Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

Urban legends, czyli miejskie legendy.


AfffOmg

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Co to jest miejska legenda, to chyba każdy wie, ale tak dla przypomnienia:

 

Miejska legenda (urban legend) ? pozornie prawdopodobna informacja rozpowszechniana w mediach, Internecie bądź w kręgach towarzyskich, która budzi wielkie emocje u odbiorców, zazwyczaj nieprawdziwa.

 

Każdy słyszał ich setki ^_^ Znacie jakieś ciekawe? Fascynuje mnie temat miejskich legend i ludzie, którzy w nie mimo wszystko w nie wierzą i rozpowszechniają je jako "najprawdziwszą prawdę".

 

Osobiście przytoczę tu 4 ( de facto wszystkie związane z narkotykami)

 

 

 

 

1) "Misja na Marsa"

"Dziennik Łódzki donosi:

Akademik.

Impreza.

11 pietro.

Duuuzo alkoholu.

Ubawione towarzystwo, wlasciwie to byla typowo samcza

impreza, gdyz o zadnych niewiastach mowy nie bylo. Zreszta to ma akurat

najmniejsze znaczenie.

Tak wiec ubawione i rozluznione alkoholem towarzystwo postanowilo

zrobia cos totalnie odjechanego. Znalezli wiec ochotnika

(który sam sie zglosil!) i postanowili wyslac go na Marsa. I nie byloby w

tym nic smiesznego, gdyby nie to, iz imprezowicze wpakowali

delikwenta do pudla, podpisali je tekstem "MISJA NA MARSA" i ...

wyrzucili przez okno.

Z tego wlasnie, wyzej wspomnianego, 11 pietra.

Historia z poczatku zabawna, zamienila sie w koszmar.

Chlopak oczywiscie zginal na miejscu.

Zaniepokojeni ludzie, widzac szczatki

ciala w kaluzy krwi, zadzwonili na policje.

Ta, powiazujac fakty i idac za glosami nadal

odbywajacej sie imprezy, skierowala sie do odpowiedniego

pokoju. I co zastali?

Otoz drugie pudelko. Na którym widnial napis "MISJA

RATUNKOWA".

Gdy policjanci otworzyli pudelko i zapytali, co tu sie

dzieje, uslyszeli:

wlasnie mielismy zamiar wyslac misje ratunkowa.

Bo stracilismy kontakt radiowy z poprzednikiem".

A z pudelka wyszedl kolejny student"

 

 

@Komentarz: osobiście słyszałem chyba z 5 różnych wersji tej legendy, w poszczególnych przekładach zmieniały się środki rozweselające używane przez studentów i miejsca gdzie odbywała się cala akcja.

 

2)"Nie bierz cukierka od nieznajomego"

 

Pamiętam jak jeszcze kilka/kilkanaście lat temu, krążyła opowieść o nikczemnych dillerach, którzy produkowali cukierki z kokaina/heroiną/lsd ,żeby potem je rozdać niczego nie podejrzewającym dzieciom pod szkołą. W celu wciągnięcia ich w zgubny narkotykowy nałóg.

 

@Komentarz: ostatnio słyszałem tą legendę jako dziecko(koniec lat 90tych), teraz zapewne przeciętny Gimbus usłyszawszy ta mrożącą krew w zyłach opowieść zadałby tylko jedno pytanie, "Pod którą szkoła stoją te jany????"

 

3) "Naćpali się i upiekli dziecko w piekarniku"

 

 

Małżeństwo wynajęło opiekunkę do dziecka na jeden wieczór. Nie zdawali sobie jednak sprawy, ze dziewczyna jest pod wpływem LSD. Gdy po paru godzinach nieobecności w domu zadzwoniliby upewnić się, że wszystko w porządku, dziewczyna odebrała telefon i poinformowali ich, ze wszystko jest świetnie a w tej chwili piecze indyka na kolacje. Dopiero gdy skończyli rozmawiać uświadomili sobie, ze nie mieli w domu indyka. Okazało się, ze dziewczyna upiekła ich dziecko.

 

@Milion wersji: Zmieniają się kucharze ^_^ ( słysząłem o malżeństwie, opiekunce i tatusiu zostawionym przez żonę ) i substancje psychoaktywne.

 

4) Kwas

 

Pewien koleś zakupił dosyć dużą partię LSD (jak wiadomo LSD wystepuje w postaci papierka nasączonego roztworem) w celu dalszej jej sprzedaży. Niestety Pan diller-hurtownik nie mial mu w co tego zapakować, więc nasz przedsiebiorczy koleś postanowił schować świeżo zakupiony towar do czapki. Niestety w drodze do domu zlapał go ulewny desz, kartoniki się rozmoczyly a wyplukane z nich LSD przenikneło przez cebulki włosowe prostu do krwioobiegu. Jednorazowe przyjęcie tak ogromnej dawki kwasa zniszczyło mu psychikę, czyniąc go warzywem do końca życia.

 

 

 

 

@Jeśli znacie jeszcze jakieś urban legendy (nie koniecznie o dragach ^_^) to się nimi podzielcie, chetnie je sobie poczytam :]

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...