Raczej piszesz post nie mając pojęcia w ogóle jak działa klimatyzacja i firmy przewozowe w naszej kochanej Polsce. Jeżeli kierowca włączy klimatyzację - idzie to po paliwie, a za tym większe koszty dla firmy przewozowej. Kierowcy mają swoje ograniczenia co do zużycia paliwa, także nie jest im łatwo. Przy 40 stopniowym upale na dworze żadna klimatyzacja nie pomoże Ci w autobusach nawet, jak jest ustawiona maksymalnie przez kierowcę. Pomyśl, przy każdym zatrzymaniu na przystankach i każdym otworzeniu drzwi ciepłe powietrze wlatuje do środka autobusu, a zimne znika. Nawet, jeżeli autobus wyjedzie z zajezdni w fazie klimatyzacji, to z biegiem czasu ona znika. Dodam także, że silnik pracuje, a przy takim gorącu temperatura robi swoje. Według mnie pomaga otworzenie okna w całym autobusie, kiedy nabierze większej prędkości to jest lepszy przewiew w autobusach, niż podczas pracy klimatyzacji. Nowsze autobusy chwalą się cuuudowną klimatyzacją która gówno daje, a stare Ikarusy które jeżdżą (parę autobusów po Katowicach - wyjątki) mają lepszy przewiew przy otwartych oknach, nieszczelne i trzeszczące, ale mają swe zalety.
Co do ludzi którzy jeżdżą zapoceni, nie używają mydła, czy się nie kąpią - ich sprawa, aczkolwiek także nasza, bo nasze nosy cierpią. Nie spotkałem się jeszcze, że podczas stania w autobusie ktoś źle pachniał. Jedyne co mnie wkurwiło to, pewnego dnia jadąc elegancko autobusem przy otwartym oknie w 35 stopniowy upał wsiadła babcia, która była ubrana jak na jesień. Kiedy prawilnie usiadła koło LeeSinor'a zaczęła się jazda, że mam zamknąć okno, bo kobita się przeziębi, gdyż jest cała spocona. Oczywiście nie zgodziłem się i z uśmieszkiem na twarzy powiedziałem jej, żeby się przesiadła bo kpiną jest zamykać okna, gdzie jedziesz w takim upale. Ja rozumiem, ten wiek, mniejsza odporność i te sprawy, no ale kurwa bez przesady.
Dodam także, jeżeli kierowca który wie, że klimatyzacja nie działa, ma obowiązek to zgłosić zajezdni, gdyż jazda bez sprawnej klimatyzacji doprowadza do kar dla firm przewozowych.
Pewnego dnia także miałem problem z jazdą do szkoły, gdyż jeździł tylko tramwaj (oczywiście te stare wagony) które miały w nawyku pierdolenia się na każdej "mijance". Od pory zgłoszenia i opierdolenia firmę przewozową, tory są naprawiane, a zepsutego tramwaja nie widziałem od tamtej pory ani razu.
Czasami trzeba opierdolić, aby coś się ruszyło, no ale.. nie zawsze to działa.