"Pominę już kwestię tego że powstańcy zostali pokazani jako zdemoralizowani żołnierze, którym w głowie był tylko seks i alkohol."
A było inaczej? To byli młodzi ludzie, którzy tak naprawdę siedzieli w ukryciu przez 5 lat i mieli szansę wreszcie się "zabawić". Mowa oczywiście o bohaterach filmu, bo tak naprawdę w filmie nie przedstawiono żadnych dowódców. Ostatnia scena jest jak najbardziej jasna, przecież to oczywiste, że "Biedronka" zginęła, a scena na wyspie to wyobraźnia Stefcia. Dlaczego wymagasz od autora przedstawienia wielkiej wiary w Boga? Sam mówisz, że "film powinien być wolny od polityki" (co ma Bóg do polityki?), więc dlaczego miałby to robić?