Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

Czy miłość istnieje?


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

 

 

@Riser. Kolezanka myslala, ze ja kocham i ze jestesmy razem.

Powiedzialem jej: "lubie cie, ale kochalem cie tylko przez 15min"

Tak, wiem. 15 min troche kiepsko, ale czasem po robocie akumulatory wyladowane. W sumie od tego czasu mysli, ze chcialem ja tylko wykorzystac.

Pierdolila jakies glupoty, ze jak mozna kogos nie kochac, spedzajac tyle czasu z kim, oddajac mu swoje "dzewictwo". Podreslilem znowu, ze ja lubie, ale nic to nie dalo i juz koniec

 

Tak myślałem właśnie. Nie dziwię się jej, mam dokładnie takie samo podejście jak ona, ale rozumiem też Ciebie. To kwestia Twojego charakteru, również tego co wyniosłeś z domu. Twoje nastawienie do rodziny może mieć z tym bardzo dużo wspólnego. Spróbuj zbadać swoją osobowość. Może miłość nie jest dla Ciebie - tak też można żyć :P
Jak dla mnie to jest normalne. Jak mozna kogos nie kochac, spedzajac z nim 90% czasu?

To tak samo jak mozna byc biednym orajac 15h dziennie. Mozna? Mozna

Bo widzisz, dla niej ta znajomość była oczywistym świadectwem Waszej bliskości. Pewnie zanim doszło do tego do czego doszło w jakiś sposób utrzymywaliście fizyczną bliskość? Całowaliście się, przytulaliście? Mówiłeś do niej w jakiś inny sposób niż ksywka/imię, bardziej pieszczotliwie? Takie rzeczy według ogólnie przyjętych norm oznaczają właśnie występowanie związku pomiędzy dwoma osobami. Nigdy jej nie powiedziałeś, że nie chcesz nic więcej niż zaspokajania swoich potrzeb. Dla Ciebie było to tak oczywiste, jak dla niej to, że ją kochasz.

Tak, ale calowac sie tez moge z porobiona panienka w klubie, wiec nie widze zwiazku przyczynowego.

Sadze, ze to raczej widac od razu jakie masz podejscie do drugiej osoby. Tylko wlasnie wiekszosc ma problem przez zludne wymysly.

Nie moge normalnie spotykac sie z kolezanka przez rok, czasem sie z nia przespac, bo zaraz uzna, ze to cos powaznego. Trzeba znac jakies granice.

Opublikowano

 

 

 

 

@Riser. Kolezanka myslala, ze ja kocham i ze jestesmy razem.

Powiedzialem jej: "lubie cie, ale kochalem cie tylko przez 15min"

Tak, wiem. 15 min troche kiepsko, ale czasem po robocie akumulatory wyladowane. W sumie od tego czasu mysli, ze chcialem ja tylko wykorzystac.

Pierdolila jakies glupoty, ze jak mozna kogos nie kochac, spedzajac tyle czasu z kim, oddajac mu swoje "dzewictwo". Podreslilem znowu, ze ja lubie, ale nic to nie dalo i juz koniec

Tak myślałem właśnie. Nie dziwię się jej, mam dokładnie takie samo podejście jak ona, ale rozumiem też Ciebie. To kwestia Twojego charakteru, również tego co wyniosłeś z domu. Twoje nastawienie do rodziny może mieć z tym bardzo dużo wspólnego. Spróbuj zbadać swoją osobowość. Może miłość nie jest dla Ciebie - tak też można żyć :P
Jak dla mnie to jest normalne. Jak mozna kogos nie kochac, spedzajac z nim 90% czasu?

To tak samo jak mozna byc biednym orajac 15h dziennie. Mozna? Mozna

Bo widzisz, dla niej ta znajomość była oczywistym świadectwem Waszej bliskości. Pewnie zanim doszło do tego do czego doszło w jakiś sposób utrzymywaliście fizyczną bliskość? Całowaliście się, przytulaliście? Mówiłeś do niej w jakiś inny sposób niż ksywka/imię, bardziej pieszczotliwie? Takie rzeczy według ogólnie przyjętych norm oznaczają właśnie występowanie związku pomiędzy dwoma osobami. Nigdy jej nie powiedziałeś, że nie chcesz nic więcej niż zaspokajania swoich potrzeb. Dla Ciebie było to tak oczywiste, jak dla niej to, że ją kochasz.

Tak, ale calowac sie tez moge z porobiona panienka w klubie, wiec nie widze zwiazku przyczynowego.

Sadze, ze to raczej widac od razu jakie masz podejscie do drugiej osoby. Tylko wlasnie wiekszosc ma problem przez zludne wymysly.

Nie moge normalnie spotykac sie z kolezanka przez rok, czasem sie z nia przespac, bo zaraz uzna, ze to cos powaznego. Trzeba znac jakies granice.

 

Teraz się przyczepię. Jeśli tak robisz, to znaczy, że jesteś dziwny. Ktoś zdrowo myślący i robiący takie rzeczy nie odbiera tego jako normalne zachowanie, to raczej prowadzi ku jednemu. No chyba, że jesteście oboje nastawieni na bzykanie się nawzajem bez niczego innego.

ezgif-com-effects.gif

Opublikowano

 

 

 

 

@Riser. Kolezanka myslala, ze ja kocham i ze jestesmy razem.

Powiedzialem jej: "lubie cie, ale kochalem cie tylko przez 15min"

Tak, wiem. 15 min troche kiepsko, ale czasem po robocie akumulatory wyladowane. W sumie od tego czasu mysli, ze chcialem ja tylko wykorzystac.

Pierdolila jakies glupoty, ze jak mozna kogos nie kochac, spedzajac tyle czasu z kim, oddajac mu swoje "dzewictwo". Podreslilem znowu, ze ja lubie, ale nic to nie dalo i juz koniec

Tak myślałem właśnie. Nie dziwię się jej, mam dokładnie takie samo podejście jak ona, ale rozumiem też Ciebie. To kwestia Twojego charakteru, również tego co wyniosłeś z domu. Twoje nastawienie do rodziny może mieć z tym bardzo dużo wspólnego. Spróbuj zbadać swoją osobowość. Może miłość nie jest dla Ciebie - tak też można żyć :P
Jak dla mnie to jest normalne. Jak mozna kogos nie kochac, spedzajac z nim 90% czasu?

To tak samo jak mozna byc biednym orajac 15h dziennie. Mozna? Mozna

Bo widzisz, dla niej ta znajomość była oczywistym świadectwem Waszej bliskości. Pewnie zanim doszło do tego do czego doszło w jakiś sposób utrzymywaliście fizyczną bliskość? Całowaliście się, przytulaliście? Mówiłeś do niej w jakiś inny sposób niż ksywka/imię, bardziej pieszczotliwie? Takie rzeczy według ogólnie przyjętych norm oznaczają właśnie występowanie związku pomiędzy dwoma osobami. Nigdy jej nie powiedziałeś, że nie chcesz nic więcej niż zaspokajania swoich potrzeb. Dla Ciebie było to tak oczywiste, jak dla niej to, że ją kochasz.

Tak, ale calowac sie tez moge z porobiona panienka w klubie, wiec nie widze zwiazku przyczynowego.

Sadze, ze to raczej widac od razu jakie masz podejscie do drugiej osoby. Tylko wlasnie wiekszosc ma problem przez zludne wymysly.

Nie moge normalnie spotykac sie z kolezanka przez rok, czasem sie z nia przespac, bo zaraz uzna, ze to cos powaznego. Trzeba znac jakies granice.

 

Według mnie o takich sprawach powinno się wprost powiedzieć.

"Słuchaj, Ty masz swoje życie, ja mam swoje. Świetnie nam się razem spędza czas, możemy się spotykać, czasem się przespać, ale nic więcej.". Wtedy jesteś pewny, że trafiłeś na kogoś z takim samym nastawieniem i nikogo nie skrzywdzisz.

Opublikowano

Miłość hmm według mnie coś takiego nie istnieje, to ludzie ubzdurali sobie to i tak pozostało do dzisiaj. W sumie to ja trzymam ludzi na dystans bo z nimi nigdy nic nie wiadomo.

Ja na ich miejscu też bym trzymał dystans od mangozjeba XDD

 

sorka musiałem

DhyEdvI.gif

Opublikowano

Według mnie masz coś nie tak z mózgiem, brakuje ci fenyloetyloaminy. Spróbuj inhibitorów MAO przez ktore zostaje metabolizowana (i wtedy nie trafia do mózgu) albo kup sobie aminokwas fenyloalanine bo moze masz nieodpowiednią diete i brakuje ci podstawy do syntezy i stąd nie odczuwasz miłości

ja jak sie zakocham to czuje sie jak nacpany ale nienawidze tego uczucia i szczerze ci zazdroszczę chłodu i obojętności. Sam staram sie osiągnąć obojetnosc na wszystko, czyli zanik jakichkolwiek uczuć, ten stan jest najlepszy dla mnie. uczucia to slabość

a i pamietaj że lochy to k***y i nie warto sie z nimi wiązać

also wez pod uwage fakt ze mozesz być gejem i dlatego nie czujesz nic do loch. Ja do kolegów rowniez nie czuje milosci.

Opublikowano

Według mnie masz coś nie tak z mózgiem, brakuje ci fenyloetyloaminy. Spróbuj inhibitorów MAO przez ktore zostaje metabolizowana (i wtedy nie trafia do mózgu) albo kup sobie aminokwas fenyloalanine bo moze masz nieodpowiednią diete i brakuje ci podstawy do syntezy i stąd nie odczuwasz miłości

ja jak sie zakocham to czuje sie jak nacpany ale nienawidze tego uczucia i szczerze ci zazdroszczę chłodu i obojętności. Sam staram sie osiągnąć obojetnosc na wszystko, czyli zanik jakichkolwiek uczuć, ten stan jest najlepszy dla mnie. uczucia to slabość

a i pamietaj że lochy to k***y i nie warto sie z nimi wiązać

also wez pod uwage fakt ze mozesz być gejem i dlatego nie czujesz nic do loch. Ja do kolegów rowniez nie czuje milosci.

To nie tak, że nie czuje nic. Raczej nie chce się z nimi wiązać, bo jak sam powiedział, spał z dziewczyną, czyli raczej dziewczyny ją pociągają. 

Nastawienie typu "lochy to k***y, ale mimo to mam lochę" pozwala zazwyczaj przetrwać, jak w związku się źle podzieje. Przez "źle podzieje" mam na myśli, że Twoja miłość da dupy w kontaktach z Tobą, czyli dosłownie da dupy. 

Opublikowano

Według mnie masz coś nie tak z mózgiem, brakuje ci fenyloetyloaminy. Spróbuj inhibitorów MAO przez ktore zostaje metabolizowana (i wtedy nie trafia do mózgu) albo kup sobie aminokwas fenyloalanine bo moze masz nieodpowiednią diete i brakuje ci podstawy do syntezy i stąd nie odczuwasz miłości

ja jak sie zakocham to czuje sie jak nacpany ale nienawidze tego uczucia i szczerze ci zazdroszczę chłodu i obojętności. Sam staram sie osiągnąć obojetnosc na wszystko, czyli zanik jakichkolwiek uczuć, ten stan jest najlepszy dla mnie. uczucia to slabość

a i pamietaj że lochy to k***y i nie warto sie z nimi wiązać

also wez pod uwage fakt ze mozesz być gejem i dlatego nie czujesz nic do loch. Ja do kolegów rowniez nie czuje milosci.

:)

Cyrk.png

Opublikowano

Według mnie masz coś nie tak z mózgiem, brakuje ci fenyloetyloaminy. Spróbuj inhibitorów MAO przez ktore zostaje metabolizowana (i wtedy nie trafia do mózgu) albo kup sobie aminokwas fenyloalanine bo moze masz nieodpowiednią diete i brakuje ci podstawy do syntezy i stąd nie odczuwasz miłości

ja jak sie zakocham to czuje sie jak nacpany ale nienawidze tego uczucia i szczerze ci zazdroszczę chłodu i obojętności. Sam staram sie osiągnąć obojetnosc na wszystko, czyli zanik jakichkolwiek uczuć, ten stan jest najlepszy dla mnie. uczucia to slabość

a i pamietaj że lochy to k***y i nie warto sie z nimi wiązać

also wez pod uwage fakt ze mozesz być gejem i dlatego nie czujesz nic do loch. Ja do kolegów rowniez nie czuje milosci.

Gejem raczej nie jestem. Brak przywiazania wystepuje w przypadku wiekszosci, nie tylko dziewczyn.

Kwestia jest taka, ze tez odczuwam jakies emocje, bo potrafie okreslic, ze np. Dana dziewczyna mi sie podoba, ale tak mam z co trzecia, ktora mijam na ulicy.

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...