Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

Opowieść O Puchatku


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

A więc zaczynamy od razu pisać czy chcecie więcej bo są razem 32 częsci

 

Kubuś Puchatek - cz. 0 Phantom Tentacle

 

 

Wstawał piękny majowy poranek. Tygrysek, Kłapouchy i Królik siedzieli przed domkiem Królika i leniwie sączyli wino "Heracles".

- Marchew ci rośnie... jęknął leniwie Tygrysek.

- Widzę... jeknął leniwie Królik

W tem przybiegł zziajany Prosiaczek i zawołał:

- Weni, Widi, Wicjusz! - Widziałem, przewidziałem, wydedukowałem!

- No i czego się drzesz? nie widzisz ze marchew rośnie? zapytał leniwie Tygrysek.

- Chcesz w tube[tm]? Zapytał Kłapouchy.

- Nie o to chodzi - riposotwał Prosiaczek - Pamiętacie te ruderę na skraju lasu? Teraz to wyremontowali! Pomalowali na biało, postawili pedalski płotek i ktoś się tam wprowadził.

- Chcesz w tube[tm]? Ponownie zapytał Kłapouchy tym razem podnosząc głowę z ziemi.

- Hmm... to trzeba zapoznać się i przywitać. Chodźmy do Babajagi[tm]. Kupimy pół litra i pójdziemy do tej rudery - zaproponował Tygrysek. Tak też zrobili. Gdy byli w połowie drogi nagle koło nich przemknęło czarne Ferrari wzbijając w powietrze tumany kurzu.

- Ty jeb*** klecho! Krzyknął Tygrysek.

- Nienawidzę tego gnoja. Myśli że jak się ubiera na czarno, ma czarne Ferrari i zbiera na tace codziennie to jest mastah. Wycedził przez zęby Prosiaczek.

- Kiedyś go zabiję - skwitował Kłapouchy.

Po chwili nasza dzielna brygada doszła do wzniesienia zwanego "Piwną Górką". Na szczycie tego wzniesienia stała chatka na kurzej nóżce, a nad drzwiami wisiał napis: "Hatka Babajagi[tm] - Alkohole Świata - Jedyny i niepowtarzalny producent niepowtarzalnego wina o niepowtarzalnej nazwie "Heracles - Classic Płońsk Aperitif".

- Yo! Babajagi! Przyszliśmy kupić coś do picia - krzykną Tygrysek. W drzwiach ukazała się Baba jaga[tm]. Wyglądała jak mały zielony Trol skrzyżowany z Majkelem Dżaksonem.

- A czego chcecie? Zapytała Baba jaga[tm].

- Masz cos alkoholowego? - zapytał Prosiaczek.

Baba jaga[tm] spojrzała najpierw na Prosiaczka, potem na napis nad drzwiami i jęknęła z politowaniem:

- Nie mam.

- Aaa.. szkoda.. to my spadamy... powiedział smutno Prosiaczek i już miał iść gdy nagle został ugrziony w dupę przez Kłapouchego.

- Fcef f tuwe? zapytał Kłapouchy nie puszczając morderczego uścisku.

- Mleche. Zaśmiał się z wieśniackim akcentem Tygrysek i zaraz dodał - chcemy kupić czteropak winobluszczywin.

- Mleche. Odparła z wieśniackim akcentem Baba jaga[tm] po czym rzuciła w kierunku Tygryska 4 związane razem butelki i z hukiem zatrzasnęła drzwi.

- Ehhh.. rozmarzył się Kłapouchy.

- Dobra.. faken, zabawiłeś się to teraz puszczaj! Wycedził przez zęby Prosiaczek.

- Przestańcie się podniecać i chodźmy już do tego domku, bo nie mogę się doczekać kiedy wrócę i popatrzę jak moja marchew rośnie - przerwał Królik.

- Okej. Stwierdził Tygrysek po czym cała brygada udała się w kierunku domku. Po dłuższej chwili stali już przy drzwiach.

- Rzeczywiście... płotek przyjebali iście pedalski... Zauważył Królik.

- Nie gadaj tylko wciskaj dzwonek. Zaproponował Tygrysek. Królik przycisnął dzwonek i wszyscy z przerażeniem stwierdzili iż dzwonek wygrywa.... najnowszy przebój zespołu Boyz - "jesteś szalona"...

- O [ kobieta wyzwolona ]... jęknął głucho Kłapouchy. Nagle drzwi się otworzyły i z domku wyłoniły się dwie postacie. Jedną był mały pluszowy miś, a drugą okazał się średniego wzrostu chłopak - na oko 12 lat, ubrany w świecące dresy i z kilogramem żelu oraz imponującym alfem na głowie.

- O [ kobieta wyzwolona ]... jęknął ponownie Kłapouchy.

- Sportowiec? zapytał Tygrysek.

- Nie... odpowiedział niepewnie chłopak.

- Idziesz pobiegać lub pograć w piłkę? zapytał Królik.

- Nie... ponownie odpowiedział chłopak.

- Chcesz w tubę[tm]? Zapytał Kłapouchy.

- Mamo! leeee.. rozpłakał się chłopak i pobiegł w głąb domu.

- Dzień dobry. Jestem Prosiaczek. Prosiaczek wyciągnął łapkę w kierunku misia.

- Dzień dobry Prosiaczku. Jestem Kubuś Puchatek. A ten wyalienowany gej, który pobiegł to jest Krzyś.

- No, jako żeśmy się już zapoznali idziemy się napić. Cum On Guys! Wrzasnął Tygrysek, a po chwili cala brygada znalazła się na Piwnej Gorce.

- Znajdźcie mi jakieś mieszkanie... Stęknął niepewnie Puchatek. - Nie chcę mieszkać z tą pipą.

- No... Mamy coś na oku... tyle że trzeba przeprowadzić dywersję... trzeba kogoś wykurzyć... ale chodź to ci pokażę o co chodzi - rzekł Tygrysek. Wszyscy udali się spacerkiem w kierunku lasu. Po chwili dotarli do wielkiego dębu, gdzie przy korzeniach widać było drzwi, a na nich napis - "Sala Prób Zespołu Just5 - nie wchodzić i nie przeszkadzać".

- O faken - stwierdził Puchatek.

- Spokojnie... zaraz to z Kłapouchym załatwimy - Rzekł spokojnie Tygrysek, po czym podszedł do drzewa i kopniakiem otworzył drzwi. Razem z Kłapouchym weszli do środka. Po chwili przez otwarte jeszcze drzwi wyleciał jak z procy Szadi. Przeleciał jakieś 100 metrów aby wyhamować głową o pobliski mur ze stali zbrojonej.

- Kolorowe sny gdy przyjebałem mu z drzwi... lalala.. Zanucił posępnie do mikrofonu Kłapouchy. Po chwili cały sprzęt nagraniowy znalazł się na nieprzytomnym Szadim.

- Ok. Puchatek. Tu od dziś zamieszkasz. Powinno być dobrze.. jak by coś się rzucali to będziemy lać w tube[tm], nie Kłapouchy? Roześmiał się tygrysek.

- Nu... w Tube[tm]... sapnął Kłapouchy.

- Oki panowie... to ja się wprowadzam... chodźcie do środka bo zaczyna się chmurzyć... chyba będzie padać - stwierdził Puchatek i cala gromadka weszła do nowego mieszkanka.

 

 

 

 

[Następna 2 części prosze bardzo ;)

 

Nossad Attac

Był piękny majowy wieczór. Puchatek, Prosiaczek, Kłapołuchy i Tygrysek wybierali się właśnie na wycieczkę...

- Znów leje... Co za chujowy klimat... - jęknął Puchatek.

- A mnie to zwisa... - rzekł Kłapołuchy rozkładając swój mały parasol

- Judasz! - warknął Tygrysek.

- Hehe. Nie Judasz tylko wynalazca - odparł Prosiaczek.

- Nie ważne. Co teraz robimy? Pragnę przypomnieć, że Królik ma złego Trip'a, a Gófer najprawdopodobniej nie żyje, bo dostał soczystego kopa w zęby. A więc?

- Puchatek był jak zwykle kurewsko bezpośredni.

- Myślę, że tak chujowy wieczór można by rozpocząć czymś mocniejszym... - wystękał nieśmiało Prosiaczek.

- No, myślę, że jest to dobry pomysł. Chodźmy na piwną górkę. Mieszkająca tam Baba Jaga ma na pewno jakieś dobre trunki - rzekł Puchatek. Nagle otoczyła ich dziwna brygada...

- Czego? - zapytał bezpośrednio Tygrysek.

- Jesteśmy Łowcy Pip. A w tym miejscu powinien stać nasz przywódca DonVasyl. Niestety nie ma go wśród nas - rzekł donośnie jeden z nich.

- A gdzie jest? Umarło mu się, czy po prostu go zabili? - zapytał Prosiaczek.

- Ma małe problemy z psychiką i własnym penisem, ale wkrótce mu przejdzie. A... Macie jakieś pipy do złowienia? - zapytał drugi z nich.

- Taa. Jedną. Nazywa się Krzyś. Wyjątkowa pipa a do tego straszny maminsynek. Jego postać wzorowana jest na Szadim z (b)Just 5, który bardzo kocha swoją mamę i nie bardzo lubi dziewczyny - Puchatek nie krył swojej niechęci do Krzysia.

- Jebana pipa ! - wykrzyknęli łowcy.

- Noo, i w dodatku nienawidzi łowców pip - rzekł Prosiaczek.

- Zabić skurwiela... Bierzemy go. To największa pipa jaką dotąd widzieliśmy. Gdzie go znajdziemy ? -zapytał trzeci z nich.

- Mieszka z mamą w pedalskim domku z białym płotkiem na skraju lasu - wskazał drogę Puchatek.

- Dzięki. Takich dwóch jak nas trzech to niema ani jednego - rzekł czwarty z nich po czym obydwaj udali się w kierunku domku Krzysia.

- No to jednego pajaca mniej, a wieczór dopiero się zaczyna... - rzekł z uśmiechem na ustach Kłapouchy. Nasi bohaterowie ruszyli w stronę piwnej górki. Już po chwili byli na jej szczycie. Wtem przebiegła koło nich wielka LoveDoll.

- Widzieliście to? - zapytał zdziwiony Prosiaczek.

- Nie wiem... Czy to jawa czy sen... - zanucił Puchatek.

- Ani chybi to była lalka miłości. Miała taką fajną minę... taką rozdziawioną... - Kłapouchy nie krył swoich fantazji. Po chwili cała czwórka była na szczycie przed chatką Baby Jagi.

- Jo, Baba Jagi ! Veni, Vidi, Vino ! -zakrzyknął Tygrysek.

- Nie jestem żadnym Baba Jagiem. Mam na imię Abrakadabrapokuskonstantynopolitańczykowianeczkatrzy ! - rzekła wiedźma.

- A możemy cię w skrócie nazywać... chuj? - zapytał niepewnie Prosiaczek.

- Nie! Kurwa! Dlaczego wszyscy chcą mnie w skrócie nazywać chuj? Co jest ze mną nie tak ? Może źle wyglądam... Tak słabo się odżywiam... a tak bajdełej to czego chcecie ?

- Chcemy dobre wino za 3 złote.

- Nie mam w detalu. To sklep dla prawdziwych smakoszy. Mam tylko 6-ciopaki winobluszczy - win po 20 złotych. Chcecie?

- To se newrati... - walnął Puchatek.

- Zamknij ten swój pluszowy ryj. Bierzemy dwa! - warknął Tygrysek. Po chwili czwórka upajała się aromatem i smakiem wina HERACLES - Classic Płońsk Aperitif.

- No to panowie - BĄ ŻUR ! - wzniósł toast Kłapouchy.

- Taaaak... Heracles - to jest to - rzekł z rozkoszą Tygrysek.

- Heracles - I do it my way ! - dodał Puchatek.

- Bylyfyzytsyf - dodał Prosiaczek.

- Zbiłem butelkę - jęknął głucho Kłapouchy.

- Wiecie co myślę? We are rulers of this world - rzekł dumnie Puchatek.

- Po dwóch winach każdy jest rulezem - stwierdził Prosiaczek.

- Ha. Duma mnie rospera... - jęknął Tygrysek.

- Dobra... My tu gadu-gadu a ja mam ochotę podupczyć. Chodźmy na disco. Tam na pewno jakieś fajne dziołchy będą.

- Nu. To jest myśl - wybełkotał Kłapouchy. I cała czwórka powoli udała się w stronę pobliskiego miasteczka gdzie właśnie odbywała się dyskoteka.

- Hej łosie, luk et diz! - wskazał na plakat Tygrysek.

- "Dziś w remizie dyskoteka. Nikt już nie śpi, nikt nie czeka. Przewidziano występ świetny, Just5 będzie - bądźcie grzeczni. A rej wodzić będzie Sowa, didżej świetna, wybuchowa." - przeczytał z wielkim trudem Puchatek.

- Ja pierdolę, ale rymy - chyba komuś przyjebimy - dorzucił swoje Tygrysek.

- Chciałeś powiedzieć przyjebiemy - zapytał Prosiaczek.

- Nie, bo przyjebiemy nie rymuje się z rymy, a zresztą nie ważne - odparł Tygrysek.

- Dobra wchodzimy - rzekł stanowczo Pychatek. I wszyscy udali się do remizy. Gdy byli już w środku nagle na scenę wkroczył Pan Sowa.

- ... Heloł, heloł ! Na dzisiejszym koncercie wita was didżej Sova! Tak! Dzisiaj koncert DżastFajf! A więc dziewczyny szykujcie majtki. Oto ONE! - ups, sory. Oczywiście chciałem powiedzieć ONI! - JUST 5! I w rytm muzyki disko na scenę wkroczyli Just 5.

- "...Kolorowe sny kiedy ja..." - nie dokończył Szadi bo butelka po winie rozbiła się o jego głowę.

- Musiałem mu przypierdolić - rzekł z uśmiechem Tygrysek.

- Chłopaki! Biją Dżastów - wrzasnął ktoś z tłumu. I wszyscy wokół rzucili się na naszych bohaterów.

- Panowie, spierdalamy. - wrzasnął Puchatek. Lecz gdy wykonał energiczny obrót natychmiast został powalony strzałem sztachetą w nery.

- DOOM! - krzyknął Tygrysek po czym padł znokautowany 2 litrową butelką zwrotną. Cała impreza trwała jeszcze przez około 10 minut po czym cała czwórka została wyrzucona na pobliską zwałkę. Bardzo potłuczeni, aczkolwiek cali, nasi bohaterowie powoli zaczęli dochodzić do siebie.

- Jaa pieeerdoleeee... - jęknął głucho Puchatek.

- Moje plecy... - wystękał Kłapouchy.

- Kto zgasił światło ? - zapytał przezornie Tygrysek.

- Cały ten incydent nie maiłby miejsca gdyby nie to, że Tygrysek przypierdolił Szadiemu winem w jego pedalski łeb - stwierdził spokojnie Kłapouchy.

- Ale przyznacie, że widok szyjki wbijającej się Szadiemu w oko był wyjebany! - odparł Tygrysek.

- Ta... To było wiekopomne wydarzenie - przytaknął Prosiaczek.

- Dobra, pozbierajmy się z tego łajna i wracajmy do domu... - rzekł Puchatek, po czym cała czwórka udała się spokojnie do swoich domów.

 

ORAZ....

Cześć Trzecia - The Silents Of The Lambs

Była piękna majowa noc. Bezchmurne niebo wspaniale ukazywało miliony gwiazd i niesamowitą tarczę pełnego księżyca.

- Ciągle leje... Czy ten jebany deszcz nigdy nie przestanie padać? Jeszcze trochę, a wyrosną mi płetwy! - Tygrysek nie krył poirytowania.

- Ma to swoje plusy... Na przykład Gófer, jeśli jeszcze żyje, popierdala teraz z wiadrami i wylewa wodę ze swoich tuneli. - stwierdził z uśmiechem na ustach

Puchatek. Wtem cała czwórka wpadła do wielkiej rwącej rzeki...

- Ppppanowie, tu tego nie było... - stwierdził niepewnie Prosiaczek.

- Rollyn..., rollyn..., rollyn on the river... - podśpiewywał głucho Kłapołuchy.

- Sprawa jest poważna... Myślę, że dość już tej kąpieli. Wychodzimy - stwierdził tygrysek, po czym nasi bohaterowie wstali i wyszli z wody.

- To był chyba najbardziej psychodeliczny kwas dzisiejszej nocy... - powiedział Puchatek.

- A tak fajnie mi się śpiewało... - wystękał Kłapołuchy.

- Myślę, że dobrym pomysłem byłoby rozpalenie ogniska i osuszenie się - stwierdził Prosiaczek.

- No a nie łatwiej byłoby iść do domu i tam się wysuszyć? - zapytał lekko zdziwiony Tygrysek.

- No byłoby, ale tak jest bardziej romantycznie. Niech Kłapouch i Tygrysek skoczą po jakieś drewno a ja z Prosiaczkiem rozpalimy ognisko - rzekł Puchatek. Już po chwili Puchatek, Prosiaczek i Tygrysek grzali się przy ognisku. Po pewnym czasie dołączył do nich Kłapołuchy.

- Panowie znalazłem wino i trochę mięsa. Upieczemy? - zapytał Kłapołuchy.

- No co ty głupi? Wino chcesz piec? - Puchatek nie krył zdziwienia.

- Nie wino tylko mięsko. Będą dobre szaszłyki. - odparł Kłapołuchy. Po czym cała czwórka obaliła wino i zabrała się do jedzenia szaszłyków.

- A ciekawe co się dzieje z Góferem. Czy nadal wylewa wodę ze swoich kanałów ? Jak myślicie? - zapytał Puchatek.

- Ja tak właściwie to go nigdy nie lubiłem... - stwierdził Tygrysek.

- To nie jedz - Odparł leniwie Kłapołuchy.

- Oooo kkkkurwwwa! - wystękał przerażony Prosiaczek.

- Coś czułem, że to mięso jest jakieś lewe. Strasznie śmierdziało stęchlizną... - Stwierdził odgryzając kość przedramienia Puchatek.

- Mam nadzieję, że chociaż ketchup był prawdziwy... - jęknął polewając udko czerwonym płynem Tygrysek.

- A skąd niby o tej porze w lesie wziąłbym pomidory, konserwanty, barwnik naturalny E-20, kwasek cytrynowy i wreszcie butelkę? - zapytał Kłapołuchy.

- Uff. Ale dobrze, że dodałeś cebulki bo byłby nie do zjedzenia... - wycedził przez zęby Puchatek.

- A tak w ogóle to skąd ty się Kłapołuchy tu wziąłeś? Przecież nie mieszkasz z nami w lesie od początku? - zapytał Tygrysek.

- Dobrze, że o to pytasz. No więc przyjechałem do was ze Stanów Zjednoczonych. Uciekłem tam z zamkniętego zakładu dla morderców-psychopatów. Tak naprawdę nazywam się Hannibal Lektor. Na mnie był właśnie wzorowany bohater "Milczenia Owiec".

- To świetnie. Wiedziałem, że tylko pozornie jesteś taki spokojny. Wiedziałem, że twoja dusza jest rozrywana setką krzyczących jaźni... - rzekł z dumą w głosie Puchatek.

- Ale skąd oni wzięli ten tytuł? - zapytał Tygrysek.

- Bo "Star Wars" był już zajęty - odparł smutnie Kłapouch.

- Dobra. Nażarci, napojeni, wyschnięci. A teraz do domów spać! - Wrzasnął Tygrysek. Po chwili wszyscy rozeszli się do domów. Ranek okazał być się jak zwykle piękny i słoneczny.

- Jak zwykle kurwa pada. Ja to pierdolę, dziś nigdzie nie wychodzę...! No może oprócz stawienia się na komisję wojskową!?... - Zdziwił się Tygrysek otwierając poranną pocztę. Wśród sterty dwóch listów znajdowało się wezwanie na komisję wojskową.

- To jakiś przekręt... W tej bajce nie ma wojska! Był Wojski ale to nie to... A zresztą cholera ich tam wie... Dziś za godzinę... Dobra coś się wymyśli... - Rzekł smętnie Tygrysek włączając telewizor. Właśnie "leciał" serial "Wujek dobra rada" ze S. Mikulskim w roli głównej.

- ..."Wujek dobra rada" ...co...? Znajdź jakąś radę dla mnie wuju... - wycedził przez zęby Tygrysek.

- To proste. Zrób sobie krzywdę, złam nogę lub coś innego. Nie będziesz mógł brykać przez pewien czas ale armia uzna cię za nieprzydatnego do służby - odezwał się z ekranu "Wujek dobra rada".

- Jasne!!! Połamię sobie ręce i nogi... Nie będę mógł co prawda brykać przez pewien czas ale... Co tam... ważne, że mnie armia nie wcieli... - to mówiąc Tygrysek rozpędził się i przypierdolił w pobliskie drzewo. Pogotowie stwierdziło liczne złamania oraz potłuczenia, wstrząs mózgu, ginekomastię, chorobę wrzodową odbytnicy, stulejkę, raka macicy, wrzody żołądka, arytmię serca, chorobę wieńcową, kiłę, rzeżączkę, syfa i wilka. Pacjent został zapakowany na wózek i odwieziony na komisję wojskową. Tam czekali już Puchatek, Prosiaczek, Kłapołuchy, Krzyś i zapakowany w kaftan bezpieczeństwa, przeżywający jeszcze resztki złego trip'a Królik. Pierwszy wezwany został Krzyś. Po chwili jednak wyszedł z hukiem zamykając za sobą drzwi.

- Motyla noga! A tak chciałem być żołnierzem! - rzekł zawiedziony Krzyś.

- Ooo kurwa, jakie on ma fajne przekleństwa... - jęknął głucho Kłapołuchy.

- Co, nie wzięli? - zapytał z niedowierzaniem Prosiaczek.

- Niee tam... Najpierw zaglądali mi do dupy, potem coś mówili o jakiś częściach rowerowych...

- O pedałach? - zapytał Puchatek.

- Tak, tak! I za raz mnie wykopali bo podobno takich jak ja to nie biorą! Niech to kurzy dziób! - dodał zawiedziony Krzyś.

- Powiedz tak jeszcze raz a jak ci przypierdolę... - wycedził przez zęby Prosiaczek.

- Och... Jak Ty mówisz... Nie wolno tak brzydko mówić... Powiem maaamieee... łeeeeee! - i Krzyś z płaczem pobiegł do domu.

- Taaa. Przyprowadź ją tutaj. Nakręcimy pornola ze świniami i twoją starą! - krzyknął Tygrysek.

- Smarkam na ciebie synu szklarza! Twoja matka była chomikiem a ojciec śmierdział skisłymi jagodami! - dodał Prosiaczek.

- Jak coś takiego jeszcze chodzi po ziemi... Ciekawe dlaczego te łowiące pipy go jeszcze nie dopadły... Jak bym był nieco młodszy to dopiero bym mu dał motylą nogę... - stęknął głucho Kłapołuchy. W tym właśnie momencie wkroczyli do sali Łowcy Pip.

- Oddział stać! - wrzasnął piąty z nich.

- A wam co? Macie mózgi w kolorze kamuflażu? - Tygrysek patrzył na łowców jak na bandę idiotów.

- Rekrutancie Tygrysku! Służba ojczyźnie to nasz wspólny zbiorowy obowiązek! - rzekł trzeci z nich.

- Frajerscy Łowcy! Służba ojczyźnie w czerwonych beretach jest niczym innym jak całowanie lwa w dupę. Przyjemność żadna a niebezpieczeństwo utraty życia ogromne! - dodał Kłapołuchy.

- Mylicie się rekrutancie Kłapołuchy! Jesteśmy dumni, że możemy bronić ojczyzny od wszelkich wrogów i pip. - przerwał mu ósmy z nich.

- Zetną wam włosy... Hehe! - uśmiechnął się Puchatek.

- Łowcy! Spierdalamy! - wrzasnął trzeci z nich po czym obydwaj w pośpiechu wybiegli z sali.

- Do dupy z nimi robota. - stwierdził Prosiaczek. Po paru godzinach nasi bohaterowie byli w domach i żaden z nich nie został zaakceptowany przez komisję wojskową. Najbardziej zły z nich był Tygrysek, który musiał spędzić na wózku następne dwa miesiące, a do wojska go nie wzięli ze względu na płaskostopie.

 

Następną część

4-Misteries Of Rain

Wstawał kolejny wspaniały czerwcowy dzień... Radio Maryja zapowiadało tydzień upalnej, słonecznej pogody...

- W takim razie dlaczego kurwa twoja mać nad moim domem ciągle wisi jakaś jebana chmura i pada jebany deszcz... - darł się Tygrysek do słuchawki.

- Mój synu... My jesteśmy radiem katolickim, przenoszącym dobrą nowinę a nie stacją meteorologiczną. A tak w ogóle to nie klnij mój synu bo jesteś na wizji, tzn. na fonii i wszyscy cię słyszą... - odezwał się ksiądz prowadzący audycję w Radiu Maryja.

- W taki razie... Trzy słowa do księdza prowadzącego... "Chuj ci w dupę!" - wrzasnął Tygrysek i rzucił słuchawkę.

- Kiedyś rozwalę im tę chrześcijańską budę... Jebany kler... Krzyku trzeba mi... kiedy szept... bojaźliwie łka... - Tygrysek podśpiewując wyszedł przed domek.

- Pierdolę taką robotę... Ten jebany deszcz sprał mi prawie całe prążki... Idę na piwo... - już po chwili Tygrysek był pod budką z piwem gdzie leniwie sączyli złoty trunek Puchatek, Kłapouchy i Królik.

- Mam w dupie taką robotę - rzekł Królik.

- Cały czas pada. I nie zanosi się na rozpogodzenie... A do tego jeszcze jebane Radio Maryja ciągle ogłasza jaką tu mamy słoneczną pogodę... Nienawidzę tych skurwieli... - wycedził przez zęby.

- Fakt. Są upierdliwie wkurwiający... - dodał Puchatek.

- A może by tak ich rozjebać - jęknął głucho Kłapouch.

- To nie taki głupi pomysł, ale na razie poza deszczem i ich głupimi komentarzami nie mam motywacji... Może kiedy indziej... - rzekł Tygrysek i już miał odchodzić gdy nagle rozległ się krzyk Prosiaczka...

- Mam! Mam! Eureka! Mam! Veni, Vidi, Wiejusz! Odkryłem, znalazłem... Przewidziałem! - darł się Prosiaczek.

- I czegi się dżesz!- zapytał z wieśniackim akcentem Tygrysek.

- Bo znam wreszcie deszczową tajemnicę!!!- krzyczał podniecony Prosiaczek.

- Jaką tajemnicę ? - zapytał Kłapouchy.

- No, wiem dlaczego pada deszcz !

- To chyba każde dziecko wie - zauważył Puchatek.

- No kurwa, nie o to mnie chodzi ! Wim czymu deszcz pada akurat u nas ! To przez jebane Radio Maryja. A raczej przez ich stację nadawczo-odbiorczą w naszym lesie. Ona ma tam mały generator deszczu. Klechy wymyśliły, że można spuścić deszcz właśnie u nas i powiedzieć, że to kara boska! Trzeba rozjebać stację i wtedy deszcz przestanie padać! - podniecenie Prosiaczka sięgnęło zenitu.

- No to teraz mam motywację! Panowie! Zaczynamy akcję dywersyjną pod nazwą "Klecha" - krzyknął rozentuzjazmowany Tygrysek.

- Ja i Puchatek tworzymy grupę dywersyjno-sabotażową a Królik, Prosiaczek i Kłapouchy będą odwracać uwagę nieprzyjaciela.

- A co z Krzysiem ? - zapytał nieśmiało Prosiaczek.

- A co ma być? Kula w łeb i do ziemi - stwierdził Kłapouchy.

- Dość! Prosiaczek niech idzie na zwiady, a my tym czasem układamy plan. - rzekł stanowczo Tygrysek. Po chwili Prosiaczek był już na zwiadach a reszta brygady zaczęła układać plan.

- Ja proponuję rozciąć ogrodzenie i w ten sposób dostać się do środka - zaczął powoli Królik.

- Każdego napotkanego strażnika należy bestialsko mordować - dodał Kłapouchy.

- No to strażnikami zajmie się Kłapouchy. A jak rozwalimy urządzenia elektryczne? - zapytał Tygrysek.

- Gófer miał w swoich podziemiach kupę dynamitu! Z nim trzeba pogadać - zauważył Królik.

- Zapomniałem ci powiedzieć, ale kiedy byłeś naćpany to my zjedliśmy Gófera... Tak wyszło... - stwierdził z żalem Kłapouchy.

- Nawet nie chce mi się z wami dyskutować... Dobra, niech Puchatek skoczy do domku Gófera po parę lasek dynamitu a później skoczymy do Pana Sowy... On na pewno umie zrobić bombę! - stwierdził Królik.

- OK! To na razie! - i cała brygada rozeszła się w sobie tylko znanych kierunkach. Po paru godzinach wszyscy byli z powrotem.

- Macie dynamit? - zapytał Tygrysek.

- Momy!

- Co tam na zwiadach? - zapytał Tygrysek Prosiaczka.

- No więc. Mamy problem, bo nie ma ogrodzenia tylko jebany stalowy murek. Nie do przebicia nawet dynamajtem. Ale możemy wjechać do środka samochodem stojącym przed wejściem. A urządzenia elektryczne są standardowe tak więc nie będzie problemu z rozwałką - zakończył swą opowieść Prosiaczek.

- Dobra. Tera idziemy do Pana Sowy. On nam zrobi dajnamajt - zarządził Tygrysek i po chwili cała piątka była już u Pana Sowy.

- Te, Sowa. Zrób nam dajnamajt bomb. Bo Gófera ni ma w pobliżu - zagadnął z wieśniackim akcentem Puchatek.

- Nie umiecie zrobić DaBomb? Wy debile... Hehe - Pan Sowa po raz kolejny udowodnił swą wyższość umysłową.

- Siarap Sowa bo zaraz rozwalimy ci tę budę i będziesz def ! - zagroził Puchatek.

- Dobra, już dobrze... macie... - Pan Sowa szybkimi ruchami sklecił DaBomb i dał ją naszej dzielnej brygadzie.

- A co z nią chcecie zrobić, jeśli można zapytać?

- Nie można. A donieś coś policji to my już powiemy komu trzeba dlaczego zgłosiłeś się na ochotnika jako opiekun pierwszoklasistów z pobliskiej podstawówki. I jak im pokazałeś kamerę i jak oni w zamian pokazywali ci swoje ptaszki ty stary zboczeńcu.

- Dobra, dobra... macie i spierdalajcie! - i cała nasza dzielna brygada wyruszyła w stronę siedziby Radia Maryja. Kłapouch jak to zwykle w takich sytuacjach bywa zaczął śpiewać: "...If you christian and you know it cross yourself ! If you christian and you know it blow yourself. If you christian and you know it and you really want to show it. If you christian and you know it kill yourself".

- "... harvesting helpless christian spiryts..." - zamruczał głucho Puchatek.

- "hewenli fater is streczing his hand a beging prajing for mersy. Wi split off pis of holy flesz lyw łejting for anholy" - zamruczeli z wieśniackim akcentem wszyscy.

- Dobra! Zamknąć dzioby. Jesteśmy niedaleko bramy. A tak bajdełej to w jaki sposób chcesz wjechać tym samochodem??? - zapytał Puchatek.

- To proste - odparł Prosiaczek. - Kłapouchy zagada strażników a my porwiemy samochód... Kłapouchy co robisz???

- Piłuję - rzekł spokojnie Kłapouchy.

- To widzę, ale co piłujesz? - zapytał ponownie Prosiaczek.

- Robię sobie obrzyna. Piłuję lufę od mojej dwururki - odparł spokojnie Kłapouchy.

- Dobra... Okej... Ruszaj zagadać tamtych pacanów na stróżówce - rozkazał Tygrysek - My ruszamy zaraz za tobą. Kłapouchy schował strzelbę w rękawie swojego prochowca i udał się w kierunku stróżówki. Po chwili był już obok samochodu. Była to wspaniała opancerzona limuzyna z przyciemnianymi szybami. Kłapouchy dyskretnie przemknął bokiem i powoli zbliżył się do wartownika...

- Hej madafaka ! - krzyknął. Strażnik odwrócił się na pięcie i w tym samym momencie wielka eksplozja przeniosła jego plecy parę metrów dalej od reszty ciała... - Nigdy nie byłem dobry w rozmowach z nieznajomymi...

- Chłopaki ! Idziemy... - wrzasnął Kłapouchy w kierunku Tygryska i innych. W tym momencie poczuł gaz-rurkę na swojej głowie. Uderzenie było tak silne, że Kłapouchy przeleciał parę metrów i uderzył w ogrodzenie. Gdy się odwrócił jego oczom ukazała się dziwna, mroczna postać. Było to skrzyżowanie Arnolda Szwarcenegera i Matki Teresy z Kalkuty.

- Ty mały skurwielu... - rzekła postać - teraz przeprowadzę ci trepanację czaszki... tym... - nie dokończyła jednak gdyż przewróciła się i z hukiem uderzyła o ziemię. Zza samochodu wyłonił się Prosiaczek z kijem bejsbolowym.

- Zapomniałem ci powiedzieć, że w samochodzie siedzi jakiś dryblas - rzekł spokojnie Prosiaczek.

- Dzięki - odparł Kłapouchy - pakujemy go do bagażnika... Pojeździ z nami na Popiełuszkę - rzucił Kłapouchy.

- Ładujemy się do bryki! - krzyknął Tygrysek - Puchatek z karabinem maszynowym na dach. Kłapouchy prowadzi, ja ... siedzę z tyłu. No ruszać się do kurwy nędzy! - Tygrysek skakał jak poparzony. Ruszyli. Tymczasem w domu na środku dziedzińca...

- ...Bardzo dziękujemy, że zechciał ojciec nas zaprosić na tę skromną kolację z 30 dań... - rzekła z uśmiechem mama Krzysia.

- Ależ to żaden problem... Pieniądze z tacy nie mogą się przecież zmarnować... - odparł z jeszcze większym uśmiechem ksiądz proboszcz.

- Ale przecież te pieniądze miały iść na biedne dzieci... - rzekł Krzyś.

- Nie gadaj... jedz - powiedziała mama wpychając mu do ust chochlę z kawiorem. Wtem wielki huk przerwał ciszę i do jadalni przez ścianę wtoczył się samochód z naszą dzielną brygadą.

- Daj ju fakin kristians ! - zawył Tygrysek i wywalił serię prosto w mamę Krzysia. 32 pociski dorobiły drugi uśmiech jej obliczu.

- DOOM! - wrzasnął Kłapouchy i rzucił się na księdza. Dzie jest radiostacja jebany klecho?!

- Tttaaamm zzza ro rogiem - odpowiedział ksiądz.

- Dzięki - odparł Kłapouchy i pociągnął za spust. Po chwili mózg księdza zdobił pobliską ścianę.

- Mam cię ty mały geju... - Prosiaczek wsadził lufę swojego buzi Krzysiowi prawie do gardła.

- Profe... ne fabijaj mnie - jęczał przerażony chłopak. Wtem otworzyły się drzwi.

- On jest nasz !

- ŁOWCY PIP??? Krzyknął zdziwiony Tygrysek.

- Właśnie dowiedzieliśmy się, że aby nasz przywódca DonVasyl mógł przeżyć musi zjeść serce geja. Krzyś jest nam potrzebny... Musimy go mieć - rzekł ósmy z nich.

- Okej, okej... jest wasz - Prosiaczek zawiedziony powoli wyciągnął lufę z jamy istnej Krzysia... - ale jeśli oni cię nie dopadną, ja cię znajdę... nawet u diabła w dupie... - Prosiaczkowi oczy zaszły krwią...

- Co tak śmierdzi??? - zapytał Kłapouchy.

- To tylko Krzyś się zesrał... - Puchatek był kurewsko bezpośredni.

- Dobra my go zabieramy a wy róbcie co chcecie - powiedział trzeci łowca pip.

- Noo. Spadamy na całego - rzekł piąty łowca pip, po czym obydwaj wzięli Krzysia i wybiegli z pokoju.

- Dobra. Kłapouchy bierz DaBomb i instaluj przy radiostacji... My tym czasem wywleczemy brykę z budynku i szykujemy się do odwrotu - Tygrysek doskonale czuł się w roli dowódcy.

- OK. - już po chwili cały budynek był zaminowany, a nasza brygada ruszyła z piskiem opon z dziedzińca. Po chwili potężna eksplozja rozdarła ciszę.

- No to mamy ich z głowy... zaraz przestanie padać... - rzekł z uśmiechem Puchatek.

- Pppppppannowie... mam pytanie... dlaczego zamiast ognia na horyzoncie widzę atomowy grzybek i goniącą nas falę uderzeń... - nie dokończył jednak Prosiaczek, gdyż podmuch wyrzucił samochód 30 metrów w górę... Po paru minutach lotu samochód z impetem uderzył w domek Królika.

- Jak zwykle w mój domek - jak zwykle jęknął głucho Królik.

- Zamknij ten swój ryj i módl się aby ta bryka była zabezpieczona ołowiem bo inaczej będziemy świecić w nocy - wtem klapa bagażnika otworzyła się i wyskoczył z niej poznany wcześniej dryblas...

- Ja pierdolę... aleście kurwa nawywijali... no to oznacza wojnę... ja was... - nie dokończył jednak gdyż salwa z obrzyna Kłapouchego oderwała mu pół głowy.

- To za tamtą gaz-rurkę... - splunął Kłapouchy na ciepłe jeszcze zwłoki.

- Czy wy kurwa wiecie kto to był??? - zapytał przerażony Puchatek.

- Jakiś mocarny klecha - odparł spokojnie Prosiaczek.

- To był ojciec Tadeusz Rydzyk, założyciel Radia Maryja.

- Cóż... umarł król, niech żyje król... Zakopcie go w ogródku Królika i zapomnijmy o całej sprawie. Chyba zaczyna się przejaśniać - stwierdził z uśmiechem Tygrysek, po czym cała piątka zabrała się do kopania grobu...

- Mam pytanie... Dlaczego miałem wrażenie, że to był wybuch jądrowy ? - zapytał niepewnie Królik.

- Pewnie ten jebany Sowa pomylił dynamit ze wzbogaconym uranem ze swojej małej elektrowni... Dać debilowi marchewkę to się pokaleczy... - rzekł Tygrysek.

 

Jak już mówiłem jeśli zechcecie dam więcej OCZYWIŚCIE LICZE NA +

Sygna w budowie ;D

 

Jeśli zasłużyłem proszę o + ;D

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...