Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

Tragedia


Ventis

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

A może czasem sprawdzisz czy nie było już takiego tematu?

Opublikowano

Wypadek, te strzały mogły być wytłumaczone na bardzo wiele sposobów m. in. pod wpływem temperatury broń wystrzeliła, strzały ostrzegawcze po to aby reporterzy odrazu nie zrobili zdjęć zmasakrowanym zwłokom.... itd. A zresztą ruscy nie mieliby żadnego interesu w takim zamachu dla nich to tylko teraz kłopot bo właśnie padają takie przypuszczenia

Mariuszw13.png
Opublikowano

Te strzały to jakieś wybuchy (patrzcie od minuty 1.03, z silnika wydobywa się dym podczas "strzału"). Ludzie, nie szukacie sensacji i teorii spiskowych ;/

90921442.png
Opublikowano

Bez obrazy :) ALE Kaczynśki to ***** ( mam nadzieje że na tej stronce jest wolnośc słowa ^^ ) Był przypadek w Gruzji że pilot zostal wypier z pracy za to że nie posłuchał rozkazu żeby lądować , (było zagrożenie , wtedy była wojna) a później dostał order za "beziepecznsto" więć kaczynski pewnie jak nie wylądujesz huju to wypierdole cie z pracy i za 5 razem pilot wylądował ale nieżywy :)

usunieta by mike

Opublikowano

Bez obrazy :) ALE Kaczynśki to ***** ( mam nadzieje że na tej stronce jest wolnośc słowa ^^ ) Był przypadek w Gruzji że pilot zostal wypier z pracy za to że nie posłuchał rozkazu żeby lądować , (było zagrożenie , wtedy była wojna) a później dostał order za "beziepecznsto" więć kaczynski pewnie jak nie wylądujesz huju to wypierdole cie z pracy i za 5 razem pilot wylądował ale nieżywy :)

 

Niby jest wolne słowo ale Chejka dostał za to bana (nie tylko za to)

sig2200898&style=4.png
Opublikowano

Z tą postacią jest coś podejrzanego i ten co nagrywał był w to zamieszany ... Nie wierze, że normalny człowiek, który by nie był w to zamieszany nie przybliżył tego człowieka kamerą ... Sądzę, że te strzały to było ''Dobijanie Żywych'' Ale to tylko moje słowo nie jestem pewien więc nie piszę, że na 100%.

 

Możliwe, że rosja to zaplanowała jest tyle tego wszystkiego na internecie, że powoli zaczynam wierzyć w to co piszą..

 

Jeśli to zrobiła rosja to przejdzie ona do historii ... Jeśli Obama dowie się, że to Rosja to wojska Rosyjskie zostaną wybite do ostatniego przynajmniej te, które obecnie są w Wietnamie czy gdzie tam z Amerykanami.

 

Nie tylko Ameryka wkurw* by się jeśli to rosja zrobiła ... Ameryka, Niemcy wymieniać mógłbym jeszcze ale nie chce mi się...

33608.png
Opublikowano

Taa akurat by tak od razu się wkurwili i ich zaatakowali, pamiętaj że Rosja to mocarstwo i poważnie by musieli się zastanowić nad atakiem na nich, a zresztą tak samo mieli nam pomóc w razie ataku podczas II wojny światowej i jakoś sobie nie przypominam żeby ktokolwiek nam pomógł z naszych wspaniałych przyjaciół.

Mariuszw13.png
Opublikowano

Muszę się zgodzić z Assassinem , zręsztą jeśli samolot wybuchł to nie ma szans żeby kto kolwiek przeżył wiele było przypadków że samolot wybuchał i jakoś wszyscy gineli , :) to też zamach :)?

usunieta by mike

Opublikowano

Wam już odwala.. Tak, to Rosjanie sprowadzili tam mgłę i posadzili tak wysokie drzewa. I na dodatek mówili pilotowi żeby leciał niżej.

Opublikowano

od ciepła naboje się nagrzały i wystrzeliły. jaki ruski by walił po jednym strzale ? chyba żaden, każdy wali tyle ile się da ...

 

Wam już odwala ... zaraz będzie że ktoś podłożył bombę do samolotu, pilot się zorientował i wolał się rozbić niż wybuchnąć o.0

Opublikowano

Wam już odwala.. Tak, to Rosjanie sprowadzili tam mgłę i posadzili tak wysokie drzewa. I na dodatek mówili pilotowi żeby leciał niżej.

 

 

 

 

Ponoć to jeszcze Stalin zaplanował.

 

 

1271095470_by_Bjoern_500.jpg

 

 

 

@Twórca, Chejka dostał bana za bycie debilem, wyzywaniem innych osób oraz inne mniejsze przewinienia.

76561198001815076.png
Opublikowano

No właśnie jest wiele teorii:

1. Naboje się nagrzały i wystrzeliły.

2. Rosja strzelała po to by odstraszyć ludzi i reporterów.

3. Rosjanie strzelali do (niedobitków).

4. To były strzały z palącego się samolotu(części) czyli cząstki samolotu wybuchały.

 

I tu właśnie jest kropka.

X


by Me.

Opublikowano

''------ Wiadomość oryginalna ------

Temat: To mógł być zamach. Największe wątpliwości.

Data: Fri, 16 Apr 2010 18:04:42 +0200

Nadawca: Filip Stankiewicz Informacje <[email protected]>

Firma/Organizacja: Nowa Poczta Wirtualnej Polski S.A. http://www.wp.pl/

Adresat: [skasowane]

 

 

Witam Państwa,

 

Zamieszczam zbiór materiałów i hipotez związanych z katastrofą

prezydenckiego samolotu w Smoleńsku. Oczywiście starałem się

wyselekcjonować te najbardziej prawdopodobne. Wina Rosjan jest niemal

pewna - pytanie czy było to przypadkowe czy celowe. Na celowe działanie

wskazuje krótki film mogący świadczyć, że z katastrofy ocalało

przynajmniej kilka osób.

 

Film nagrany na miejscu tragedii. Najlepiej słuchać ze słuchawkami.

00:12 Słychać po polsku stanowczym tonem "uspokój się" 00:16 "patrz mu w

oczy" 00:21 "uspokój się" 00:44 "uchodit" 00:47 po rosyjsku "dawaj tuda

paskuda" 00:48 "dawaj gnata!" 00:50 "ubijaj tuda" 00:53 "żyje" 00:57

strzał 00:59 "nie zabijaj mnie" 01:06 strzał 01:07 śmiechy 01:13 "gdie!

na zad! 01:22 strzał. Według internautów widać również rannych w

katastrofie ludzi. Minimum, jakie rząd Tuska musi zrobić, to powołanie

międzynarodowej komisji ekspertów do wyjaśnienia tej katastrofy oraz

natychmiastowe przewiezienie do Warszawy i sekcja zwłok wszystkich

ofiar, a przynajmniej tych, które doznały znacznych obrażeń - należy

sprawdzić, czy te obrażenia nie zostały dokonane wiele godzin po

śmierci, aby ukryć ślady po nabojach. Zamieszczam kilka linków, ponieważ

pierwszy filmik został usunięty z youtube.com i to samo może się stać z

następnymi.

http://www.elblag24.pl/index.php?m=376&id=384

http://www.youtube.com/watch?v=frgKTW3jm_Y

http://www.youtube.com/watch?v=11LpvGjd9RU

http://www.youtube.com/watch?v=SHEHSfTd ... r_embedded

http://www.dailymotion.pl/video/xcxpvt_ ... of-th_news

 

Ten sam filmik w rosyjskiej telewizji. Dźwięk jest w nim już ewidentnie

zmanipulowany. Nie słychać strzałów ani krzyków.

http://www.youtube.com/watch?v=TjJX2xSL ... r_embedded

 

- Biegliśmy. Chcieliśmy wyciągać ofiary, jednak nikogo nie mogliśmy

znaleźć - relacjonuje pierwsze chwile po katastrofie ambasador RP w

Rosji Jerzy Bahr. - Skierowałem się natychmiast za pierwszym zobaczonym

wozem straży pożarnej i dzięki temu znalazłem się na miejscu bardzo,

bardzo szybko. Po prostu biegłem przez jakieś tam łąki w tym kierunku,

gdzie widać było, że się coś stało - opowiada Bahr. Gdy dotarł na

miejsce szczątki samolotu jeszcze się paliły. - Zobaczyłem krajobraz jak

po trzęsieniu ziemi - mówi. Nikogo? Czy to możliwe bez wybuchu/wybuchów

w kabinie pasażerskiej?

http://wiadomosci.onet.pl/2155117,28350 ... osceu.html

Sławomir Wiśniewski, montażysta TVP był jedną z pierwszych osób, które

dotarły na miejsce katastrofy prezydenckiego sam. - Patrzę w mgle i

widzę, że idzie samolot bardzo nisko, lewym skrzydłem prawie w dół. I

normalnie przez okno usłyszałem taki straszny huk. Widać było jakby coś

było niszczone, tratowane. Dwa błyski ognia, ale nie jakaś wielki wybuch

jak zwykle się widzi przy katastrofach lotniczych. Wiśniewskiego robił

zdjęcia tylko przez chwilę. Potem został wyprowadzony przez służby

ratownicze. - Próbowałem uciekać przed funkcjonariuszami, ale jak

wpadłem w błoto, to już nie mogłem. Złapali mnie i kazali oddać kasetę

– mówił Wiśniewski. Kaseta została uratowana tylko dlatego, że

Wiśniewski dał im inną kasetę oraz wyciągnęli mu resztę kaset z plecaka,

o czym mówił w TVP INFO.

http://www.tvp.pl/www.tvp.info/informac ... za/1642519

 

Sprawa 3 ciężko rannych. Informacja podana przez wiceministra spraw

zagranicznych Paszkowskiego podobna do zupełnie niezwykłej śmierci

kobiety uratowanej z samolotu przewożącego ministra USA w 1996 roku

podejrzanego o korupcję. Oczywiście może to była plotka, ale przekazano

ją wiceministrowi jako wiarygodną - gdyby te osoby żyły mogłyby

powiedzieć co się działo na pokładzie tuż przed katastrofą, jeśli był

wybuch w środku samolotu ich słowa byłyby niezbitym dowodem na to.

 

Po południu w dniu katastrofy na miejsce wokół wraku przyjechały koparki

i ciężarówki, które sprzątają góry śmieci zalegające przy ogrodzeniu

lotniska.

http://wiadomosci.onet.pl/2153248,12,sm ... ,item.html

 

Zdjęcia z katastrofy, które zrobił świadek, zostały zarekwirowane przez

Federalną Służbę Bezpieczeństwa. - Wielu oficerów FSB, którzy ścisłym

kordonem otaczają miejsce wypadku, pilnuje, aby nikt, w tym

dziennikarze, nie zbliżył się w pobliże roztrzaskanego samolotu -

powiedział na antenie TVN24 reporter "Faktów" Andrzej Zaucha.

http://www.tvn24.pl/0,1651564,0,1,samol ... omosc.html

 

Polski reporter zobaczył przyjazd wielu rządowych samochodów już w 10

minut po katastrofie.

http://wolnemedia.net/?p=21081

 

Komórki w niektórych sieciach nagle straciły zasięg.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=tk17.txt

 

W trakcie przesłuchiwania głównego kontrolera lotów informacje uzyskane

przez Rosjan, a później przez polskich prokuratorów, w niektórych

kwestiach znacznie się różniły. Chodzi o różnicę w liczbie podejść do

lądowania i rzekomą nieznajomość rosyjskiego przez pilotów Tu-154M.

Jeżeli ktoś jest przesłuchiwany dwa razy i mówi wówczas dwie różne

rzeczy, wówczas trzeba przyjąć, że mówi nieprawdę. Tak to należałoby

rozpatrywać. My, jako prokuratorzy, opieramy się na zdobytych

informacjach i każdy dowód zostaje przez nas poddany późniejszej ocenie.

Jeżeli wychodzi nam, że ktoś kłamie, wówczas wyciąga się konsekwencje.

Aczkolwiek trzeba pamiętać, że w tym przypadku świadkowie przesłuchiwani

są według procedury rosyjskiej, gdyż śledztwo prowadzi prokuratura

rosyjska.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... d=tk05.txt

 

Na zdjęciach, wykonanych kilka godzin po tragedii, wojskowi wymieniają

żarówki w naprowadzaczach na pas startowy. Publikujemy zdjęcia, wykonane

przed godziną 18:00 przez białoruskiego fotografa i blogera, który był

na miejscu zdarzenia. Na fotografiach widać wojskowych, niosących

reflektory i kabel, a potem wymieniających lampy w żarówkach

naprowadzających na pas startowy. Czy oznacza to, że wymieniany sprzęt

był niesprawny? To jedno z pytań, na które - miejmy nadzieję -

odpowiedzą polscy śledczy badający przyczyny katastrofy. Zdjęcia

otrzymała pocztą elektroniczną polska Fundacja Wolność i Demokracja.

http://www.niezalezna.pl/article/show/id/33027

 

Samolot z polskimi dziennikarzami wylądował wcześniej, później mgły się

zwykle unoszą. Tymczasem świadkowie mówią o gęstej mgle. Zgromadzeni w

odległym o kilkanaście kilometrów Katyniu mówią, że w momencie

katastrofy nie było mgły, a jedynie chmury. Około 10 było już w rejonie

lotniska pogodnie, co pokazywały telewizyjne kamery. Spostrzeżenia

naocznych świadków katastrofy z okolic Smoleńska, wziąwszy pod uwagę, iż

miała miejsce ( w/g czasu polskiego o 8,56) - w/g czasu moskiewskiego o

10,56. Przetłumaczone z rosyjskiego forum:

 

Winzard 11:56 - Rano żona jechała autem - mgły nie było żadnej!

Red Angel 11:59 - Właśnie ok. 11-tej mgła zrobiła się nagle gęsta.

http://forum.smolensk.ws/viewtopic.php?f=2&t=48375

 

Wywołanie mgły nie jest żadnym problemem technicznym. Zwraca uwagę fakt

jej nagłe pojawienie się i zniknięcie, oraz fakt że błędne informacje

przekazane pilotom z wieży kontrolnej nie miałyby żadnego znaczenia,

gdyby piloci dobrze widzieli ziemię.

 

Główne śledztwo prowadzi prokuratura rosyjska. Niezależne postępowanie

Prokuratury Wojskowej w Warszawie jest uwarunkowane przez śledztwo

rosyjskie. Choć i nasze wnioski zostaną uwzględnione. Rosjanie na

bieżąco informują polskich śledczych o postępach w śledztwie.

http://www.se.pl/wydarzenia/opinie/jest ... 36276.html

 

Na wieży kontroli lotów powinni być polscy eksperci i służby, patrzeć

Rosjanom na ręce. Rząd Tuska nie powinien na tym oszczędzać.

 

Zastanawiająca jest informacja świadków mówiąca o krążeniu nad

lotniskiem przez około dwie godziny samolotu. Rosjanie mają od

kilkudziesięciu lat perfekcyjnie opanowaną sztukę wywoływania deszczu

przy pomocy jodku srebra, którego niewielka ilość po rozpyleniu powoduje

powstanie niskiej chmury deszczowej.

 

Gdyby w Polsce rozbił się samolot prezydentem innego kraju, to po kilku

godzinach przyleciałyby i przejęły kontrolę służby tego kraju aż nie

odszukaliby ciał ofiar i wszystkich dokumentów i ważnych elementów

samolotu (aparatura do nawigacji, łączności, książki kodowe, kody

dostępu, itp.). Tymczasem Polska lekkomyślnie zdała się w pełni na Rosję.

 

Wrak samolotu. Widać kilka poszczególnych części samolotu, które można

by było policzyć na palcach obu rąk. Było to może 10%, maksymalnie 15%

kadłuba samolotu. Gdzie się podziała reszta szczątków tej potężnej

maszyny? Jest to 55 tonowy samolot o powierzchni nośnej ponad 200 m2,

zabierający max 160 pasażerów. Jedyny większy kawałek skrzydła widoczny

na filmach ma jakieś 3-4 m2. Do tego fragment dziobu samolotu. A gdzie

reszta? Już na pierwszy rzut oka widać było, że cały kadłub został

dosłownie rozerwany na strzępy, w drobny mak - jego tam po prostu nie

było! Co spowodowało takie uszkodzenia? Czy aby na pewno był to wybuch

paliwa lotniczego? Świadkowie naoczni, pracownicy bazy i mieszkańcy

potwierdzają, że samolot skręcał na bardzo niskiej wysokości, zahaczając

niemalże o samochody jadące lokalną drogą. Kierowcy i przechodnie

widzieli upadek oraz wybuch i pożar. Niektórzy twierdzą, że wybuch miał

miejsce zanim maszyna rozbiła się o ziemię. Jak na sprawę nie patrzeć,

Tupolew 154 jest konstrukcją typu nie gniotsa, nie łamiotsa. Prędkość

przy lądowaniu jest znikoma, rzędu 200 km/h (i stąd wynika niebezpieczny

brak manewrowości) i trudno przy takiej prędkości wytłumaczyć wrak w

kawałkach. Wbrew wyobrażeniom samolot to nie jest latająca bomba, która

przy uderzeniu wybucha. Więcej - paliwo lotnicze pali się jak każde

inne, a wybucha tylko starannie zmieszane z tlenem. Jak zatem

wytłumaczyć wybuch? Nijak. Przy tej prędkości wrak samolotu powinien być

w jednym kawałku. Dodatkowo trzeba uwzględnić, że - zgodnie z oficjalną

wersją oraz relacjami świadków - prezydencki tutek zahaczał o drzewa,

więc spadł efektywnie z wysokości ok 20 m. Cały impet uderzenia

pochodził zatem od ruchu w poziomie, przy minimalnej prędkości. Co

wywołało eksplozję? Nie wiadomo. Rzadki zagajnik, w którym leżą

szczątki, właściwie nie powinien być nawet przeszkodą przy szczęśliwym

lądowaniu w lini prostej. Znane są przypadki awaryjnych lądowań Tu-154

na polach. Tu-154 ma konstrukcję konia roboczego i dlatego z lubością

jest używany w wersji transportowej przez różnej maści mafie. Potrafi

wylądować bezpiecznie (i wystartować) w metrowym śniegu oraz na polnej

drodze. Nie ma lepszego samolotu dla przemytników. Skoro tak, dlaczego

nie mógł położyć się na zagajniku? Bo pilot najwyraźniej będąc tuż nad

ziemią, zorientował się, że pas lotniska jest z boku i do niego już nie

zdążył dolecieć. Jeszcze raz: maszyna spadła przed pasem startowym, a

nie za nim, jak by należało oczekiwać przy nieudanym podchodzeniu. Pilot

celował w niewłaściwe miejsce na mapie. Czy był pijany, czy przyrządy

wskazywały mu niewłaściwe położenie?

http://blogmedia24.pl/node/27550

 

Oto zeznanie naocznego świadka, który mówi, iż widział samolot, z którym

dzieje się coś poważnego. Potem świadek ten usłyszał w oddali wielki

hałas "jakby wybuchła bomba".

http://wp.tv/i,Swiatek-katastrofy-polsk ... ,klip.html

 

Paliwo czy to ropa czy benzyna nie eksploduje tak łatwo jak byśmy tego

chcieli a jeśli już to siła eksplozji nawet znacznej ilości paliwa nie

jest zbyt silna. Wielkiego pożaru nie było! Dodatkowo sama eksplozja jak

twierdzą domniemani świadkowie była niejako krótkim błyskiem a

tymczasem: paliwo eksplodując spala się dużo wolniej niż materiały

wybuchowe dodatkowo mamy wtedy bardzo efektowną kulę ognia i gęsty

czarny dym tak dopala się pozostała część paliwa która nie zdążyła

wymieszać się z powietrzem. Nie bez przyczyny podczas kręcenia filmów

stosuje się dodatkowo jakieś paliwo płynne. Nikt nie widział kuli ognia

ani dymu. Ponoć był tylko szybki błysk i silna eksplozja co sugeruje

użycie silniejszych materiałów wybuchowych gdzie prędkość detonacji

dochodzi do 7000m/s co by tłumaczyło spory rozsiew kawałków samolotu i

sporą fragmentację zwłok.

 

Ilość eksplozji. Niektórzy świadkowie mówią, iż słyszeli kilka odgłosów

detonacji, inni wspominali o dwóch takich odgłosach. Dyrektor

departamentu wschodniego MSZ nie słyszał eksplozji, jednocześnie wiedząc

o tragicznym wypadku. W takim razie czy eksplozje te były wcześniej, w

powietrzu, kiedy samolot był w pewnym oddaleniu od lotniska? Szczątki o

małej wielkości są rozsypane po szerokim na co najmniej kilometr pasie.

Skoro maszyna rozbiła się na ziemi, to co robią te szczątki na tak dużym

obszarze? Wszystko wygląda na to, że maszyna rozbiła się już w

powietrzu, zaś na ziemie spadały pojedyncze szczątki.

http://astral-projection.blog.onet.pl/2 ... index.html

 

Podejrzany jest stan ciał. Tylko 14 ciał udało się zidentyfikować

bezpośrednio, przez rodziny ofiar. Na chwilę obecną media podają, iż w

wypadku innych ciał potrzebne będą testy DNA. Wczoraj podano informację,

iż niektóre ciała były rozczłonkowane. Na uwagę zwraca też inny fakt.

Otóż pan Prezydent i pani Prezydentowa siedzieli obok siebie w momencie

lądowania. Procedury zabraniają wychodzenia do toalety w czasie

lądowania. Dlaczego więc ciało Prezydenta zidentyfikowano od razu, zaś

ciało Pierwszej Damy rozpoznano dopiero po szczegółach typu obrączka

ślubna? Przecież siedzieli obok siebie, a z tego, co głosi wersja

kreowana przez media, na pokładzie nie doszło wybuchu bomby, który

mógłby poczynić takie różnice? Dlaczego nie dokonano sekcji zwłok, która

jednoznacznie ustaliłaby zamach. Gaz, związki chemiczne po wybuchu

bomby, kula w ciele ofiary. W takich przypadkach jak ten szczegółowo

powinny być zbadane ciała wszystkich pasażerów dosłownie centymetr po

centymetrze.

http://astral-projection.blog.onet.pl/2 ... index.html

 

Jeżeli strona rosyjska nie ma nic do ukrycia w sprawie wypadku, to

Rosjanie (obsługa lotniska, milicjanci, wojskowi) powinni być podczas

przesłuchania podłączeni do wariografu. Szczególnie należy wypytać o

strzały i krzyki tuż po katastrofie. Jest to katastrofa, w której

zginęły najważniejsze osoby w państwie Polskim i dochodzenie do prawdy

wymaga wyjątkowych starań i metod postępowania.

 

Zdaniem drugiego pilota samolotu prezydenckiego, kpt Tomasza Pietrzaka,

było tylko jedno podejście do lądowania prezydenckiego samolotu. - Ci

piloci, którzy byli szkoleni i wyznaczani na dowódców załogi musieli

spełniać kryteria trzeźwej oceny sytuacji. Charakteryzowali się

odpornością, która pozwalała mieć pewność, że nie będzie w żaden sposób

ulegała presji, że będą tzw. "twardzielami" – komentuje pokątne

insynuacje, jakoby pilot prezydenckiego samolotu miał ulec czyimś

presjom, by jednak lądować w Smoleńsku, kpt Tomasz Pietrzak. Według jego

wiedzy, podejść do lądowania było nie cztery, jak podaje strona

rosyjska, a jedno. Samolot bowiem może podchodzić do lądowania tylko dwa

razy, później musi odlecieć na lotnisko zastępcze. - Jeżeli lotnisko nie

jest w stanie wykonywać żadnych operacji, to się je zamyka. Natomiast w

tym przypadku były sugestie "proponujemy żebyście pojechali tu", to nie

był nakaz wykonania lotu na lotnisko zapasowe. Jeżeli byłby to nakaz, to

byłoby jednoznaczne, nie byłoby dyskusji. Tu były sugestie, dlatego

dowódca załogi mając możliwość lądowania zawsze sprawdza, robi jedno

zajście, drugie zajście, więc może to sobie ocenić – twierdzi

pilot.

http://fronda.pl/news/czytaj/kpt_pietrz ... molenskiem

 

"Nie możemy wykluczyć hipotezy, że piloci zostali wprowadzeni w błąd lub

po prostu źle usłyszeli kolejne liczby od naprowadzającego ich

kontrolera" - powiedział "Dziennikowi" jeden z polskich prokuratorów

nadzorujących śledztwo w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem. Zastanawia

fakt, dlaczego w pewnym momencie zerwali łączność z Rosjanami.

http://www.niezalezna.pl/article/show/id/32967

 

Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie

"nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym, w wyniku

której śmierć ponieśli wszyscy pasażerowie samolotu TU-154 Sił

Powietrznych RP, numer boczny 101, w tym prezydent RP, pan Lech

Kaczyński oraz członkowie załogi". Bardzo mało wiadomo o

okolicznościach, skąd pewność prokuratury, że było to nieumyślne?

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... omosc.html

 

Lista rozbieżności w ocenie możliwych przyczyn katastrofy prezydenckiego

samolotu.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... d=tk06.txt

 

Prezydencki Tupolew był wyposażony w urządzenie zabezpieczające, które

ostrzega pilotów przed nadmiernym zbliżeniem się do ziemi. Ten fakt

pogłębia tylko tajemnicę upadku i eksplozji samolotu z Lechem Kaczyńskim

- pisze "USA Today". Na zagadkowość katastrofy zwrócił uwagę dwa dni

temu John Hamby, rzecznik Universal Avionics Systems of Tucson -

producenta urządzenia, zwanego Terrain Awareness and Warning System

(TAWS).TAWS zawiera skomputeryzowane mapy świata i ostrzega pilotów za

każdym razem, gdy za bardzo zbliżą się do szczytu, wieży radiowej lub

innej przeszkody - a także w przypadku zbyt małej odległości do ziemi.

To bowiem właśnie kłopoty przy lądowaniu są najczęstszą przyczyną

wypadków samolotowych. Od 2005 r. urządzenia TAWS są obowiązkowo

montowane we wszystkich nowo wyprodukowanych samolotach linii

komercyjnych. Jeśli samolot jest na zbyt małej wysokości, TAWS reaguje

głośnym sygnałem dźwiękowym. Dzięki temu doprowadzono do całkowitego

wyeliminowania katastrof lotniczych przy lądowaniu. Wystarczy

powiedzieć, że od końca lat 90., gdy zaczęto montować TAWS w starych i

nowych maszynach, ŻADEN samolot z tym systemem nie uległ katastrofie.

Żaden - do 10 kwietnia 2010 r. Fakt, że prezydencki TU-154 miał

zainstalowany TAWS, "stawia więcej pytań niż odpowiedzi" - stwierdził

John Cox, konsultant ds. bezpieczeństwa i ekspert od wypadków. "Naprawdę

chciałbym wiedzieć, co działo się na pokładzie, ponieważ niezależnie od

tego, pod jaką presją byli piloci i z jakimi warunkami pogodowymi mieli

do czynienia, nigdy żaden pilot nie zignorował ostrzeżenia TAWS. Czym

różnił się ten samolot, że stało się inaczej?" - pyta Cox. Jedną z

ewentualnych przyczyn - według Billa Vossa, prezesa Fundacji

Bezpieczeństwa Lotów (Flight Safety Foundation) - może być niedokładność

mapy Rosji w systemie TAWS. Ani rosyjscy, ani polscy śledczy badający

sprawę katastrofy pod Smoleńskiem ani razu nie wspomnieli o systemie

TAWS. Nie wiadomo też, czy z zapisu czarnych skrzynek udało się uzyskać

informację o aktywności urządzenia.

http://www.niezalezna.pl/article/show/id/33083

 

Ze wstępnych informacji przekazanych premierowi Władimirowi Putinowi

wynika, że przed wypadkiem rządowego Tu-154 silniki pracowały

prawidłowo. Tymczasem świadkowie twierdzą, że odgłos silników był

dziwny. Zapewnienia, że wybuchu i pożaru na pokładzie samolotu nie było

również są sprzeczne z relacjami świadków, którzy mówią o wybuchu przed

uderzeniem w ziemię.

http://www.rp.pl/artykul/461265_Nie_byl ... ognia.html

 

Zdjęcie satelitarne szczątków samolotu prezydenckiego i pasa na którym

miał wylądować.

http://img710.imageshack.us/img710/9725/smolenskv4.jpg

http://www.flickr.com/photos/digitalglo ... 3/sizes/o/

 

Zdjęcia pokazujące drzewa ścięte przez samolot i ich umiejscowienie.

Obraz warto powiększyć.

http://img255.imageshack.us/img255/8929 ... e246f5.jpg

 

Trzy dni przed katastrofą prezydenckiego Tupolewa w Smoleńsku na tym

samym lotnisku lądowały samoloty z Władimirem Putinem i Donaldem

Tuskiem. Na ich przyjazd do Smoleńska sprowadzono dodatkowy sprzęt

nawigacyjny. Jest prawdopodobne, że przed lądowaniem samolotu z Lechem

Kaczyńskim sprzęt ten usunięto z lotniska. O sprawie w "Moscow Times"

napisała znana rosyjska komentatorka Julia Łatynina. Źródłem informacji

mieli być piloci znający procedury lotów rosyjskiego premiera. W

rozmowie z korespondentem RMF FM Przemysławem Marcem Julia Łatynina

powiedziała, że o ile wizyta Tuska była przygotowana, to wizytę

prezydenta Kaczyńskiego rosyjskie władze traktowały jak zbędną.Kiedy

Putin i Tusk przylatywali, na miejsce przywieziono specjalne

radiolokacyjne przyrządy. Ponieważ nie było śladu takich urządzeń, gdy

przylatywał Kaczyński, to oznacza, że je zabrano - mówiła Łatynina. -

Otwarcie mówiąc ja nie potrafię sobie wyobrazić naszego premiera, który

ląduje na starym lotnisku wojskowym, na którym niczego nie przygotowano.

Pułkownik Bartosz Stroiński, dowódca Tupolewa, którym 7 kwietnia do

Smoleńska poleciał premier Tusk powiedział, że załoga podchodziła do

lądowania, wykorzystując standardowe wyposażenie tamtejszego lotniska

wojskowego.

http://fakty.interia.pl/felietony/ziemk ... 65168,2943

 

Jak twierdzą eksperci, Tu-154 ma dużą wysokość lądowania, co oznacza, że

na sporej wysokości podchodzi do pasa, gdzie ma dotknąć ziemi.

Zastanawiające jest więc, dlaczego będąc jeszcze dość daleko od miejsca

przyziemienia, Tu-154 znalazł się ledwie kilkadziesiąt metrów nad ziemią

i na tej wysokości zahaczył o drzewa. Każdy, kto choć raz oglądał

podchodzenie do lądowania samolotów, wie, że nie lecą one tuż nad

ziemią, ale docierają na skraj pasa na dość sporej wysokości. Czy

maszyna mogła nagle stracić moc w silnikach, a w konsekwencji bardzo

szybko stracić także wysokość, przez co pilot nie miał nawet czasu na to

zagrożenie zareagować? Jeśli tak, to jaka była tego przyczyna? Trzeba

postawić też inne pytanie: dlaczego prezydencki Tu-154 miał lecieć

akurat do Mińska lub Moskwy? Przecież Rosja i Białoruś mają kilka innych

lotnisk, głównie wojskowych, położonych znacznie bliżej Smoleńska, jak

Wiaźma lub Witebsk. I na pewno mają one odpowiednie pasy do przyjmowania

takich maszyn, skoro lądowały tam i lądują wojskowe transportowce.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... d=tk10.txt

 

Wypowiedź Ryszarda Drozdowicza z Laboratorium Aerodynamicznego

Politechniki Szczecińskiej (ZUT). Jako pilot oceniam, że sugerowany w

mediach błąd pilota jest mało prawdopodobny. Na podejściu do lądowania

nie wykonuje się żadnych manewrów typu silne przechylenie lub nagłe

zmiany prędkości. A takie silne przechylenie zauważyli świadkowie. Pilot

wykonał dodatkowe kręgi nadlotniskowe, aby upewnić się co do warunków

lądowania i na tej podstawie podjął uzasadnioną decyzję o lądowaniu.

Nieprawdopodobne też jest, aby doświadczony pilot wraz z drugim pilotem

pomylili się co do wzrokowej oceny wysokości, nawet w przypadku awarii

przyrządów, która jest również nieprawdopodobna. Należy tutaj zauważyć,

że mgła jest na ogół z prześwitami i przy dziennym świetle nie stanowi

istotnej przeszkody do wzrokowej oceny warunków lądowania. Okoliczności

wskazują jednak na poważną awarię lub celowe zablokowanie układu

sterowania. Taką blokadę można celowo zamontować tak, aby uruchomiła się

przy wypuszczeniu podwozia lub klap bezpośrednio na prostej przed

lądowaniem. Przy blokadzie klap lub lotek na prostej katastrofa była

nieunikniona, gdyż pilot nawet zwiększając nagle ciąg, nie był w stanie

wyprowadzić mocno przechylonej ciężkiej maszyny, mając wysokość rzędu

50-100 m i prędkość rzędu 260 km/h.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=ks19.txt

 

Elektromagnetyczna broń pulsacyjna jest w stanie usmażyć elektronikę na

pokładzie pasażerskich samolotów. Informacje i części potrzebne do jej

budowy dostępne są w internecie - "New Scientist" cytuje izraelskich

ekspertów z International Institute for Counter-Terrorism w Hercliji. Do

rozbicia samolotu wystarczyłby jeden silny puls z urządzenia ukrytego na

jego pokładzie, ale i takiego na ziemi. Yael Shahar, dyrektorka

Instytutu, zbadał używaną i dopiero projektowaną broń elektromagnetyczną

i dla każdej znalazła tani odpowiednik możliwy do zbudowania "domowymi

metodami". Im technologia dojrzalsza, tym większym zagrożeniem może się

stać - twierdzi Shahar.

http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=123700

 

Russian military carried out experiments in the past with

electromagnetic weapons on its military base in the area of the military

airfield where the plane of the Polish president tried to land. In 2008,

Moscow said it had created the most powerful electromagnetic weapon of

all time, known as the EMP (electromagnetic pulse), the Russian paper

Pravda reported. "The immense power of billions of watts is being

generated, and the weapon is of extremely small size. The innovation is

that electromagnetic pulses emitted by the new weapon is much shorter,

but extremely powerful, "said Gennady Mesyats, the Vice President of the

Russian Academy of Science and director of the Lebedev Physics

Institute."Such small weapon has never been created in the past and yet

it is extremely powerful. . There were similar devices, made during the

Cold War, but their size was huge. Our device is at least 10 times more

powerful than any weapon created abroad," said Mikhail Yaladin, a

scientist credited with the development of the electromagnetic super

weapon. Any electronic equipment fails to operate in the near of the

electromagnetic device, when the generator is running. The device was

shown in Yekaterinburg. According to Russian military scientists, it

produces results similar to a lightning stroke or a nuclear explosion.

The weapon was called Nika, after the Greek goddess of victory.A weapon

of this type can interfere with electronic equipment and engines of any

aircraft. On April 12, the newspaper Ha'aretz noted that Russian

solidarity with Poland in the Smolensk tragedy is only meant to deceive

the world.

http://kavkazcenter.com/eng/content/201 ... 1842.shtml

 

Ze słów kontrolera lotów wynika, że było tylko jedno podejście do

lądowania: Co nastąpiło dalej? On powiedział, ze zrobi jeszcze jedno

koło i poleci na zapasowe lotnisko?- Nie, on powiedział, że jeśli nie

wyląduje, to poleci na zapasowe lotnisko. Przyznał, że wszelkie dane - w

tym także te o pułapie, na którym znajdował się Tu-154 - były podawane

po rosyjsku, a nie w języku angielskim obowiązującym w międzynarodowym

lotnictwie. Nasi piloci mieli mieć trudności ze zrozumieniem podawanych

parametrów lotu. Na pokładzie nie było nikogo, kto znał rosyjski?- Byli,

ale dla nich cyfry to czarna magia. To znaczy, że nie miał Pan żadnej

informacji o ich wysokości?- Żadnej.

http://www.tvp.info/informacje/swiat/ro ... my/1645736

 

Tymczasem były dowódca 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego

płk Tomasz Pietrzak zaprzecza i zapewnia, że dowódca samolotu doskonale

rozumiał rosyjski.

http://www.tvn24.pl/-1,1651830,0,1,odra ... omosc.html

 

Zastanawia fakt, że Pan Wiśniewski mówił w TVP INFO, że widział czarną

skrzynkę, a "oficjalnie" znaleziono je kilka godzin później... Skoro

mówił to na antenie, to dlaczego nikt z "szukających" po prostu go nie

spytał gdzie leży? Co działo się jeśli skrzynki jednak odnaleziono

wcześniej niż się podaje? Brak wybuchu, ognia (bo to co widać na

zdjęciach to ledwie małe ognisko) też zastanawia. I te dwa niewielkie

wybuchy (jak stwierdził Pan Wiśniewski). Pilot zachowywał się tak jakby

nie słyszał kontrolera lotów. No właśnie - może nie słyszał, dlaczego?

bo np. nie miał już sprawnego sprzętu. Wiele wskazuje na to jakby ni

stąd ni z owąd elektronikę w samolocie szlag trafił! Około g. 21.20

wczoraj na TVP Info prowadząca rozmawiała z jednym z dziennikarzy

wysłanych do Katynia do obsługi transmisji. Uderzyło mnie to co mówił...

Około godziny wcześniej lądowali w Smoleńsku Jakiem-40. Bez żadnego

problemu, przy dobrej pogodzie. Stwierdził: "No może pułap chmur był

trochę niższy, to wszystko. To nie możliwe żeby w pogoda tak szybko się

zmieniła!". Tam była ładna pogoda. Warunki pogodowe były świetne!".

Potem powiedział jeszcze coś: "Jak-40 to samolot, że tak powiem,

manualny. Wszystko zależy od pilota. Nie ma tam żadnej wypasionej

elektroniki. Nie to co w Prezydenckim Tupolewie - tam było

najnowocześniejsze oprzyrządowanie! Wylądowaliśmy Jakiem jak to się mówi

"na kreskę", bez żadnych, podkreślam żadnych problemów. To co mnie

zdziwiło - mówi dziennikarz - to widok przez okienko samolotu jak

kołowaliśmy po płycie, jak wojskowy samolot rosyjski "Ił" podchodzi do

lądowania i.... ma jakieś problemy. Dziwnie przechylił się na jedno

skrzydło... Potem poderwał maszynę. To było dziwne, bo jakby jakiś

powietrzny prąd w niego uderzył nagle, a przecież my przed chwilą

lądowaliśmy i nic takiego jak silny prąd powietrza nie miało miejsca."

No właśnie.... Przechylił się na jedno skrzydło.... Miał problemy z

lądowaniem... Podobnie jak prezydencki TU-154. Czy "Ił" też był

naszpikowany elektroniką? Czy właśnie "ubogość" i "zacofanie"

elektronicznego wspomagania lotu w Jaku-40 miało ten dziwnie cudowny

wpływ na bezproblemowość jego lądowania?

 

Montażysta TVP widział nienaturalnie przechylony samolot. Czy pilot, na

tak niskiej wysokości wykonywał by tak ryzykowny manewr bez powodu? Jest

to tym bardziej dziwne, że niedługo przed prezydenckim samolotem

wylądował JAK z polskimi reporterami. Jakiś czas później próbował tam

lądować transportowy IŁ, który wykonał dokładnie taki sam dziwny manewr,

tzn. zaledwie kilka metrów nad ziemią przechylając skrzydło. Poza tym są

relacje świadków, mówiące, że samolot leciał z przechyłem na jedno

skrzydło, dowodem jest ścięte drzewo, któż tak podchodzi do lądowania ?!

Czyżby samolot prezydencki nie miał urządzeń automatycznie

stabilizujących go przy podchodzeniu do lądowania? Jest też relacja

dziennikarza, który był w jaku lądującym godzinę przed prezydentem. Po

wylądowaniu (twierdzi że lądował w o wiele gorszych nieraz warunkach),

widział transportowy samolot, który dotknął płyty lotniska (dziennikarz

nie jest w stanie potwierdzić, czy lądował, czy startował), i który przy

tym niepokojąco przechylił się na prawe skrzydło, prawie dotykając jaka

dziennikarskiego stojącego na drugim pasie. Dziennikarz użył słów

"ratował się".

http://astral-projection.blog.onet.pl/2 ... index.html

 

Rozmawiałam niedawno z ministrem Stasiakiem. Rozmowa dotyczyła kwestii

transmisji, które były planowane od dawna w Telewizji Polskiej. I to co

powiem za chwilę mówię z pełną odpowiedzialnością jako doradca zarządu

Telewizji Polskiej. Przez godzinę rozmawiałam z ministrem Stasiakiem. I

wtedy też odważnie zasugerowałam, żeby prezydent pojechał z wdowami

katyńskimi pociągiem. Byłby to najbezpieczniejszy środek transportu. Po

drugie, media mogłyby zobaczyć prezydenta, najważniejszego człowieka w

państwie, który zauważył wdowy, sieroty katyńskie. Prezydenta, który

byłby z nimi. Do tego pani Maria Kaczyńska, cudowny człowiek, który miał

wspaniały kontakt z ludźmi starymi... Prezydent się zgodził. Dostałam

informację, że prezydent podchwycił ten pomysł, że pojedzie z wdowami i

sierotami katyńskimi pociągiem. Zaczęliśmy myśleć, żeby wysłać na

bieżąco informacje z satelity z tej podróży prezydenta pociągiem do

Katynia. Potem przyszła wiadomość, że tak go obsiedli, że jest decyzja,

że poleci, a te wdowy pojadą same. Pomyślałam sobie, kolejny prezydent,

który nie docenił wdów i dzieci katyńskich. Ktoś mu to odradził. Ktoś mu

to odebrał... Ciekawe dlaczego?... wywiad z red. Anną Pietraszek,

doradcą zarządu Telewizji Polskiej. Dodam, że ciekawe jest także kto

doradzał lot samolotem.

http://www.konserwatyzm.pl/publicystyka ... tykul/5541

 

Lataliśmy z wysokiej rangi wojskowymi, a jako dziennikarka podróżowałam

czy to z prezydentem Lechem Wałęsą, czy to z innymi wysokimi urzędnikami

państwowymi. Tak więc z mojego bogatego doświadczenia wiem, że ktoś, kto

odpowiadał za bezpieczeństwo lotu, czyli nie tylko pilot, ale również

generał, chronił listę osób, które miały być zabierane na pokład. Jestem

tego absolutnie pewna, że taka lista nie miała prawa wydobyć się na

światło dzienne, była po prostu tajna. Owszem, dziennikarze między sobą

mogli wiedzieć, że leci np. minister obrony narodowej i taki czy inny

dziennikarz, ale kto jeszcze, to już absolutnie nie było możliwe.

Tymczasem lista pasażerów samolotu prezydenckiego dotarła do mnie w

ubiegły poniedziałek, czyli otrzymałam pełen zestaw osób z rangami

dowódców wojskowych włącznie. Listę tę otrzymałam od młodych

dziennikarzy proszących mnie o konsultację w sprawie rozmów, jakie mieli

przeprowadzić z osobami, które leciały w tym samolocie. Nie wiem skąd

mieli tę listę. W każdym razie zdobycie tej listy i wysłanie jej do mnie

nie było dla nich niczym specjalnie trudnym. Kiedy usłyszałam o

katastrofie w pobliżu Lasu Katyńskiego, po kilku godzinach mogłam

porównać listę, która została podana do wiadomości publicznej, z tą,

która była w moim komputerze, i okazało się, że były identyczne.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... d=tk04.txt

 

W Polsce od wielu lat trwa dyskusja i polityczne przymiarki do zakupu

nowych maszyn dla VIP-ów. Kilkakrotnie anulowano przetarg w wyniku

wykrycia korupcji. Dopiero podczas rządów Jarosława Kaczyńskiego doszło

do finalizacji i podjęcia ostatecznej decyzji wymiany samolotów

rządowych. Decyzję tę podjęto pomimo niewybrednej nagonki antyrządowej w

mediach i sprzeciwu polityków Platformy Obywatelskiej. Jednak Donald

Tusk obejmując urząd premiera podjął decyzję o definitywnej rezygnacji z

przetargu na samoloty dla VIP-ów. Tusk oświadczył wtedy, że zakup nowych

maszyn jest niepotrzebny i że lepiej byłoby gdyby głowa państwa i rząd

latali samolotami wydzierżawionymi, a reszta urzędników państwowych,

samolotami rejsowymi. Chcąc pokazać jak bardzo przekonany jest do tej -

z gruntu niesłusznej - decyzji, premier Tusk w 2008 roku skorzystał z

samolotu rejsowego lecąc z oficjalną podróżą do Stanów Zjednoczonych.

Wywołał tym konsternację amerykańskich służb specjalnych. Koszt jego

propagandowej podróży był większy niż koszt przelotu samolotem

służbowym. Otwartym pozostaje pytanie czy nowy sprzęt dla VIP-ów mógłby

zapobiec katastrofie. Zakładając dokładnie te same warunki pogodowe i

podjęte decyzje pilotów, można stwierdzić, że nowoczesny samolot, o

doskonalszej konstrukcji i lepszym wyposażeniu w systemy nawigacyjne,

zachowałby się bardziej elastycznie przy podchodzeniu do lądowania i

umożliwiłby nawet dokonanie operacji touch-and-go, czyli ponownego

wzniesienia się przy próbie nieudanego lądowania.

http://www.bibula.com/?p=20278

 

Służby specjalne i PO przejmują władzę w Polsce, analiza. Oczywiście

zakładając celowe działanie Rosjanie nie informowaliby o nim Polaków,

najwyżej podjęli działania, aby niektórzy z polityków nie wsiedli do

samolotu z prezydentem.

http://www.wykop.pl/artykul/347274/sluz ... ce-analiza

 

Jarosław Kaczyński miał lecieć Tupolewem razem z bratem. Szefa PiS

zastąpił jednak Zbigniew Wassermann. Gdyby nie jego chora mama, zginąłby

w sobotę tak jak Lech Kaczyński, pierwsza dama i kilkudziesięciu

najważniejszych ludzi w państwie.

http://www.wprost.pl/ar/191957/Nosimy-po-Was-zalobe

 

Eksperci ustalili, że taśma z zapisem parametrów lotów przemieściła się

wewnątrz "czarnej skrzynki", "najprawdopodobniej z powodu wstrząsu" -

poinformował komitet w komunikacie. Rzecznik Naczelnej Prokuratury

Wojskowej płk Zbigniew Rzepa jako jedyny z polskich prokuratorów

uczestniczył w odsłuchiwaniu zapisów z czarnych skrzynek. Dlaczego mimo,

że do Rosji pojechało 8 prokuratorów tylko jeden uczestniczył w tak

kluczowym elemencie? Przy tej czynności powinno być przynajmniej kilku

polskich prokuratorów.

http://fakty.interia.pl/raport/lech-kac ... ek,1463092

 

Rosyjski kontroler nie bardzo orientował się, w jakim systemie należy

podawać wartości ciśnienia atmosferycznego na lotnisku w Smoleńsku. To

kluczowa wartość, bo od niej zależą wskazania pokładowych

wysokościomierzy. W Rosji używa się innego systemu określenia tej

wartości, niż jest to przyjęte w międzynarodowym lotnictwie. Na świecie

przyjmuje się, że ciśnienie jest podawane według QNH, czyli średniego

ciśnienia na poziomie morza. Inaczej rzecz ujmując, ten standard nie

uwzględnia wysokości terenu. Ustawiony według tej wartości

wysokościomierz wskazuje na lotnisku nie zero, a pewną wysokość - taką,

na jakiej jest położony teren nad poziomem morza. Natomiast w Rosji

używa się systemu QFE, czyli podaje się ciśnienie uwzględniające

wzniesienie terenu. Tak ustawiony wysokościomierz pokazuje na lotnisku

zero. Załoga prezydenckiego samolotu lecąc z ciśnieniem mierzonym według

QNH, mogła sądzić, że jest wyżej, niż była w rzeczywistości. W tym

momencie ważna jest komunikacja między kontrolerem a załogą, bo obie

strony muszą ustalić, jakimi systemami się posługują. A z tym w sobotę

był właśnie kłopot. Pod warunkiem, że kontroler wie, co mówi (…) A

z tego, co słyszałem, to tak za bardzo nie wiedział o niektórych

rzeczach, bo tam go pytali od razu nasi, co tam byli, on pytał, co to

jest. Ale to już niech komisja sobie ustala - mówi pułkownik Tomasz

Pietrzak, były dowódca pułku, który woził polskich VIP-ów. Być może

dlatego tak ważne było ponowne przesłuchanie rosyjskiego kontrolera, o

co zwróciła się strona polska po katastrofie. Korespondencja z wieżą

jest już zapewne znana ekspertom z komisji. O ile zachowały się

instrumenty pokładowe, możliwe będzie sprawdzenie ustawień

wysokościomierzy, czyli to, jaka wartość ciśnienia została na nim

ustawiona. Pilot zdecydował się na lądowanie, schodząc jak najniżej i

szukając przez okna dziury we mgle, próbował posadzić maszynę. Można

założyć, że ustawił na odpowiednich przyrządach tzw. wysokość decyzyjną

- bezpieczną wartość nad terenem. Miał schodzić do tej wysokości i

jeśliby warunki na to pozwoliły, wylądowałby. To jednak było niemożliwe,

jeśli nie porozumiano się co do systemów wartości ciśnienia. Samolot

schodził coraz niżej, a do założonej wcześniej wysokości decyzyjnej -

według przyrządów - było jeszcze daleko. To by jednak nie przesądzało

czy podano fałszywe dane przypadkowo czy celowo.

http://www.rmf24.pl/raport-lech-kaczyns ... rzyczynach

 

Dla porównania rosyjski TU-204, który rozbił się w lesie pod Moskwą.

Kadłub jest w dość dobrym stanie. Oczywiście znaczenie ma kąt uderzenia.

Pracownik TVP słyszał 2 niezbyt głośne wybuchy, tak jakby były one w

środku kadłuba przed uderzeniem w ziemię.

http://news.bbc.co.uk/2/hi/europe/8580179.stm

 

Na myśl na katastrofie przypomina się upadek samolotu w którym zginął

minister w rządzie Billa Clintona, Ronald Harmon Brown. Sprawa bardzo

podejrzana - m.in. 3 telewizje poinformowały o wydobyciu czarnych

skrzynek, a władze stwierdziły że to były przedmioty tylko wyglądające

identycznie, fałszywie informowano o złej pogodzie, a jedyna ocalała z

katastrofy tuż po uratowaniu złamała kark. Polityk, który zginął miał

stanąć przed niezależnym prokuratorem i ostrzegł, że nie pójdzie do

więzienia sam.

http://en.wikipedia.org/wiki/Ron_Brown_ ... itician%29

http://whatreallyhappened.com/RANCHO/CR ... brown.html

 

W wyemitowanym miesiąc temu "fałszywym" reportażu TV podano informację o

śmierci Lecha Kaczyńskiego. Audycja, która miesiąc temu wywołała popłoch

wśród Gruzinów, opowiadała o ataku Rosjan na Gruzję. W wyniku inwazji

śmierć miał ponieść prezydent Gruzinów Micheil Saakaszwili. Co ciekawe -

w filmie poinformowano też o wybuchu lecącego na pomoc Gruzji samolotu

Lecha Kaczyńskiego. Zasugerowano, ze za zamachem na prezydenta RP stoją

Rosjanie. Komentatorzy twierdzili wówczas, że za emisją programu,

stylizowanego na prawdziwy reportaż z bieżących wydarzeń, odpowiedzialne

są gruzińskie władze, pragnące na podstawie informacji wywiadowczych

przestrzec przed imperialnymi planami Rosjan.

http://niezalezna.pl/article/show/id/32899

 

Dlaczego władze Rosji tak pospiesznie informują o błędzie jednego z

najbardziej doświadczonych z polskich pilotów, od razu wszczynając

śledztwo z odpowiedniego paragrafu? Jak to możliwe żeby samolot

znajdujący się na wysokości zaledwie kilkunastu metrów tak doszczętnie

się rozbił? Drzewostan w okolicy jest rzadki i z niewielkimi drzewkami.

Co przyczyniło się aż do takiej skali katastrofy ? Niedawno w Holandii

zdarzył się podobny wypadek i prawie wszyscy ocaleli.

http://www.globalnaswiadomosc.com/prezydentzginal.htm

 

Od katastrofy prezydenckiego TU-154 minęło ledwie kilka dni, śledztwo w

tej sprawie potrwa na pewno jeszcze wiele tygodni, może nawet miesięcy,

a strona rosyjska już wykluczyła awarię maszyny. I twierdzi, że do

katastrofy miała rzekomo przyczynić się lekkomyślność polskich pilotów i

brak znajomości języka rosyjskiego, co utrudniało kontakty z wieżą

kontroli lotów. Takie przesądzanie sprawy dziwi ekspertów. Ekspertów od

wypadków lotniczych takie stanowisko zaskakuje, bo przecież aby

wykluczyć awarię samolotu, trzeba najpierw przeprowadzić skrupulatne

badania wraku. W przypadku katastrofy trzeba zebrać wszystkie kawałki

samolotu i złożyć je w hangarze. Wtedy inżynierowie, technicy,

specjaliści od budowy silników, aerodynamiki, konstrukcji samolotów,

wytrzymałości materiałów muszą obejrzeć dokładnie wszystkie szczątki i

wydać opinię na temat ewentualnych przyczyn katastrofy. Przecież piloci

mogli nawet nie zdążyć poinformować wieży o kłopotach z samolotem, bo

wszystko mogło wydarzyć się dosłownie w ciągu sekundy. Zresztą nie

trzeba być ekspertem od lotnictwa, aby zauważyć, iż autorytatywne

rozstrzyganie sprawy dotyczącej stanu technicznego tupolewa jest teraz

zbyt wczesne.- Skoro my na polecenie prokuratury badaliśmy często przez

wiele dni różne elementy silnika, zawieszenia, hamulce, instalacje

elektryczne, aby poznać stan techniczny samochodu i czy nie to było

przyczyną wypadku, to jak bez ekspertyzy można wydawać jednoznaczną

opinię o stanie technicznym samolotu? - zastanawia się inżynier

Stanisław Krupski, który był przez kilkadziesiąt lat rzeczoznawcą

samochodowym i uczestniczył w badaniu wielu rozbitych aut, biorących

udział w śmiertelnych wypadkach drogowych. - Przecież duży samolot

pasażerski to o wiele bardziej skomplikowana maszyna niż nawet

najnowocześniejszy samochód - dodaje. Kontrolerzy mieli mu podobno

radzić, aby poleciał do Mińska lub Moskwy, gdzie można bezpiecznie

lądować. Tymczasem jak podkreśla wielu pilotów, ich koledzy nie byli

samobójcami i skoro decydowali się na lądowanie, to musieli stwierdzić,

iż można lądować. Po pierwsze, mgła (o ile była) nie musiała być dużą

przeszkodą, bo zawiera ona wiele prześwitów, przez które dobrze widać

lotnisko. O tym, że warunki jednak pozwalały na posadzenie maszyny,

świadczy przede wszystkim to, iż lotnisko nie zostało zamknięte. Gdyby

podjęto decyzję o zamknięciu portu, żadna maszyna nie mogłaby tam

lądować - także Tu-154 z prezydentem Kaczyńskim na pokładzie. Skoro -

jak twierdzą Rosjanie - tuż przed przylotem polskiego samolotu nie

zezwolono na lądowanie rosyjskiemu wojskowemu samolotowi transportowemu,

to dlaczego nie zamknięto portu? Jednak jeden z kontrolerów lotu - Paweł

Plusnin zapewnia, że radził załodze lot do innego miasta. Na pytanie,

dlaczego pilot go nie posłuchał, odpowiedział: "To jego trzeba by

zapytać". Trudno o przykład większej arogancji i braku taktu, w sytuacji

gdy powszechnie wiadomo, iż wszyscy, także piloci, zginęli w

katastrofie. Kuriozalne jest także twierdzenie, że polscy piloci nie

znali rosyjskiego i dlatego mieli problemy z porozumieniem się z wieżą.

Bo piloci rosyjski znali bardzo dobrze. Żaden z nich nie zostałby

wysłany na lot do Smoleńska, gdyby nie posługiwał się biegle językiem

rosyjskim. To nie jest zwykłe lotnisko cywilne, ale dawne wojskowe. Nie

ma tu regularnych lotów i obsługa jest rosyjskojęzyczna. I za każdym

razem, gdy jakiś polski samolot tam lądował, musiał nim kierować pilot

znający język rosyjski. W dodatku 36. specjalny pułk lotniczy, który

zawiaduje prezydencką flotą powietrzną, nie raz organizował loty do

krajów za naszą wschodnią granicą, również do Smoleńska, i dla nikogo

nie było zaskoczeniem, że z tamtejszą wieżą trzeba się porozumiewać po

rosyjsku. Tym bardziej że ci piloci przylecieli kilka dni wcześniej

Tu-154 do Smoleńska, gdy przywieźli delegację na czele z premierem

Donaldem Tuskiem na uroczystości z udziałem premiera Rosji Władimira

Putina. Ale rosyjska wersja katastrofy już przedostała się do zachodnich

mediów. I być może o to Rosjanom chodziło, aby przekaz był taki, jak we

włoskiej lewicowej gazecie "La Repubblica", który napisał, iż należy

wyjaśnić, dlaczego "dwóch doświadczonych pilotów wykazało się tak małym

profesjonalizmem, że chcieli wylądować w Smoleńsku za wszelką cenę".

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... d=tk05.txt

 

Skrzydlata Polska 11/2008 Tomasz Hypki. Władzę objął rząd Donalda Tuska,

ale Maciej Wnuk pozostał w MON. Trafił nawet do... rady nadzorczej AMW.

Mógł więc dalej wpływać na procedurę zakupu samolotów dla VIP. I to mimo

oczywistego zamieszania w wiele afer (poza sprawą samolotów, m.in. próba

doprowadzenia do zerwania dostaw KTO Rosomak i spowodowanie

niepotrzebnego zniszczenia kompletnie wyposażonego transportera o dużej

wartości). Sytuacji nie zmieniło nawet pismo Transparency International

Polska (TIP), z którego wynikało, że niezależni obserwatorzy przetargu

na zakup samolotów dla VIP, powołani na podstawie porozumienia MON z tym

stowarzyszeniem, nie są znani jego władzom, a faktycznie reprezentują

znaną kancelarię prawną. TIP nie było nawet informowane o działaniach

tych obserwatorów. Z pisma wynikało, że przynajmniej niektóre z tych

osób zostały mianowane przez ministra obrony narodowej po

rekomendacji... Macieja Wnuka. Z innej korespondencji wynika, że

zajmujący się walką z korupcją urzędnik MON próbował wyeliminować z

udziału w procedurach przetargowych co bardziej niezależnych ekspertów,

choćby pod pretekstem konfliktu interesów związanego z pracą w...

Urzędzie Lotnictwa Cywilnego. Wnuk pozostał, bo jego patron zmienił

koalicję i resort, ale ma nadal ogromne wpływy w MON. Odeszli za to inni

ludzie, którzy mogli przeprowadzić uczciwy przetarg na samoloty dla VIP.

Przede wszystkim dr Jerzy Krawiec, sekretarz komisji przetargowej, który

zaproponował obiektywne procedury uwzględniające koszty eksploatacji, z

wykorzystaniem programów używanych przez wyspecjalizowane

przedsiębiorstwa na całym świecie. Tacy niezależni specjaliści nie są

potrzebni w kraju przypominającym pod wieloma względami republikę

bananową.

http://obnie.info/Joomla/index.php?opti ... &Itemid=27

 

Rosjanie mieli kilka motywów. Przy czym nie musieliby o tym wiedzieć

obaj przywódcy. Miedwiediew do niedawna uważany za marionetkę, od 4

miesięcy wykazuje się coraz większą samodzielnością. Wywalenie bez

konsultacji z Putinem 18 generałów milicji, całego zarządu więziennictwa

i połowy szefostwa prokuratury - to było wypowiedzenie wojny. Po

antyputinowskich demonstracjach w przeszło 100 miastach Rosji,

początkowo nikt nie zwrócił uwagi, że były to miasta garnizonowe. Teraz

się już mówi, że siłą wspierającą Miedwiediewa jest armia, która nie

tylko dąży do pozbycia się kurateli kagebistów, ale też do przejęcia

całości schedy po nich. Zatem mogłoby to być nie tylko wymierzone w

Polskę, ale elementem wewnętrznej rozgrywki w Rosji, a w przypadku

bezpardonowej walki ze sobą służb siłowych Rosji kontrola Miedwiediewa i

Putina nad nimi może być niepełna.

 

Rosjanie mogą zyskać na śmierci Kaczyńskiego. Pretendował do roli lidera

w regionie widzianym przez Rosjan jako ich naturalna strefa wpływów

(Europa Środkowa); - był głównym polskim politykiem, który nie obawiał

się wystąpić przeciw interesom Rosji (a w obronie interesu Polski) na

forum UE, jak trzeba było, to drastycznie (np. blokując rozmowy

UE-Rosja), wszedł w drogę Rosjanom w Gruzji (zwrócił uwagę Europy, a

może i świata na to, co tam Rosjanie robili), a pewnie i na Ukrainie

podczas pomarańczowej rewolucji. Ale oczywiście nie można wykluczyć

wyeliminowania Prezesa NBP w celu wprowadzenia w Polsce waluty euro czy

przejęcia akt Biura Bezpieczeństwa Narodowego przez ludzi na których

Rosjanie mają wpływ poprzez WSI. Oczywiście te osoby nie byłyby

informowane o bestialskim zamiarze, ale szantażowane już po katastrofie

aby wypełniać wolę Rosjan. Na pokładzie samoloty był szef polskich

wojsk, Generał Gągor. Za kilka miesięcy miał zostać szefem wojsk NATO.

Polak na czele wojsk NATO? Czy jest większa zniewaga dla Rosjan? Na

pokładzie był też szef wojsk specjalnych.

 

Dlaczego Rosjanie proponowali lądowanie w Moskwie lub Mińsku? Są bliżej

lotniska wojskowe spełniające podobne kryteria jak przestarzale

wyposażone lotnisko w Smoleńsku. Podając tak odległe lotniska Rosjanie

mogli być pewni, że pilot podejmie przynajmniej jedną próbę wylądowania

w Smoleńsku - pilot nie wiedział jak gęsta jest mgła, w przypadku bardzo

gęstej o jakiej mówi się że nagle pojawiła się dziwnym trafem akurat tuż

przed lądowaniem samolotu prezydenckiego Rosjanie powinni zamknąć

lotnisko. Nie zrobili tego. Jeśli dodamy do tego możliwość zakłócenia

lub wyłączenia urządzeń elektronicznych (w tym także celowego

zafałszowania wskazań wysokościomierza na przykład o 50-100 metrów) to

katastrofa była praktycznie pewna mimo przekonania pilota, że ryzyko

jest minimalne - po prostu w razie nieudanego podejścia wiedział, że

spokojnie przeleci nad pasem startowym i poleci na inne lotnisko, tak

jak potężny Ił-62, który zrobił to samo przed samolotem prezydenckim.

 

Obecne przyjazne zachowanie władz Rosji nie wyklucza zamachu. Putin

dopuszcza do dziś do mordowanie niewinnych kobiet i dzieci w Czeczenii,

zaatakował Gruzję, Jesienią 1999 roku w Moskwie doszło do serii

eksplozji w domach mieszkalnych. Potężny wybuch zniszczył też jeden z

domów w Wołgodonsku. Zginęło ponad trzysta osób. O dokonanie zamachów

władze oskarżyły czeczeńskich terrorystów. W rosyjskiej prasie pojawiły

się informacje, iż ich sprawcami mogły być w rzeczywistości rosyjskie

służby specjalne, które chciały dostarczyć Putinowi pretekstu do

ostatecznego rozwiązania problemu Czeczenii. Znamy również z historii

przypadek domniemanego zamachu przez władze, po którym osobę zabitą te

same władze niezwykle uhonorowały. Siergiej Kirow w 1934 na XVII

Zjeździe WKP(B) podczas głosowania władz partyjnych otrzymał więcej

głosów niż Stalin. Podobno bardzo zazdrosnego o swoją pozycję Stalina

zdenerwowało to, że przemówienie Kirowa podczas XVII Zjazdu WKP(B)

poprzedziła 10-minutowa owacja (zamiast zwyczajowej 5-minutowej), która

przysługiwała Stalinowi. Na zjeździe wybrany członkiem Biura

Organizacyjnego i sekretarzem KC, ale 1 grudnia 1934 został zastrzelony

przez bolszewika Leonida Nikołajewa. Wielu historyków uważa, że

zabójstwo Kirowa było zlecone przez Stalina i zorganizowane przez NKWD.

Zarzut uczestnictwa w spisku postawiono wielu dawnym działaczom podczas

wielkiej czystki. Pochowany w murze Kremla, jego nazwiskiem nazwano

liczne przedsiębiorstwa i miasta (Kirow w Rosji, Kirowabad w

Azerbejdżanie, Kirowohrad na Ukrainie).

 

Jak powiedział Krzysztof Parulski naczelny prokurator wojskowy to

Rosjanie prowadzą śledztwo i tylko informują Polaków o jego efektach -

jeśli będą chcieli cokolwiek ukryć lub podmienić, pamiętając historię

(mataczenie po wypadku okrętu atomowego Kursk, po zajęciu przez

terrorystów szkoły w Biesłanie, a nawet doniesienia o organizowaniu

przez Rosjan zamachów na wieżowce u siebie w kraju i zrzucanie winy na

organizacje terrorystyczne) tylko człowiek bardzo naiwny może myśleć, że

tego nie ukryją. I to nie tylko w przypadku zamachu, ale też gdyby było

jakiekolwiek nieumyślne zaniedbania (na przykład błędne wskazania

wysokości pilotowi czy złe oświetlenie pasa i jego okolicy). Dziwi

pewność płk Zbigniewa Rzepy, że Rosjanie niczego przed nami nie

ukrywają, o wszystkim nas informują. Zresztą to właśnie on jako jedyny

był przy odsłuchiwaniu czarnych skrzynek. Dlaczego mimo, że do Rosji

pojechało 8 prokuratorów tylko jeden uczestniczył w tak kluczowym

elemencie? Przy tej czynności powinno być przynajmniej kilku polskich

prokuratorów.

 

Serdecznie Pozdrawiam

 

Filip Stankiewicz''

 

 

Długie ale warte przeczytania.

Jestem dinozaurem

Użytkownik od 22 wrz 2007
Opublikowano

Rumuni zaczęli węszyć i wywęszyli ze Rosjanie mają telefony komórkowe wszystkich pasażerów oraz niedaleko lotniska znajduje sie baza wojskowa gdzie testują broń elektromagnetyczną. Po za tym podobno ktoś z samolotu podobno dzwonił chwile po katastrofie do rodziny ale rozmowa została przerwana i było słychać krzyki i strzały.

76561198001815076.png
Opublikowano

Będzie wojna ...

Ruscy wiedzą co robią .

Obama Grał w golfa przed pogrzebem Kaczyńskich i spotkał sie z Angelą Merchel ..

To ma być wizyta w polsce oddanie hołdu Lechowi Kaczyńskiemu ?! ... -.-

Mi sie to wszystko dziwne wydaję .

Myślę że Ruscy na 100% Maczali palce w tej katastrofie .

Opublikowano

Nie no teraz to mnie zamurowało :O .Może rzeczywiście to wszystko było zaplanowane :F ... Tak samo jak z tym członkiem kancelarii Billa Clintona co przeżył ... po kilku minutach złamał kark .. Czyżby możliwe ? A może spisek ... A co do tego telefonu - rzeczywiście . Dzwonią na nr. powiedzmy Piotra Nurowskiego i komórka zaczyna dzwonić ... I wiadomo co dalej mogło się wydarzyć ... Dopiero teraz to coś zaczyna mieć sens i tak naprawdę to może być zamach :F .Albo z tym jodynkiem(?) co wytwarza deszcz ... Nieno kurde nie wierze :F .Dziś jeszcze może przeczytam trochę tego tekstu O_o ... Naprawdę ciekawe i zadziwjające :O

pedo-dog.gif

Opublikowano

To jest spisek, oglądałem ostatnio taki filmik gdzie było wszystko zakreślone.A przy końcu było widać na wolnym tępie i zoomie, że kolo zeskakuje jak by z części samolotu i nagle bum slychać strzał i ziomek upada.Ja tam nie wieże BĘDZIE WOJNA !!!!!

Opublikowano

UP@

 

Owned! Czysta racja ;] A tak wogóle to lasek był widzoczny , zero mgły a pilot na hama za 5 razem wylądował , jeśli chodzi o "gnata" to napewno mieli w samolocie pistolety ochroniarze i dzięki wybuchowi ... Czyli tam też innym sprawom pistolet odpalił ....

 

UP@

 

Freestajlo też ma racje :P

 

Bo Prezydent wziął pilota który leciał jako pomocnik albo raczej drugi pilot do Gruzji gdzie był prezydent i tamten 1 dostał kare za niesłuchanie rozkazów bo odmówił wylądowania w Gruzji w środku Wojny z mocarstwem ...

 

i pomocnik zobaczył że Pilotowi nr. 1 , tak go nazwiemy nie udało się "wiwinąć od kary" .... To się wystraszył że zostanie wywalony z pracy lub jak to powiedział Prezydent w samolocie na Gruzją

będzie miał "nieprzyjemności" więc myślę że zachowanie pilota było jednoznaczne ...

 

Poprostu nie chiał mieć "nieprzyjemności" i wolał posłuchać rozkazu ... Bo jak wiadomo dzięki łączności mówili mu żeby nie lądował TERAZ i na TYM LOTNISKU ....

 

Jak widać 4 razy próbował a za 5 wylądował wedle rozkazu ...

 

Co było dalej nie muszę mówić ....

 

Mahomer nie piepsz bzdur bo to jest fotomontaż ... Gnat wystzrelił z powodu ognia a odrazu po wylądowaniu samolota lub wypadku ludzie się zbiegli żeby znaleźć i poszukać jakieś "łupy" .... Gościu się wystraszył bo wystrzeleniu i uciekł z miejsca tragedii...

43e8e91583426019.png

33814.png

33784.gif

33662.gif

33773.gif

 

Moje zdania sa przesaczone krytyka i ironia , za co -? Tylko neo nie szanuja inteligencji ....

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...