Cześć.
Po pierwsze chcę powiedzieć, że nie jestem żadnym jp itp.
Dziś z moim przyjacielem wyszedłem na dwór, była godzina 17. Zapowiadało się normalnie, mieliśmy pójść jeszcze z koleżanką, niestety nie było jej w domu.
Tylko bardziej chodzi mi o sytuację, która wydarzyła się, gdy z kumplem chodziliśmy po osiedlu. Dwa psy(psy nie policja) chodziły po ulicy, po trochę głupawym zachowaniu mogliśmy osadzić,że to młode psiaki.Kiedy zobaczyliśmy jak wbiegły w samochód(w bok samochodu)-nic im się nie stało , pomyśleliśmy na pierwszy rzut oka, raczej tylko samochód ucierpiał. Pies zaczął biec w naszą stronę(golden retriever albo kundel), na pewno nie był dziki, miał obrożę. Zignorowałem go, ale poszliśmy i powiedzieliśmy właścicielce, że uciekł i poszliśmy dalej. Kiedy po 15 minutach, młoda ,bo znam ją ze szkoły dziewczynka (12 lat max) zapytała gdzie pobiegł, oczywiście powiedzieliśmy, ale jakbym mógł tego nie zrobić - zaproponowałem pomoc. Okazało się, że nie tylko my krążyliśmy po tej ulicy, bo też była policja. Chuja zrobiła z psem jak sobie biegał bez właściciela. Chuja zrobili jak widzieli jak kuśtykał, chuja zrobili jak widzieli, że prowadzi go dziewczynka 140cm wzrostu (oczywiscie pytaliśmy z kumplem co chwile czy nie możemy pomóc), no bo po co kurwa. Przejechała koło nas może 10 razy. I chuja zrobili. Pozdrawiam poznańską policję, chuj wam w dupę.