Święta - Co To Ma Być?
Witam.
Dzisiaj po włączeniu TV przemyślałem kilka spraw odnośnie Świąt.
Rzecz pierwsza, czyli telewizyjny chłam.
Te zasrane programy w TeFauPe, gdzie małe dzieci śpiewają kolędy. Gdybym chciał se kolęd posłuchać to bym odpalił coś z płyty i brzmiało by to lepiej. Innych programów nie włączałem, bo się boję, że padnie Mi na mózg. A no i jeszcze śniadanie wyglądające jak kolacja wigilijna, wszystko oczywiście przed 8 rano!
Rzecz druga, czyli jak zarobić na drzewkach.
Żywe drzewka to żyła złota. W sobotę byłem na bazarku i pytając o ceny choinek (tak z ciekawości, bo ja nie ubieram) myślałem, że wyśmieję 80% sprzedawców drzewek. Za choinkę o wysokości około 100cm i o małej ilości gałęzi (szczerze mówiąc, to ma było więcej pnia niż gałęzi) chcieli 60zł. Kur**! Za 60 złotych to ja mogę kupić koszulkę, którą będę nosił kilka miesięcy, a tu za taki wyrób drzewkopodobny mam zapłacić 60 zł? Ludzie! Trochę logicznego myślenia. Jestem już po dziale: "Prawa rządzące rynkiem" i wiem, ze jeśli obniżyli by ceny powiedzmy o 10 zł(co i tak byłoby drogo) to zarobilby więcej, bo ludzie kupilby więcej. Wystarczy chwilę logicznie pomyśleć.
Rzecz trzecia, czyli duch świąt.
A raczej jego brak. Według Mnie, święta to okres wielkich promocji w hipermarketach (o których napiszę w dalszej części wpisu) i wielkich kolejek w sklepach. A to, że wolnych miejsc parkingowych nie ma, to inna bajka. ostatnio stanąłem sobie na balkonie o patrzyłem co się dzieje. Wnioski? Ludzie nie czują ducha świąt, tylko pędzą przed siebie z siatkami pełnymi zakupów. Wygląda to trochę jak praca mrówek. Wychodzą z domu do sklepu, kupują, wracają do domu i znowu do sklepu i tak w kółko.
Chociaż, może z biegiem czasu inaczej postrzegamy Święta. Porównuję Święta okiem 16 latka do Świat widzianych oczami 10 latka.
Rzecz czwarta i ostatnia, czyli promocje w sklepach.
Promocje? Chyba tylko z nalepki z napisem promocja. W tym roku zrobiłem pewien eksperyment. Co miesiąc przychodzą do Mnie reklamy ze sklepów, więc zostawiłem sobie tą z początku grudnia, żeby porównać ceny z tymi z gazetki świątecznej. Wynik? Na początku grudnia płatki śniadaniowe kosztowały 4,50zł, a w gazetce świątecznej 4,99zl. Niby nie dużo, ale na tylu paczkach ile oni sprzedają to są setki albo i tysiące złotych. Nie dajcie się omamić gazetkom reklamowym i nie popadajcie w taki schemat: "O nalepka z napisem promocja! Biorę bo na pewno jest taniej, przecież sklepy nie oszukują!" takie myślenie jest zue.
Pozdrawiam, Asparte

9 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się