Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

Wiara, śmierć


Warszawa1

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wytłumaczy mi ktoś po jaką cholerę żyć skoro po śmierci nie istniejesz chciałbym wierzyć w boga i w to że nasze życie ma sens 

nie lepiej od razu popełnić samobójstwo?

btw mam 15 lat i niby całe życie przede mną ale jakoś nie widzę sensu

Opublikowano
2 godziny temu, Warszawa1 napisał:

wytłumaczy mi ktoś po jaką cholerę żyć skoro po śmierci nie istniejesz

Tego akurat nie da się w żaden sposób udowodnić. 

1398258449-U383457.png

Opublikowano

Każdy prędzej czy później znajduje sens swojego życia. Niektórzy go znajdują w bogu, niektórzy żyją dla własnych przyjemności. Na pewno masz w swoim życiu jakieś cele, hobby, osoby dla których warto żyć. Jeśli faktycznie nie widzisz sensu to może warto pogadać z jakimś psychologiem, a nie pytać na forum dla graczy, tam uzyskasz fachową odpowiedź. Co jest po śmierci nie możesz o tak powiedzieć. Nie wie tego nikt.

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano
51 minut temu, Paweu. napisał:

pamietaj chlopcze, bóg jest miłościa.

Jakoś podczas gdy postawiłem w kasynie 5.000 PLN to go nie było, istnieje tylko diabeł.

Opublikowano
Dnia 23.09.2018 o 13:17, 7TEZY napisał:

Jakoś podczas gdy postawiłem w kasynie 5.000 PLN to go nie było, istnieje tylko diabeł.

Był, ale po stronie zwycięzcy  ¯\_(ツ)_/¯

QtiV6xY.gif

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano
Dnia 5.09.2018 o 22:52, TeskiBumerang napisał:

Każdy prędzej czy później znajduje sens swojego życia. Niektórzy go znajdują w bogu, niektórzy żyją dla własnych przyjemności. Na pewno masz w swoim życiu jakieś cele, hobby, osoby dla których warto żyć. Jeśli faktycznie nie widzisz sensu to może warto pogadać z jakimś psychologiem, a nie pytać na forum dla graczy, tam uzyskasz fachową odpowiedź. Co jest po śmierci nie możesz o tak powiedzieć. Nie wie tego nikt.

Ale to, ze ktos uwierzy, że jego życie ma sens, nie znaczy, ze rzeczywiscie ma sens. Owszem, zgadzam się po czesci z tym co powiedziales, predzej czy później ktoś znajdzie swoje miejsce w spoleczenstwie i po prostu w nim działa, wykorzystuje swoje predyspozycje. Ci którzy tego nie osiągają żyją  niespelnieni i niezadowoleni, a ci co całkiem są na utraconej pozycji są weryfikowani przez zycie w ten sposób, że popełniają samobójstwa. Jako ludzie jestesmy istotami spolecznymi, więc to czy podoba nam sie zycie ściśle zalezy od tego: czy jestesmy postrzegani za atrakcyjnych, czy mamy pieniądze, czy robimy coś co jest chociaz troche pozyteczne dla innych, czy jestesmy w czyms dobrzy, szanowani. Generalnie wszystko też sie sprowadza do imperatywów spolecznych, wszyscy w jakimś stopniu im ulegamy, dlatego wlasnie są imperatywami. 

 

Tylko, ze to nie jest tak naprawde sens życia, to są po prostu działania, w które wierzymy, które wybijają nas w ogóle z takiego rytmu by sie zastanawiać nad sensownością życia, bo w końcu jestesmy skupieni na czymś innym, a i wszystkie hormony jako tako się zgadzają, wiec chemicznie czujemy chociaż czasami "szczescie" i mamy wizje tego, ze w przyszlosci rowniez bedziemy je czuć, ale  zauważ, że ciężej dopuścić do siebie myśl, że życie mogłoby tak naprawde nie mieć w glębszej perspektywie sensu oraz  ze ogolnie rzeczywistość, że ludzie - wcale nie są z natury dobrzy. Ciężej przyjąć taką perspektywe, bo jest ona pesymistyczna, a łątwiej nam sie pogodzić z tym co jest dobre, tak jestesmy skonstruowani, takie mamy w sobie mechanizmy.  Ludzie wcale nie są wyjątkowi,  jesteśmy tylko zwierzętami. Ci, którym cieżej dopuścić takie myśli - zaslaniają tą pustke wiarą, religią, inni jakimś romantyzmem. Myślę, że jednak rzeczywistość te wszystkie przekonania prędzej czy później zweryfikuje, a sceptyczne, bardziej inteligentne osoby mają ułatwione zadanie w tym, by nie zawracać sobie nimi głowy, wtedy mają grunt pod to poznać lepiej siebie i rzeczywistość i potem decydować, zupełnie świadomie - do czego i dlaczego aspirować. Mogą generalnie penetrować swoim spojrzeniem głębiej i mocniej, są bardziej wolni. Ale też jest to otwarcie puszki pandory, świadomość tych wszystkich związków może być przytłaczająca, bo zdajemy sobie sprawe, że życie to nie bajka i tak naprawde wolność sensu stricto nie istnieje.

 

Trzeba się jednak pogodzić z tym, że rzeczywistość nie jest sprawiedliwa, a optymiści są po prostu naiwni. Nasz sukces i spełnienie w dużej mierze zależą od tego w jakiej rodzinie się urodzilismy, z jakimi genami tudzież jakie okolicznosci los postanowil na nas zesłać. Z tymże to jak na nie reagujemy i jak owe okolicznosci nas ksztaltowaly przeciez tez jest zalezne od tego z jakimi genami sie urodzilismy i jakie otrzymalismy wychowanie. To są bardzo wazne rzeczy, ktore głęboko nas determinują, male szczegóły z dziecinstwa są podstawą naszego calego potem zycia, o czym ludzie sobie nie zdają sprawy. Nie można wszystkich ludzi oceniać przez pryzmat jednego wzoru, nie można myśleć naiwnie. Mamy tendencje do myślenia wybiórczego. I przede wszystkim, w zupelnie szerszej skali - życie jest tylko małą chwilą, a po jego zakończeniu nic nie ma sensu, z naszego punktu widzenia, nic co dokonaliśmy za życia, bo przeciez po naszej śmierci naszego punktu widzenia nie ma. Ludzie za zycia pocieszają sie tym, ze ich dokonania mogą mieć wpływ na przyszle pokolenia. Ale co z tego? Po prostu chcą wierzyć, że to co robią jest warte wszelkich starań, wszelkiego poświęcenia i że ma to wszystko sens, ale w rzeczywistosci ma to być uciechą dla naszej egoistycznej podświadomości, nasze geny dążą do nieśmiertelności (poprzez prokreacje) to z kolei implikuje szereg różnych zalezności, które wpływają na nasze teorytycznie świadome przekonania - by w ostatecznosci tak jak powstac z niczego, skończyć jako nic, bo umieramy, nasza chwila mija i tyle z tego wszystkiego.

Opublikowano
Cytat

Ale to, ze ktos uwierzy, że jego życie ma sens, nie znaczy, ze rzeczywiscie ma sens. Owszem, zgadzam się po czesci z tym co powiedziales, predzej czy później ktoś znajdzie swoje miejsce w spoleczenstwie i po prostu w nim działa, wykorzystuje swoje predyspozycje. Ci którzy tego nie osiągają żyją  niespelnieni i niezadowoleni, a ci co całkiem są na utraconej pozycji są weryfikowani przez zycie w ten sposób, że popełniają samobójstwa. Jako ludzie jestesmy istotami spolecznymi, więc to czy podoba nam sie zycie ściśle zalezy od tego: czy jestesmy postrzegani za atrakcyjnych, czy mamy pieniądze, czy robimy coś co jest chociaz troche pozyteczne dla innych, czy jestesmy w czyms dobrzy, szanowani. Generalnie wszystko też sie sprowadza do imperatywów spolecznych, wszyscy w jakimś stopniu im ulegamy, dlatego wlasnie są imperatywami. 

Sens życia człowiek musi odnaleźć w sobie samodzielnie, dla każdego będzie on indywidualny, skąd więc ktoś może wiedzieć, że nie będzie on mieć sensu? Dla tej drugiej osoby może nie, ale dla niej nie musi kuźwa, ważne, że ma dla tej pierwszej. Atrakcyjność, pieniądze, pożyteczność, szacunek? Serio? Ja nie wiem... takie wartości raczej dotyczą materialistów, niż ludzi, dla których miłość, przyjaźń, szczęście, wierność, wsparcie i podobne wartości życiowe są ważniejsze od pieniędzy i zależności, czy ktoś postrzega nas jako kogoś dobrego. Ludzi zresztą nie można określić jednym, zwykłym słowem "dobrzy", bo to, jacy są, jest zależne od tego, jak początek ich życia wyglądał, ten etap z kolei przekłada się na ich okres dojrzewania, a okres dojrzewania przekłada się na wczesną dorosłość. Decyzje podejmowane w tych okresach przekładają się na nasze życiowe doświadczenie. Przez całe życie mamy możliwości dokonywania wyborów - tak naprawdę sami możemy zdecydować, jacy chcemy być. Nie wierzę w żadne geny i "charakter", że: "no, on po prostu taki jest i nic z tym nie zrobisz". Mamy wybór. I wierzę w to, że przy odpowiedniej dojrzałości własnej albo z pomocą innej osoby, jesteśmy w stanie się zmienić. Nie rozumiem więc, dlaczego ktoś zakłada, że z natury ludzie nie są dobrzy, jak by system sam narzucał nam pewne cechy charakteru.

 

Cytat

Ludzie wcale nie są wyjątkowi,  jesteśmy tylko zwierzętami.

Pomijając to, że zwierzęta uważasz pewnie za coś mało wartościowego w życiu i to, że one również mogą być wyjątkowe, nie potrafisz spojrzeć na życie od strony duchownej, emocjonalnej, przeciwnej do materialnej i zwykłego suchego spojrzenia na świat. Kim w takim razie są ludzie, którzy swoje życie poświęcili innym ludziom? Zarówno w obronie ich życia, jak i oferując swoje życie w postaci niesienia pomocy innym ludziom. Kim są ludzie, którzy kochają, wspierają i szanują tych, których nikt nie chce szanować? Kim są ludzie, którzy bezinteresownie stają w obronie innych, kiedy wszyscy wokół są inaczej nastawieni? Kim jest każdy człowiek, który ma w sobie dojrzałość, potrafi kochać, dać przyjaźń, wsparcie, zaufanie, szacunek? Jak wcześniej wspomniałem - życie to możliwość dokonywania wyborów. Dla jednych będzie to wybór wartości wyjątkowych, dla drugich materialnych i negatywnych.

 

Cytat

Nasz sukces i spełnienie w dużej mierze zależą od tego w jakiej rodzinie się urodzilismy, z jakimi genami tudzież jakie okolicznosci los postanowil na nas zesłać. Z tymże to jak na nie reagujemy i jak owe okolicznosci nas ksztaltowaly przeciez tez jest zalezne od tego z jakimi genami sie urodzilismy i jakie otrzymalismy wychowanie.

Naprawdę? W życiu istnieje pewna wartość, która nazywa się "marzenia". Marzenia dają nam "motywację", a motywacja daje nam chęć dążenia do realizacji celu. Po raz kolejny mówię - życie to wybory. Jeśli potrafimy dokonywać tych dobrych, to, czy byliśmy biedni czy bogaci, kto nas wychowywał i jaki los nas spotkał, nie mają znaczenia. Ilu ludzi dzięki swoim wyborom odmieniło swoje życie? Kuźwa mnóstwo, więc jak ktoś może mówić tylko o jednej zależności - i to w dodatku w większości materialnej, bo nie wierzę, aby jakieś geny na to wpływały.

 

Cytat

by w ostatecznosci tak jak powstac z niczego, skończyć jako nic, bo umieramy, nasza chwila mija i tyle z tego wszystkiego.

Kolega chyba nie wie, że powstał dzięki miłości... chyba że poczęty został in vitro przez randomowego laboranta. I jakie nic? Zostawiamy bardzo wiele, bo jednak człowiek przez okres swoje żywota dokonał czegoś więcej, niż nic. Może i nasza świadomość przeminie, ale pozostanie wśród tych, którzy nas znali. Nie odbieraj tego co napisałem jako krytykę. Miałem po prostu potrzebę przekazania swojego zdania na ten temat. Podchodzę do życia na swój sposób, ty być może podchodzisz w inny, każdy patrzy na to z innej perspektywy i każdy opisze to inaczej. ;) 

Opublikowano

@Rayzer. Wiesz, że ta pamięć, będzie trwać nadal tyle co nic w skali wieczności? Cała ludzkość w niej nic nie znaczy, przez cały czas zmienia się tylko forma materii..

Co w tym takiego złego, jeśli życie nie ma sensu? Ludzkie życie jest proste, życie zwierząt tak samo, nie mamy żadnych górnolotnych celów, a nawet jeśli to jakie one by były? Życie to zaspokajanie własnych potrzeb, lub pomaganie innym by czuć się samemu lepiej, tak działa nasz mózg. Lepiej mieć jak najlepiej w życiu, bo pewnie to jedyne co mamy, dlaczego tracić je na smęcenie, sam straciłem połowę rodziny gdy byłem 10 latkiem, mam zmarnowane najlepsze lata dzieciństwa, jedyne co mi to dało to charakter jaki mam teraz.

I tak nic z tego nie zostanie koniec końców, trzeba wziąć się w garść zarabiać, szukać szczęścia, znaleźć pasję, miłość, i zamknąć swoje sprawy, nim się odejdzie.

graphic.png

Opublikowano

Dopiero teraz przeczytalem to co napisales. Odniose sie do tego. Najpierw powiem ci tak: generalnie doceniam, ze skonfrontowales sie z moimi slowami, jednak wybacz, ale ciezko traktować mi to powaznie, nei dlatego ze nitk nie ma prawa ze mna polemizować. Bardziej chdozi mi o przeslanki ktore wykladasz... To wszystko brzmi tak pieknie, romantycznie... Z tym ze uczucia wcale nie są najlepszymi przeslankami do rzetelnej oceny rzeczywistosci, do prawdziwego poznania. Najlepsze są te racjonalne. A one nie maja przedzalozen, ze wszystko musi byc optymistyczne, piekne i w ogole. One są po prostu najlepsze do oceny rzeczywistosci.

 

Dnia 6.10.2018 o 00:51, Rayzer. napisał:

Sens życia człowiek musi odnaleźć w sobie samodzielnie, dla każdego będzie on indywidualny, skąd więc ktoś może wiedzieć, że nie będzie on mieć sensu?

Oczywiscie, ze to co nazywamy sensem zycia jest spersonalizowane, bo w jakims stopniu sie miedzy sobą jako ludzie roznimy. 

Tylko, że mozna generalniej na to spojrzec, jestes facetem, jestes czlowiekiem, jesteś zwierzeciem. To implikuje juz odgórnie jak mniej wiecej bedzie wygladal twoj sens zycia. 

Nie powiedzialem, ze nie mozna osiagnąć zadowolenia w zyciu, czy jakiejs realizacji. Rozpoczalem po prostu dywagacje nad filozoficznym w moim mniemaniu znaczeniu wyrazenia "sens życia". Patrząc na to głebiej uwazam, ze sensu wcale nie ma, ale juz to wyjasnialem w swoim poscie, zdaje sie ze tego nie zrozumiales. Nie bede tutaj sie powtarzać, bo musze sie tez odniesc do innych twoich slow, to dopireo początek.

 

Dnia 6.10.2018 o 00:51, Rayzer. napisał:

 Atrakcyjność, pieniądze, pożyteczność, szacunek? Serio? Ja nie wiem... takie wartości raczej dotyczą materialistów, niż ludzi, dla których miłość, przyjaźń, szczęście, wierność, wsparcie i podobne wartości życiowe są ważniejsze od pieniędzy i zależności, czy ktoś postrzega nas jako kogoś dobrego.

To są wlasnie pewne uniwersalne cechy, o ktorych probowalem wyzej napisac jako o pewnych rzeczach co są w nas jakby bazowo wpisane. Możesz naiwnie myśleć wierząc w piekne slowa jak "altruizm", "miłość", "dobro" i inne takie, ale w ocenie rzeczywistosci nie jest istotne to co nam sie podoba i to co ladniej brzmi, trzeba wykazac przeslanki za jakims wnioskowaniem i wlasnie patrzac glebiej, bardziej przenikliwiej i racjonalniej mozna dojsc do wniosku ze wszyscy jestesmy w pewnym sensie egoistami, a altruizm to po prostu pewien przyjety ewolucyjnie rodzaj tego "egoizmu". A i prosze nie lap mnie za slowka, nie mow mi o znaczeniach jakichs potocznych czy nawet slownikowych, to sa tylko slowka. Przyjrzyj sie po prostu temu co chce ci przekazać. 

Wiesz, w ewolucji najlepiej przystosowanymi do zycia byly i są osobniki, ktore są wlasnie odbierane jako atrakcyjne, pieniedzy moze kiedys nie bylo, ale pieniadze mozna rozpatrywac w kwestii zaradnosci, co do pozytecznosci to tak, jesli na przyklad twoja praca sluzy chociaz w jakims stopniu innym to nadaje jej wiekszej satysfakcji a ty czujesz sie wowczas bardziej spelniony. I mozna to opisac tak romantycznie jak ty bys pewnie zrobil: "coz, no tak, jak komus pomagamy to czujemy sie lepiej, bo komus INNEMU JEST DZIEKI NAM LEPIEJ!!!" To prawda. Ale zauwaz, ze na poziomie podstawowym zawiera to w sobie pewien egoizm. Nic nie bierze sie z dupy. Za tym stoją mechanizmy.

Dnia 6.10.2018 o 00:51, Rayzer. napisał:

Ludzi zresztą nie można określić jednym, zwykłym słowem "dobrzy", bo to, jacy są, jest zależne od tego, jak początek ich życia wyglądał, ten etap z kolei przekłada się na ich okres dojrzewania, a okres dojrzewania przekłada się na wczesną dorosłość. Decyzje podejmowane w tych okresach przekładają się na nasze życiowe doświadczenie. Przez całe życie mamy możliwości dokonywania wyborów - tak naprawdę sami możemy zdecydować, jacy chcemy być. Nie wierzę w żadne geny i "charakter", że: "no, on po prostu taki jest i nic z tym nie zrobisz". Mamy wybór. I wierzę w to, że przy odpowiedniej dojrzałości własnej albo z pomocą innej osoby, jesteśmy w stanie się zmienić

Najpierw zauwazasz, ze nie mozna zarzucac ludziom, ze nie są "dobrzy" (i po czesci sie zgodze, z mojej strony byl to skrót myslowy, jakbys sie wczytal to zrozumialbys co dokladnie chcialem nim przekazać) bo to jak postepują zalezy od tego jak ulozylo im sie zycie... a potem pierdolisz za przeproszeniem ze to my na wszystko mamy wpływ i nic co mialo miejsce nie ma znaczenia, zadne nawet geny, ktore nas definiuja juz w brzuchu matki, bo jest jakas magiczna WOLNA WOLA dzieki ktorej mozemy dokonac wszystkiego... Och.. Znowu brzmisz tak... romantycznie. To głupie. 

Słuchaj, nie bede sie tu rozpisywal nie wiadomo jak bo moj post i tak bedzie ogromny; DETERMINIZM. Ja wierze w determinizm, nie jestem przekonany co do niego w 100% bo bylbym glupcem, ale na chwile obecna nie widze lepszej teorii. Jesli uwazasz, ze determinizm nie istnieje i na podstawie tej tezy formulujesz dalsze wnioski na temat tej twojej "wolnej woli" czy NAWET probujesz podwazyc role genów (ktore zreszta tez przeciez są czescia determinizmu, bo  determinizm opisuje cala rzeczywistosc) - spoko, ale najpirew wypadaloby bys jakos rozwinal sie dlaczego uwazasz ze rzeczywistosc jest inna niz zaklada determinizm i wtedy za pomoca przeslanek ktore bys przedstawil moglbys dojsc do tych twoich wnioskow. Bo wybacz, ale na razie brzmisz po prostu jakbys sie dzielil zaslyszanymi gdzies frazesami czy innymi pustymi pieknymi slowkami.

Dnia 6.10.2018 o 00:51, Rayzer. napisał:

jak by system sam narzucał nam pewne cechy charakteru.

Wiesz, zyjemy w obrebach jakichs systemow, a najogolniej patrzac na system - ewolucja jest jednym wielkim systemem, jakies poszczegolne systemiki moga miec wiekszy lub mniejszy wplyw (zawsze jednak jakis) tak ewolucja i to co za nia idzie czyli dobor naturalny itd. itp. - nas mocno definiuje, bo de facto stworzylo to nas, jak i cale zycie - to sie wszystko ksztaltowalo miliony lat i jest po prostu rzeczywistoscia, ktora musisz zaakceptować. no chyba, ze smiesz ją podwazać, smialo, probuj, powodzenia ;) 

 

Dnia 6.10.2018 o 00:51, Rayzer. napisał:

Pomijając to, że zwierzęta uważasz pewnie za coś mało wartościowego w życiu i to, że one również mogą być wyjątkowe, nie potrafisz spojrzeć na życie od strony duchownej, emocjonalnej, przeciwnej do materialnej i zwykłego suchego spojrzenia na świat.

Nie wiem co masz na mysli przypisujac mi to jak rzekomo uwazam na temat wartosciowosci ZWIERZAT W ZYCIU, musialbys mi to szerzej wyjasnic. Zwierzeta wyjatkowe? Wszystko moze byc wyjatkowe a wszystko moze nie byc wyjatkowe... O co ci wlasciwie chodzi?

 

Emocje i sfera duchowa są wazne, zwlaszcza w zyciu czlowieka. Ale nie są zadne magią którą probujesz mi tu sprzedac. Nawet za tego typu przezyciami stoją fakty. Mowisz o "zwyklym suchym spojrzeniu na swiat". No fakty są suche, a to one są podstawą wszystkiego. Fakt mowi o tym co jest prawdziwe. Mozna to traktowac jako pewną podstawe. Ta podstawa stanowi wyjasnienie emocji, uczuc, duchowosci. Nic nie bierze sie z niczego. Wszystko wiec podlega analizie.

 

Dnia 6.10.2018 o 00:51, Rayzer. napisał:

Kim są ludzie, którzy kochają, wspierają i szanują tych, których nikt nie chce szanować? Kim są ludzie, którzy bezinteresownie stają w obronie innych, kiedy wszyscy wokół są inaczej nastawieni? Kim jest każdy człowiek, który ma w sobie dojrzałość, potrafi kochać, dać przyjaźń, wsparcie, zaufanie, szacunek? Jak wcześniej wspomniałem - życie to możliwość dokonywania wyborów. Dla jednych będzie to wybór wartości wyjątkowych, dla drugich materialnych i negatywnych.

co do kochania to ja nie wierze w magiczną i prawdziwą miłość, ale patrzac na dalsza czesc twojej wypowiedzi zapewne chodzi ci po prostu o dzialania, ktore teorytycznie nie daja nam zadnej korzysci lub wrecz są dla nas stratą, za to innej osobie dadzą korzyść. Sluchaj, jestesmy istotami spolecznymi, to wymusza szereg roznych zachowan czy przyjetych wzorcow by tak jakby wszystko "trzymalo sie kupy". Ewolucja promowala pewne wartosci, ktore nam mialy sluzyc, a ty sie teraz nad nimi spuszczasz jakie to nie są piekne zupelnie bedac slepym na cale fundamenty... Wiesz, ja nie neguje  pozadania za tymi wartosciami o ktorych mowisz. Przecież warto na przyklad dobrze traktować innych. Tylko ze nie " bo tak, bo to dobre", jesli zna sie racjonalne podloze tego wszystkiego - lepiej rozumie sie wszystkie mechanizmy, a to z  kolei sprawia ze nie jestes naiwny, dzieki czemu wiesz kiedy trzeba byc po prostu np. wyrachowanym (choc to swoja drogą i tak zawsze w pewnym sensie bedzie wiedziala nasza podswiadomosc, ale warto czasami rowniez swiadomie takim być). Ślepe dązenie za tym wszystkim co mowisz, sprawi, ze sie w tym zatracimy, zatracimy sie w naiwnosci - na tym sie predzej czy pozniej sparzymy. Zawsze lepiej być świadomym. Nawet w obrebie brutalnosci rzeczywistosci. Bo musimy sie z nią i tak zmierzać, bo zyjemy w rzeczywistosci.

Kazdy ma prawo miec swoje wartosci, a spoleczenstwo wlasnie sluzy temu by utrzymywaly sie te wartosci, ktore sluza temu spoleczenstwu (powtorze: jestesmy istotami spolecznymi, to tez ma ewolucyjne uzasadnienie), zreszta temu np. sluzy prawo. Ty zbyt daleko idziesz w swoim wytykaniu ktore wartosci sa zle a ktore dobre, nie raczysz nawet tego jakos glebiej uzasadniać...

Dnia 6.10.2018 o 00:51, Rayzer. napisał:

Naprawdę? W życiu istnieje pewna wartość, która nazywa się "marzenia". Marzenia dają nam "motywację", a motywacja daje nam chęć dążenia do realizacji celu. Po raz kolejny mówię - życie to wybory. Jeśli potrafimy dokonywać tych dobrych, to, czy byliśmy biedni czy bogaci, kto nas wychowywał i jaki los nas spotkał, nie mają znaczenia. Ilu ludzi dzięki swoim wyborom odmieniło swoje życie? Kuźwa mnóstwo, więc jak ktoś może mówić tylko o jednej zależności - i to w dodatku w większości materialnej, bo nie wierzę, aby jakieś geny na to wpływały.

Determinizm 

Dnia 6.10.2018 o 00:51, Rayzer. napisał:

Kolega chyba nie wie, że powstał dzięki miłości... chyba że poczęty został in vitro przez randomowego laboranta. I jakie nic? Zostawiamy bardzo wiele, bo jednak człowiek przez okres swoje żywota dokonał czegoś więcej, niż nic. Może i nasza świadomość przeminie, ale pozostanie wśród tych, którzy nas znali. Nie odbieraj tego co napisałem jako krytykę. Miałem po prostu potrzebę przekazania swojego zdania na ten temat. Podchodzę do życia na swój sposób, ty być może podchodzisz w inny, każdy patrzy na to z innej perspektywy i każdy opisze to inaczej. ;) 

Powstalem dzieki stosunkowi seksualnemu. Miłość jest tak naprawde stanem biochemicznym w naszych mózgach, są to pewne hormony. Bo przeciez naszyn genom zalezy na tym, by byly przekazywane dalej, wiec np. w jakis sposob wplywaja na to by wydzielac odpowiednie hormony w okreslonych okolicznosciach. Ale przeciez geny nie chcą sie mieszac z byle jakimi genami, wiec np. bedziesz bardziej podniecony przy kobiecie o szerokich biodrach, bo takie kobiety rodzą zdrowsze i silniejsze dzieci. 

 

Zdaje sobie sprawe z tego, ze nasze dokonania maja wplyw na rzeczywistosc nawet po naszej smierci. Przeciez pisalem o tym. Tylko co z tego? Jestesmy podmiotem, wszystko robimy wlasciwie po to by ów podmiot byl ukontentowany (upraszczając i streszczając). Gdy nie ma życia, nie ma podmiotu. Nic wiec nie ma znaczenia. Wiesz co? Myśl, ze np. zostawisz cos po sobie po swojej smierci sama w sobie daje ci przyjemnosc i realizacje, bo moze to stanowic pewne wlasnie poczucie sensu zycia o ktorym piszemy, ale jakby sie glebiej temu przyjrzec to jest to glupie "pocieszanie sie". Po smierci nas nie ma, wiec nie bedziemy mogli odczuwac szczescia z powodu tego co dokonalismy za zycia. To takie proste... Ewolucyjnie rzecz biorąc, samorealizacja czlowieka z rozwazania na temat tego jaki swiat zostawi sie za sobą po swoim końcu -  sprawia, ze dluzej przetrwamy. Przyczyni sie to do tego, ze bedziemy dazyc do tego by zyc jak "najlepiej". Dzieki temu dluzej pozyjemy i bedziemy atrakcyjniejsi dla innych. To jest cenne ewolucyjnie. Tylko o to chodzi

  • Aive zmienił(a) tytuł na Wiara, śmierć

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...