Skocz do zawartości

98,5% prawdy

  • wpis
    1
  • komentarzy
    7
  • wyświetleń
    518

Duch? No to zapraszam.

536 wyświetleń

Cześć wszystkim.

Na wstępie pragnę podkreślić tylko, że historia poniżej jest w 100% prawdziwa. 

Zapraszam do lektury. 

 

 

Chciałbym wam opisać, a raczej przedstawić spotkanie mnie jak i mojej rodziny ze zjawiskami paranormalnymi. Generalnie wszystko zaczęło się jakiś rok temu jeszcze przed przeprowadzką ze starego mieszkania (o czym potem). Pewnego dnia mama przyczepiła siędo mnie o to, że buszuję po domu w nocy. Fakt faktem zdarzało mi się robić wielkie wyprawy po picie czy jedzenie podczas nocnego nerdzenia ale nie byłem to tym razem ja. Spytałem się na czym niby te buszowanie poelgało i co niby takiego robiłem. Zaczeła mi opowiadać o tym, że po prostu za głośno chodzę po kuchni i panele strzykają (są z lekka źle położone i to dlatego). Zacząłem jej podkreślać dobitnie, że od godziny xx:xx spałem i nie byłem to ja. Oczywiście zlewa i nie dowierzanie bo przecież "gram w te komputery po nocy". Sytuacja zmieniła się trochę gdy pewnej nocy jakieś 2-3 dni później faktycznie sprawdzała czy śpie bo podobna sytuacja znowu miała miejsce. Tym razem słyszała jak ktoś niby wchodzi do mieszkania i zdejmuje buty. Faktycznie tata wracał do domu o 4-5 rano oczywiście z pracy jednakże było wtedy coś koło 3 więc niemożliwe, że był to on. Mama zaczęła trochę panikować, a ja z lekka podśmiewałem się z niej do czasu kiedy zjawiska takie zaczeły dotykać i mnie. Pewnego dnia obudziłem się rano i poszedłem się przemyć, jak to rano bywa po myciu poszedłem zrobić sobie coś do jedzenia. Wróciłem z gotowym posiłkiem do pokoju i odpaliłem sobie komputer. Na biurku mam taką jakby puszkę aka skarbonkę. Zwykła puszka (może dodam zdjęcie potem). Stała ona delikatnie za monitorem. Nagle coś tak jakby przeszło za mną, poczułem taki dziwny powiew wiatru. Wiecie jak to jest jak toś za wami przejdzie po poczujecie taki pociąg wiatru. Byłem przekonany, że to przeciąg. Przymknąłem drzwi i usiadłem do komputera. Nagle puszka o której wspomniałem przesunęła się o jakieś 2-3 cm. Tak po prostu sama. Chyba nigdy tak szybko nie wyleciałem z pokoju. Oczywiście byłem wtedy sam bo rodzice byli w pracy. Aż do powrotu mamy nie próbowałem nawet otworzyć drzwi od mojego pokoju tylko przesiedziałem w pokoju rodziców. Powiedziałem o tym o wszystkim mamie,a ona tacie. Zaczęliśmy się zastanawiać o co może chodzić. Doszliśmy do wniosku, że ojciec taty który już nie żyje może się upominać o wizytę na cmentarzu. Tata tak dla pewności pojechał, zapalił znicz, pomodlił się i razem czekaliśmy na efekty. Niby wszystko ustało, w nocy było normalnie, nic nie strzelało nic nie chodziło. Po prostu tak jak wcześniej. W Grudniu zeszłęgo roku musieliśmy się przeprowadzić z pewnych względów. Nie jakoś turbo daleko bo na sąsiednie osiedle. Wszystko było w porządku, oczywiście trzeba siębyło przyzwyczaić do nowego mieszkania, pokoju i miejsca. Nic sięnie działo aż do bodajże marca tego roku. Tym razem zaczęło się trochę z grubszej rury. Pewnej nocy w pokoju rodziców od tak włączył się telewizor i dekoder. Chyba nigdy nie widziałem ich tak przestraszonych. Wszyscy zgodnie rano stwierdziliśmy, że to na 90% było jakieś spicie, różnica. Jakoś nie chciało mi sięw to wierzyć ale dla ich spokoju przytaknąłem im. Byłem pewny, że zaczną się akcje ze starego mieszkania. Nie myliłem się. Pewnego poranka poszedłem do pokoju rodziców od tak pogadać, obejrzeć razem wiadomości. Zanim odpaliliśmy dekoder i telewizor  mama spostrzegła, że widnieje na nim zacięta godzina. Była to 3:30. Okej, mogło się przytrafić, dekoder sięzaciął i tyle. Zbagatelizowaliśmy to. Przez następne 2-3 tygodnie było okej. Do czasu kiedy drzwi od łązienki nie zaczęły sięsame przy mnie uchylać, szybko zawołałem rodziców. Oczywiście zwalili to na przeciąg, mimo, że okna były pozamykane. Od tamtej pory było w miarę spokojnie nie licząc drobnych puknięć czy strzyknięć w różnych częściach domu,. Ale to raczej częste i normalne. Było spokojnie, aż do teraz. Jakiś tydzień temu domofon zaczął dzwonić, byłą godzina 01:31. Oczywiście poderwałem się i przed rodzicami odebrałem z myślą że to jakiś kumpel robi sobie jaja. Podnoszę, halo, cisza. No nic, pewnie jakieś spięcie. Następnej nocy miało miejsce takie samo zdarzenie, tym razem o 01:40. Znowu odbieram, halo, cisza. Poleciałem szybko do okna sprawdzić czy ktoś nie odbiega. Cicho i głucho. Nawet światło przed klatką się nie świeciło, a jest ono na czujnik i gdy ktoś podejdzie zapala sięi świeci się przez jakieś 15-20 sekund po odejściu / wejścu. Kolejna noc, kolejny dzwonek. Tym razem nie odebrałem tylko poleciłem tacie zbiec na dół. Ja poleciałem odrazu do okna sprawdzić czy ktoś jest na dole. Cisza, nikogo. Godzinę - dwie  po tym ktoś zadzwoniłdo drzwi dzwonkiem. Przebudziłem się i poszedłem sprawdzić kto to, otwieram drzwi. Cisza nikt nic. Nawet światło an klatce sie nie paliło (również jest na czujnik). Domofon dzwonił po nocach aż do wczoraj. Tata pojechał na cmentarz zapalił znicz, pomodlił się. Pozostało czekać na dalsze efekty. 

 

Myślę, że po prostu zabrakło pamięci po zmarłym ojcu. Pozostało częściej odwiedzać jego grób. O sytuacji postaram się was informować na bierząco. 

Dziękuję za przeczytanie moich wypocin i mam nadzieję, że moja historia da wam trochę do myślenia i pokaże, że warto pamiętać o bliskich. Trzymajcie kciuki. Czołem!



7 komentarzy


Rekomendowane komentarze

6 godzin temu, Marchwj napisał:

Nie wierzę w takie bajeczki, a te godziny to już w ogóle fikcja niesamowita ;d

Nie musisz, sam widzę jak to wygląda jednakże historia ta jest jak najbardziej prawdziwa. 

Link do komentarza

Zignoruj, nawet jeżeli coś takiego jak duch istnieje, to trzeba pamiętać, że to może też był człowiek i jak zignorujesz to się odwali ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Warto dodać, że to nie musi być duch, to mogą być różne niespotykane rzeczy takie jak przerwanie działania elektronicznego przez obcych :D, urządzenia w pobliżu, które powodują zakłócenia, jednostki specjalnie z przyszłości, które próbują Cię powstrzymać atakiem serca przed tym co możesz zrobić w przyszłości 

wiem, brzmi jak komiks z gatunku fantasy ale takie rzeczy z jakąś mniejszym lub większym naukowym dowodem są możliwe(to nie znaczy, że to prawda, lol)

Sam miałem podobne rzeczy a między innymi 

- bycie "dotykanym"("głaskanym", "duszonym") przez "coś"

- zakłócenia działania telefonu(nagle przerwało grać muzykę i zaczęło iść po liście utworów w dół

- sytuacja z wiatrem(widzę, że taka sama jak u Ciebie)

tyle przynajmniej z tych, których jestem pewien, że to nie było co innego niż jakieś zjawisko paranormalne(no może to z telefonem chociaż byłbym sceptyczny).

Dobrze jest się upewnić o prawdopodobieństwo posiadania psychozy aby być pewnym, że to zjawisko paranormalne a nie mózg

Aczkolwiek nie chce mi się wierzyć, żeby to miało coś wspólnego z modleniem się i cmentarzem.

Istnieje także możliwość, że masz zdolności "medium", istnieje raport naukowy, który potwierdza, że niektórzy ludzie potrafią gasić lampy uliczne (SLI effect w google, raport nie jest przedawniony, jest w języku angielskim jakby co.), lecz nie wiadomo dlaczego i czemu.

Jakby tak popatrzeć z innej perspektywy to może być nawet zwykły złodziej. Jeżeli jednak jakaś inna niespotykana postać to postaraj sie upomnić o składkę za czynsz i rachunki skoro "coś" znalazło sobie domowisko ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Edytowano przez Aerin
Link do komentarza

Dobra napisałeś bardzo prawdziwie,

Ale duch? To już przesada.. Panoromalność istnieje, ale to skutkuje do czegoś innego.

Następnym razem wiedź, że duchy nie istnieje ;-)

Link do komentarza
1 godzinę temu, Venoserv napisał:

Dobra napisałeś bardzo prawdziwie,

Ale duch? To już przesada.. Panoromalność istnieje, ale to skutkuje do czegoś innego.

Następnym razem wiedź, że duchy nie istnieje ;-)

To w takim razie "co to" ? 

Link do komentarza
Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
×
Okienko zamknie się za 5 sekund...