczyciela(wlasciwie nauczycielke), od angielskiego, przez 2 lata po czym mi ja zmienili na jakas nawiedzona kobiete. Z matmy i informatyki uczyl mnie jakis przyglup i kaleka zyciowa z wyksztalceniem hydraulika, ktorego wiedza oscylowala na poziomie przecietnego licealisty 2/3 klasa, nie wspominajac o metodach nauki przez ktore jako nieskromnie mowiac jeden z inteligentniejszych uczniow nie uczylem sie kompletnie nic i na kazdej jego lekcji mialem ochote rozj*bac mu leb o tablice, potem problemy bo zaleglosci i nic nie wiem co powinienem, od chemii uczyla mnie jakas kobieta z wiecznym bolem dupy o c**jwieco i zerowym podejsciem do ucznia, pokazuje cos po czym maże to reka i jednak "o to nie tak, to tu, o to jeszcze" (JAPIERDOLE)... Od polskiego mialem nawet fajna kobietke ktora czesto rozwijala tematy i pokazywala je od ciekawszej strony przy okazji opowiadajac cos z zycia wziete co mialo z tym jakis zwiazek i ogolnie wszystko fajnie, podobalo mi sie. No pomijajac zadania ktorych nie robilem wcale wiec oceny wygladaly mniej wiecej 1,1,5,4,1,1,4,1,5,5,6, no i oczywiscie lektury ktore o kant dupy rozbic, przeczytalem 1 i nigdy wiecej. W 3 klasie rowniez mi ja zamieniono na kobiete ktora byla tak cholernie beznadziejna, ze kazdy polski to byla katorga nie do zniesienia, i jak mnie o cos pytala to zwyczajnie nic nie mowilem nawet jak wiedzialem odpowiedz. Od geografii mialem babke ktora tez w sumie umiala uczyc, ale na kazdej jej lekcji wiekszosc klasy siedziala cicho zesrana tylko mnie nie pytaj bo jak nie wiedziales odpowiedzi albo strzeliles i bylo zle to opierdol i obrazanie.

 

O religii nawet sie wypowiadac nie bede, bo z jakiej racji to w ogole istnieje to ja nawet nie...

No i bym zapomnial, moje najulubjensze, technika, muzyka, plastyka, zajecia artystyczne i fakultety z ktorych ludzi przepisali na inny sport (?XDDDDDDDDDDD), no spierdalalem z tego tak bardzo ze wypierdalem ze szkoly z drzwiami az sie za mna kurzylo, bo to zart jest jakis.

Poziom gowna i c**j. Przynajmniej u mnie.

Odnośnik do komentarza

... a potem weźmie taki do ręki książkę fantasy czy jakąś postapo i okazuje się że książka to świetna rzecz, tyle że polska szkoła ukazała je jako nudne książki, napisane w większości w języku z XIXw albo i dalej w którym co drugie słowo musisz sprawdzać w przypisach. W ogóle powinno dać się więcej nowych książek, najnowsza książka w  lekturach szkolnych to "Tango" Mrożka z 1965 roku, książka która ma ponad pół wieku. Mogłoby pojawić się coś nowszego, na przykład któraś książka z uniwersum "Świata Dysku" Pratchetta, może coś z postapo. Wbrew pozorom te książki też wiele uczą, trzeba dodać coś świeżego, a nie ciągle "zemsta,zemsta,zemsta na wroga" i książki których połowę fabuły ciężko zrozumieć i gdzie opis księżyca ciągnie się przez 5 stron. No ale przy komuszym betonie to pozostaje w strefie pobożnych życzeń.

Odnośnik do komentarza

Bo największą krzywdą jaką można wyrządzić książce, to zrobić z niej obowiązkową lekturę ;) 

Co do religii to również uważam, że być jej nie powinno w szkole. Ja się po prostu wypisałem, po tym jak odkryłem, że kobieta która miałaby mnie uczyć to nawiedzona fanatyczka, u której własne zdanie równało się pale w dzienniku. Wciskanie na siłę ideologii, spinanie się, ocenianie za to, że ktoś chodzi do kościoła, a ktoś nie. Znajomej obniżono ocenę na koniec roku o 1 stopień, bo jej siostra żyła z chłopakiem bez ślubu. Czy to jest normalne? Przez cały swój tok edukacji spotkałem tylko 3 duchownych, którzy byli naprawdę w porządku (a uczyło mnie ich z 10 różnych). Jeden to był misjonarz, który co jakiś czas przyjeżdżał do nas z Albanii i opowiadał godzinami o życiu w tamtym regionie świata, drugi to normalny ksiądz, facet z jajami, ale to materiał na inną opowieść, a trzeci to jedna z najbardziej inteligentnych osób jakie w życiu spotkałem. Człowiek, po studiach, seminarium, świetny z j. polskiego, historii i innych nauk humanistycznych, ale kilka razy pomagał nam nawet matmę ogarnąć. Prowadził lekcję całkiem inaczej niż przewidywała podstawa programowa. Oceniał za wiedzę, nie za wiarę. W sumie ten przedmiot ciężko by było nazwać religią, to coś bardziej w kierunku religioznawstwa. Opowiadał nam o innych religiach, kulturach, zwyczajach. Uważał. że Chrześcijaństwo po tylu latach nauki znamy doskonale, ale powinniśmy wiedzieć też jak zachować się przy przedstawicielach innych religii. Tak, że podstawy o znacznej części najpopularniejszych wyznań znam. I to był naprawdę ciekawy przedmiot. 

Wszyscy się chwalą, to i ja się pochwalę:

 

PC:
  CPU: 
Intel Core i7 6700K @ 4.5GHz
  COOLER: SilentiumPC Fortis 3 v2
  MOBO: MSI Z170A-G43 Plus
  RAM: 2x8GB HyperX Fury Black 2400MHz CL15
  GPU: Palit nVidia GeForce GTX1070 JetStream @ 2012MHz/4004MHz
  AUDIO: AIM SC808
  SSD: Goodram Iridium Pro 240GB
  HDD: Western Digital Caviar Blue 1TB 
  PSU: SilentiumPC Enduro FM1 550W
  CASE: SilentiumPC Pax M70 Pure Black v2
  OS: Windows 10 Pro 64bit

PERYFERIA:
  Monitor: 
Eizo EV2450
  Audio: Technics SA-AX540 + Altus 110 (modyfikowane) + Superlux HD681EVO + Brainwavz M1
  Klawiatura: SPC Gear GK530 RGB Kalih Brown
  Mysz: A4Tech Bloody Blazing A90
  Podkładka: A4Tech Bloody B-081 
  Gamepad: Microsoft Xbox One Wireless Controller + Asus BT400
  Drukarka: Brother MFC-7460DN
  Kamerka: Logitech C270

LAPTOP:
  Model: 
Lenovo ThinkPad X230
  CPU: Intel Core i5 3210M @ 2,5GHz
  GPU: Intel HD4000
  RAM: 2x4GB Samsung 1600MHz
  SSD: Samsung PM830 128GB
  SCREEN: 1366x768 IPS, matowy
  3G: Ericsson H5321 gw
  BATTERY: Lenovo 9 Cell Extended Life Battery 44++

 
Odnośnik do komentarza

Dno muł i wodorosty. Nauczyciele informatyki w gim i podst to często janusze co zachciało im się uczyć a nie znają podstaw a uczą totalnych pierdol jak paint, po co uczyć Worda, Excela, gimpa. Zresztą po co komu fizyka i chemia w gimnazjum czy tam teraz podstawówce. Tak samo z technikiem infirmatykiem. Na c**j mi w 1 klasie chemia i fizyka. Zapisałem się na informatykę a nie chem fiz. Nie jest lepiej z układaniem planu lekcji. Nie wiem kto to robi ale niech pierdolnie się w łeb to może zacznie logicznie myśleć. Poniedziałek 8 lekcja wf, środa 1 lekcja wf, piątek 1 lekcja wf a 2 matma. No powodzenia żeby komuś się chciało.

I jeszcze historia. Kogo ibchodzi co było xxx lat temu w Polsce czy tam Egipcie skoro i tak będzie się tego ktoś uczył na studiach archeo czy c**j wie. Znacznie przyjemniej wolałbym posłuchać i robić zadania ze slowianizmu. Jak to kiedyś było, dziady itp

Odnośnik do komentarza

Tragedia. Szkoła to jest jedynie przygotowanie do matury, a nie do życia bo liczą się pierd*lone wyniki i pozycja szkoły w rankingach. Jako uczeń technikum informatycznego stwierdzam, że prawie wszyscy moi nauczyciele od zawodowych(oprócz jednego od systemów sieciowych) to spier*oliny, którym nie wyszło po studiach i poszli do szkoły bo niby co innego mają robić ze swoim życiem. Polskiego nienawidzę, a tych gównianych lektur nie czytam. Nie mam zamiaru tracić czasu na rozkminianie o ch*j chodziło Mickiewiczowi w Dziadach czy innym gównie i jadę tylko i wyłącznie na streszczeniach napisanych "po polsku". Jeśli chodzi o matmę to moim zdaniem jest w niej za dużo zbędnych rzeczy, które po prostu pozapominam po szkole, ponieważ nigdy nie będę ich używał. Fizyki nie lubię przez szma*ę, która mnie uczy, ma jakąś ku*wa misje i jak coś nie pójdzie to mówi, że nie nadajemy się do życia w społeczeństwie. Religia w szkole to jakieś nieporozumienie, zwłaszcza z babą, która jest przeciw wszystkiemu i wszystko jest złe, wolałbym być godzinę wcześniej w domu niż siedzieć na tej lekcji.

 

 

Odnośnik do komentarza

Szkołę wspominam źle. Prace domowe zawsze mnie irytowały. Lektury były głupie i w ciągu całej mojej edukacji przeczytałem tylko Zbrodnię i karę. Studia porzuciłem po 2 latach, bo starano się mnie uczyć głupich rzeczy... pewnie dlatego, bo wybrałem głupi kierunek :)

 

Ogólnie ze szkoły nic nie wyniosłem poza całkowitymi podstawami. Umiłowanie do zdobywania wiedzy przyszło dopiero, gdy przestałem musieć, a zacząłem chcieć, czyli po studiach :) Skończyłem liceum mechaniczne, studiowałem marketing, pracowałem jako serwisant elektroniki, a teraz robię gry - zero związku pomiędzy edukacją w instytucjach a pracą.

Gry w jakiej technologii jezeli mozna wiedziec?
Odnośnik do komentarza

Poziom nauki w Polsce to dno, co roku tylu usuwają z podstawy rzeczy i kształceni są coraz głupsi ludzie. Nauki powinno być więcej i powinny być uczone trudniejsze rzeczy. Żeby w liceum nie było całek? Dno.. 

Więcej materiału nie sprawi, że wszyscy staną się mądrzejsi. Jeśli ktoś się teraz nie uczy, to przy większej ilości materiału tym bardziej nie będzie tego robić.

1398258449-U383457.png

Odnośnik do komentarza

Do d*py jest obowiazek uczenia sie 2 jezykow obcych. Lepiej byloby na jednym sie skupic.

Mogłoby języków obcych nie być wcale, nic by się nie straciło.

Wiele osób uczyło się w szkole angielskiego przez 12 lat, a gdyby wyjechali teraz do innego kraju, to nawet jednego zdania by nie potrafili ułożyć.

No i oczywiście przez te kilkanaście lat nauki nie przybywa zbyt dużo materiału (np. w liceum powtarza się czasy, które były już w podstawówce, zamiast robić coś nowego).

1398258449-U383457.png

Odnośnik do komentarza

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

  • Ostatnio przeglądający forum Co uważacie o poziomie edukacji w polsce?   0 użytkowników
    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...