Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

Co jest po śmierci?


CHERUB

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Osobiście nie przywiązuje swojej osoby do religii (jednak myślę, że stwórca istnieje) .

Mimo to zainteresowałem się tym, gdzieś przeczytałem, że jeśli w ''niebie'' spotkamy się po śmierci to relacje (np. rodzina, małżonka/-ek) nie będą miały dużego znaczenia.

Dodatkowo przecież przysięgę małżeńską w kościele składa się do śmierci (tj miłość). Osobiście zasmuciło mnie to, czułem rzal i bul.

Preferowałbym jakoby znaczyłoby co, jeśli 2 osoby chciałyby, to by ze sobą były gdzieś tam w tym sci-fi. Kochałyby się, może nawet odczuwały lepsze emocje,stany niż docześnie.

<sekzy everywhere>

3685214822554751512974.gif

  • Odpowiedzi 74
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi
Budowniczy
Opublikowano

po śmierci jest to co przed narodzinami, czyli kur wa nic ;;v

 

34239885046803378909.png

"Mówią, że tutaj miłość to paliwo

A ja mam w chuju czy mnie kochają czy nienawidzą."

 

Opublikowano

Osobiście nie przywiązuje swojej osoby do religii (jednak myślę, że stwórca istnieje) .

Mimo to zainteresowałem się tym, gdzieś przeczytałem, że jeśli w ''niebie'' spotkamy się po śmierci to relacje (np. rodzina, małżonka/-ek) nie będą miały dużego znaczenia.

Dodatkowo przecież przysięgę małżeńską w kościele składa się do śmierci (tj miłość). Osobiście zasmuciło mnie to, czułem rzal i bul.

Preferowałbym jakoby znaczyłoby co, jeśli 2 osoby chciałyby, to by ze sobą były gdzieś tam w tym sci-fi. Kochałyby się, może nawet odczuwały lepsze emocje,stany niż docześnie.

<sekzy everywhere>

popatrz na to ilu by było frustratów, ludzie często męczą się przy sobie po roku, 10 latach, 50. A wyobraź sobie, że ten czas byłby niczym przy wieczności. Straszne i piękne w jednym.

graphic.png

Opublikowano

Jeszcze z 2-3 lata temu wierzyłem w niebo, piekło, czyściec itp, później po przemyśleniu wszystkiego uznałem, że istnienie Boga jest równie prawdopodobne jak to, że jesteśmy stworzeni przez kosmitów i w sumie nie istniejemy czyli po prostu wszystko jest możliwe i paradoksalnie nikt nie ma na nic dowodów. Moim zdaniem wiara jest kwestią wychowania oraz tego jak jesteśmy w stanie postrzegać rzeczywistość - tak samo jak życie (lub nie życie) po śmierci. Każdy będzie wierzył w to co sprawi, że będzie o tą kwestię spokojny. Nie wiem co jest po śmierci i nikt tego nie wie, możemy tylko przypuszczać i wierzyć.

 

To tylko subiektywna opinia ;)

 

Opublikowano

Osobiście nie przywiązuje swojej osoby do religii (jednak myślę, że stwórca istnieje) .

Mimo to zainteresowałem się tym, gdzieś przeczytałem, że jeśli w ''niebie'' spotkamy się po śmierci to relacje (np. rodzina, małżonka/-ek) nie będą miały dużego znaczenia.

Dodatkowo przecież przysięgę małżeńską w kościele składa się do śmierci (tj miłość). Osobiście zasmuciło mnie to, czułem rzal i bul.

Preferowałbym jakoby znaczyłoby co, jeśli 2 osoby chciałyby, to by ze sobą były gdzieś tam w tym sci-fi. Kochałyby się, może nawet odczuwały lepsze emocje,stany niż docześnie.

<sekzy everywhere>

Nie znasz Biblii - instrukcji życia w systemie duchowo - informacyjnym, że zbawieni, dla których Jezus Zbawiciel jest wzorem człowieka dla człowieka, żyć będą w nowym systemie duchowo - informacyjnej całości (Obj.21)

Opublikowano

 

Osobiście nie przywiązuje swojej osoby do religii (jednak myślę, że stwórca istnieje) .

Mimo to zainteresowałem się tym, gdzieś przeczytałem, że jeśli w ''niebie'' spotkamy się po śmierci to relacje (np. rodzina, małżonka/-ek) nie będą miały dużego znaczenia.

Dodatkowo przecież przysięgę małżeńską w kościele składa się do śmierci (tj miłość). Osobiście zasmuciło mnie to, czułem rzal i bul.

Preferowałbym jakoby znaczyłoby co, jeśli 2 osoby chciałyby, to by ze sobą były gdzieś tam w tym sci-fi. Kochałyby się, może nawet odczuwały lepsze emocje,stany niż docześnie.

<sekzy everywhere>

popatrz na to ilu by było frustratów, ludzie często męczą się przy sobie po roku, 10 latach, 50. A wyobraź sobie, że ten czas byłby niczym przy wieczności. Straszne i piękne w jednym.

 

 

Mam na myśli ludzi zdecydowanych. Wgl po śmierci mógłbyś odciąć się też od problemów.

 

 

 

Osobiście nie przywiązuje swojej osoby do religii (jednak myślę, że stwórca istnieje) .

Mimo to zainteresowałem się tym, gdzieś przeczytałem, że jeśli w ''niebie'' spotkamy się po śmierci to relacje (np. rodzina, małżonka/-ek) nie będą miały dużego znaczenia.

Dodatkowo przecież przysięgę małżeńską w kościele składa się do śmierci (tj miłość). Osobiście zasmuciło mnie to, czułem rzal i bul.

Preferowałbym jakoby znaczyłoby co, jeśli 2 osoby chciałyby, to by ze sobą były gdzieś tam w tym sci-fi. Kochałyby się, może nawet odczuwały lepsze emocje,stany niż docześnie.

<sekzy everywhere>

Nie znasz Biblii - instrukcji życia w systemie duchowo - informacyjnym, że zbawieni, dla których Jezus Zbawiciel jest wzorem człowieka dla człowieka, żyć będą w nowym systemie duchowo - informacyjnej całości (Obj.21)

 

 

Spoczi, m.in w tym co napisałem jest powód dla którego ten nowy ''porządek'' średnio mnie interesuje.

 

 

Btw. Mam wolną wolę, chyba wiem czego chcę + jeśli byłaby osoba chętna tego samego.

Och, chyba, że tego też nie będę miał.

3685214822554751512974.gif

Opublikowano

 

 

Osobiście nie przywiązuje swojej osoby do religii (jednak myślę, że stwórca istnieje) .

Mimo to zainteresowałem się tym, gdzieś przeczytałem, że jeśli w ''niebie'' spotkamy się po śmierci to relacje (np. rodzina, małżonka/-ek) nie będą miały dużego znaczenia.

Dodatkowo przecież przysięgę małżeńską w kościele składa się do śmierci (tj miłość). Osobiście zasmuciło mnie to, czułem rzal i bul.

Preferowałbym jakoby znaczyłoby co, jeśli 2 osoby chciałyby, to by ze sobą były gdzieś tam w tym sci-fi. Kochałyby się, może nawet odczuwały lepsze emocje,stany niż docześnie.

<sekzy everywhere>

popatrz na to ilu by było frustratów, ludzie często męczą się przy sobie po roku, 10 latach, 50. A wyobraź sobie, że ten czas byłby niczym przy wieczności. Straszne i piękne w jednym.

 

 

Mam na myśli ludzi zdecydowanych. Wgl po śmierci mógłbyś odciąć się też od problemów.

 

 

 

Osobiście nie przywiązuje swojej osoby do religii (jednak myślę, że stwórca istnieje) .

Mimo to zainteresowałem się tym, gdzieś przeczytałem, że jeśli w ''niebie'' spotkamy się po śmierci to relacje (np. rodzina, małżonka/-ek) nie będą miały dużego znaczenia.

Dodatkowo przecież przysięgę małżeńską w kościele składa się do śmierci (tj miłość). Osobiście zasmuciło mnie to, czułem rzal i bul.

Preferowałbym jakoby znaczyłoby co, jeśli 2 osoby chciałyby, to by ze sobą były gdzieś tam w tym sci-fi. Kochałyby się, może nawet odczuwały lepsze emocje,stany niż docześnie.

<sekzy everywhere>

Nie znasz Biblii - instrukcji życia w systemie duchowo - informacyjnym, że zbawieni, dla których Jezus Zbawiciel jest wzorem człowieka dla człowieka, żyć będą w nowym systemie duchowo - informacyjnej całości (Obj.21)

 

 

Spoczi, m.in w tym co napisałem jest powód dla którego ten nowy ''porządek'' średnio mnie interesuje.

 

 

Btw. Mam wolną wolę, chyba wiem czego chcę + jeśli byłaby osoba chętna tego samego.

Och, chyba, że tego też nie będę miał.

 

W Biblii jest świadomość albo Jezus Zbawiciel, albo tunel. Wolną wolę wymyślił szatan, który nienawidzi ludzi. 

Opublikowano

Wszelkie dyskusje na temat tego co jest po śmierci są bez sensu, są jedną wielką stratą czasu, a filozofowanie, zbyt częste myślenie o różnych kwestiach, to prosta droga do depresji.

Ja nie zakładam żadnej wersji jako prawidłową, dlatego staram się wykorzystać to życie, które mam teraz jak najlepiej i to też każdemu polecam.

5465845486.png

Opublikowano

Ja przyjmuję właściwie jedną zasadę - ludzie pochodzą od małp bo co poniektórzy nawet nie wyszli ze stadium orangutana, więc ta teoria byłaby najtrafniejsza. Jeśli bylibyśmy stwarzani na podobieństwo Boga to świat byłby wręcz cukierkowy, idealny, aż do przesady ukierunkowany na dobro. A tak nie jest - ludzie zabijają się w imię czego? No właśnie, sami sobie odpowiedzcie na to pytanie. Zanim się urodzisz to nie wiesz kim będziesz, czym będziesz, umierając wiesz, że to już koniec i nie ma tam nic po śmierci, pustka.

ezgif-com-effects.gif

Opublikowano

Ja przyjmuję właściwie jedną zasadę - ludzie pochodzą od małp bo co poniektórzy nawet nie wyszli ze stadium orangutana, więc ta teoria byłaby najtrafniejsza. Jeśli bylibyśmy stwarzani na podobieństwo Boga to świat byłby wręcz cukierkowy, idealny, aż do przesady ukierunkowany na dobro. A tak nie jest - ludzie zabijają się w imię czego? No właśnie, sami sobie odpowiedzcie na to pytanie. Zanim się urodzisz to nie wiesz kim będziesz, czym będziesz, umierając wiesz, że to już koniec i nie ma tam nic po śmierci, pustka.

Czyli jesteś nieświadomy, że Bóg Wszechmogący stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swojej twórczej myśli, słów, dźwięków, wibracji - nośników mowy słów. Dał Jezusa Zbawiciela wzór człowieka dla człowieka, aby człowiek był zbawiony, i nie poniósł wiecznej śmierci w tunelu swoich uczynków.

Opublikowano

 

 

 

Osobiście nie przywiązuje swojej osoby do religii (jednak myślę, że stwórca istnieje) .

Mimo to zainteresowałem się tym, gdzieś przeczytałem, że jeśli w ''niebie'' spotkamy się po śmierci to relacje (np. rodzina, małżonka/-ek) nie będą miały dużego znaczenia.

Dodatkowo przecież przysięgę małżeńską w kościele składa się do śmierci (tj miłość). Osobiście zasmuciło mnie to, czułem rzal i bul.

Preferowałbym jakoby znaczyłoby co, jeśli 2 osoby chciałyby, to by ze sobą były gdzieś tam w tym sci-fi. Kochałyby się, może nawet odczuwały lepsze emocje,stany niż docześnie.

<sekzy everywhere>

popatrz na to ilu by było frustratów, ludzie często męczą się przy sobie po roku, 10 latach, 50. A wyobraź sobie, że ten czas byłby niczym przy wieczności. Straszne i piękne w jednym.

 

 

Mam na myśli ludzi zdecydowanych. Wgl po śmierci mógłbyś odciąć się też od problemów.

 

 

 

Osobiście nie przywiązuje swojej osoby do religii (jednak myślę, że stwórca istnieje) .

Mimo to zainteresowałem się tym, gdzieś przeczytałem, że jeśli w ''niebie'' spotkamy się po śmierci to relacje (np. rodzina, małżonka/-ek) nie będą miały dużego znaczenia.

Dodatkowo przecież przysięgę małżeńską w kościele składa się do śmierci (tj miłość). Osobiście zasmuciło mnie to, czułem rzal i bul.

Preferowałbym jakoby znaczyłoby co, jeśli 2 osoby chciałyby, to by ze sobą były gdzieś tam w tym sci-fi. Kochałyby się, może nawet odczuwały lepsze emocje,stany niż docześnie.

<sekzy everywhere>

Nie znasz Biblii - instrukcji życia w systemie duchowo - informacyjnym, że zbawieni, dla których Jezus Zbawiciel jest wzorem człowieka dla człowieka, żyć będą w nowym systemie duchowo - informacyjnej całości (Obj.21)

 

 

Spoczi, m.in w tym co napisałem jest powód dla którego ten nowy ''porządek'' średnio mnie interesuje.

 

 

Btw. Mam wolną wolę, chyba wiem czego chcę + jeśli byłaby osoba chętna tego samego.

Och, chyba, że tego też nie będę miał.

 

W Biblii jest świadomość albo Jezus Zbawiciel, albo tunel. Wolną wolę wymyślił szatan, który nienawidzi ludzi. 

 

 

A podobno Bóg dał drogę wyboru. Wgl. to jest bez sensu. Jednocześnie mógł zrobić sobie nieruchomą rzeźbę idąc tym torem.

3685214822554751512974.gif

Opublikowano

W sumie też się zastanawiam ale pewnie nie na moją głową , jak pisałem na temat religii że brat mi umarł miesiąc temu w wieku 12 lat na guza mózgu i każdy z nas rodziny się zastanawia co się z nim może dziać , on tak się bał tego że się obudzi w grobie czy inne przerażające myśli, rodzice myślą że ma dobrze pośród aniołków czy Boga i patrzy na nas ale niewiadomo jak to jest :(

Opublikowano

W sumie też się zastanawiam ale pewnie nie na moją głową , jak pisałem na temat religii że brat mi umarł miesiąc temu w wieku 12 lat na guza mózgu i każdy z nas rodziny się zastanawia co się z nim może dziać , on tak się bał tego że się obudzi w grobie czy inne przerażające myśli, rodzice myślą że ma dobrze pośród aniołków czy Boga i patrzy na nas ale niewiadomo jak to jest :(

Pamiętam Twój temat o religii. Faktycznie, śmierci brata można tylko współczuć; ale bez względu na to, w co wierzysz, zawsze chyba lepiej nawet i wmawiać sobie, że jest z aniołkami w niebie, niż zakładać wersje typu brak świadomości, reinkarnację w formę gąsienicy itd. Choć oczywiście mam świadomość, że myślenie w jakikolwiek pozytywny sposób po śmierci bliskiej osoby przychodzi z trudnością. Zresztą - gdyby umarła najbliższa mi osoba, też pewnie miałabym nawet jeszcze gorsze problemy egzystencjalne i myślałabym filozoficznie o wszystkim, co mnie otacza. Pozdrawiam i mam nadzieję, że będzie coraz lepiej.

3fffa1a92a202.png


Link do mojego yt na moim profilu

Opublikowano

Ja przyjmuję właściwie jedną zasadę - ludzie pochodzą od małp bo co poniektórzy nawet nie wyszli ze stadium orangutana, więc ta teoria byłaby najtrafniejsza. Jeśli bylibyśmy stwarzani na podobieństwo Boga to świat byłby wręcz cukierkowy, idealny, aż do przesady ukierunkowany na dobro. A tak nie jest - ludzie zabijają się w imię czego? No właśnie, sami sobie odpowiedzcie na to pytanie. Zanim się urodzisz to nie wiesz kim będziesz, czym będziesz, umierając wiesz, że to już koniec i nie ma tam nic po śmierci, pustka.

Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Zauważ, my widzimy tylko to, co człowiek ma na zewnątrz, a tak naprawdę jego maski, które pokazuje. Jednak te maski nie oddają tego, jaki jest, a jedynie ukazują kreowaną przez niego postać. Co więcej, pozory mylą. Dopiero wnętrze mówi o tym, kim w rzeczywistości on jest, ale żeby do tego dojść, trzeba kogoś bardzo dobrze poznać. Z drugiej strony, jeżeli ktoś jest "głupi", może np. ma ogromny talent do rysowania.

Odwołując się do Biblii: na początku świat był idealny, przepełniony dobrem i miłością, dający człowiekowi tylko przyjemności. Ludzie, z natury, po pewnym czasie odrzucają rutynę i monotonię. Idealność jest wspaniała i zabójcza zarazem, a człowiek nigdy nie kieruje się dobrem świata, tylko własnymi ambicjami, chciwością i pragnieniem. Przypuszczając, co by było gdyby każdy miał wszystko, każdy byłby idealny, można wyciągnąć prosty wniosek - życie straciłoby sens. Ludzie dookoła staliby się niepotrzebni, a wręcz zbędni. Wtedy istniałoby jeszcze więcej zła. Zresztą, odsyłam do wiersza Jana Twardowskiego zatytułowanego "Sprawiedliwość", myślę że najtrafniej oddaje tę sytuację. 

 

A wszystko dzieje się po to, aby coś innego mogło się dziać. 

 

 

 

 

Osobiście nie przywiązuje swojej osoby do religii (jednak myślę, że stwórca istnieje) .

Mimo to zainteresowałem się tym, gdzieś przeczytałem, że jeśli w ''niebie'' spotkamy się po śmierci to relacje (np. rodzina, małżonka/-ek) nie będą miały dużego znaczenia.

Dodatkowo przecież przysięgę małżeńską w kościele składa się do śmierci (tj miłość). Osobiście zasmuciło mnie to, czułem rzal i bul.

Preferowałbym jakoby znaczyłoby co, jeśli 2 osoby chciałyby, to by ze sobą były gdzieś tam w tym sci-fi. Kochałyby się, może nawet odczuwały lepsze emocje,stany niż docześnie.

<sekzy everywhere>

popatrz na to ilu by było frustratów, ludzie często męczą się przy sobie po roku, 10 latach, 50. A wyobraź sobie, że ten czas byłby niczym przy wieczności. Straszne i piękne w jednym.

 

 

Mam na myśli ludzi zdecydowanych. Wgl po śmierci mógłbyś odciąć się też od problemów.

 

 

 

Osobiście nie przywiązuje swojej osoby do religii (jednak myślę, że stwórca istnieje) .

Mimo to zainteresowałem się tym, gdzieś przeczytałem, że jeśli w ''niebie'' spotkamy się po śmierci to relacje (np. rodzina, małżonka/-ek) nie będą miały dużego znaczenia.

Dodatkowo przecież przysięgę małżeńską w kościele składa się do śmierci (tj miłość). Osobiście zasmuciło mnie to, czułem rzal i bul.

Preferowałbym jakoby znaczyłoby co, jeśli 2 osoby chciałyby, to by ze sobą były gdzieś tam w tym sci-fi. Kochałyby się, może nawet odczuwały lepsze emocje,stany niż docześnie.

<sekzy everywhere>

Nie znasz Biblii - instrukcji życia w systemie duchowo - informacyjnym, że zbawieni, dla których Jezus Zbawiciel jest wzorem człowieka dla człowieka, żyć będą w nowym systemie duchowo - informacyjnej całości (Obj.21)

 

 

Spoczi, m.in w tym co napisałem jest powód dla którego ten nowy ''porządek'' średnio mnie interesuje.

 

 

Btw. Mam wolną wolę, chyba wiem czego chcę + jeśli byłaby osoba chętna tego samego.

Och, chyba, że tego też nie będę miał.

 

W Biblii jest świadomość albo Jezus Zbawiciel, albo tunel. Wolną wolę wymyślił szatan, który nienawidzi ludzi. 

 

Gdzie niby istnieje zapis, który mówi o tym, że wolną wolę podarował ludziom szatan? Na podstawie prostej interpretacji Biblii można wyciągnąć zupełnie odwrotny wniosek. 

 

 

A co do tematu, zależy, jakie założenie przyjmiemy. Myślę, że w takim rozważaniu warto odwołać się do świadectw ludzi, którzy otarli się o śmierć i widzieli ułamek "drugiego świata". Możemy nazwać każde z nich dziełem ludzkiej wyobraźni, ale zaskakujący jest fakt, że wszystkie w rezultacie mówią o dokładnie tym samym. Nie trzeba szukać w Piśmie Świętym, wystarczą słowa prostych ludzi, którzy opisują to, co widzieli. Zrozumienie tego wymaga naprawdę głębokich przemyśleń, bo to bardzo trudny temat dla zwykłego człowieka, który wiele rzeczy musi zakładać i dopowiadać. 

Opublikowano

W sumie też się zastanawiam ale pewnie nie na moją głową , jak pisałem na temat religii że brat mi umarł miesiąc temu w wieku 12 lat na guza mózgu i każdy z nas rodziny się zastanawia co się z nim może dziać , on tak się bał tego że się obudzi w grobie czy inne przerażające myśli, rodzice myślą że ma dobrze pośród aniołków czy Boga i patrzy na nas ale niewiadomo jak to jest :(

Proszę być spokojnym o miejsce przebywania brata po śmierci, bo jeżeli myśli, słowa i uczynki jego były zbieżne z Ewangelią Jezusa Zbawiciela, to przebywa na poziomie wyższych częstotliwości wibracji, i będzie zbawiony.

Opublikowano

 

W sumie też się zastanawiam ale pewnie nie na moją głową , jak pisałem na temat religii że brat mi umarł miesiąc temu w wieku 12 lat na guza mózgu i każdy z nas rodziny się zastanawia co się z nim może dziać , on tak się bał tego że się obudzi w grobie czy inne przerażające myśli, rodzice myślą że ma dobrze pośród aniołków czy Boga i patrzy na nas ale niewiadomo jak to jest :(

Pamiętam Twój temat o religii. Faktycznie, śmierci brata można tylko współczuć; ale bez względu na to, w co wierzysz, zawsze chyba lepiej nawet i wmawiać sobie, że jest z aniołkami w niebie, niż zakładać wersje typu brak świadomości, reinkarnację w formę gąsienicy itd. Choć oczywiście mam świadomość, że myślenie w jakikolwiek pozytywny sposób po śmierci bliskiej osoby przychodzi z trudnością. Zresztą - gdyby umarła najbliższa mi osoba, też pewnie miałabym nawet jeszcze gorsze problemy egzystencjalne i myślałabym filozoficznie o wszystkim, co mnie otacza. Pozdrawiam i mam nadzieję, że będzie coraz lepiej.

 

Dzięki za Słowa Otuchy , Powoli Się Ogarniemy ale wiadomo nie będzie łatwo już nigdy w życiu

Opublikowano

 

W sumie też się zastanawiam ale pewnie nie na moją głową , jak pisałem na temat religii że brat mi umarł miesiąc temu w wieku 12 lat na guza mózgu i każdy z nas rodziny się zastanawia co się z nim może dziać , on tak się bał tego że się obudzi w grobie czy inne przerażające myśli, rodzice myślą że ma dobrze pośród aniołków czy Boga i patrzy na nas ale niewiadomo jak to jest :(

Proszę być spokojnym o miejsce przebywania brata po śmierci, bo jeżeli myśli, słowa i uczynki jego były zbieżne z Ewangelią Jezusa Zbawiciela, to przebywa na poziomie wyższych częstotliwości wibracji, i będzie zbawiony.

 

 

W sumie też się zastanawiam ale pewnie nie na moją głową , jak pisałem na temat religii że brat mi umarł miesiąc temu w wieku 12 lat na guza mózgu i każdy z nas rodziny się zastanawia co się z nim może dziać , on tak się bał tego że się obudzi w grobie czy inne przerażające myśli, rodzice myślą że ma dobrze pośród aniołków czy Boga i patrzy na nas ale niewiadomo jak to jest :(

Proszę być spokojnym o miejsce przebywania brata po śmierci, bo jeżeli myśli, słowa i uczynki jego były zbieżne z Ewangelią Jezusa Zbawiciela, to przebywa na poziomie wyższych częstotliwości wibracji, i będzie zbawiony.

 

a można wiedzieć na jakiej stronie jest ta Ewangelia Jezusa Zbawiciela, i co to znaczy że przebywa na poziomie wyższych częstotliwości wibracji i będzie zbawiony to znaczy ? że będzie ponownie żył tylko w kimś innym czy jak ? on wie co sie z nim dzieje ?

Opublikowano

 

Jestem dość ciekawy waszych opinii na ten temat, osobiście sam nie wiem co o tym myśleć,

ale zastanawiam się nad jakąś formą reinkarnacji, byłoby ciekawie :D

Jeżeli nasze myśli, słowa i uczynki były  o wysokiej częstotliwości wibracji, jak Jezusa Zbawiciela, to trafiamy na wyższy poziom wysokich częstotliwości wibracji, a jeżeli o niskiej częstotliwości wibracji, to trafiamy do tunelu własnych uczynków czyli wiecznej śmierci, ból, cierpienie, strach, przerażenie etc..., które trwać będą wiecznie. Tunel jest udowodniony naukowo.

 

A wibracje twojego mózgu są wprost proporcjonalne do twojej głupoty?

 

Nic nie ma tak jak ktoś już to ujął, pustka i brak świadomości, nie ma nawet nad czym się użalać :D

Nikt nie wie czy jest jakiś drugi świat bo nigdy nikt z tamtą nie wrócił.

Wrócił, ile bajek jest, nawet w polsce jakaś babka się w kostnicy obudziła xD

Doje**ł jak sosna w dzika...

Opublikowano

 

 

Jestem dość ciekawy waszych opinii na ten temat, osobiście sam nie wiem co o tym myśleć,

ale zastanawiam się nad jakąś formą reinkarnacji, byłoby ciekawie :D

Jeżeli nasze myśli, słowa i uczynki były  o wysokiej częstotliwości wibracji, jak Jezusa Zbawiciela, to trafiamy na wyższy poziom wysokich częstotliwości wibracji, a jeżeli o niskiej częstotliwości wibracji, to trafiamy do tunelu własnych uczynków czyli wiecznej śmierci, ból, cierpienie, strach, przerażenie etc..., które trwać będą wiecznie. Tunel jest udowodniony naukowo.

 

A wibracje twojego mózgu są wprost proporcjonalne do twojej głupoty?

 

Nic nie ma tak jak ktoś już to ujął, pustka i brak świadomości, nie ma nawet nad czym się użalać :D

 

 

Piszę o badaniach naukowych NDE (doświadczenie śmierci) oraz o eksperymentach. Nie dywaguję, jak ty, używając epitetów.

Opublikowano

 

 

Jestem dość ciekawy waszych opinii na ten temat, osobiście sam nie wiem co o tym myśleć,

ale zastanawiam się nad jakąś formą reinkarnacji, byłoby ciekawie :D

Jeżeli nasze myśli, słowa i uczynki były  o wysokiej częstotliwości wibracji, jak Jezusa Zbawiciela, to trafiamy na wyższy poziom wysokich częstotliwości wibracji, a jeżeli o niskiej częstotliwości wibracji, to trafiamy do tunelu własnych uczynków czyli wiecznej śmierci, ból, cierpienie, strach, przerażenie etc..., które trwać będą wiecznie. Tunel jest udowodniony naukowo.

 

A wibracje twojego mózgu są wprost proporcjonalne do twojej głupoty?

 

Nic nie ma tak jak ktoś już to ujął, pustka i brak świadomości, nie ma nawet nad czym się użalać :D

Nikt nie wie czy jest jakiś drugi świat bo nigdy nikt z tamtą nie wrócił.

Wrócił, ile bajek jest, nawet w polsce jakaś babka się w kostnicy obudziła xD

 

"Nic nie ma tak jak ktoś już to ujął, pustka i brak świadomości, nie ma nawet nad czym się użalać" Brak świadomości Czyli jak Niby to ma działać tak jak śpimy ? a za 5 min jest rano ?

Opublikowano

Śpisz -> budzisz się, trwa to moment prawda?

To wyobraź sobie, że ten moment może trwać rok, 10 lat, nieskończoność i będzie to dla ciebie tyle samo co każdej nocy

graphic.png

Opublikowano

Co po śmierci? Pewnie niebo piekło czy co tam. Jak nic to trudno bo będę czuł nic totalnie. Wdg mnie jest jakieś tam niebo itd bo za dużo jest przypadków zza grobu, świętych obrazów które z dupy się pokazują i wiele innych

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...