Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

Pitbull_

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

22103l.jpg

 

"Koniczyna. Bylina z rodziny groszku. Czterolistna odmiana podobno przynosi szczęście."

 
 
Nudne informacje z MyAnimeList:
 
Emisja: TV
Liczba odcinków: 50
Producenci: TV Tokyo, Shogakukan Productions
Tematyka: Romans, Sport, Dramat, Szkolne, Komedia
Ograniczenia wiekowe: +13
Średnia ocen: 8.56
 
Rzeczy, które warto wiedzieć o tym tytule zanim go obejrzysz:
 
- Anime powstało na podstawie wychodzącej w latach 2005-2010 mangi o tym samym tytule, której autorem jest Adachi Mitsuru, który specjalizuje się wyłącznie w pozycjach taktujących o baseballu (z kilkoma wręcz wyjątkami, bo doliczyłem się może 4-5, które nie były chociaż w pewnym stopniu o baseballu), bo na swoim koncie ma ponad 30.
- Głównym bohaterom głosu użyczyli:  Miyu Irino, (D.N.Angel, Tsubasa Chronicle, Chihayafuru 2), Haruka Tomatsu (Magi, Sword Art Online - tak podkładała głos Asunie).
- Utwór otwierający (opening) został wykonany przez zespół o nazwie Kobukuro (Bakuman.)
- To co ukazano w anime (i mandze) to tak na prawdę jedna i ta sama historia (ba! niekiedy nawet i postacie) z poprzednich mang Adachi'ego udoskonalana i trochę modyfikowana na przestrzeni lat (jak i kolejnych tytułów).
 
Fabuła (zawiera małe spoilery, głównie z kilku pierwszych odcinków):
 
Mamy bliżej nieokreślony rok w drugim milenium lub zaraz przed nim. 11 letni wówczas Kitamura Kou jest w bardzo dojrzałych (jak na swój wiek) stosunkach z niedaleką sąsiadką (również 11 letnią) Tsukishimą Wakabą, którą de facto zna już ładnych parę lat ze względu, że jego ojciec prowadzi sklep sportowy, a rodzinnym interesem Tsukishim'ów jest kawiarnia oraz centrum basebollowe (maszyna narzuca ci piłki z odpowiednią prędkością, a ty kijem je odbijasz - proste), w którym Kou od 3 roku życia wybija piłki. Poznajemy również Osamu Akaishi, osiłka, który skrycie podkochuje się w Wakabie oraz Daiki Nakanishi, pociesznego grubaska, którego drużynie Kou wcisnął pełne wyposażenie do gry w baseball przez co został zmuszony do gry z nimi co przyjął z niejaką ulgą, bo musiał skryć się przed Akaishi'm, który był na niego cięty ze względu na relacje jakie łączyły naszego głównego bohatera z Wakabą. Całą scenerię można by uznać za wręcz sielską, gdyby nie jedno wydarzenie, które wywraca świat głównych bohaterów o 180* - śmierć Wakaby, utonęła w wieku 11 lat ratując swoją tonącą koleżankę podczas obozu pływackiego. Jedyne co po niej pozostało oprócz wspomnień to ostatni sen, którym podzieliła się ze swoją siostrą Tsukishimą Aobą oraz Akaishim, którego spotkała w drodze na obóz. Sen rzecz jasna jest o baseballu i jakże by inaczej głównych bohaterach, Ko próbując spełnić to marzenie w liceum Seishuu (w gimnazjum nie zrobił tego poprzez pewien incydent) dołącza do mało znanej i oczywiście słabej drużyny baseballa jednak vice dyrektor ma trochę inne plany co do poziomu gry swoich wychowanków i przeprowadza pewne środki, które będą pierwszą z wielu przeszkód na drodze głównego bohatera, który chce urzeczywistnić sen swojej zmarłej przyjaciółki.
 
Takie tam moje pierdolenie (zawiera DUŻE spoilery fabuły):
 
Z racji iż ta pozycja jest kolejną świeżynką ma mojej liście to mój obraz będzie jak najbardziej ostry i postaram się jak najwięcej moich spostrzeżeń wam przekazać. Zacznijmy więc od rzeczy, które najłatwiej opisać, a więc kompozycję audiowizualną. Ścieżka dźwiękowa niczym szczególnym mnie nie zaintrygowała, ot leciało coś sobie w tle podczas sensu - najważniejsze, że nie przeszkadzało w odbiorze. Utwór otwierający w telegraficznym skórce - Dobry. STOP Obejrzyj sobie samemu STOP jak ci się spodoba to fajnie STOP. Zaś co się tyczy strony wizualnej, hmm... szału nie ma. Postacie z wyglądu są niestety wręcz identyczne, rzekłbym - nijakie, a ja sam przez kilka pierwszych odcinków miałem problem odróżnić Ko od Aoby. Jednak im głębiej zanurzałem się w seansie tym moja opinia na temat tego zabiegu zmieniła się, po prostu uznałem że tak łatwiej utożsamić się z bohaterem, który równie dobrze może wyglądać jak nasz kolega z biura czy ze szkolnej ławki. Mimo tego zdaję sobie sprawę dlaczego postacie tak wyglądają, po prostu Adachi-san zamiast przez ponad 30 lat swojej pracy szkolić swój warsztat (bo jeżeli chodzi o rysowanie obiektów czy przedmiotów to z tego co zajrzałem do mangi zawsze były poprawne) to raz narysował postacie (a wiadomo że ekranizując mangę nie zmienią wyglądu głównych, ani żadnych innych postaci) i wplata je do każdego swojego dzieła wystarczy zajrzeć chociażby do "Touch", która jest jego dziełem z początku lat '80 ! W pewnych momentach czuć jakby się Cross Game czytało. Dobra, ale dość już o lenistwie mangaki w sferze rysowniczej. Przejdźmy do fabuły a jak mawiał trener Maeno: "Proste jest najlepsze" i taka też jest historia. Nie mam co tutaj się długo rozwodzić, bo większość jest opisana w fabule, a resztę odkryjecie sami. Nic mnie nie zaskoczyło. Pod względem sportowym finał - jak wszędzie. Ostatni rok, ostatnia szansa, ostatnia sytuacja rozstrzyga losy spotkania. Romans? Z przykrością stwierdzam, iż żywcem wyjęty z jakiejś głupiej komedii romantycznej w której hasłem przewodnim jest "Od Nienawiści do Miłości" i tak też jest w tym przypadku. Mimo tego wszystkiego na prawdę wiele wybaczyłem temu tytułowi, bo wciągnął mnie na prawdę mocno (skończyłem w 2 dni, a patrząc na to że serie po 12 odcinków czasem nawet tydzień męczę to już coś), na pewno świetnie zostały przedstawione relacje między głównymi bohaterami, a fakt pojawienia się Akame pomimo mojej początkowej dezaprobaty koniec końców został wyprowadzony może nie po mistrzowsku, ale na pewno na bardzo wysokim poziomie. Rzecz można "no k***a.. nareszcie" bo skoro autor ten sam temat męczył przez swoje wszystkie produkcje na przestrzeni ponad 20 lat to chociaż ten raz na 30 mu wyszło. Końcówka? Chyba nie muszę dodawać jak może się skończyć PROSTA produkcja? Jednak dodam że taki obrót bardzo mnie zadowala, chociaż trochę szkoda mi jednej postaci...
 
Moja ocena?
10/10
 
Dlaczego? Sam próbuje zadać to pytanie mojej osobie, bo świetnie sobie zdaję sprawę, iż jest kilka innych pozycji, które również mają taką samą liczbę, a są o wiele lepsze od Cross Game pod wieloma jak nie wszystkimi względami. Jednak myślę że wielu z was ma na swojej liście chociaż jedną pozycję, która ma wysoką jak nie najwyższą ocenę pomimo tego, iż wiecie, że na to nie zasługuje.
 
Mogę skłamać? ~ Kou

 

 

Link do dyskusji:  http://www.mpcforum.pl/topic/1489570-cross-game-dyskusja/

106071453484304291456.jpeg

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...