Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

[RECENZJA] Steep (Beta)


remzowaty

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

steep-ncsa-og-image.jpg


 


Recenzja nowego produktu Ubisoftu, sandboxa (jakby inaczej) opartego na śmiganiu po górach na 4 dostępnych sprzętach - deska, narty, "wiewiórka" i spadochron. Producent startuje z otwartą betą w dniach 18-21 listopada 2016, lecz dla osób uczestniczących w closed becie wstęp do górzystych stoków startuje już od 10 listopada.


 


 


maYjv85.png


 


Betawrażenia


 


Uczestniczyłem zarówno w closed jak i open becie. Ubisoft tym razem nie skopał do cna optymalizacji (na GTX970 na maksymalnych w fHD działa stabilnie na 60 FPS), zarazem trzymając poziom w kwestii graficznej - modele postaci i stroje, widoki, wszystko wypada bardzo pozytywnie. Co do muzyki w grze, gusta pewnie będą podzielone - ja jestem fanem gry przy muzyce, a sam Steep niestety nie ma stale grającej muzyczki w grze. Czasem odpali się jakiś singiel, a przez resztę czasu śmigamy po białym puchu w otoczeniu wiatru. Ewentualnie dźwięków łamanych kości.


 


Właśnie, łamanie kości. Jeśli ktoś grał w SNOW, pamięta nagrobki wyświetlające się w miejscu upadku. Ubisoft na szczęście nie wpadł na ten marny pomysł i wprowadził klasyczny ragdoll z subtelnymi odgłosami łamanych kości, który w połączeniu z krzykami postaci - gdyż nasz avatar widząc hardcorowy skok, z reguły drze się "no, no, nooooo!" - powoduje iż immersja jest naprawdę na poziomie.


 


Na początku gry dostajemy bardzo zwięzły i przyjemny tutorial, świetnie wyjaśniający podstawy gry. Po ukończeniu wstępu zostajemy wrzuceni do świata Steep, a tam... 


 


 


Postać


 


Cała gra oparta jest na dwóch filarach - rozwijanie postaci oraz wygrywanie eventów. Malowania nart, desek, stroje, nalepki - rzeczy do odblokowania jest mnóstwo. Pozwala to każdemu ubrań swoją postać według swojego widzimisię. Co ciekawe, w grze znajdziemy wiele marek dobrze znanych fanom sportów zimowych - możemy ubrać naszego avatara między innymi w rzeczy od K2 czy Salomona.


Wiele z unikalnych strojów i części można zdobyć, wygrywając eventy.


 


BteOIf9.jpg


 


Oprócz stroju, postać zdobywa również poziomy doświadczenia (aktualnie najwyższy dostępny to 8) i odblokowuje kolejne poziomy tzw. Styli Gry. Na dzień dzisiejszy mamy 6 styli, których poziom możemy nabijać:


 


Freestyler - podnosimy poziom poprzez robienie dużych tricków, wymiatanie na snowparkach, ogółem za dobry freestyle.


Pro rider - exp leci nam wtedy, gdy za 1 razem zdobywamy złoto w evencie czy poprawiamy swój rekord.


Extreme rider - za ekstremalne akcje, jak skoki przez wielkie przepaści, podbijamy sobie reputację extreme ridera.


Bone collector - wszystkie porządne gleby i złamane kości, zsumowane do kupy.


Explorer - nagroda za zwiedzanie nowych okolic, czy odkrywanie drop pointów.


Freerider - ostatni styl, nagradzający jazdę po wszystkim, od lodu po wielkie przeskoki.


 


Za odblokowanie wyższych poziomów również dostajemy nagrody, przykładowo za poziom Expert Freestylera dostałem unikatową wlepę. Mała rzecz, a cieszy :)


 


Eventy


 


Eventy w Steepie to rzecz, która - uwaga - cholernie wciąga. I to nie tylko dlatego, że dostaje się za złote medale fajne sprzęty. Powodem tego stanu rzeczy jest to, że wyzwania są ciekawe. Trasy owych zmagań są zrobione tak, by poziom Hard dla danego wyzwania nie był tylko zwykłym opisem. Zdarza się tak, ze by zdobyć złoto trzeba przejechać całą trasę perfekcyjnie, co mi czasem zajmowało godzinę ostrego katowania jednego wyzwania, by tylko zdobyć kuszące złoto. I to właśnie, moim zdaniem, tak bardzo wciąga.


 


Aktywności rozdzielone są na 3 główne sporty - spadochron, wiewióra, oraz deska/narty zamiennie. Tych zarezerwowanych dla spadochronu i wiewóry Wam nie zrecenzuję, ponieważ nie ogrywałem w ogóle tych sportów - co nie zmienia faktu, że i tak grając 4 dni w Steepa, chorując w domu, nie przejechałem nawet połowy. A mam odkryte dopiero 24 wyzwania na 111, co widać w podsumowaniu powyżej.


 


Osobno wyzwań nie będę Wam opisywać, bo każde z nich to inna trasa i wrażenia. Sami się przekonajcie, dlaczego hard to hard.


 


Mechanika gry i tricki


 


Robienie tricków w Steep jest... nietypowe. O ile samo sterowanie jest intuicyjne (WSADem się poruszamy, a w locie obracamy, spacją się odbijamy, a w locie robimy graba), to sam system wymaga chwili wprawy. Dzieje się tak, ponieważ by zrobić np. salto, trzeba w momencie wyskoku przytrzymać W. Ale jeśli najpierw wciśniecie spację, a W dopiero w locie, to postać już salta nie zrobi


 


Z drugiej strony, wymóg kliknięcia tego W już w momencie wyskoku równoważony jest tym, że postać w locie sama dostosowuje prędkość obrotu tak, by wylądować na nartach. Dlatego właśnie sterowanie w Steepie wymaga chwili przyzwyczajenia - musimy się skupiać na szybkim kilkaniu spacji i od razu klawiszy obrotu, a kwestia lądowania już nas nie interesuje. O ile nie będziemy tego naszego klawisza W trzymać aż do samej ziemi (i puścimy chwilę przed lądowaniem), to postać na pewno wyląduje jak trzeba.


 


Suma summarum jednak, ten schemat sterowania bardzo sprawdza się w przypadku późniejszych tras. Jako że nie musimy martwić się o lądowanie - bo po puszczeniu klawisza postać na pewno sobie wyląduje - mamy chwilę by obejrzeć się na kolejną hopkę lub skocznę. A prędkości w tej grze są takie, że te sekundy są niezbędne.


 


O dziwo, w Steepie nie ma grindów. Nie znajdziemy tam żadnych rurek, cała nasza trickowa aktywność kończy się na flipach, saltach czy obrotach + dodatkowe graby, ale grindów na pewno tam nie ujrzymy. Przynajmniej na razie.


 


Ostatnią rzeczą jest coś, co ja nazwałem sobie miernikiem przeciążenia. Każde lądowanie z duużego jumpa / jazda po kamieniach zabiera nam energię, wyświetlaną po lewej stronie postaci. Energia ta się regeneruje bardzo szybko, ale pod jednym warunkiem - jeśli nie zapieprzamy twardo przed siebie. Z tego właśnie powodu gra wymaga od nas umiaru - ponieważ większość dużych skoków zabiera minimum połowę paska, często przed kolejnym skokiem trzeba ładnie przeciąć śnieg i trochę wyhamować, by nasz pasek wrócił do normalności.


"Miernik" ten również często podnosi poziom trudności wyzwań. Przykładowo, jeśli musimy bardzo dokładnie wyskoczyć z hopki i polecieć potężnego jumpa, musimy mieć nasz pasek załadowany na full. Więc nie można sobie na odwal się dojechać do hopki (czytaj - wcześniej mając już uszczerbioną energię), bo nawet odpowiedni wyskok skończy się glebą.


 


Podsumowanie


 


Grałem wcześniej w SNOW. Było według mnie drewniane, bo pamiętam SSX z PS2 i na to właśnie czekałem. I przyznam szczerze, że Steep jest właśnie grą którą mogę polecić każdemu, kto dobrze bawił się w grach typu SSX czy Tony Hawk. O ile czasem ten "miernik przeciążenia" potrafi irytować, bo nie pozwala lecieć jak szalony do przodu - to gra i tak jest świetna. Wielka mapa, poziom trudności i satysfakcja z lotu po tych górach - warto.


 


Premiera gry już 2 grudnia.


~Aye!

  • 4 tygodnie później...

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...