Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

Co Cię rozpala na stosie? Czyli, jaka fabuła Cię ciekawi?


Kacper.Plazma

Jaka fabuła?  

3 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Jaką fabuła Wam się podoba?

    • 1 Asylum
      0
    • 2 On
    • 3 Moja Pani!
    • Żadna
      0
  2. 2. Czy te fabuły są dobre?

    • Tak
    • Tak, ale nie w moim guście
      0
    • Liczę na coś oryginalszego
    • Nie
      0
    • Ciężko się czyta, choć pomysł całkiem całkiem
  3. 3. Czy fabuła jest dla Ciebie ważna? Główny wątek i historia świata?


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Napisałem kilka historyjek i tak myślę, jakby wyglądał serwer RPG pod taką, a siaką fabułę. Która fabuła by Cię zachęciła tak bardzo, ze byś musiał napisać "Muszę zagrać na tym serwerze!" 
 
1 Asylum
 
Bóg nam się objawił i rzekł: Zgładźcie niewiernych a dostąpicie zbawienia. Tak też miało się stać. Nastał pokój w państwach oświeconych, które posłali najlepszych żołnierzy na pole bitwy. Święci błogosławili tą wyprawę, piekarze dawali chleb pokornym wojownikom, a kobiety uszczęśliwiały ich strapione miny, dbając o nowych żołnierzy... Szturm na święte miasto udał się, bramy upadły, imię Boga weszło do pałacu, ale nie zastało największego heretyka. Żony jego obdarte z szat zostały wystawione na próbę i przyczyniły się do słodkości zwycięstwa, zaczynając od przywódców i kończąc na kalekach. Jedna z żon wyznała grzechy przed śmiercią i w napaści bólu za pomocą którego miała zbawiona być rzekła, iż nigdy nie znajdą w katakumbach pod pałacem świętego miejsca, dawnego spoczynku Pana naszego. Odpieczętowaliśmy złote bramy w nadziei na otwarcie bram do niebios... Wierzyliśmy, iż są to bramy do błękitnych niebios, gdzie siedział nasz Bóg i sprawował władzę, lecz dotarliśmy na pewno do innych niebios... Czerwonych jak krew, czarnych, jak spalone zwłoki, cuchnących, jak sterty trupów, białych, jak biel kości naszych... Całe święte miasto, zalążek nowego królestwa i raju został obrócony w pierzynę, tylko kilkoro osób nad którymi umiłował się Bóg, czy najgorliwsze heretycki za pomocą zakazanej magii zdołało się uchronić. Część próbuje się wydostać, część szuka swych dusz, ja zaś z swoją wiarą przekroczyłem próg złotej bramy i znajdę te zło, które wypłynęło, by na chwałę Pana zapieczętować ten mrok, nawet jeśli będę musiał poświęcić swe niegodne życie. ~~ Mnich Razjel Wilk.
 
Ogólnie to w zdobytym mieście przez "krzyżowców" ktoś otworzył bramy to innego wymiaru skąd wypełzła ciemność i zło. Miasto stało się kryptą dla żyjących, a ci co przeżyli pierwszą falę teraz błąkają się, często z amnezją, czy też bezradni.
 
2 Świat On
 
W świecie niepodzielnie panował mroczny władca Ron. Za sprawą magii mógł przyzwać demony, czy wskrzesić umarłych, jednak skupił się na tworzeniu sługusów. Dzięki jej magii wiele istot się narodziła, a ogrom przybyło. Pierwsza z istot, która według legend dała mu moc za krwawą ofiarę i sama przybyła nazywała się Królową demonów, Piekielnym Pocałunkiem, przezwanym Dziabłem.  Władca świata On miał problem, jego imperium rozrastało się tak bardzo, iż potrzebował namiestników. Dziabeł pragnęła wielkich włości i służby, którą z radością dał jej Ron. Nie mniej nie rozwiązało to wszystkich problemów. Niektóre silniejsze jednostki, czy też synowie synów przybyłych do tych świat, a nawet stworzonych zaczęła bruździć władcy. Jak to bywa, milicja, a nawet wojsko było postawione by stłumić bunty i niesubordynację. Ustał twarde prawo i dawał kolejne włości władczyni demonów. Zauważył, iż popełnia błąd. Daje silniej osobie coraz to większą potęgę, moc i władzę. Zwrócił się z kawałkami ziem ku innym osobą. Wielu zawiodło jego oczekiwania, ale ich porażki, czy wybryki były często zabawą dla samego Piekielnego Pocałunku. Nie wiadomo, czy demony mają serce, ale ścięcie osób, które rozbawiają je nie jest najlepszym pomysłem. Gdy świat się wypełnił, a głowa błazna zleciała na ziemię to Wielcy zaczęli partię szachów, gdzie pionkiem jest oddział wojska. Rycerz niosący miecz o nazwie "Zaraza" sam czasem tak zwany odnalazł upojenie na pierwszych liniach frontu. Jednak jego natura miała wielki niedosyt. Włamał się do zamku Dziab, zabił jej wszystkich strażników i gdy był mieczem przy Królowej zacytował piękny wiersz, ta zła pochyliła si ku niemu, by zobaczył jej niezłomność. To co zrobił rycerz było zaskakujące... zbliżył swe usta do jej ust. Demonica zapłonęła jaskrawym ogniem, który oblał rycerza. Ten z śmiechem wypadł z komnat. Każdy kto umiał unieś miecz w stolicy Dziabła ruszył za nim w pogoń. Nie złapali go podobno, lecz od tej pory walczył z jej sztandarem w wszystkich bitwach. Zdobył kilka zamków, dorobił się pięknych włości i zapuścił się głęboko w ziemie wroga. Tam spotkał strażnika i zabójcę. Zmierzyli się obaj, a coś w nich obu zapłonęło jaskrawym płomieniem zapału. Walczyli kilka tygodni, łamali rozkazy tylko po to by siebie przetestować w walce. Gdy zabójca leczył rany u "Motylicy" to władca miecza zapatrywał się w swój obiekt. Nie wiadomo kiedy zaczął szaleć, kiedy zaczął miecz brukać krwią winnych i niewinnych. Zaczął chwytać ludzi, wieśniaków i własnoręcznie ich siekać na drobne kawałki. Dopuścił się zbrodni okropnych i plugawych, a miecz zaczął świstać strachem w powietrzu. Wojna zamieniła się w rzeź. Ron to wykorzystał, zwołał neutralnych możnych i pokazał to co się dzieje na polach bitew. Zabójca, jak i Motylica przekonali paru stronników Dziabła do swych racji, inni zaś zbyt uwielbiali wojnę, by poprzestać na pokoju. Rycerz złamał kolejny rozkaz swej królowej i został otoczony przez wrogie odziały, wiele żołnierzy przysięgło sobie, iż ostatnią rzeczą, którą zrobią to wyprują flaki z niego. Miecz nie zgarnął żniwa obszernego, lecz obwinął rycerza i niektóre osoby klątwą. Część tych osób co skrzyżowało z nim mieczy zostali dotknięci różnymi klątwami, chorobami, czy wypaczeniami. Sam rycerz półżywy, a raczej posiadający resztki życia doczołgał się do tronu. Wołał o armię, by zdruzgotać wroga, krzyczał bluźnierstwa. Wielu dostojników uciekło na zawsze z pałacu. Sam rycerz zhańbił się uciekają od kary śmierci na wygnanie ku górom odległym i nieznanym. Wojna zakończyła się pokojem. Dzikusy zaczęły napadać na ziemię, a barbarzyństwo wraz z wynaturzeniem szerzyło się po królestwie. Już nigdy, fioletowy pałać nie był zachwycający, a czerwone dachówki stolicy demonów nigdy nie błyszczały się tak, jak kiedyś. Nie były to łatwe czasy... nie było tak naprawdę pokoju, lecz wojna pod płaszczem najemników, barbarzyńców i ciemności.
 
3 Moja Pani!
 
Dawno temu, gdzie cień skrywał wszystko tylko odwaga mogła przebić ten mrok. Tak się też stało. Wielka królowa Sarima umarła w swej wieży i przegrała wojnę. Jej szczątki zostały rozrzucone, by nigdy nie postała za grobów. Niestety po wojnie nadeszły klęski głodu, a skarbów choć sporo to dziesięćkroć więcej chciwości było w czterech rasach. Rasy te w mroku połączone rozproszyły się w "jasności", lecz wielu powiada, iż to co po wojnie ostało jest jeno cieniem, nie zaś jasnością. Wojny i zdrady szerzyły się po głowach opętanych i schorowanych od wojny wiekuistej. Wojna wygrana, lecz rasy wyszły z niej, jako pokonane, wojna je spaczyła, zła królowa je spaczyła. Wtem nadeszła inna plaga... Rycerz, który osobiście wbił swój miecz w serce złej królowej stał się Cesarzem. Cesarz pychą się karmił każdego dnia, aż w końcu zaczął poszukiwać mocy, przyjemności i wyzwania. Nikt sam nie śmiał się sam postawić wobec tego zła. Nie mniej znów, jak na początku wojny złej królowej rasy się połączyły, a rasa pod mieczem Cesarza zbuntowała się. Stolica stała się wielkim poligonem, zaprzeczeniem życia. Wojna jeszcze raz spustoszyła całą krainę. Zamiast odwagi, która rozbiła kiedyś mrok stanęło tchórzostwo, które zdusiło mrok, mrokiem. Zamiast rycerza byli głupcy, którzy zgładzili Rycerza. Trzy rasy opłakiwały trzech głupców, którzy poświęcili życie. Nie mniej był jeszcze jeden głupiec zapomniany, który nie spoczywał, póki jego dusza nie została rozerwana na miliony strzępów. Ci głupcy użyli mistycznych artefaktów, słabości Rycerza nam dzisiaj nie znanej i zaklęcia oddania życia, za życie. Rycerz odparł zaklęcie, lecz osłab. Artefakty go rozbiły, lecz uśmiercił wszystkich, a jego słabość wygnała go z tego świata pozostawiając jego nienawiść w tym świecie. Armia trupów ruszyła i zaczęła się trzecia wielka wojna, bez tego jedynego złego, a z setkami pomniejszych potępionych... W końcu rasy przezwyciężyły to i uznały iż wojna została zakończona, gdyż wybili większość nieumarłych i im podobnych, lecz zostali jeszcze liczni. Pola, które nie zaznały pługu, ręki rolnika, lecz ogień i krew nie były urodziwe. Prócz żołnierzy w miastach nie było prawie rzemieślników. Wojna znów wybuchła o przetrwanie, o jedzenie... Mogliby walczyć do wyniszczenia w chaosie klęski, przestępców, głodu i nieumarłych, lecz dawny mrok nie tylko w sercach się odzywa i w ruinach tego świata... Zaś wszyscy prorocy zwiastują, iż niebieska gwiazda co spadła kilka lat po rozpoczęciu wojny zwiastuje przybyszów za morza...
 
4 Brzydota
Był zwykłym człowiekiem, jak my. Jego dzień był cały w znoju i upale. Praca w kopalni soli nie należała do najlżejszych. Pewnego razu jego kilof natrafił na brzdęk metalu. Tego dnia do magazynów miasta Eysolar nie trafiły tylko bryły soli, lecz także wielki obelisk z małą tabliczką. Dni paręnaście później rada wezwała go przed swoim obliczem. Pytali się czy nie próbował rozłupać kamienia, czy czegoś innego. Gdy odpowiedział, że nie uśmiechnęli się. Ghule porwały go za ręce trafił do lochów, czekając na egzekucję, którą miał przeprowadzić mistrz katowski. Ten młody człowiek nie wiedział czemu rada Eysolar, największego miasta i zarazem państwa Helimin skazała go na śmierć. Powodem była ta bryła kamienia, który wykopał wraz z już nieżyjącymi znajomymi. Do dzisiaj nie wiadomo kto stanął za tym, lecz pewna niewiasta Sonia, która była mężem jednego z radnych uwolniła go. Miała naprawdę przykry los w dzieciństwie, a teraz despotyczny mąż za bardzo nie osładzał jej życia. Oboje uciekli z pałacu. Wpadła Ona w obłędy szaleństwie na pustyni... (do dokończenia)  
 

Jeśli można piszcie co jest nie tak, czego oczekujecie itd. A sobie dam link do tego tematu też, który skupia się trochę bardziej na mechanice  http://www.mpcforum.pl/topic/1402231-powied%C5%BA-nam-o-jakim-serwerze-marzysz-rpgrp/

Nova    tnXkN4Y.png    Regna

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...