Skocz do zawartości

Opowiadanie

  • wpisy
    13
  • komentarzy
    13
  • wyświetleń
    1324

Historia o Jurku

38 wyświetleń

Pewnego dnia, 26 letni pan o imieniu Jurek postanowił się udać do domu seniorów gdzie byli głównie starzy ludzie, czasem schorowani na Alzheimera. Gdy doszedł na miejsce, podszedł do jednej seniorki i zapytał:

- Pamięta mnie mama? To ja Twój synek

- Spadaj kłamco, może i jestem stara ale nie głupia, odpowiedziała seniorka


Speszony trochę Jurek czmychnął do następnego pomieszczenia, schował się za szafkę przed pracownikiem tego budynku czekając aż wyjdzie, gdy pracownik wyszedł, Jurek wyszedł z ukrycia i podszedł do leżącego na łóżku przy aparaturze starszego pana. Poczekał aż senior otworzy oczy i powiedział:

- Pamięta mnie tata? To ja Twój synek

- Co? Coo? Synek? To Ty?, odpowiedział straszy pan

- Tak to ja Jurek, słuchaj tato, mam do Ciebie pewną sprawę, pamiętasz może jak pisałeś testament?

- Nie synku, nie pamiętam, chyba go nie napisałem

- No bo jest taka sytuacja, że wziąłem kredyt na dom i mi trochę brakuj-, Senior przerwał:

- Nie martw się synku już piszę testament, starszy pan wziął długopis i kartkę papieru i zapytał "synka", - Co mam napisać?

- "Testament" a poniżej "Moją ostatnią wolą jest oddanie całego swojego majątku na numer bankowy PL67 1234 5678 0000 0000 1234 5678"

- To wszystko?, zapytał senior

- Nie tato, jeszcze podpis z nazwiskiem

- Ale ja nie pamiętam swojego nazwiska, możesz mi przypomnieć?

- Nie ma po co, i tak zapomnisz, daj mi kartkę, ja za Ciebię podpiszę

- No tak, rzeczywiście


Starszy pan podał kartkę a Jurek napisał "podpis" i nad tym słowem nabazgrał jakiś nieczytelny bazgroł, który wyglądał jak przekrzywiona kreska. Po czym Jurek podszedł do aparatury i odłączył aparat.

- Dziękuję, tato, odpowiedział Jurek

- Co? A za co? Kim pan jest?, odpowiedział senior

Jurek słysząc duszenie się starca tylko radośnie pomachał ręką i udał się dalej.


W taki sposób Jurek postąpił z kilkoma innymi pacjentami.


Po kilku dniach na jego koncie bankowym pojawiły się nie małe sumy pieniędzy, szczęśliwy Jurek postanowił zyskane pieniądze jakoś zainwestować więc wykupił kampanię reklamową, w której ogłosił że zbiera pieniądze na dzieci chore na białaczkę, na jego konto tym razem przyszły bardzo duże spore pieniądze bo ponad setki milionów.


Ucieszony Jurek postanowił wydać część pieniądzy na wynajem najemników a dokładnie, byłych skazańców oraz maszynistów, do wykonania pewnej roboty. Oprócz tego wydał kolejną część na prywatne stacje, pociągi, zgody na budowę i budowę torów oraz stare opuszczone bazy samolotowe w pewnej miejscowości. Następnie dokupił wojskowy zestaw komunikacyjny z szyfrowaniem AES. Później poszedł do różnych hospicjum z dziećmi chorymi na białaczkę, oferował im darmową wycieczkę do fajnego miejsca wakacyjnego w miejscowości Opole. Tysiące dzieci się zgodziło i w umówione terminy stawili się na jego prywatnych stacjach, gdzie przywitał je Jurek, ogłaszając:

- Chciałbym wszystkim podziękować za zjawienie się na naszych stacjach wycieczkowych, obyście mieli dużo zabawy

Dzieci wsiadły do pociągów z uśmiechami na ustach.

Po czym Jurek dał sygnał przez zaszyfrowany sygnał maszynistom aby ruszali. Pociągi ruszyły, kolejny przystanek "Opole". Po dojechaniu na miejsce docelowe, maszyniści wysiedli z pociągów w swoich pięknych czarnych mundurach ozdobionymi czerwonymi serduszkami a wynajęci byli skazańcy, w takich samym odzieniu jak maszyniści, prowadzili dzieci do opuszczonych baz samolotowych, które były pokolorowano na niebiesko i różowo, ulubionych kolorach małych dzieci. Zaprowadzono dzieci dalej do piwnic, które były zbudowane po nabyciu baz. Piwnice wyglądały tak, że sam Bóg by bał się wejść do nich, zanim dzieci zorientowały się o co chodzi, zostały na siłę wciśnięte przez byłych skazańców do wielkich klatek, gdzie były kazane aby czekali na wiekopomną chwilę.


Na rozkaz Jurka, brygada byłych skazańców, jedne dziecko po drugim zaczeła prowadzić do korytarza, zbliżając się do celowego pomieszczenia płyneło coraz cieplejsze powietrze. Na miejscu był wielki piec, dzieci były tak przerażone, że straciły jakąkolwiek możliwość ruchu, po wtrąceniu każdego dziecka było słychać tylko syczenie płomieni, nie było słychać nawet krzyków, bo strach odebrał im mowę. Po uciążliwej cięzkej pracy byłych skazańców udało się spalić żywcem tysiące dzieci chorych na białaczkę. Byli skazańcy dali finalny znak Jurkowi przez szyfrowane komórki, że robota została wykonana pomyślnie.


Jurek siedząc w swoim domu, słysząc tą wiadomość przez swój zaszyfrowany odbiornik radośnie podskakuje i zaczyna twerkować ze szczęścia, wymawiając ze łzami szczęscia słowa:


"Dzisiaj nastąpiła wielka chwila, po której nastąpi zakwitnięcie kwiata o imieniu Erika".


Koniec.


 bonus:

Zdjęcie serduszek na mundurach maszynistów oraz byłych skazańców: https://i.imgur.com/inVdfFy.jpg

 

Opowieść jest fantastyczna i zawiera zupełnie fikcyjną fabułę oraz fikcyjne postacie, nie ma ona na celu nikogo obrażać ani naśladować.


 



0 komentarzy


Rekomendowane komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia.

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
×
Okienko zamknie się za 5 sekund...