Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

Jakie sztuki walki są najlepsze na ulice


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Tak jak w temacie 

Jakie sztuki walki są najlepsze na ulice ?

 

 

i co było by lepszym lepszym wyborem na ulicę ? Bo chciałem się zapisać do jakiegoś klubu bo znudziło mnie siedzenie w domu :v

Myślałem nad MMA ,Boksem ew. muay thai 

 

 

@edit: nie chce cwaniakować i rzucać się do każdego ale jakby była jakaś sytuacja to trza umieć się bronić :"D

fKGsn2A.png Ada <3
  • Odpowiedzi 67
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi
Opublikowano

Mylisz chyba pojecia, poniewaz boks/mma to nie sztuki walki.

Chociaz na ulice to boks/mma wystarczy.

Opublikowano

Mylisz chyba pojecia, poniewaz boks/mma to nie sztuki walki.

Chociaz na ulice to boks/mma wystarczy.

 

Chyba dałeś się ponieść stereotypom. Każdy sport o tematyce walki w ręcz można nazwać sztukami walki.

Najprostszy do opanowania jest boks, umiejętności pozostają nawet jak adrenalina przejmie nad tobą kontrole. Mma to wszystkiego po trochu, ale bez ciężkiego treningu, wiele nie osiągniesz.

Polecam ci pierw wizytę na siłowni ( nie mówię tu o tradycyjnej siłowni, gdzie panuje moda na odżywki i masę ) i rozciąganie nóg i kręgosłupa. Będziesz rzygał z bólu, ale po kilku latach systematycznego treningu, można na prawdę wiele osiągnąć.

Opublikowano

Styl walki na ulice do obrony? Szybkie nogi. Ewentualnie wziąć jakąś butelkę i przywalić napastnikowi, ale radzę to pierwsze.

Bóg to twoje sumienie

Opublikowano

Polecam muay-thai, pisałem już to w temacie który założył już jakiś typ, na ulice najbardziej się to przydaje. Kopnięcia przez co możesz utrzymywać dystans, łokcie do tego kolana itd.­

 

Edit, mma to są sztuki walki.

1357577137-U262310.png

Opublikowano

 

Mylisz chyba pojecia, poniewaz boks/mma to nie sztuki walki.

Chociaz na ulice to boks/mma wystarczy.

 

Chyba dałeś się ponieść stereotypom. Każdy sport o tematyce walki w ręcz można nazwać sztukami walki.

Najprostszy do opanowania jest boks, umiejętności pozostają nawet jak adrenalina przejmie nad tobą kontrole. Mma to wszystkiego po trochu, ale bez ciężkiego treningu, wiele nie osiągniesz.

Polecam ci pierw wizytę na siłowni ( nie mówię tu o tradycyjnej siłowni, gdzie panuje moda na odżywki i masę ) i rozciąganie nóg i kręgosłupa. Będziesz rzygał z bólu, ale po kilku latach systematycznego treningu, można na prawdę wiele osiągnąć.

 

Nie, niestety nie dalem sie poniesc stereotypom. Po prostu trenuje sztuki walki i dostrzegam jakas roznice. Sztuki walki trenuje sie zazwyczaj z innym zamiarem, niz lanie sie po ulicy.

Co do adrenalina. Czasem moze poniesc i wtedy umiejetnosci nie maja znaczenia, bo przeciez nie myslisz o tym, co trenowales :)

 

@Sinlay ja napisalem o zwyklym czlowieku.

Opublikowano

 

 

Mylisz chyba pojecia, poniewaz boks/mma to nie sztuki walki.

Chociaz na ulice to boks/mma wystarczy.

 

Chyba dałeś się ponieść stereotypom. Każdy sport o tematyce walki w ręcz można nazwać sztukami walki.

Najprostszy do opanowania jest boks, umiejętności pozostają nawet jak adrenalina przejmie nad tobą kontrole. Mma to wszystkiego po trochu, ale bez ciężkiego treningu, wiele nie osiągniesz.

Polecam ci pierw wizytę na siłowni ( nie mówię tu o tradycyjnej siłowni, gdzie panuje moda na odżywki i masę ) i rozciąganie nóg i kręgosłupa. Będziesz rzygał z bólu, ale po kilku latach systematycznego treningu, można na prawdę wiele osiągnąć.

 

Nie, niestety nie dalem sie poniesc stereotypom. Po prostu trenuje sztuki walki i dostrzegam jakas roznice. Sztuki walki trenuje sie zazwyczaj z innym zamiarem, niz lanie sie po ulicy.

Co do adrenalina. Czasem moze poniesc i wtedy umiejetnosci nie maja znaczenia, bo przeciez nie myslisz o tym, co trenowales :)

 

Można by to wziąć wschodnie sztuki walki, bo tam poza treningiem ciała, trenuje się również umysł.

Opanowanie w czasie walki jest najważniejsze. Te treningi na zabicie czasu nic dają, bo w większości sytuacji, podczas bójki, rzucacie się na siebie i lądujecie w parterze ciągnąc się za ubrania. Tak na prawdę nie ważne co trenujesz, jeśli jesteś mistrzem w swoim stylu, jesteś prawie niepokonany.

Opublikowano

 

 

 

Mylisz chyba pojecia, poniewaz boks/mma to nie sztuki walki.

Chociaz na ulice to boks/mma wystarczy.

 

Chyba dałeś się ponieść stereotypom. Każdy sport o tematyce walki w ręcz można nazwać sztukami walki.

Najprostszy do opanowania jest boks, umiejętności pozostają nawet jak adrenalina przejmie nad tobą kontrole. Mma to wszystkiego po trochu, ale bez ciężkiego treningu, wiele nie osiągniesz.

Polecam ci pierw wizytę na siłowni ( nie mówię tu o tradycyjnej siłowni, gdzie panuje moda na odżywki i masę ) i rozciąganie nóg i kręgosłupa. Będziesz rzygał z bólu, ale po kilku latach systematycznego treningu, można na prawdę wiele osiągnąć.

 

Nie, niestety nie dalem sie poniesc stereotypom. Po prostu trenuje sztuki walki i dostrzegam jakas roznice. Sztuki walki trenuje sie zazwyczaj z innym zamiarem, niz lanie sie po ulicy.

Co do adrenalina. Czasem moze poniesc i wtedy umiejetnosci nie maja znaczenia, bo przeciez nie myslisz o tym, co trenowales :)

 

Można by to wziąć wschodnie sztuki walki, bo tam poza treningiem ciała, trenuje się również umysł.

Opanowanie w czasie walki jest najważniejsze. Te treningi na zabicie czasu nic dają, bo w większości sytuacji, podczas bójki, rzucacie się na siebie i lądujecie w parterze ciągnąc się za ubrania. Tak na prawdę nie ważne co trenujesz, jeśli jesteś mistrzem w swoim stylu, jesteś prawie niepokonany.

 

Wystarczy kontrować ciosy, na ulice to wystarczy. Pierwszy lepszy sierp po kontrze wejdzie i koniec "walki".

Tak jak piszesz, opanowanie jest najważniejsze, jeśli ileś już tam trenujesz i masz jakieś umiejętności to nie powinieneś mieć problemów.

 

Co do tematu, zapisujesz się na muay-thai, uczysz się frontów przez co utrzymujesz dystans i praktycznie typ nie ma szans do Ciebie podejść i ma mętlik w głowie :D

Jeśli chciałbyś się zapisać na mma to zdecydowanie więcej czasu ci zejdzie nauczenie się chwytów, obaleń itd.. lecz jeśli już zejdziecie do parteru to typ jest bez szans.

 

­

1357577137-U262310.png

Opublikowano

Ja to bym zaczął szkalować Jana Pawła 2 na oczach przeciwnika, pewnie by się popłakał a na końcu dobiłbym go stwierdzeniem ze ma konto na katolickim forum( nazwy z wiadomych przyczyn nie podam) i udziela sie w dziale anime...

 

 

Fizyczne rozwiazanie to nie zawsze najlepsza odpowiedz, oczywiście popieram naukę sztuk walki, bo to zawsze dodaje pewności ale wydaje mi się że tak naprawdę nigdy nie byłeś w sytuacji w której miałbyś dostać solidny wpierdol.

Opublikowano

Nie słuchaj kretynów, większość sztuk walki nic ci nie da... Jakieś chwyty, parter i kopy powyżej pasa możesz sobie zakwalifikować do filmowych scenizacji. Większość tych śmiesznych sztuk walki jest szykowanych pod zawody(pewne ograniczenia) i do walki z jednym przeciwnikiem. Jeżeli chcesz coś sensownego to jedynie 100kg żywego mięsa i wszystkie leszcze ze swoimi sztukami walk idą do domu. Zresztą ich nawet uczą oceny przeciwnika, a każdy "fighter" dobrze wie aby nie zaczynać się do typka 20kg cięższego od niego samego... Możesz ew ruszyć na boks, jeżeli nie umiesz wyprowadzać ciosów i chronić szczeny. Prawda jest taka, że na ulicy zasad ni ma, a sytuacja może się zmienić w ciągu jednej chwili. Dlatego jeżeli idziesz sam, to starasz się spierdzielac, ewentualnie eliminujesz kogoś aby utorować sobie drogę do ucieczki.

 

Jeżeli się nigdy nie biłeś(na prawdę), to uwierz mi, nie jest to nic przyjemnego gdy dostajesz w łeb i zaczynasz szukać zębów. Najlepszym wyjściem jest w ogóle się nie bić, a wierz mi ze mało kto odważy się zmierzyć z przysłowiowym "koksem"(zaczepic go), bo po prostu będzie się bał. Dlatego w pierwszej kolejności lepiej prezentować się agresywnie, przez co oszczędzisz sobie problemów.

Opublikowano

Nie słuchaj kretynów, większość sztuk walki nic ci nie da... Jakieś chwyty, parter i kopy powyżej pasa możesz sobie zakwalifikować do filmowych scenizacji. Większość tych śmiesznych sztuk walki jest szykowanych pod zawody(pewne ograniczenia) i do walki z jednym przeciwnikiem. Jeżeli chcesz coś sensownego to jedynie 100kg żywego mięsa i wszystkie leszcze ze swoimi sztukami walk idą do domu. Zresztą ich nawet uczą oceny przeciwnika, a każdy "fighter" dobrze wie aby nie zaczynać się do typka 20kg cięższego od niego samego... Możesz ew ruszyć na boks, jeżeli nie umiesz wyprowadzać ciosów i chronić szczeny. Prawda jest taka, że na ulicy zasad ni ma, a sytuacja może się zmienić w ciągu jednej chwili. Dlatego jeżeli idziesz sam, to starasz się spierdzielac, ewentualnie eliminujesz kogoś aby utorować sobie drogę do ucieczki.

 

Jeżeli się nigdy nie biłeś(na prawdę), to uwierz mi, nie jest to nic przyjemnego gdy dostajesz w łeb i zaczynasz szukać zębów. Najlepszym wyjściem jest w ogóle się nie bić, a wierz mi ze mało kto odważy się zmierzyć z przysłowiowym "koksem"(zaczepic go), bo po prostu będzie się bał. Dlatego w pierwszej kolejności lepiej prezentować się agresywnie, przez co oszczędzisz sobie problemów.

No można się z Tobą zgodzić i nie zgodzić. Poniekąd sam jesteś kretynem.

Sztuki i sporty walki nie są powiązane z ulicą. Na zawodach masz pewność, że większej krzywdy Ci nie mogą zrobić. Na ulicy generalnie panuje zawierucha myśli, nerwy, adrenalina, więc czasem o treningach można zapomnieć i zaczyna się zwykła szarpanina z ciosami na oślep, byleby trafić. Chyba, że mowa o jakiejś grupce uliczników, co sobie salę wynajęli i tam trenują "mma", czy cokolwiek innego.

Napisałeś, że jedyne sensowne to 100kg. Potem napisałeś, że na ulicy nie ma zasad. Jaki to ma sens? Przecież typowy 100kg wyjebiesz kopa na jaja i co? Tam też ma mięśnie ze stali?

Wielki, mosiężny wygląd niby budzi szacunek, chociaż sam nie wiem skąd.

Nie wiem jakie sporty, sztuki walki trenowałeś, ale nie wypowiadaj się tak ogólnie. Przez 10 lat trener nigdy mi nie powiedział, żeby unikać ludzi 20/30/100 kg cięższych, czy bić słabszych. Sztuki walki mają całkiem inne założenie. Tam nawet nie poruszaliśmy kwestii ulicznych walk. Trenuje się dla wyciszenia umysłu i kontroli ciała. Jeśli człowiek nie jest wprawiony, to faktycznie najlepsza metoda, to zrobić sobie sprint. 

Co do jakichś metod na szybko, bez znajomości tajników. Kop w krocze, kolano. Bardzo skuteczne i bolesne.

Opublikowano

Nie słuchaj kretynów, większość sztuk walki nic ci nie da... Jakieś chwyty, parter i kopy powyżej pasa możesz sobie zakwalifikować do filmowych scenizacji. Większość tych śmiesznych sztuk walki jest szykowanych pod zawody(pewne ograniczenia) i do walki z jednym przeciwnikiem. Jeżeli chcesz coś sensownego to jedynie 100kg żywego mięsa i wszystkie leszcze ze swoimi sztukami walk idą do domu. Zresztą ich nawet uczą oceny przeciwnika, a każdy "fighter" dobrze wie aby nie zaczynać się do typka 20kg cięższego od niego samego... Możesz ew ruszyć na boks, jeżeli nie umiesz wyprowadzać ciosów i chronić szczeny. Prawda jest taka, że na ulicy zasad ni ma, a sytuacja może się zmienić w ciągu jednej chwili. Dlatego jeżeli idziesz sam, to starasz się spierdzielac, ewentualnie eliminujesz kogoś aby utorować sobie drogę do ucieczki.

 

Jeżeli się nigdy nie biłeś(na prawdę), to uwierz mi, nie jest to nic przyjemnego gdy dostajesz w łeb i zaczynasz szukać zębów. Najlepszym wyjściem jest w ogóle się nie bić, a wierz mi ze mało kto odważy się zmierzyć z przysłowiowym "koksem"(zaczepic go), bo po prostu będzie się bał. Dlatego w pierwszej kolejności lepiej prezentować się agresywnie, przez co oszczędzisz sobie problemów.

Typowe rozumowanie polskiego osiedlowego dresiarza. Nie jesteś zbyt ambitny i pewnie dla ciebie masa = umiejętność. Siłownia i sterydy to wszystko czego potrzebujesz, a alkohol dodaje ci dodatkowej siły podczas walki.

Zdziwił byś się ile jest chwytów w systemie wewnętrznym, potrafiących obrócić wagę przeciwnika, przeciwko niemu. Jednym celnym kopnięciem ( nawet bez obrotu ) można zwalić na ziemię prawie każdego. Walka to nie tylko szarpanie się, ciągnięcie się za ubrania, przytulanie się na ziemi, albo danie sobie po mordzie z sierpowego. Większość wybiera ten prymitywniejszy styl walki, bo zwyczajnie nie chcę się przemęczać.

Bez sensu jest się uczyć sztuk walki na pokaz i żeby kozaczyć do wszystkich po kolei. Tego się uczy bardziej pod defensywę, a większość używa nieznanych im stylów do ataku, przez co może się to wydawać mniej skuteczne. To co pokazują w filmach, może się tylko z pozoru wydawać niemożliwe. Najśmieszniejsze jest to, że do samej wygranej potrzebne jest tylko opanowanie. Nawet nie wiecie jaką ma się wtedy przewagę nad wściekłym przeciwnikiem.

Opublikowano

lolens123 - pamiętaj że musisz trafić tym kopem, przy typku o kilkadziesiąt kilo cięższym masz tylko jedna szanse, a podczas kopania chodzić nie możesz i ryzykujesz niestabilnością. W wielu sportach są klasy wagowe, nie bez powodu tak jest.

 

Sinlay - Widzę ze obraza w internetach nadal w modzie. Pisząc takie bzdury utwierdza jedynie w braku informacji na ten temat. Żeby dobrze wyglądać trzeba bardzo dużo poświęcić czasu i wysiłku. Nie chce się zagłębiać, ale "siłownia i sterydy to wszystko czego potrzebujesz" jest totalnie głupim stwierdzeniem, takim planem wyglądałby jak gowno nawet po 10latach. Nie masz pojęcia o czym piszesz... Nie chce się powtarzać, ale jak widzę MUSZĘ... Na ulicy nie ma zasad, jakikolwiek wysoki kop może zakończyć się twoim upadkiem w sytuacji gdy twoim oponentów jest kolega z 45cm obwodem łapy. Jakakolwiek walka w parterze to już totalny żart, w sytuacji w której podłoże jest niespodzianką, a ilość przeciwników może się zmienić. Natomiast do zastosowania chwytu jest potrzebne stworzenie odpowiedniego "środowiska". W warunkach gdzie każde uderzenie może być tym ostatnim... Takie zabawy są dobre na zawody, a nie w sytuacji prawdziwej bójki na ulicy - chyba że twoim przeciwnikiem jest totalny leszcz lub ledwo stojący przeciwnik, wtedy możesz się bawić. Waga przeciwnika ma ogromne znaczenie, a ja jestem realistą i wolę inwestować swój cenny czas w coś przydatnego, zamiast akrobatycznych technik których zastosowanie jest dyskusyjne.

 

 

Ps. osiedlowe dresy wyglądają zazwyczaj jak totalne leszcze i ich szczytem zainteresowań jest picie pod blokiem, ale i tak podejrzewam ze by cię "zaorali"...

Opublikowano

Do zainteresowanych: Jeżeli ktoś chce się uczyć akrobacji, to jest to spoko zabawa i niektórzy naprawdę potrafią się w to mocno "wkręcić". Natomiast zastosowanie praktyczne jest dyskusyjne i jeżeli ktoś szuka czegoś skutecznego to powtarzam: Siłownia i ew nauka uderzania, a najważniejsza! Nauka szybkiego biegania i rozwiązywania konfliktu bez bicia, ponieważ każda bójka to ryzyko kalectwa, śmierci lub rehabilitacji co nie należy do przyjemnych...

Opublikowano

Nie słuchaj kretynów, większość sztuk walki nic ci nie da... Jakieś chwyty, parter i kopy powyżej pasa możesz sobie zakwalifikować do filmowych scenizacji. Większość tych śmiesznych sztuk walki jest szykowanych pod zawody(pewne ograniczenia) i do walki z jednym przeciwnikiem. Jeżeli chcesz coś sensownego to jedynie 100kg żywego mięsa i wszystkie leszcze ze swoimi sztukami walk idą do domu. Zresztą ich nawet uczą oceny przeciwnika, a każdy "fighter" dobrze wie aby nie zaczynać się do typka 20kg cięższego od niego samego... Możesz ew ruszyć na boks, jeżeli nie umiesz wyprowadzać ciosów i chronić szczeny. Prawda jest taka, że na ulicy zasad ni ma, a sytuacja może się zmienić w ciągu jednej chwili. Dlatego jeżeli idziesz sam, to starasz się spierdzielac, ewentualnie eliminujesz kogoś aby utorować sobie drogę do ucieczki.

 

Jeżeli się nigdy nie biłeś(na prawdę), to uwierz mi, nie jest to nic przyjemnego gdy dostajesz w łeb i zaczynasz szukać zębów. Najlepszym wyjściem jest w ogóle się nie bić, a wierz mi ze mało kto odważy się zmierzyć z przysłowiowym "koksem"(zaczepic go), bo po prostu będzie się bał. Dlatego w pierwszej kolejności lepiej prezentować się agresywnie, przez co oszczędzisz sobie problemów.

Chyba jesteś głupi, to że masz jakąś tam trochę większą masę nie znaczy, że pokonasz typa co trenuje dajmy na to 2 lata. (ostatnio był filmik na sadolu, typ na oko 60kg z typem około 85-90)

Połowa tych fighterów z ulicy nawet nie potrafi szczelnie trzymać gardy. 

Koleś sam napisał, że potrzebuje tylko by się chronić a nie by cwaniakować. Tak jak później piszesz, jak idziesz sam na i zaczynają coś do Ciebie gadać to nie ma sensu nawet zaczynać bo wiadomo, że to będzie coś więcej niż 1v1 i zaraz ci dolecą typy. I wtedy najlepiej odejść bez gadania.

 

­

1357577137-U262310.png

Opublikowano

To wszystko zależy od wielu czynników. Jeśli mamy bójkę dwóch zwykłych ludzi, to trening zapewne wystarczy, ale chociażby kibol, który ileś się już tłucze po tych ulicach, też swoje potrafi.

Ważnym czynnikiem jest psychika. Możesz trenować i 10 lat, ale jeśli pierwszy raz jesteś na ulicy, to możesz się zamotać. Jak chcesz się tylko bronić, to idź na krav magę. Zabawa w kopanie frontów, okrężnych może się źle skończyć.

Przede wszystkim, jako świeży adept, możesz przecenić swoje możliwości, co kończy się zazwyczaj źle.

 

 

To prawda. W sportach, sztukach walki jest podział na kategorie wagowe. Jest także kategoria open, w której jak można się domyślić, nie ma podziału. Możecie też poszukać ciekawego eksperymentu z kickboxingu.

Bodajże Buakaw, jeden z najlepszych zawodników muay thai, walczył z zawodnikami wagi ciężkiej kickboxingu. Przy wadzę około 70kg.

Opublikowano

.Pestka. Jesteś naiwny jeżeli sadzisz ze 2lata treningu akrobatycznego da ci coś w stosunku do typa 30kg cięższego. Chyba sobie nie zdajesz sprawy jak wygląda 30kg więcej mięśnia... Nawet jeżeli nie umie trzymać porządnie gardy( co się zadko zdarza wśród "spakowanych" kolesi), to jeden jego cios ma większe szanse na powalenie, niż twoje kombinowania z dobrym trafieniem. Dobrym przykładem jest bijatyka "hsrdkorowego koksa" z "najmanem", nie pomogły mu liczne sukcesy i doświadczenie. Klasy wagowe nie są przypadkowe... Kolega pisał że potrzebuje czegoś do obrony, a taki wygląd da do namysłu wielu potencjalnym przeciwnikom, natomiast umiejętności akrobatycznej nie widać na pierwszy rzut oka(chyba ze na czole sobie napisze).

 

Ktoś tu się obraził na koksikow :D a Prawda jest taka ze ta cała fajternia to największe kozaki i jako osoba chodząca po wielu silowniach(salki zazwyczaj obok), zauważam fightera z końca sali. Nie mowie ze wszyscy robią z siebie niewiadomo kogo, ale jednak kulturysci to zazwyczaj zamulency ze względu na masę, posiłki i sposób treningu. Prawda jest też taka ze każdy poważny zawodnik ćwiczy również na siłowni, bo sama nauka akrobacji to nie wszystko, trzeba mieć odpowiednią siłę i masę.

 

Dlatego jeżeli kolega chce pójść po najmniejszej linii oporu i mieć największe sukcesy to SIŁOWNIA jest podstawą. Fajnie wyglądasz, odstraszają wielu kozaczkow i masz siłę oraz masę. Możesz słuchać teoretyków lub przyjrzeć się sprawie. Przejdź się na pierwszym lepszym obiekt atletyczny z salka i znajdziesz tam fajternie, kokosów i wszelkie tego typu kombinacje...

 

Podstawowym ludzkim zmysłem jest wzrok i na podstawie jego oceniane jest zagrożenie. Weź to sobie do serca i kończmy temat...

Opublikowano

 

 

Mylisz chyba pojecia, poniewaz boks/mma to nie sztuki walki.

Chociaz na ulice to boks/mma wystarczy.

 

Chyba dałeś się ponieść stereotypom. Każdy sport o tematyce walki w ręcz można nazwać sztukami walki.

Najprostszy do opanowania jest boks, umiejętności pozostają nawet jak adrenalina przejmie nad tobą kontrole. Mma to wszystkiego po trochu, ale bez ciężkiego treningu, wiele nie osiągniesz.

Polecam ci pierw wizytę na siłowni ( nie mówię tu o tradycyjnej siłowni, gdzie panuje moda na odżywki i masę ) i rozciąganie nóg i kręgosłupa. Będziesz rzygał z bólu, ale po kilku latach systematycznego treningu, można na prawdę wiele osiągnąć.

 

Nie, niestety nie dalem sie poniesc stereotypom. Po prostu trenuje sztuki walki i dostrzegam jakas roznice. Sztuki walki trenuje sie zazwyczaj z innym zamiarem, niz lanie sie po ulicy.

Co do adrenalina. Czasem moze poniesc i wtedy umiejetnosci nie maja znaczenia, bo przeciez nie myslisz o tym, co trenowales :)

 

@Sinlay ja napisalem o zwyklym czlowieku.

 

Jeżeli trenujemy regularnie od dłuższego czasu, to nie ma znaczenia, czy działa adrenalina czy nie, setki powtórzeń na treningach zapadają w pamięć, w takich momentach zaczyna się pokazywać pamięć mięśniowa/ruchowa tak samo jak przy jeździe na rowerze czy też chodzeniu chodzeniu jeżeli raz się tego nauczysz nie możesz zapomnieć. Na mnie osobiście nawet stan upojenia alkoholowego nie wpływa w jakiś bardziej znaczący sposób, po 4 latach trenowania mma, rotacja biodra przy kopnięciu jest tak samo oczywista jak wiązanie sznurowadeł w butach, to po prostu się dzieje, nie myślisz nad tym gdy to robisz, podświadomość odgrywa tutaj swoją rolę. Oczywiście jeżeli weźmiemy pod uwagę typowego Janusza sportów walki w tym momencie nie ma o czym gadać, jednak mówię tutaj o osobach, które trenuję regularnie przynajmniej rok.

 

Co do tematu to od siebie polecam mma, ew. kick boxing, ale boks również się sprawdzi, każda forma treningu sportów walki pomoże Ci się w pewien sposób obronić, ale dużo też zależy od twojego podejścia do tematu, aczkolwiek tak czy inaczej osoba trenująca ma dużo większą przewagę nad typowym dresiakiem co worek bokserski widział tylko u kolegi w piwnicy :D. Poza tym zobaczysz jak szybko zmieni się twoje podejście do bójek.

Najważniejsze są zmiany, które zachodzą w umyśle, gdy się wkręcasz w sporty walki, zresztą co ja będę gadał sam zobaczysz :D

                    

                                                  2d0ns76.jpg

                             

A ci, którzy tańczyli, zostali uznani za szalonych przez tych, którzy nie słyszeli muzyki.

— Friedrich Nietzsche

Opublikowano

lolens123 - piszesz sensownie, trzeba też brać pod uwagę wszelkie zmiany do których może dojść na ulicy. Osobiście kilkukrotnie byłem świadkiem gdy do dwóch bijacych się ludzi nagle dołączyło kilku kolejnych, którzy wybiegł z pobliskiej klatki.

 

Jeżeli chce się mieć względny spokój, to siłownia jest najlepszym i najszybszym sposobem na osiągnięcie celu. Nie będziesz po tym mistrzem, ale odstraszysz kozaczkow, chudzielcow bez umiejętności, bo osoby coś potrafiące i wyglądające nie raz nie mają na to siły, chęci oraz mają do tego inne podejście. Zawsze może się trafić ktoś zwyczajnie agresywny lub po "środkach dopingujacych", ale są to raczej sporadyczne sytuacje w których lepiej jednak załatwić wszystko polubownie :) Bójka to zawsze powinna być ostateczność...

Opublikowano

@Hidan95 to zostaje Ci zazdrościć, bo ja będąc pod wpływem alkoholu, na pewno nie dałbym rady zrobić tego, co na trzeźwo.

Pod każdym względem, zwłaszcza mechaniki.

 

Edit. Odporność na ból, zimno to chyba rośnie u każdego.

No nie wiem. Nie spotkałem jeszcze nikogo, kto po pijaku się dobrze bije. To pewnie te historie z serii "ee ziomek, ale daj poprowadzić, ja po pijaku jeżdzę w c**j lepiej".

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...