Witajcie,
hejterzy, hejterki oraz normalni użytkownicy MPCforum, dzisiejszym efektem moich nudów będzie nowy wpis do tego bezużytecznego bloga.
No więc chciałbym się pożalić ( bo nie mam komu ), że kierowcy ZTM ( mowa o Warszawie ) są czasami nie ludzcy.... Nie dość, że zapieprzają łamiąc miliony przepisów drogowych to za przeproszeniem mają w czterech literach innych pasażerów. Co raz częściej się przekonuje, że kierowcy włączają DOPIERO klimę kiedy jest około ~20*C, a my w 40 stopniowe upały musimy się kisić jak ogórki w słoiku podczas 30-50 minutowej jazdy affftobusem.
To jeszcze ujdzie, bo na siłę można otworzyć/uchylić okno ( o tyle dobrze ) lecz już spotkałam się z sytuacją kiedy jakaś stara babka nawrzeszczała na "ziomeczka", który chciał delikatnie przesunąć szybkę "...nie otwieraj Pan tego okna bo będę chora". ( i chyba jest na głowę )
Najbardziej od typowych Warszawskich moherów to nie znoszę ludzi, którzy nie wiedzą do czego służy mydło. Bez klimy można wytrzymać, w nagrzanym do 40*C autobusie no ale jak wejdzie jakiś "facet" lub "babka" od której capi gorzej niż z moich dwudniowych skarpetek w no to pies pogrzebany.
Moim zdaniem, co roku powinna wystartować akcja z mydelniczką, kiedy/gdzie osoby będę wręczały takie "podarunki" Warszawskim śmierdzielom.
A Was co najbardziej drażni? Co Waszym zdaniem powinni zmienić? I czy to w ogóle coś da?
Czekam na Wasze Hejty :*