Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

Creepypasty o Slenderman


kotkowski

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wiem że to zły dział, jednak nie wiem czemu nie mogę na główną stronę MPCForum wejść i dalej do ,,Dyskusje"

Prosiłbym o przeniesienie tego tematu do działu dyskusje

Przepraszam również za białe tło napisów, jednak nie widziałem jak to zmienić...

 

Oto kilka historii o Slendermanie, wszystkie oparte na faktach :D

 

Artykuł z gazety New York Time's 13 lipca 2004

 

 

Według najnowszych doniesień w piątek 13 lipca została wezwana karetka na ulice West Street 21. W podanym zgłoszeniu pewna starsza pani zobaczyła leżącego bez ruchu człowieka na drzewie. Karetka przyjechała natychmiast. Funkcjonariusze zdjęli z drzewa ofiarę i ... szybko zabrali go na ostry dyżur na Hell West 63. Według lekarza z którym rozmawiałem pacjent miał liczne okaleczenia na całym ciele nie wyłączając to i twarzy. Na rękach i nogach widać było siniaki i zadrapania jakby od zwierzęcia a na klatce piersiowej tkwił wbity, zaostrzony kawałek drewna. O 23.05 ( 12 minut o przyjęciu wezwania ) pacjent obudził się leżąc w karetce. To co się zdarzyło potem opisywał początkujący lekarz:

"On po prostu wstał i zaczął krzyczeć że musi od kogoś uciec. Ja z moim kolegą próbowaliśmy go jakoś zatrzymać. Po długiej walce w końcu dałem pacjentowi zastrzyk uspokajający. Znów go położyliśmy na łóżku. Stuknąłem do kierowcy by przyśpieszył bo jak mnie uczono środek trzyma krótko."

O 23.17 karetka zajechała do szpitala. Lekarze natychmiast wynieśli z wozu ofiarę by chirurdzy mogli się nim zająć. Na korytarzu można było usłyszeć jego krzyk świadczącym o tym że środek przestał działać.

O godzinie 23.58 pacjent ( Według doniesień świadków ) wybił okno w swoim pokoju i uciekł na ulicę. Uciekał tak przez 500 metrów aż trawił na sam środek trasy szybkiego ruchu gdzie został potrącony przez James'a Cameron'a. Jak donosił:

" Sam wbiegł jak opętany pod moje koła. Nie wiem jak to się stało. Chciałem zahamować lecz było za późno. Gdy przyjechała policja mówili że kark został złamany tak mocno że kręgosłup wystawał od głowy. Nie wiem co teraz zrobić. "

Zgon nastąpił o godzinie 0:00. Postanowiłem zbadać dogłębnie tą sprawę i postanowiłem zrobić wywiad z lekarzem które się nim opiekował. Tłumaczył mi że pacjent uciekał przed wielką na 3 metry postacią która nie miała twarzy i ubrana była w garnitur. Zainsteresowałem się tym i postanowiłem poszukać o tym w internecie. Po spędzeniu nocy na szukaniu takiej osoby natrafiłem na ciekawą wzmiankę o spalonym sierocińcu. Wiele dzieci tam zginęło lecz niektóre przeżyły. Trafiły do sierocińca imienia Marii Lebre gdzie tam po dwóch dniach zaginęły w niewyjaśnionych okolicznościach. Doczytałem się że dzień przed zaginięciem dzieci bawiły się na jednym z najbardziej odwiedzanych placów zabaw. Ich opiekunka Angelina postanowiła podczas ich pobytu porobić parę zdjęć. Znaleziono tylko dwa zdjęcia:

sm1z.jpg

sm2y.jpg

Na obu z nich można dostrzec wysoką postać. Według legendy została nazwana jako "Slender-Man"

( Slender - smukły, chudy; Man - mężczyzna ). Przyjęło się że zwabia do siebie niewinne dzieci hipnotycznymi rękami po czym je zabiera w niewyjaśnione miejsce. Podobno tylko dzieci go widzą. Według mnie to tylko jakaś miejska legenda. Już nie długo porywający artykuł na temat Rihanny.

James Hancok

 

 

 

Raport policyjny z dnia 19 marca 1979 roku

 

 

Razem z moim przyjacielem Andreasem siedzieliśmy w komendzie na nocnej zmianie. Gadaliśmy na temat nadchodzących świąt i rżnęliśmy w karty. Akurat gdy chciałem pokazać swoje karty zadzwonił telefon. Jako że lubimy rywalizować z rozmachem podbiegliśmy obaj do telefonu. Andreas był pierwszy. Wysłuchał zgłoszenia i kazał mi jechać na wspomnianą ulicę. Nie pamiętam jaka to była ulica lecz powiedział mi że to sierociniec Świętej Heleny.

Zajechałem na miejsce o godzinie 3:30. Cały sierociniec palił się jak światełka na choince. Wielki obłok dymu zasłaniał nocne niebo. Straż pożarna przyjechała wcześniej. Zrozumiałem że moim zadaniem jest pilnowanie by nikt nie pożądany nie wszedł na teren. Byłem krawężnikiem więc to była łatwa robota.

Jakiś czas później dostrzegłem jakąś postać uciekającą z ugaszonego domu. Krzyknąłem do szefa straży że tam idę. Uprzedziłem go żeby zadzwonił po kogoś jeszcze z mojego posterunku. Gdy to powiedziałem szybko pobiegłem za postacią. Miałem nadzieję że ta osoba przeżyła pożar i wyjaśni mi co się stało.

Biegłem przez dłuższy czas mijając coraz to większe drzewa. Gdy się zmęczyłem akurat byłem na skraju pola pszenicy. Dostrzegłem w nim jakąś wysoką postać. Było ciemno więc wyjąłem mój kieszonkowy aparat i zrobiłem zdjęcie z włączoną lampą błyskową. Gdy światło po aparacie opadło postać zniknęła.

Wróciłem pod spaliny sierociniec. Kilku strażaków pojechało lecz ludzie z mojego posterunku zaczęli już badać spalony budynek.

Wyniki badań odda mój kolega Anderson. Ja zaś załączam zdjęcie z mojego aparatu.

slenderman_cornfield.jpg

 

 

 

Raport o śmierci pacjenta z 2 grudnia 2006 roku

 

 

30 listopada

Mój pacjent miał rozwinięty gruczoł powodujący zwiększoną adaptacje ruchu rzeczy wyobrażonych. Gdybym to tłumaczył jakiemuś debilowi powiedział bym że po prostu każda przez pacjenta wymyślona rzecz staje się dla niego prawdziwa. Pamiętam jak przyjąłem ten ciężki przypadek. Pacjent był zdezorientowany i cały czas rysował rękami jakieś dziwne kształty. Później zagadywał do pacjenta z pod piętnastki, czyli dziecka cierpiącego na paranoidozę. Mówił do niego szeptem i po dłuższym upływie rozmowy dzieciak zaczął płakać. Podbiegłem do pacjenta i zabrałem go na trójkę a dzieckiem zajęła się pielęgniarka. Później mówiła mi że dziecko nie chciało zostać odwiedzone przez potwora z mackami i bez twarzy.

1 grudnia

Pacjent został poddany podstawowym badaniom psychicznym. Wynik wykazał artamancje górną lecz objawy się nie zgadzały. Postanowiłem poddać go badaniu rysunkowym. Dałem mu kartkę papieru i ołówek. Powiedziałem by narysował pierwszą lepszą rzecz co mu wpadnie do głowy. Pacjent chwile się wahał lecz jednak wziął ołówek i drżącą ręką zaczął rysować. Gdy skończył wziąłem rysunek i oddałem go lekarzowi od kory wewnętrznej mózgu. Przedtem zrobiłem kopie "artydzieła" którą załączam do tego raportu.

Slender_Man_by_TerribleTrygon.png

2 grudnia

Gdy przyszedłem do pracy i ściągnąłem swój płaszcz powitała mnie pielęgniarka informująca mnie o dziwnym zachowaniu pacjenta. Lekko zaspany poszedłem do pokoju. Wziąłem swój długopis i notatnik by móc zapisywać objawy. Gdy wszedłem pacjent stał na środku pokoju wyprostowany i lekko strasznym wzrokiem patrzył na mnie. Ja lekko przerażony usiadłem na krześle i spytałem co robił zanim wszedłem. Nic nie odpowiedział. Obserwowałem go przez dłuższy czas. Po 10 minutach wyszedłem do toalety zostawiając notes i długopis. W połowie oddawania moczu usłyszałem krzyk i otwierające się drzwi od pokoju z którego wcześniej wyszedłem. Tutaj się przyznam że zaciąłem sobie genitalia rozporkiem więc przez długą chwilę nie wychodziłem. Gdy uporałem się z bólem wyszedłem z toalety. Pielęgniarka krzyczała patrząc na mojego pacjenta. Przez całe gardło miał przebity wkład od długopisu. Gdy spytałem co się stało odpowiedziała:

" Otworzył drzwi i wbił se w gardło wkład. Gdy to zrobił spadł na podłogę lądując na gardle."

Jutrzejsza sekcja zwłok może wyjaśni zachowanie pacjenta. Od pewnego czasu podejrzewałem u niego posiadanie wirusa choroby wściekłych krów. Wniosek daje mi do zrozumienia że jego szaleństwo doprowadziło do śmierci pacjenta.

Alan Make

 

 

 

Skarga aktora do dyrektora produkcji filmu 30 maja 2006 roku

 

 

Drogi panie dyrektorze !

Minęło około 50 dni od rozpoczęcia nad pana filmem z czego bardzo się cieszę. Od dawna chciałem znaleźć dla siebie jakieś zajęcie na cały dzień. Faktem jest iż w swojej posiadłości mało mam do roboty. Gdy dostałem od pana propozycję grania w filmie byłem w niebo wzięty. Chciałbym jednak złożyć skargę na sytuację która dzieje się od bardzo długiego czasu. Nasz plan filmowy to jakiś gęsty las na jakimś zadupiu. Jak na mówił reżyser film opowiada o agencie który spadł ze spadochronu do Amazonki. Ja gram jego kolegę. Po dwóch dniach nagrywania zawsze jak się oddalałem od ekipy widziałem jakiś dziwny cień wysokości 3 metrów. Gdy podchodziłem do niego ten nie wiadomo czemu znikał. Zawsze odchodziłem w inne miejsce i zawsze go widziałem. Bardzo bym pana prosił by pana pracownicy sobie nie żartowali ze mnie. Przecież widać że chcą kogoś nastraszyć dla jaj. Nie wiem po co im to lecz sam fakt obserwowania mnie nawet gdy muszę się odlać bardzo mnie stresuję. Pewnego dnia zrobiłem zdjęcie temu żartownisiowi. Wyślę panu zdjęcie by mógł pan zobaczyć jak się czuję. Jeśli będzie pan wiedział kto to zrobił na pewno pan da mu jakąś porządną nauczkę. Pozdrawia:

James Dick

slender_man_trees.jpg

 

 

 

Wyrwek strony z dziennika zakonnika 25 maja 1981 rok

 

 

24 maja

James przyniósł swoje narzędzia. Teraz możemy spokojnie zacząć wiercić. Problem jest teraz jak wnieść sprzęt nie robiąc hałasu. Ja i Bob zaplanowaliśmy by włamać się przez tylne drzwi banku. Wejście jest w przydrożnej i ciasnej uliczce która akurat się nadaje na ukrycie narzędzia. Planujemy to zrobić jutro. Przypływ gotówki da nam niezłą radochę. Ja spłacę swoje długi a Bob zrobi swojej żonie takie Złote Gody jakich nie zapomni. James mówił mi że wyda kasę na giełdę by zarobić więcej.

25 maja

Nie wszystko poszło po naszej myśli. Wszystko zaczęło się dobrze i bez żadnych ciekawych przygód. O 5 w nocy weszliśmy do banku. Zaczęliśmy naszą pracę nad sejfem. Bob wziął swój aparat tłumacząc że chce upamiętnić tą chwile dla swojego syna. Gdy zrobił zdjęcie usłyszeliśmy jakiś trzask za oknem. Wszyscy wyjrzeliśmy za okno. Nic nie było widać. Pomyśleliśmy że to jakiś ptak.

Gdy otworzyliśmy sejf byliśmy w niebo wzięci. James włożył rękę i wyciągnął jakieś pudełka. Jego mina była jakby dziwna. Pewnie nie tego oczekiwał. Gdy więcej zaczął wyciągać Bob zrobił zdjęcie.

lapd_crime_scene_photo.png

Nagle usłyszeliśmy dźwięk za oknem. Nagle w pokoju zgasło światło. James szukał zapalnika a ja stałem wryty w podłogę. Czegoś takiego nie widziałem. Jakaś ciemna postać w garniturze stała w oknie. Z jego pleców wystawały jakieś gigantyczne macki. Przerażony z drżącą ręką podszedłem do okna. Bob też przerażony zrobił zdjęcie.

slenderman2.jpg

James krzyknął i zaczął uciekać. Ja z Bobem też biegliśmy. Wybiegliśmy na ulicę. Chcieliśmy jak najszybciej kogoś znaleźć aby zadzwonić po policję. Biegliśmy przez bardzo długi czas. Zatrzymaliśmy się przed wejściem do lasu. Byliśmy zmęczeni i zmachani. Bob krzyczał na całą ulicę co to byłe. James próbował jakoś załagodzić sytuację. Mówił że to pewnie nasze przywidzenia i powinniśmy wrócić po narzędzia. Ja chciałem go przekonać żeby tego nie robić lecz niestety był uparty. Mówił że ktoś zobaczy co się stało i wezmą odciski palców. Powiedział potem że sam tam pójdzie a nas tutaj zostawi. Gdy poszedł w kierunku banku ja zająłem się siedzącym na trawie Bob'ie. Wyglądał jakby zobaczył śmierć. Siedział bez ruchu zaciskając aparat. Spytałem się co mu jest. Nic nie odpowiedział. Zdenerwowany poszedłem do James'a. Gdy doszedłem do banku zobaczyłem radiowozy policyjne. Podszedłem do jednego z policjantów. Spytałem się co się stało. Powiedział mi że jakiś facet został uduszony przez jakieś czarne pasy. Jakaś staruszka krzyczała że to były macki ale policjant odsuną ją od wejścia do banku. Przeraziłem się. Wróciłem do domu i zacząłem pisać w dzienniku. Teraz mam zamiar wkleić do dziennika zdjęcia z aparatu.

26 maja

Postanowiłem pójść do zakonu. Sprzedam dom, auto i rzucę moją pracę. Czemu ? Wiem że to co widziałem jest dziełem szatana. Wiem że tylko bóg da mi siły. Bóg zesłał na mnie próbę. Szatan nie wygra ze mną jeśli będzie ze mną znak krzyża.

 

 

 

Raport policyjny 21 sierpnia 2011 rok

 

 

Ofiarą był chłopiec imieniem Jack. Lekarze po długim czasie udało się zidentyfikować ciało. Teraz zajmują się pozostałymi dwoma. Moim zadaniem było przeszukanie terenu zbrodni.

Przy lustrze widać było małe krople krwi prawdopodobnie od chłopca. Na podłodze leżał aparat którym prawdopodobnie robił zdjęcie chwile przed śmiercią. Obok ciała trzeciego leżał drugi lecz już całkowicie zniszczony. Przed komodą na podłodze leżała rozpita figurka.

Najbardziej interesującym faktem tej zbrodni jest to że ciała zostały zabite w taki sposób jakby w ogóle nie uciekały. Ułożenie świadczyło o tym że te trzy osoby stały przed lustrem i stały tam nadal w chwili śmierci.

Z aparatu chłopca wyjąłem kliszę i oddałem ją do wywołania. Gdy ją dostałem od razu zrobiłem kopię zapasową. Zdjęcie oddałem mojemu szefowi który wcześniej mi mówił że jeśli znajdę coś niepokojącego to mam mu je natychmiast oddać. To co miałem było niepokojące. Na zdjęciu wyraźnie był widoczny morderca. Szef nie był zbyt tym przerażony. Powiedział że odda je swojemu koledze który pracuje w oddziale spraw paranormalnych. Nie pytałem czemu akurat do tego oddziału. Wyszedłem i od razu zacząłem pisać raport. Raporty nigdy nie są sprawdzane przez szefa więc mogę tu wstawiać niektóre zdjęcia związane ze sprawą. Kopię zdjęcia dołączam do raportu. Ono jest naprawdę niepokojące.

slenderman1.jpg

 

 

 

Akta zaginięcia Cindy McCycek prowadzone przez detektywa Adama Kowalskiego z dnia 1 grudnia 2011 roku

 

 

To była już moja piąta sprawa po przyjeździe do Ameryki. Może mają tu bardzo dobrą chińszczyznę ,lecz to mało mnie obchodzi. Dzisiejszym tematem jest młoda dziewczyna imieniem Cindy.

29 listopada

Do mojego biura przyszła matka Cindy. Mówiła że około dwa dni temu córka z koleżankami wyszło do innej znajomej Cindy. Mówiła że wróci następnego dnia lecz gdy matka spróbowała do niej zadzwonić mając przekonanie że coś jej się może stać nie mogła się do dzwonić do córki.

Spytałem się czemu nie zadzwoniła na policję. Wytłumaczyła mi że nie ufa policji od czasu zabójstwa trzech osób 21 sierpnia. Mówiła że jedną z tych osób była jej najlepsza przyjaciółka. Po pięciu dniach ślectwa zaniechano poszukiwania sprawcy.

Przyjąłem tą sprawę. Matka podała adres koleżanki córki. Oczywiście palnąłem jej normalną formułkę że jeśli coś znajdę to zadzwonię en ce tera, en ce tera. Wyszła z biura a ja zająłem się szukaniem informacji o domu na google maps by zobaczyć drogę przyjazdu do domu.

30 listopada

Przyjechałem do domu. Okolica była jakby mroczna, szczególnie jeśli dodamy do tego fakt że kręciło się tam pełno murzynów. Sprawdziłem czy mam przy sobie moją broń. Jak zawsze leżała w mojej kieszeni i czekając na akcję. Podszedłem do bramy domu. Furtka była otwarta.

Wnętrze domu było ciemne. Światło nie działało, wszędzie był bałagan a w salonie palił się kominek. Mój instynkt

podpowiadał bym uważał. Wszedłem głębiej do mieszkania.

Przy kominku leżał aparat. Obok niego ślady butów najwyraźniej pasujące do jakiegoś garnituru. Aparat schowałem do kieszeni i rozejrzałem się po salonie. Cały był zniszczony. A to zadrapana kanapa, a tam przechylony obraz a na podłodze lekko spalony dywan. W pewnym momencie usłyszałem hałas na górze.

Cicho wchodziłem po następnych szczeblach schodów. Teraz było słychać jakieś dźwięki chodzenia po pokoju. Podszedłem do drzwi z których słychać było kroki. Spojrzałem najpierw pod drzwi. Jedyne co widziałem to jakiś cień chodzący po pokoju. Przygotowałem bark i z całej siły wyważyłem drzwi. Co dziwne w pokoju nikogo nie było. Gdy doszedłem do siebie z powodu uszkodzonego barku lekko się zdziwiłem. Pomyślałem że to tylko moja zasrana wyobraźnia.

1 grudnia

Zdjęcia zostały wywołane. Oto jedyne zdjęcie które można było wywołać. Pozostałe były uszkodzone.

slenderlast.gif

Na zdjęciu widać prawdopodobnie porywacza. Teraz będzie łatwo namierzyć sprawcę. Prawdopodobnie gdy go złapię wyśpiewa mi gdzie są porwane dziewczyny. To trochę dziwne. To zdjęcie przedstawia najwyraźniej człowieka w jakiejś dziwnej masce. To tego wiem że....

 

 

 

Artykuł w gazecie z 2 grudnia 2011 roku

 

 

Szok ! Detektyw zabity przy biurku !

251-167-t-sony.jpg

2 grudnia zostało znalezione ciało polskiego detektywa które leżało przy biurku podczas pisania raportu ze swojej sprawy. Sama śmierć jest nie wiarygodna. Według naszych informacji głowa została przebita przez dziwny, czarny kołek. Policja zabezpieczyła teren biura a świadek po długim przesłuchaniu został oddany do reportażu w naszej gazecie. Według wersji światka:

"Pod sobą usłyszałam jakiś głośni i przerażający krzyk. Od razu zadzwoniłam na policję. "

Światkiem jest 72 letnia rencistka która mieszka razem z mężem nad biurem detektywa. Po wysłuchaniu światka pojechaliśmy do szpitalu gdzie przyjęto martwe ciało. Jak donosi chirurg:

"Zgon nastał o godzinie 20:31. To co przebiło twarz nadal jest przez nas badane. Wiemy tylko jedno: to nie jest coś co my znamy. Oczekujemy że to może być jakiś inny materiał twardszy od diamentu."

Dzięki uprzejmości dyrektora ośrodka zostały przez nas udostępnione zdjęcia rentgenowskie pacjenta. Są naprawdę szokujące.

2full.jpg

Mamy w planach szybko złapać sprawcę tego dzieła. Jak na razie musimy tylko czekać aż ślectwo posunie się dalej.

 

 

 

Przesłuchanie świadka z dnia 22 lipca 2012 roku

 

 

Świadek siedział nieruchomo na krześle. Miał na sobie ciemnoczerwoną koszulę, czarne spodnie oraz... niecodzienny krawat. Wszedłem do pokoju zamykając drzwi za sobą. Usiadłem na składanym krześle. Świadek od razu podniósł głowę i na powitanie powiedział mi:

- Wypuśćcie mnie !

Nie zmrużony palnąłem swoją formułkę że nazywam się Scott i będę go dzisiaj przesłuchiwać na temat wydarzeń ze wczorajszego dnia. Bezzwłocznie zacząłem.

- Co się działo między godziną 9:00 a 18:00 panie Henry ?

- Wstałem o dziesiątej rano. Na powitanie pocałowałem żonę, umyłem się w łazience. Wie pan o co mi chodzi. Poranne obowiązki i te pe prawda ?

- No rozumie, rozumiem.

- Podczas śniadania moja córka skakała z radości z powodu dzisiejszego dnia. Tak się cieszyła że aż cały stół się trząsł. Miała uśmiechniętą twarz przez cały czas. Po tym jak zjedliśmy śniadanie ja z żoną pojechaliśmy do sklepu po prezent dla córki. Ona sama i jej braciszek zostali ze starszą córką. Gdy tak szukaliśmy prezentu gdzieś o trzynastej zadzwonił do żony telefon. Córka się pytała czy może wyjść bo koleżanki Rebeki już przyszły. Akurat wychodziliśmy z kasy więc pozwoliliśmy jej.

Gdy wróciliśmy do domu dzieci już się bawiły na całego. Nie wiem czemu od razu dobrały się do mojego aparatu. Mówiły że chcą zrobić ze mną zdjęcie. Zgodziłem się to jasne. Po zrobieniu zdjęcia poszedłem się bawić z synem. Rebeka poszła z koleżankami dalej się bawić aparatem.

- Co było dalej ?

- Gdy do mnie przyszły mówiły że widziały jakiegoś pana u nas w domu. Mówiły że zrobiły mu dwa zdjęcia. Ja oczywiście się zdenerwowałem. Pomyślałem sobie że to włamywacz. Od razu pobiegłem do domu. Żona mnie widząc pobiegła ze mną. Gdy byliśmy w środku wytłumaczyłem jej co się stało. Też się przeraziła. Obeszliśmy dom od piwnicy po dach ale nikogo nie znaleźliśmy. Ja wychodziłem ze strychu usłyszałem jakiś krzyk.

Gdy przybiegłem do ogrodu zobaczyłem jakiegoś faceta w garniturze. Krzyczałem na niego gdzie są dzieci ale gdy mrugnąłem on... zniknął. Po prostu zniknął. Nie mogłem znaleźć córki. Ja...

Świadek popłakał się. Ja poprosiłem o zdjęcia. Oto co dostałem.

outdoor%20bday.jpg

1zdklc.jpg

window.jpg

 

 

 

Zapiski samobójcy z dnia 18 sierpnia 2012 roku

 

 

On tu jest ale nikt go nie widzi. Istnieje tylko na zdjęciach lecz nikt nie wierzy. To nie jest czymś a w szczególności tym co można nazwać kimś. Porwał moje dziecko a ja go widziałem. Żałuję że zobaczyłem go w oknie. Stał tam jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło. Wiedział o tym i już to zaplanował. Ja, ale tylko ja odkryłem jego tajemnicę. On już był w średniowieczu. Widziałem go na obrazach z czasu 1415-1430. Wielki i chudy szkielet i wielkimi kończynami. Porywał dzieci od swych rodziców których w zamian oszczędzał. On tu jest ! Widzi jak to piszę. Mam nadzieję że zdążę wrzucić zdjęcie. Zrobiłem je bardzo wczoraj. Chciałem by ktoś mi uwierzył. Zamknąłem się w swoim pokoju bo tylko tutaj czuję się bezpiecznie. Okna pozabijałem deskami by mnie nie widział. Mam mało przestrzeni ale wiem że on ich nie lubi. Nie ma się gdzie schować aż do wczoraj. Okazało się że w mojej szafie były słyszalne jakieś pojedynczy szepty. Wziąłem swój aparat. Jeśli zrobię mu zdjęcie przed moją śmiercią będą wiedzieli że on ISTNIEJE ! Podszedłem do szafy. Odsunąłem taboret ze spleśniałym chlebem i przeterminowanym mlekiem. Szybko otworzyłem szafę i zrobiłem zdjęcie. Jak otworzyłem oczy jego nie było. Przestraszył się to prawda. Wywołałem zdjęcie w komputerze. Ja znam go lepiej niż inni. On umie się kryć zaś ja go łapać. Chciałbym wrócić do czasów gdy robiłem dla żartu różne odcinki Entry. Ja z kolegą nagrywaliśmy siebie jako pogromców tego mitu i w wideo zamieszczaliśmy efekty specjalne i samego... nie wiem jak na niego mówić. Już nic nie pamiętam od zamknięcia się tutaj. Co dalej będę pisał pewnie policjanci będą chcieli zobaczyć to zdjęcie w moim komputerze. Skoro tak go chcą to proszę bardzo. Jeśli jakiś policjant to czyta to pamiętaj że nic nie możecie zrobić

image.jpg

Może uważasz że to jakiś list pożegnalny ale właśnie tutaj chcę zamieścić coś co było ukrywane przez wieki. Żeby zniszczyć tego potwora potrzeba nam...

 

 

 

Wyrywek z pamiętanika z kwietnia 2010 roku

 

 

Drogi Pamiętniku

Takiej popijawy nigdy jeszcze nie miała ! Nawet nie wiem od czego zacząć !

Cała zabawa zaczęła się gdy Alex się przebrał za jakiegoś potwora. Chłopcy ustawili krzesła wokół salonu. Wszyscy usiedli i wtedy się zaczęło ! Ktoś zgasił światło i puścił straszną muzykę. Wszyscy byli przerażeni trochę wraz ze mną. Potem ktoś podświetlił Cindy i zza drzwi wyszedł Alex przebrany za jakiegoś faceta w garniturze bez twarzy. Wszystkie dziewczyny krzyknęły ! Alex wyszedł i zaczął stepować ! Tak się śmiałam że prawie się zsikałam ! Gdy skończył powiedział mi że się przebrał za jakiegoś Slendermana czy jakoś tak. Ja mu potem zdradziła że wszystko nagrywałam. Dzisiaj wrzuciłam to na Youtube-a ! Nazwała to Slenderman Tap Dance. Ale z tego będą jaja.

Później działo się tyle rzeczy że mało pamiętam. Gdy sprawdziłam aparat było tam jedno zdjęcie. Pewnie Alex się nie zdążył przebrać.

Untitled.png

Zostawię tu miejsce żeby wkleić zdjęcie jak je wydrukuję.

Alex już przebrany w normalne ciuchy gdzieś o północy zabrał mnie na górę. Zamknęłam za sobą drzwi a Alex podszedł do mnie i....

 

 

 

Dziennik pastora z 31 października 1989

 

 

Panie nasz chroń nasze dzieci i za wszelką cenę nie pozwól je zabrać przez niego.

Wszystko zaczęło się niewinnie. Siedziałem z rodzicami w kawiarni i rozmawiałem z nimi o ich dzieciach na moich lekcjach. Zachowują się tak grzecznie i wszystkim się ciekawią. W pewnym momencie jedno z dzieci przyszło do mnie i poprosiło mnie o zrobienie zdjęcia. Ucieszyłem się. Jako jedyny w Cold Rock miałem sprawny aparat. Wyciągnąłem mój aparat i wyszedłem przed kawiarnię. Dzieci już się ustawiły do zdjęcia. Wyglądały słodko w swoich kostiumach halloweenowych. Rachu ciachu zrobiłem zdjęcie i wyciągnąłem je. Przeraziłem się. Jedno z dzieci to zobaczyło. Spytało się co mi jest. Ja szybko schowałem zdjęcie i skłamałem że zdjęcie nie wyszło. Zrobiłem drugie zdjęcie. Oddałem je dzieciom i szybkim krokiem poszedłem do mojego domu.

Panie mój proszę cię o ochronę ich i żebyś dał nam moc by pokonać tego demona.

 

Pastor John został znaleziony w kuchni wisząc na szubienicy. W zaciśniętych rękach trzymał to zdjęcie.

slender_man_by_contrastingcontrast-d3ea6sd.jpg

 

 

 

List pożegnalny z 18 września 2011 roku

 

 

Mamo

Nie chcę tu zostać ani chwili dłużej. Gdy to czytasz ja jestem prawdopodobnie w pociągu za granicą. Zostawiłam ten list w kuchni bo często tu przebywasz od śmierci taty.

Wszystko zaczęło się gdy pewnej nocy ja z koleżanką testowałyśmy nowy aparat. Jej ojciec wydał na niego 200 dolarów więc chciałyśmy wiedzieć czy jest wart swojej ceny. Robiłyśmy sobie zdjęcia i edytowałyśmy je na śmieszniejsze. Później Roxana zeszła na dół do biura gdzie pracował jej tata po wodę. Biuro było na przeciwko więc miała nie daleko. Ja czekałam na nią przeglądając internet. Gdy przyszła była cała spocona i przestraszona. Mówiła że w biurze jest włamywacz. Ty wtedy spałaś więc zeszłam tam z Roxaną razem. Nikogo nie było. Zaczęłam tłumaczyć że to niemożliwe by ktoś się włamał bo w biurze podłączony alarm w każdy możliwym miejscu. Spytałam jej czy zrobiła zdjęcie. Pokazała mi je. Przestraszyłam się i poszłam z nią na górę i razem zasnęłyśmy. Dlatego byłam następnego dnia taka blada. Pomyślałam że jestem dorosła i mogę decydować o swoim życiu. Radzę ci mamo się wyprowadzić. Pełno plotek jest w tej okolicy na temat jakiegoś faceta bez twarzy. Proszę cię mamo wyprowadź się z Cold Rock. Na dowód że nie kłamię zostawiam ci zdjęcie z aparatu.

Kochana Julia

130061481079.jpg

 

 

 

Raport policyjny z 1 stycznia 2001 roku

 

 

Dzięki identyfikacji ciała wiemy że jest to 15 letnia dziewczyna o imieniu Cindy Campbell. Została prawdopodobnie zamordowana o godzinie 16:54. Na ciele znaleziono wiele zadrapań lecz żadnych oznak gwałtu. W kieszeni znaleziono kamerę wideo z 15 sekundowym filmem.

Nie muszę wspominać że to już nie pierwszy raz w Cold Rock. Według zeznań świadków dziewczyna cały czas była zdenerwowana. Matka została poinformowana o śmierci córki.

Osobiście zbadałem film w kamerze. Wygląda na to że był nagrywany przez ofiarę kilka sekund przed śmiercią. Przez cały film dziewczyna idzie po opuszczonym magazynie trzymając przed sobą kamerę. Nagle kamera spada na ziemię i widzimy prawdopodobnie sprawcę morderstwa. Ostatnią klatkę filmu oddałem do eksperta. Niedługo zostaną rozesłane listy gończe lecz szczerze mówiąc to nie wiem jaką dadzą twarz. Do raportu dołączam zdjęcie z filmu.

IMG_7176_copy.jpg

 

 

By: Zajax

 

Jeśli się spodobało, zostaw komentarz :D

76561198044975849.png

Best Member

Opublikowano

Cytuję Baśkę: Nie strasz, nie strasz, bo się zesrasz :)

Nie wierze że to jest oparte na faktach, zresztą jak 99% tych creepypast, ludzie wymyślają takie historyjki żeby ludzie częściej odwiedzali ich blogi. Ale jedno powiem - Fajnie nawet się czyta :)

Game Over

Opublikowano

Cytuję Baśkę: Nie strasz, nie strasz, bo się zesrasz :)

Nie wierze że to jest oparte na faktach, zresztą jak 99% tych creepypast, ludzie wymyślają takie historyjki żeby ludzie częściej odwiedzali ich blogi. Ale jedno powiem - Fajnie nawet się czyta :)

Tak samo mysle xD

Opublikowano

Oparte na faktach napisałem tylko żeby trochę urozmaicić czytanie, wiadomo że to zmyślone :D

Napisane przez Zajaxa :D

jak się pisze że OPARTE NA FAKTACH oznacza to że prawda a ty to napisałeś i wprowadzasz w błąd za to jebną bym temat do kosza a ty byś wyłapał bana

 

Bym nie dostał warna wypowiem się.

To jest tak idiotyczne jak te całe zoombi w Ameryce ludzie nie mają co robić to zmyślają głupoty

 

Ty następnym razem jak coś piszesz to to popraw bo skopiowałeś z jakiejś strony i na co liczysz na lajki ?

 

1000093817-removebg-preview-1.png

Opublikowano

Słuchaj, aby nie było czegoś takiego to wklejasz to tak -> PPM -> Wklej i dopasuj do stylu.

Wtedy nie powinno tego być.

 

A co do tego, pooglądałem sobie zdjęcia bo tylko to było chyba ciekawe, a ten slenderman to ściema i tyle.

Równie dobrze mogę uwierzyć, że koniec świata bedzie w 2012..

Opublikowano

Co ty brałeś? Fajnie jakby powstał film na podstawie gry Slenderman :D

ps. Szykuję się super walka pomiędzy Pedo Misiem i Slendermanem

Opublikowano

Piszę coraz kolejny, ,,oparte na faktach" dodałem żeby nastraszyć was bardziej ^^

Ale skoro nie czytacie tego, usuwam ten tekst

76561198044975849.png

Best Member

  • 2 tygodnie później...

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...