ostatnio jak byłem z kumplami w starym browarze(centrum handlowe w poznaniu) i wszystkim nam chcialo sie srać, co owijać w bawełne - nie lubie robić tego w miejscach publicznych więc wstrzymywałem przez pare godzin aż do domu, ale moi kumple postanowili zrobić to w publicznym kiblu i tu sie zaczyna najpierw poszedł oskar i wrócił normalnie, ale potem poszedł marek, a ten taki troche skrępowany przychodzi i mówi "chłopaki, nie będziecie się śmiać?" aż wkońcu skończyło się tak, że musieliśmy go namawiać, żeby powiedział co zrobił (z bananami na mordach) i powiedział, że srał na małysza... no i nie trafił
i tak przy okazji przypomniała mi się historia jak poszedłem do żabki i zlałem się w spodnie, do żabki na drugim końcu osiedla, po drodze spotykając siostre koleżanki
no i potem poszedłem grać na kompie
i tyle