Bóg nie umarł...

Witajcie!
Dziś w ramach „rekolekcji” byłem wraz z moją szkołą na tytułowym filmie.Przed pójściem pozowoliłem przeczytać sobie recenzję filmu autorstwa dziennikarza pracującego dla pewnego szanowanego portalu.Recenzja ta jednym słowem bardzo po tym filmie straasznie „pojechała”.
Na samym wstępie chciałbym zaznaczyć, że jestem katolikiem.Nie jakimś tam gorliwym - nie mam pokoju obklejonego obrazkami Jezusa, nie leżę krzyżem na podzłodze po 3 godziny dziennie, ponad to czasami moje poglądy kłócą się z tymi „kościelnymi”.Niemniej jednak nim jestem dlatego recenzja, którą czytasz może nie być w 100% obiektywna ;p

O czym tak w ogóle jest ten film?W wielkim skrócie,żeby nie spoilerować: główny bohater – student, zapisuje się na wykłady z filozofi.Trafia mu się profesor ateista,który karze ucznią napisać na kartcę „God is dead” (dzieci w Polsce znają angielski, więc niech sobie przetłumaczą ;p) i się pod tym podpisać.Nasz bohater z racji tego, że jest katolikiem odmawia tej czynności.Zakłada się z profesorem, że udowodni mu iż Bóg istnieje, a jeżeli mu się nie uda to profesor go obleje…

Przechodząc jednak do filmu.Gdy skończyły się reklamy a moje oczy ujrzały pierwszą scenę byłem jak najbardziej negatywnie nastawiony do tego filmu.Spowodowane to było chociażby przeczytaną recenzją, trochę też życiem prywatnym.Odrazu w oczy mi się rzucił fakt,że główni bohaterowie (jednak nie wszyscy) mają (mniejsze lub większe) krzyżyki.No i właśnie na sam początek trzeba się tych krzyżyków przyczepić ;d Często było tak, że „znikały” one z sceny na scenę.Widac było wyraźnie, że scenarzysta (jeżeli się nie mylę to on jest odpowiedzialny za takie rzeczy, czyż nie?) skopał sprawę.Co chwilę te krzyżyki znikały, żeby w następnym ujęciu się pojawić.Ponad to broda pana „profesora ateisty”, raz była krótsza raz dłuzsza.No ale nawet profesjonalistą zdarzają się błędy co widac na przykładzie „Piratów z Karaibów”.
Trzeba uczciwie przyznać, że film był z lekka propagandowy.Chrześcijanie zostali przedstawieni w nim jako ci kochający i prawi, z kolei ateiści i wyznawcy innych wyznań w raczej negatywnym świetle.Przyznam uczciwie, że o to mam do filmu największą pretensję.Mam wrażenie, że twórcy zapomnieli, że ateista/wyznawca innej religii też może być dobrym człowiekiem, zaś noszący krzyż katolik może być naprawdę strasznym draniem.Niby w filmie pojawia się taki fragment, w którym lewacka dziennikarka zarzuca katolikowi, że morduje zwierzęta.Ta scena jednak raczej ją ośmiesza a nie sprawia, że widz uznaje tego człowieka za winnego.

Z rzeczy, które mi się nie podobały to tyle czas przejść do pozytywów.Przede wszystkim na pochwałe zasługuje wartośc merytoryczna sporu „czy Bóg istnieje?”.Bohaterowie przywołują opinie znanych ludzi na ten temat, które można łatwo sprawdzić.Posługują się oni ponad to niebanalnymi argumentami.To zaś skłania nas do prywatnych rozmyślań nad tym pytaniem.
Film ma też dość ciekawą fabułę, chwilami jest zabawny, występujący w nim młodzi i nieznani aktorzy co według mnie jest jego atutem.Pokazuje on też „psychologię bohaterów” przez co uważam, że możemy łatwo spróbować postawić się na ich miejscu.
Myślę, że ten film naprawdę potrafi przemówić do człowieka.Polecam oglądnąć go nawet osobą nie wierzącym bo pokazuje również argumenty drugiej strony.Fakt , że nie jest on w 100% obiektywny.Jednak czy należy wymagać obiektywności od filmu, którego tytuł brzmi: „Bóg NIE umarł?”
Moja ocena: 7,5/10*
*Dałbym 9 gdyby film na równych prawach przedstawiał argumenty za i przeciw oraz pozostawił kwestię odpowiedzi na pytanie dotyczące Boga widzowi, nie zaś odpowiadał za niego.
Wszystkich, którzy na nim byli zachęcam do podzielenia się opinią ![]()

39 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się