Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

Polski Iliada


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witam. Potrzebuję cytatów i wniosków do utworu "Iliada". Dokładniej chodzi o cycaty wypowiedzi Achillesa i Hektora (podasz ich walki) oraz wnioski do nich.

Za każdą sensowną odpowiedź +/-.

Opublikowano (edytowane)

Nie Liiada, tylko Iliada ;p zaraz zobacze może w zeszycie mam, bo to omawiałem nie dawno ;p

jednak napisałeś iliada tylko tak widać ;x

Obaj szli wzajem ku sobie, a gdy spotkali się z bliska,

pierwszy rzekł Hektor potężny o hełmie wiejącym kitami:

"Synu Peleusa, już dłużej nie będę przed tobą uciekał,

chociaż obiegłem gród wielki boskiego Pryjama trzykrotnie,

nie odważając się walczyć. Lecz teraz serce mi każe

stanąć i zetrzeć się z tobą. Zwyciężę ciebie lub zginę.

Ale wpierw zawezwijmy bogów - to będą najlepsi

naszych wzajemnych układów świadkowie i chroniciele.

Ciała ja twego nie zelżę okrutnie, gdy Dzeus mi pozwoli

odnieść nad tobą zwycięstwo potężne i wywlec twą duszę.

Zbroję ci tylko, Achillu, tę sławną zabiorę, a zwłoki

oddam z powrotem Achajom; ty ze mną uczyń to samo".

Spojrzał na niego złym okiem i rzekł szybkonogi Achilles:

"Ty mi, przeklęty Hektorze, o żadnych układach nie gadaj!

Jak nie ma przysiąg i umów pomiędzy ludźmi i lwami

ani jagnięta i wilki do zgody serc nie skłaniają,

lecz z zaciętością na zgubę wzajemną zamysły ważą -

265tak mnie i ciebie nie złączy przyjaźń ni żadne układy,

póki z nas który nie padnie i własną krwią nie napoi

tarczozbrojnego Aresa, co walczy nieustraszenie.

O swej dzielności pamiętaj! Teraz najbardziej ci trzeba

w rzucie swej włóczni być biegłym i stawać w boju walecznie.

Już ty mi dzisiaj nie ujdziesz! Niedługo Pallas Atena

włócznią cię moją zabije! Dziś mi za wszystkie zapłacisz

smutki po mych towarzyszach, których swą włócznią przebiłeś".

Tak powiedział i cisnął z sił całych włócznię przed siebie

cień rzucającą długi. Zobaczył ją Hektor wspaniały,

schylił się w porę i włócznia śmignęła górą, a w ziemię

zarył się grot jej spiżowy. Wyrwała go Pallas Atena,

Achillesowi podając, a Hektor, pasterz narodów,

tego nie spostrzegł, tak mówiąc do niezłomnego Pelidy:

"Jednak chybiłeś tym razem, do bogów podobny Achillu,

Dzeus nie objawił ci jeszcze mej śmierci. Tak tylko mówiłeś,

więc szermowałeś słowami podstępnie tak i swobodnie,

aby mnie strach obezwładnił, pozbawił zwykłej dzielności,

ale ty mnie, ściganemu, swej włóczni w plecy nie wbijesz.

Prosto uderzam, pierś możesz jedynie mi przeszyć swą włócznią,

jeśli bóg zechce. A teraz ty mojej włóczni spiżowej

strzeż się! O, gdybym mógł całe ostrze zatopić w twym sercu,

wojna byłaby wnet lżejsza dla Trojan, jeślibym ciebie

zdołał powalić, tyś bowiem największą zgubą dla Troi".

Tak powiedział i włócznię cień rzucającą długi

cisnął, o włos nie chybiając, w sam środek tarczy Pelidy.

Włócznia odbita od tarczy upadła z daleka. Sposępniał

Hektor na myśl, że grot chyży na próżno umknął mu z ręki.

Stał zatroskany, bo nie miał już innej włóczni do walki.

Deifobosa więc krzykiem zawezwał białotarczego,

aby mu podał swą włócznię wysmukłą, lecz go nie było.

Pojął więc Hektor w swej duszy, co zaszło, i tak powiedział:

"Biada mi! Już mnie bogowie na śmierć wzywają na pewno!

A ja myślałem, że obok Dejfoba mam, bohatera,

ale on tam, za murami, a mnie oszukała Atena.

Dziś śmierć złowroga jest blisko, już jej nie mogę oddalić

ani uniknąć. Dotychczas obaj przyjaźni mi byli:

Dzeus i syn Dzeusa, co z dala trafia niechybnie. To oni

chętnie od nieszczęść mnie strzegli. A teraz dosięgła mnie Mojra.

Jednak nie padnę bez walki, w śmierć nie odejdę bez sławy,

dzieła wielkiego dokonam, zostanę w pamięci potomnych".

Tak powiedział i zaraz wydobył miecz wyostrzony,

który u boku mu zwisał, błyszczący, ciężki, ogromny.

Skupił się w sobie i runął jak orzeł o locie podniebnym,

gdy na równinę znienacka, drapieżny, z chmur mrocznych opada,

by płochliwego zająca lub jagnię porwać bezsilne -

Hektor tak samo w przód runął, wstrząsając miecz wyostrzony.

Skoczył zarazem Achilles, a gniew przepełniał mu serce

nieposkromiony i dziki. Pierś swoją tarczą osłonił

piękną, kunsztownej roboty, zaś hełm obciążały błyszczące

cztery grzebienie, na których obficie chwiały się kity

złote, ozdobne, bo szczodrze Hefajstos szczyt hełmu ozdobił.

I tak jak gwiazda wśród innych gwiazd, gdy noc letnia zapada,

gwiazda wieczorna, co wschodzi najpiękniej na ciemnych niebiosach -

tak połyskiwał grot włóczni, którą potrząsał Achilles

w prawej swej dłoni, i szukał - by zgubić boskiego Hektora -

miejsca, gdzie ostrze wbić w ciało urocze mógłby najłatwiej.

Ale ten cały okryty był lśniącą zbroją spiżową

piękną, zdobytą po walce z Patroklem, którego pokonał.

Tylko, gdzie dwa obojczyki od ramion łączą się z szyją,

gardło widniało, przez które uchodzi dusza najszybciej.

Tam, gdy nacierał nań Hektor, wbił ostrze boski Achilles.

Szyję młodzieńczą wskroś przebił grot jego włóczni głęboko,

krtani mu jednak nie przeciął jesion w spiż ciężki okuty

i odpowiedzieć mógł jeszcze, na jego słowa, tamtemu.

Nad powalonym w proch zaczął chełpić się boski Achilles:

"Pewnie myślałeś, Hektorze, zdzierając zbroję z Patrokla,

że ocalejesz, i o mnie nie dbałeś, że byłem daleki.

Głupcze! Choć z dala, tam przecie był ktoś potężniejszy od niego,

przy wydrążonych okrętach - tam jeszcze ja pozostałem,

com ci rozwiązał kolana. Sępy i psy cię rozszarpią

ku twojej hańbie, a jego spalą na stosie Achaje".

Słabnąc już, odparł mu Hektor o hełmie wiejącym kitami:

"Na twą zaklinam cię duszę, kolana, i twoich rodziców -

nie daj, by psy mnie szarpały pod okrętami Achajów,

ale przyjm okup tak wielki, jak pragniesz, ze spiżu i złota;

chętnie ci zwiozą te dary mój ojciec i matka czcigodna.

Niechaj powróci me ciało do domu i niech je Trojanie

oraz Trojanki na stosie złożą i spalą po śmierci".

miłego czytania ;p

Edytowane przez slawek1100
Jasio90.png
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...