Gdyby nie było podziałów religijnych i wszyscy nauczyli by się, że można żyć w zgodzie bez żadnej wiary, dla dobra ogółu... To byłby kamień milowy. Żadnych obrzędów. Żadnych guseł i innych świństw, tylko życie dla ludzi. Ale czy to w ogóle możliwe? Ktoś, kto nie wierzy w odgórnie narzuconą ideologie od razu zostaje sklasyfikowany jako zły. Zabawne, tacy wierzący a tworzą osąd, nawet nie starając się poznać kogoś, kto nie chce wierzyć i brnąć w nie wiadomo co.