No Cześć.
Dokładnie w momencie pojawienia się tego wpisu przekroczyLIŚMY pierwszy kamień milowy jakim są 24ry godziny bez papierosa w ustach. Powiem wam że nie jest tak źle jak myślałem. Bałem się że będzie o wiele gorzej, że będę napalony na palenie jak mało kiedy, że nie będę mógł myśleć o niczym innym. No w sumie jeszcze wczoraj tak było, ale dzisiaj już nie jest tak ciężko.
Wczoraj około godziny 15nastej zachciało mi się palić, z każdą godziną było co raz gorzej bo co raz bardziej walczyłem z myślą że jeszcze jednego sobie zapale, że potem już nic więcej, że to będzie ostatni ostani. Na całe szczęście nie miałem skąd wytrzasnąć owego papierosa bo jak już pisałem byli u mnie goście, a nie wypadało by mi ich zostawić i lecieć po fajki, nie? To też mój brat uratował mi dupsko, bo kiedy spytałem go o fajke on za żadne skarby świata nie chciał mi jej dać :>
Koło godziny 20 miałem ogromne parcie na palenie, a żeby zabić ten czas postanowiłem przejechać się z mamą po czajnik do pobliskiej całodobowej savi :> Jak na złość wczoraj czajnik się zepsuł, a gotowanie wody w rondelku jest troche czasochłonne tak więc mamusia przejrzała ofertę pobliskich sklepów i upatrzyła jakiś właśnie w tej savi. Wychodząc z samochodu zauważyłem mojego ziomka, uradowany że sobię zapale zawołałem do niego, ale w momencie kiedy wołałem on zniknął za rogiem sklepu i tak mój uśmiech z twarzy zniknął.
Wróciliśmy do domu, wszyscy poszli spać, tylko ja siedziałem do 1szej w nocy przy tym komputerze bo nie mogłem spać - czy to przez to że nie paliłem? Nie wiem.
Aktualnie czuję potrzebę palenia, ale nie jest aż tak silna żeby mi się coś działo. Normalnie od momentu mojej pobudki do aktualnej godziny spaliłbym około 5 papierosów, a jak na razie licznik stoi na liczbie zero. Jeszcze nie jest to dla mnie żaden powód do dumy, ale myślę że pierwszym takim większym powodem będzie to kiedy wytrzymam tydzień bez dymu => Dzisiaj też czeka mnie większy sprawdzian silnej woli ponieważ wieczorem udaje się na małą imprezke w plener gdzie całe towarzystwo pali, a dym będzie ciągle mnie otaczał. Myślę że kiedy będę czuł większą potrzebę zapalenia to opuszcze to zgromadzenie i poszukam sobie jakiegoś zajęcia w domu.
Korzystając z okazji proszę osoby czytające ten wpis, o polecenie jakichś dobrych filmów które wciągną mnie na tyle że nie będę myślał o rzeczywistości. Pisząc rzeczywistość mam oczywiście na myśli chęć palenia.
Chciałem jeszcze podziękować wszystkim osobą które mi dobrze życzą, a nie przyszło mi na myśl że będzie ich aż tylu. Powiem szczerze że spodziewałem się fali hejtu której jak na razie nie widać. I jeśli chociaż troszkę interesuje was mój blog, i moje przeżycia związane z rzucaniem palenia prosiłbym was o obserwowanie mojego blogu, co będzie dla mnie jakimś wyznacznikiem tego czy treści tutaj zamieszczane interesują jakieś grono użytkowników.
Klik tutaj, a następnie w prawym górnym rogu "Obserwuj ten blog"
Człowieku, ja przez cztery lata dawałem kase na fajki, a Ty myślisz że ja nie mam kasy na jakiś tam niquitin :>?
Pozdrawiam, Tomek.