Miałem ciężką głowę, od samobójczych myśli
Ojciec nas opuścił, nadal czuję smak nienawiści
Rozrzazone serce nie zgaśnie już wcale
Nie wróci do nas i czuję się z tym doskonale
Moja matka nadal płacze po nocach
Pomogę jej na pewno, bez świadomosci o swoich mocach
Bo tyle co dla mnie zrobiła, nie zmrużając oka
Wytrzymując wielki ból przy rozrzeszonych nogach
Wytrzymując moje zgrzyty i wylewy pretensji
Znosząc mnie i skutki rozległej regresji
Moja pomoc względem jej czynów, jest znikoma
Z
Nie mam uczuć, brak mi serca
Wierzę w boga, choć mówia na mnie innowierca
Nie jestem skromny, lubie komplementy
Kocham muzykę, inspirują mnie transjenty
Choć staram się być intelignety, w głowie mej pustka
Jestem leniwy, to moja do piekła przepustka
Brak mi pokory, niszczę nadzieje
Płaczę przez to, że świat się ze mnie smieje
Byłem kiedyś inny, straciłem ojca
Nie mam już sił, niedługo chyba zdobędę tytuł : samobójca
Zapraszam do oceny!
Żałość, żółć wyrzygana na ciało
obwiązane skórą
roztartą okruchami
zakrzepłych łez.
Resztki bladoróżowego pocałunku
nad obwisłymi płatami
zgniłego dotyku
zaplątanego o nadgarstek.
Uśmiech, nabrzmiały od krwi
pełznącej po wargach
kapiącej na głuchą klatkę
rozdygotaną pod ukłuciem
pustego spojrzenia.
Układ rymów pomieszany, jednak myślę że eksperyment nie jest taki zły. Pozostawiam go do Waszej opinii.
Witajcie. Na tym blogu będę umieszczał swoje wiersze, do Waszej oceny. Oto pierwszy z nich :
Najtrudniej jest być sobą
Nie zmieniać się wraz z trzodą
Bo pandemonium urojeń jest w Twojej głowie
Zastanawiaj się przy każdym słowie
Ile znajduje się w nim prawdy, a kłamstwa
Bo w każdym z nas drzemie nuta chamstwa
Które rani gorzej niż nóż w serce
Stoję w miejscu, przy bolesnej rozterce
Nie potrafię iść dalej i zaufać
Nie chcę cierpieć, wolę na zimne dmuchac
A po co ze sobą kończyc?
Pr