Skocz do zawartości

Nowe planety na których istnieje życie pozaziemskie


xHexi2k17

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć.

Interesowało was może, czy są planety pozaziemskie na których są obce istoty?

Oraz czy w ciągu najbliższych 100lat, puki jeszcze nie umarłem ze starości jak kolwiek to brzmi xD, uda się jakimś cudem dolecieć na planety gdzie jest woda ciekła.

Bo zastanawia mnie, czy uda się dowiedzieć o tym w najbliższym czasie czy dopiero za kilkaset lat.

Daję limit like za najbardziej kreatywną odpowiedź.

Pozdrawiam :)

Odnośnik do komentarza

Zawsze interesowało. Ale Wątpie ze w następnych kilkuset lat odkryją co najwyzej Dziesięciu tysięcy lat czyli w odległej przeszłości, Na dalszych planetach jest juz nie odpowiednia temperatura do życia np.wenus,saturn zupełnie nie do życia,neptun itp. Jedynie gdzie mozna jakos dac rade ale z kombizonem to księżyc, albo spróbowac na marsie ale to zajmie conajmniej setki lat ;)! Dla mnie jak by wynalezli nowe życie to za dziesiątki tysięcy lat jesli sama ziemia sie nie pogorszy i bedzie mozna jeszcze na niej życ ;)

Odnośnik do komentarza

Tak, na pewno są takie planety.

W ciągu najbliższych 100 lat raczej się nie uda tam dotrzeć - sam lot na planety gdzie naukowcy podejrzewają występowanie wody zająłby przynajmniej kilkadziesiąt lat, o ile udałoby się rozpędzić statek kosmiczny do prędkości światła, a nic na to nie wskazuje by tak się stało.

1398258449-U383457.png

Odnośnik do komentarza

Kosmos jest niby tak w chuy duży to na 100% muszą być jeszcze inne istoty żywe prócz nas. Wątpię, że dożyję ten dzień kiedy odkryjemy inne cywilizacje, bardziej moje wnuki/prawnuki. Jak my nadal używamy papieru do podcierania, a tu mowa o kosmosie, podróże po setki lat w jedną stronę.  Ale ludzie sami się wyniszczają, więc prędzej się wytłuczemy i chuy bombki strzeli.

Odnośnik do komentarza

Życie pozaziemskie to bardzo ciekawy temat, którym tak naprawdę człowiek interesuje się, odkąd tylko poznał wszechświat. Na dzień dzisiejszy znane jest kilkadziesiąt, jak nie kilkaset planet podobnych do Ziemi, na których może istnieć życie. Może, ale nie musi. Wydawałoby się, że skoro w kosmosie występuje tak wiele ciał niebieskich, to siłą rzeczy chociaż jedno z nich musi być zbliżone do naszej planety. Trudno jest obalić to założenie, a jeszcze trudniej je potwierdzić. Technologia na przełomie ostatnich dziesięciu lat znacząco poszybowała w górę, jednak to wciąż za mało, aby odkryć najbardziej odległe planety, bo owszem, możemy wykluczyć istnienie Ziemi II w naszej i pobliskich galaktykach, ale nie wiadomo, co jest dalej, w końcu wszechświat to potęga. Z drugiej strony warto przypuścić opcję, iż ludzie nigdy nie uzyskają odpowiedzi na to pytanie, bo, cytując Alberta Einsteina: "(...) jestem świadomy, że umysł ludzki jest zbyt ograniczony, by głębiej wniknąć w harmonię Wszechświata (...)". Pozostając przy pierwszej alternatywnie, nasuwa się pewna niejasność odnośnie odkrytych planet podobnych. Skoro, my ludzie, znamy ich położenie i przypuszczamy możliwość występowania źródeł wody, od których w głównej mierze zależy życie, to dlaczego nikt tego nie sprawdzi? I według mnie to jest właśnie przyszłość astronomii, czyli dotarcie do odległych ciał niebieskich. Chociaż, nawet gdyby okazało się, że na którejś planecie płynie strumyczek wody, zostaje jeszcze kilka innych warunków do spełnienia, np. rozmiar, atmosfera, satelity czy źródło światła. W sumie najbardziej prawdopodobne jest odkrycie za xx/xxx lat oddalonej o kilka galaktyk planety, będącej kopią Ziemi. W tym momencie wystarczyłoby tylko wdrożyć teorię podróży z prędkością światła w życie i cel osiągnięty. Warto jednak pamiętać, że nasza Ziemia to wyjątkowe ciało, które może jako jedyne spełniło wszystkie te uwarunkowania i drugiej nigdy nie będzie. 

Odnośnik do komentarza

Życie pozaziemskie to bardzo ciekawy temat, którym tak naprawdę człowiek interesuje się, odkąd tylko poznał wszechświat. Na dzień dzisiejszy znane jest kilkadziesiąt, jak nie kilkaset planet podobnych do Ziemi, na których może istnieć życie. Może, ale nie musi. Wydawałoby się, że skoro w kosmosie występuje tak wiele ciał niebieskich, to siłą rzeczy chociaż jedno z nich musi być zbliżone do naszej planety. Trudno jest obalić to założenie, a jeszcze trudniej je potwierdzić. Technologia na przełomie ostatnich dziesięciu lat znacząco poszybowała w górę, jednak to wciąż za mało, aby odkryć najbardziej odległe planety, bo owszem, możemy wykluczyć istnienie Ziemi II w naszej i pobliskich galaktykach, ale nie wiadomo, co jest dalej, w końcu wszechświat to potęga. Z drugiej strony warto przypuścić opcję, iż ludzie nigdy nie uzyskają odpowiedzi na to pytanie, bo, cytując Alberta Einsteina: "(...) jestem świadomy, że umysł ludzki jest zbyt ograniczony, by głębiej wniknąć w harmonię Wszechświata (...)". Pozostając przy pierwszej alternatywnie, nasuwa się pewna niejasność odnośnie odkrytych planet podobnych. Skoro, my ludzie, znamy ich położenie i przypuszczamy możliwość występowania źródeł wody, od których w głównej mierze zależy życie, to dlaczego nikt tego nie sprawdzi? I według mnie to jest właśnie przyszłość astronomii, czyli dotarcie do odległych ciał niebieskich. Chociaż, nawet gdyby okazało się, że na którejś planecie płynie strumyczek wody, zostaje jeszcze kilka innych warunków do spełnienia, np. rozmiar, atmosfera, satelity czy źródło światła. W sumie najbardziej prawdopodobne jest odkrycie za xx/xxx lat oddalonej o kilka galaktyk planety, będącej kopią Ziemi. W tym momencie wystarczyłoby tylko wdrożyć teorię podróży z prędkością światła w życie i cel osiągnięty. Warto jednak pamiętać, że nasza Ziemia to wyjątkowe ciało, które może jako jedyne spełniło wszystkie te uwarunkowania i drugiej nigdy nie będzie. 

Bardzo ciekawa wypowiedź. :)

 

Swoją drogą co myślisz o teorii, że w Kosmosie nikogo nigdy nie było? Tzn. po Internecie od lat krąży hipoteza, że podróż na Księżyc była fejkiem, bo na pierwszych zdjęciach z Księżyca flaga wieje na wietrze - a przecież nie ma tam powietrza. W związku z rozwojem technologii, możliwości tuszowania prawdy o Kosmosie stawały się z roku na rok coraz większe, przez co nic, co o nim mówią, może nie być prawdą. Teoria spiskowa jak nic, ale ja lubię takie rzeczy, a już tym bardziej pytać o nie osoby, które wypowiadają się interesująco. 

Dla mnie to równie prawdopodobne, jak to, że USA przetrzymuje Kosmitów, ale zawsze fajnie znać jak najwięcej różnych stanowisk. :D

3fffa1a92a202.png


Link do mojego yt na moim profilu

Odnośnik do komentarza

Sama świadomość tego, że po tylu latach od kiedy człowiek stąpa po ziemi są rzeczy, które są w stanie nas zadziwić napawają mnie ciekawością. Bo skoro wszechświat jest niewyobrażalnie duży, a nasza ZIEMIA to okruch w porównaniu do niego to jakie są szanse, że reszta z tych planet bliższych czy dalszych nie jest zamieszkana jak nasza?

Przypomnę, że według teorii wielkiego wybuchu to nasza planeta powstała praktycznie znikąd, a co jeżeli gdzieś po drugiej stronie hen, hen daleko powstał podobny wybuch i istnieje tam ludzkość słabiej lub lepiej rozwinięta od nas? Jeżeli wydaje Wam się, że wszystko zostało już odkryte to powiem tyle: nasza ziemia to dopiero początek :)

Odnośnik do komentarza

Zejdźcie na Ziemię. To co do tej pory osiągnęliśmy to szczyt możliwości, nie będzie podbijania kosmosu i kontaktu z obcymi. Coś się stanie, skończy nam się ropa, padnie gospodarka (która jest globalna), będziemy zdani na siebie. Pomijając brak sposobu na dotarcie do innych planet na których jest życie, nasz świat ulegnie samozagładzie szybciej niż wam się zdaje i marzenia to jedyne co nam pozostanie

Gdyby istniał sposob, to na pewno nie byloby to normalne podróżowanie z prędkością światła bo to i tak za długo. Zaginanie czasoprzestrzeni to jedyne sensowne rozwiązanie. Jakaś czarna dziura która wysle nas z punktu A do B. Z niższego wymiaru nie widzimy wyższych, bo się nie da. Jesteśmy jak gracz Tibii który nigdy nie zobaczy w niej nieba

Świat nie jest taki jak nam się wydaje. Śniąc wydaje sie wam że sen jest prawdziwy. Potem się budzicie i stwierdzacie, że to wytwór waszego umysłu. A co jeśli te życie to wytwór naszego umysłu, a my jestesmy zupelnie czyms innym? możemy przejść w 5tą gęstość po śmierci, to nie jest wykluczone. Inne prawa fizyki panują w czarnych dziurach. Można sie przeniesc gdzie indziej tylko nie wolno myśleć tak jak teraz, trzeba wyjść poza to co nam znane. Dopóki jesteśmy w 3cim wymiarze możemy zapomnieć o jakiejkolwiek interakcji z innymi wymiarami

pedodres3.png

Odnośnik do komentarza

Zejdźcie na Ziemię. To co do tej pory osiągnęliśmy to szczyt możliwości, nie będzie podbijania kosmosu i kontaktu z obcymi. Coś się stanie, skończy nam się ropa, padnie gospodarka (która jest globalna), będziemy zdani na siebie. Pomijając brak sposobu na dotarcie do innych planet na których jest życie, nasz świat ulegnie samozagładzie szybciej niż wam się zdaje i marzenia to jedyne co nam pozostanie

Gdyby istniał sposob, to na pewno nie byloby to normalne podróżowanie z prędkością światła bo to i tak za długo. Zaginanie czasoprzestrzeni to jedyne sensowne rozwiązanie. Jakaś czarna dziura która wysle nas z punktu A do B. Z niższego wymiaru nie widzimy wyższych, bo się nie da. Jesteśmy jak gracz Tibii który nigdy nie zobaczy w niej nieba

Świat nie jest taki jak nam się wydaje. Śniąc wydaje sie wam że sen jest prawdziwy. Potem się budzicie i stwierdzacie, że to wytwór waszego umysłu. A co jeśli te życie to wytwór naszego umysłu, a my jestesmy zupelnie czyms innym? możemy przejść w 5tą gęstość po śmierci, to nie jest wykluczone. Inne prawa fizyki panują w czarnych dziurach. Można sie przeniesc gdzie indziej tylko nie wolno myśleć tak jak teraz, trzeba wyjść poza to co nam znane. Dopóki jesteśmy w 3cim wymiarze możemy zapomnieć o jakiejkolwiek interakcji z innymi wymiarami

Nie zgodzę się z Tobą. Z dnia na dzień wiemy coraz więcej o kosmosie, a dotychczasowe osiągnięcia to dopiero początek rozwoju technologii. Owszem, możemy założyć, że zanim będziemy w stanie podróżować po galaktykach i odkryjemy Ziemię II, nastąpi koniec naszego istnienia. Jest to bardzo prawdopodobne. Poza tym to, co w tym momencie jest dla nas niemożliwe, za kilka lat może być powszechne. Patrząc wstecz, człowiek prehistoryczny nie miał nawet pojęcia o istnieniu kodu genetycznego, a już w ogóle nie wyobrażał sobie ingerencji w wygląd i cechy organizmów. Dzisiaj to nic nadzwyczajnego. Tak funkcjonuje świat i możemy tylko gdybać, co nastąpi za te xx lat, a rzeczywistość i tak nas zaskoczy. Odkrycie nowych planet, wędrówki w inne wymiary czy poznanie czarnej dziury to przyszłość, która nadejdzie. 

Odbiegając lekko od tematu, poruszyłeś bardzo ciekawą i niezwykle filozoficzną kwestię naszych wyobrażeń. Patrząc prawdzie w oczy - to, że rower jest rowerem, to zasługa ludzi i naszego pojmowania świata. Równie dobrze rower mógłby być parasolem. Brzmi absurdalnie, ale taka jest prawda. To tylko i wyłącznie nasze dokonanie, że coś tak nazwaliśmy i zaczęliśmy w ten właśnie sposób przedstawiać, jednocześnie kodując w umysłach innych. To bardzo ciekawe, żyjemy we własnych przekonaniach, niekoniecznie zgodnych z rzeczywistością. Z naszego punkty widzenia - owszem - ale nie wiemy, jak to wygląda dalej. 

Odnośnik do komentarza

Chciałbym przypomnieć, że jeśli coś o masie dodatniej osiągnie prędkość światła, to podróż o nawet milion lat świetlnych do odległych planet zajmie czas równy.. 0 dla uczestników wyprawy.   ( @9Jarek9 )  Fizyka jest dziwna.

Uważanie, że coś istnieje we wszechświecie na pewno jest błędne, możliwe, że tylko nam udało się rozwinąć do takiego stopnia - nadal nie wiadomo co wplywa na to, że "ozywamy".

Możliwe, że w calutkim wszechświecie jesteśmy tylko my, warto więc by było skolonizować inne planety, by ludzkość jako jedyna znana w tym momencie 'zaawansowana' cywilizacja nie wygineła niedługo, bo ziemia 'niedługo' przestanie być miesjcem zdatnym do życia, słońce nas pochłonie, a potem po długim czasie umrze.

Trappist-1 to nic nowego, znane jest już multum planet na których mogłoby powstać życie, ale to nie znaczy w żadnym stopniu, że to zycie tam istnieje.

@1361622928-U485574.png.Judith. - srsly, rozumiem, że postęp poleży na podważaniu, ale podważać można rzeczy które nie są udokumentowane :l Nie idzmy sladem hamburgerów, którzy są nawet w stanie wierzyć w to, że ziemia jest płaska, a słońce jest namalowane :l

Równie dobrze, możemy zginąć razem z naszą ziemia, a wraz z nami cale życie we wszechswiecie, jesli nie uda nam sie przekroczyć pewnych prędkości, bo wszechświat się rozszerza, coraz szybciej - nigdy nie dolecimy gdzieś dalej.

graphic.png

Odnośnik do komentarza

Pytanie kieruję do zainteresowanych tematem.

Jak byłoby to możliwe, że jesteśmy tylko my we wszechświecie (dlaczego akurat my)?

Myślę, że na cały ogromny i nieskończony wszechświat szansa na to, że jesteśmy w nim tylko my jest mniejsza od zera, tyle różnych planet, gwiazd i mielibyśmy być tylko my?

Odnośnik do komentarza

Nieznany jest proces który powoduje ożywanie materii i zyskiwanie świadomości - jest takie samo prawdopodobieństwo, że jesteśmy sami, jak to, że jest coś jeszcze. Dodaj do tego czas w którym jesteśmy - możliwe, że coś już było lub będzie, a w tym momencie jesteśmy tylko my. Dlaczego akurat my? Szczęście. Równie dobrze możesz spytać dlaczego świadomość umieściła się akurat w twoim ciele, a nie czegokolwiek/kogokolwiek innego. wszechświat jest pseudo nieskończony, bo kiedyś "umrze"

graphic.png

Odnośnik do komentarza

Pytanie kieruję do zainteresowanych tematem.

Jak byłoby to możliwe, że jesteśmy tylko my we wszechświecie (dlaczego akurat my)?

Myślę, że na cały ogromny i nieskończony wszechświat szansa na to, że jesteśmy w nim tylko my jest mniejsza od zera, tyle różnych planet, gwiazd i mielibyśmy być tylko my?

Na tym polega cała wyjątkowość naszej Ziemi. Teoria naukowców mówi o niewyobrażalnym "szczęściu", chociaż bardziej pasuje tutaj określenie działalność Stwórcy. Na nieskończoną liczbę planet, tylko nasza spełniła wszystkie wymogi, aby zapewnić organizmom życie. Zapewne nigdy tego nie zrozumiemy, bo jesteśmy tylko ludźmi, ale warto poszukać i zastanowić się nad tym bardzo głęboko. Cóż, to jest niesamowite, jak cały wszechświat. 

Odnośnik do komentarza

 

Pytanie kieruję do zainteresowanych tematem.

Jak byłoby to możliwe, że jesteśmy tylko my we wszechświecie (dlaczego akurat my)?

Myślę, że na cały ogromny i nieskończony wszechświat szansa na to, że jesteśmy w nim tylko my jest mniejsza od zera, tyle różnych planet, gwiazd i mielibyśmy być tylko my?

Na tym polega cała wyjątkowość naszej Ziemi. Teoria naukowców mówi o niewyobrażalnym "szczęściu", chociaż bardziej pasuje tutaj określenie działalność Stwórcy. Na nieskończoną liczbę planet, tylko nasza spełniła wszystkie wymogi, aby zapewnić organizmom życie. Zapewne nigdy tego nie zrozumiemy, bo jesteśmy tylko ludźmi, ale warto poszukać i zastanowić się nad tym bardzo głęboko. Cóż, to jest niesamowite, jak cały wszechświat. 

 

Myślę, że nie ma takiej opcji, że tylko jedna planeta na tyle istniejących jest skolonizowana.

Odnośnik do komentarza

 

 

Pytanie kieruję do zainteresowanych tematem.

Jak byłoby to możliwe, że jesteśmy tylko my we wszechświecie (dlaczego akurat my)?

Myślę, że na cały ogromny i nieskończony wszechświat szansa na to, że jesteśmy w nim tylko my jest mniejsza od zera, tyle różnych planet, gwiazd i mielibyśmy być tylko my?

Na tym polega cała wyjątkowość naszej Ziemi. Teoria naukowców mówi o niewyobrażalnym "szczęściu", chociaż bardziej pasuje tutaj określenie działalność Stwórcy. Na nieskończoną liczbę planet, tylko nasza spełniła wszystkie wymogi, aby zapewnić organizmom życie. Zapewne nigdy tego nie zrozumiemy, bo jesteśmy tylko ludźmi, ale warto poszukać i zastanowić się nad tym bardzo głęboko. Cóż, to jest niesamowite, jak cały wszechświat. 

 

Myślę, że nie ma takiej opcji, że tylko jedna planeta na tyle istniejących jest skolonizowana.

 

Może istnieją a może nie. Może istnieją, ale nigdy ich nie odkryjemy albo odkryjemy, ale nigdy tam nie dotrzemy. Może powstaną za jakiś czas. To tylko nasze gdybanie, możliwe, że nigdy nie uzyskamy na nie odpowiedzi. Z jednej strony jest to mało prawdopodobne, na tyle miliardów planet, ale z drugiej możliwe. 

Odnośnik do komentarza

Trappist - 1. Polecam poszukać. 

 

To największa szansa na odnalezienie życia pozaziemskiego jak dotąd :)

 

To jest jedna z większych szans, ale żadnego potwierdzenia na istnienie tam życia nie ma. Trappist to po prostu ciekawy i niespotykany wcześniej układ planetarny. Szacowana ilość planet podobnych do Ziemi w widzialnym wszechświecie to 100 tryliardów! Takowa egzoplaneta na której może występować woda w stanie ciekłym znajduję się nawet w najbliższej nam gwieździe od słońca - Proximie Centauri b. Głównym czynnikiem na którym opierają się naukowcy to ekosfera i poszukiwanie podobieństw do życia jakie znamy na Ziemi, jednak nikt nie jest w stanie stwierdzić czy we wszechświecie mogło ewaluować życie nam nieznane, oparte o inne właściwości fizyczne.  

  

Odnośnik do komentarza

Moim zdaniem musi coś tam być, gdzieś w oddali, bo przecież cały wszechświat jest nieskończony, i cały czas się powiększa, powstają nowe planety, gwiazdy różne obiekty itd, więc no na pewno nie jesteśmy sami, może to kiedyś odkryjemy, może nie. Może na innych planetach dopiero są jaskiniowce, a my żyjemy w świecie, gdzie jest internet i smartfon, a może odwrotnie? Oni mają już tam technologię przewyższającą naszą?

Odnośnik do komentarza

Ksiezyc to nie planeta.

To tylko chologram.

Jest pozaziemskie jebani z strefy wiedza ale nie chca nam tego mówić jak nawet glowy panstw nie są ludzmi.

Tak nasza adrzej jest reptolidaneem

 

Wysłane z mojego E2303 przy użyciu Tapatalka

 

 

giphy.gif


Jeżeli pomogłem. Kliknij Lubię to.

Odnośnik do komentarza

^nie pal tego chłopie, to szkodzi

Takie planety z pewnością istnieją, tyle że przy dzisiejszej technologii dostanie się na nie jest niemożliwe. Podróż w jedną stronę trwałaby zapewne latami i zawsze może być prawdopodobieństwo że planeta którą uważaliśmy na zdjęciach satelitarnych za życiodajną może być kupą skał albo na jej powierzchni dochodzi do częstych ruchów tektonicznych albo ich słońce jest tak słabe i stare że żylibyśmy w ciągłym półmroku i byli narażeni na rozbłyski słoneczne które mogą zniszczyć elektronikę.

Odnośnik do komentarza

^nie pal tego chłopie, to szkodzi

Takie planety z pewnością istnieją, tyle że przy dzisiejszej technologii dostanie się na nie jest niemożliwe. Podróż w jedną stronę trwałaby zapewne latami i zawsze może być prawdopodobieństwo że planeta którą uważaliśmy na zdjęciach satelitarnych za życiodajną może być kupą skał albo na jej powierzchni dochodzi do częstych ruchów tektonicznych albo ich słońce jest tak słabe i stare że żylibyśmy w ciągłym półmroku i byli narażeni na rozbłyski słoneczne które mogą zniszczyć elektronikę.

Głupia pewność.

graphic.png

Odnośnik do komentarza

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

  • Ostatnio przeglądający forum Nowe planety na których istnieje życie pozaziemskie   0 użytkowników
    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...