Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

Wyjście z Matrix'a


Marcin Michalik

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

W internecie, a szczególnie na stronie YouTube, istnieje wiele kanałów o tematyce pokonywania "czwartej ściany", otwieraniu trzeciego oka, myśleniu poza systemem, czy też o tytułowym wychodzeniu ze świata Matrix po przez wzięcie czerwonej pigułki, itd. Ten ostatni enigmatyczny filmowy wątek jest jednym z najpopularniejszych przykładów z jakim się porównują wielce oświeceni guru internetowej działalności. Jeśli Neo miałby świadomość tego iż po uzyskaniu możliwości wstąpienia do elitarnej grupki osób żyjącej poza "iluzją" byłby głośno krzyczącym spiskowcem który chce nagłośnić prawdę o kościele Reptilian leżącym po środku Pacyfiku, mającym moc zamieniania wody w pepsi-cole, przejmowania kontroli nad ludzkim umysłem czy chociażby zmiennokształtny stan skupienia z kosmosu, sądzę że zastanawiałby się nieco dłużej przed wyborem tabletki. Nad takim jednak skrajnym przypadkiem nie będzie mi dane tutaj traktować.
Istnieją bowiem ludzie którzy przedstawiają dosyć sensowny i efektowny sposób na uzyskanie (znanej nam z religii Wschodu) tzw: "Oświecenia", czyli w dużym skrócie poznanie tej jednej jedynej prawdy ostatecznej, która z definicji jest sprzeczna z racjonalnym myśleniem, ale na pewnych płaszczyznach prowadzi ona do samorealizacji na najwyższym poziomie. Jedni uważają, że można ją zdobyć za pomocą medytacji i w trakcie poznawania samego siebie, a jeszcze inni że po przez wypieranie się negatywnych czynników i przez bycie całkowicie wolnym, przez ciężką prace, itp. Wspomniana wcześniej "prawda ostateczna" przez każdego z nas może być odbierana inaczej, dla jednych będzie ona bodźcem do dalszego działania w doskonaleniu własnego ja, inni znajdą w niej sens i całkowite zrozumienie otaczającego nas świata, a jeszcze inni znajdą ją w bożkach czy szeroko pojętej religii. Jest to niebywale kręty i skomplikowany temat, gdzie sama "prawda ostateczna" nie ma za bardzo określonej definicji. Istnieje kilka relacji od ludzi którzy opisują swój stan przebudzenia do tej "prawdy" które są dość wątpliwe, chociażby dla mojej osoby. Polecam zaznajomić się z tymi terminami głębień i rozpatrzeć to o czym piszę. Jednakże z jednej strony, ja ten sens rozumiem w nieco inny sposób. Uważam że jest to dążenie do osiągnięcia perfekcyjnego stanu umysłu i tężyzny fizycznej, będących produktem między młotem, a kowadłem nieskończonej satysfakcji z życia. Nie jest to może nic wielkiego, ale tak to właśnie pojmuje.
A jakie są wasze odczucia na ten temat? Co rozumiecie przez życie poza systemem, byciem oddzielnym bytem pokonującym wszystkie swoje ograniczenia? Czy można to wszystko osiągnąć jedynie przez radykalne zmiany w swoim życiu? Czym dla was jest ta PRAWDA? Jestem niesamowicie ciekawy waszych opinii.

Pod spodem zamieszczam kilka linków które dla mnie oddają w pełni to, co ja rozumiem pod określeniem "człowiek oświecony" i z którymi moim zdaniem warto się zaznajomić:

https://illimitablemen.com/2014/04/13/monk-mode/
https://sleepfoundation.org/sleep-topics/diet-exercise-and-sleep
https://www.youtube.com/watch?v=mSUHEFahfbE

Polecam także książki:

"Slight Edge" - Jeff Olson
"Potęga teraźniejszości" - Eckhart Tolle
"Solitary Fitness" - Charles Bronson
"Człowiek w poszukiwaniu sensu" - Viktor E. Frankl
...oraz wiele, wiele innych, ale ograniczyłem się jedynie do 4 tytułów

Prosiłbym także o polecanie postaci, tekstów i myśli które według was przyczyniły się najbardziej do rozwinięcia najistotniejszych nurtów filozoficznych, stylów trybu życia, itd. Mile widziane tytuły książek czy też przełomowe wydarzenia historyczne. Nie omieszkałbym także prosić o zerknięcie na składnie moich wypowiedzi, interpunkcję, gramatykę i o wszelkie poprawki w tekście. Za wszystkie te rzeczy serdecznie dziękuje!

Opublikowano

Ta, tzn. która? Zdefiniuj ją.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.

Opublikowano

Prawda ostateczna, wspomniałem o niej w tekście. To po czego osiągnięciu wszystko staje się jasne i logiczne. Mi samemu jest trudno ją pojąć i w gruncie rzeczy zdefiniować, ale spróbuje ją ująć najprościej jak potrafię. Generalnie chodzi mi o to co pomogłoby mi czy Tobie realizować się w tym co robimy jak najlepiej. Rzeczy które w jakiś sposób pchają nas w stan do którego w jakiś sposób pragniemy dążyć i który jest dobry, np: jeśli chcesz być mądry, czytasz dużo książek, interesujesz się danymi zagadnieniami i rozwijasz się przez naukę, itp. Coś co czyni Ciebie lub mnie członkiem osób które są wolne od stereotypów i schematów, członkiem ludzi będących "poza Matrixem". Wiem jak to wszystko brzmi pretensjonalne oraz mało rzeczowo, ale powiedzmy że dla jednych ostatecznym celem życiowym jest założenie rodziny, a dla jednych zdobycie jakiegoś tytułu, majątku, bądź przeczytanie 25 tysięcy książek. Dla każdego cel jest inny, ale żeby to wszystko zdobyć nie będąc jednocześnie odmóżdżanym ze strony otoczenia oraz bliskich i żeby mieć odpowiednią postawę podczas gdy życie rzuca nam kłody pod nogi, jest o wiele trudniejsze. To Opus Magnum które pomaga nam stać się ideałem do jakiego dążymy, mniej lub bardziej efektownie :D

Chociaż widzę, że w twojej sygnaturze już sobie odpowiedziałeś. Możesz to uargumentować jeśli chcesz.

Opublikowano

Prawda ostateczna, wspomniałem o niej w tekście. To po czego osiągnięciu wszystko staje się jasne i logiczne.

Czyli oświecenie umysłu nazywasz prawdą ostateczną, jednak nie jest to dobre określenie, gdyż nie wiemy, czy oświecenie-przebudzenie jest ostatnim otwarciem umysłu. Lepszym określeniem jest prawda absolutna, czyli stan umysłu, który wydaje Ci się doskonały w danym momencie, lecz, gdy przekroczysz kolejną barierę, wówczas zrozumiesz, że poprzedni stan nie był w pełni doskonały i teraz jesteś dalej...

 

Generalnie chodzi mi o to co pomogłoby mi czy Tobie realizować się w tym co robimy jak najlepiej. Rzeczy które w jakiś sposób pchają nas w stan do którego w jakiś sposób pragniemy dążyć i który jest dobry, np: jeśli chcesz być mądry, czytasz dużo książek, interesujesz się danymi zagadnieniami i rozwijasz się przez naukę, itp. Coś co czyni Ciebie lub mnie członkiem osób które są wolne od stereotypów i schematów, członkiem ludzi będących "poza Matrixem". Wiem jak to wszystko brzmi pretensjonalne oraz mało rzeczowo, ale powiedzmy że dla jednych ostatecznym celem życiowym jest założenie rodziny, a dla jednych zdobycie jakiegoś tytułu, majątku, bądź przeczytanie 25 tysięcy książek. Dla każdego cel jest inny, ale żeby to wszystko zdobyć nie będąc jednocześnie odmóżdżanym ze strony otoczenia oraz bliskich i żeby mieć odpowiednią postawę podczas gdy życie rzuca nam kłody pod nogi, jest o wiele trudniejsze. To Opus Magnum które pomaga nam stać się ideałem do jakiego dążymy, mniej lub bardziej efektownie :D

No tutaj to już nie mówisz o prawdzie absolutnej, której natura jest duchowa, ale o satysfakcjonującym sposobie na życie - zdobycie tytułu, majątku, przeczytanie X książek...

 

Chociaż widzę, że w twojej sygnaturze już sobie odpowiedziałeś. Możesz to uargumentować jeśli chcesz.

To moja Prawda Absolutna, którą kieruję się w życiu i będę kierował dopóki ktoś nie przedstawi mi Prawdy większej.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.

Opublikowano
No tutaj to już nie mówisz o prawdzie absolutnej, której natura jest duchowa, ale o satysfakcjonującym sposobie na życie - zdobycie tytułu, majątku, przeczytanie X książek...

 

Masz rację. Jednakże wydaję mi się że niekiedy te obie wartości idą ze sobą w parze. Cel jest abstrakcyjny sam w sobie, więc żeby najpierw dojść do odpowiedniego stanu duchowego w 100% trzeba go spełnić, w innym wypadku może na nas ciążyć myśl że czegoś w życiu nie spełniliśmy.

 

Czyli oświecenie umysłu nazywasz prawdą ostateczną, jednak nie jest to dobre określenie, gdyż nie wiemy, czy oświecenie-przebudzenie jest ostatnim otwarciem umysłu. Lepszym określeniem jest prawda absolutna, czyli stan umysłu, który wydaje Ci się doskonały w danym momencie, lecz, gdy przekroczysz kolejną barierę, wówczas zrozumiesz, że poprzedni stan nie był w pełni doskonały i teraz jesteś dalej...

 

Ciekawy punkt widzenia. Popieram go.

Opublikowano

Co zrobić aby otworzyć oczy? Mi wystarczyło przesłuchanie dzień w dzień przez X czasu płyt Adama (AK-47). Jest to artysta, który na tacy daje nam prawdę i otwiera oczy, ale czy każdy umie odszyfrować te metafory i przekaz? no nie. Trzeba się doskonalić, odkrywać samego siebie. Jest tutaj tyle rzeczy do pisania... aktualnie na telefonie trudno mi pisać długie rozmyślenia, k47.

ezgif.com-resize.gif

 

Opublikowano

rozwojduchowy.net/4-6-smierc-ego-upadajace-cele/
Kiedy się tym interesowałem to oświecenie wiązałem ze "śmiercią ego". Tej roszczeniowej, nienasyconej, rządnej sukcesów, bycia w centrum uwagi, łaknącej podziwu części umysłu, która jeśli tego nie dostaje w regularnych dawkach to powoduje cierpienie w postaci takich emocji jak smutek, gniew, czy wstyd. Ego to taki dżokej naparzający konia po tyłku tyle, że czujemy ten ból, a wyścig trwa albo do śmierci ego (oświecenie), albo po prostu do śmierci. Bez dżokeja nie ma wyścigu, nie ma cierpienia, jest po prostu istnienie, bycie. Lubiłem szczególnie Eckharta Tolle'a właśnie potęga teraźniejszości i nowa ziemia. Wg. wiki napisał też coś nowego, ale straciłem zainteresowanie tą tematyką.

Opublikowano

Dzięki za link, na pewno zajrzę! Szczerze powiedziawszy ja też nie interesowałem się teraźniejszą twórczością pana Eckharta. A co z aspektem zdrowotnym i fizycznym? Co z samorozwojem? Czy racjonalnym by było życie według restrykcyjnych zasad przy żywieniu i spędzaniu wolnego czasu? Myślę że są to aspekty na równi z świadomością znajomości otaczającego nas świata i nauki. Piszesz, że:

Bez dżokeja nie ma wyścigu, nie ma cierpienia, jest po prostu istnienie, bycie

 


Ale czy dobre samopoczucie to wszystko? Samo życie dla przeżycia bez powikłań po drodze? Rozumiem, że chodzi Ci o wyzbycie się negatywnych żądzy w celu ominięcia nieprzyjemnych uczuć, ale czy to nie rodzi pewnego rodzaju zastoju? Życia w komfortowym i bezpiecznym kokonie bez zmartwień? Uważam że każdy rodzaj cierpienia jest nieodzowną częścią ludzkiego cyklu i nie należy się go wyzbywać, a zaakceptować go i wynieść z niego odpowiednią lekcje.

Opublikowano
 A jakie są wasze odczucia na ten temat?

 

 

Pewnego dnia otworzysz oczy i będziesz stary. Co dla Ciebie jest jutro dla kogoś będzie wczoraj.

 

 

A jak lubisz kombinacje alpejskie. To Ciorana można. Jeden huk.

 

Istnienie jest nawykiem, którego nie tracę nadziei przyswoić. Będę naśladował innych, spryciarzy, którym się to udało, dezerterów z krainy przytomnej świadomości; złupię ich tajemnice, a nawet ich nadzieje, szczęśliwy, że wraz z nimi wczepiam się w wiodące ku życiu nikczemności. Negacja mnie nuży, kusi - afirmacja. Wyczerpawszy rezerwy przeczenia, a może i samą negację, dlaczego nie miałbym wyjść na ulicę, krzycząc wniebogłosy, że znajduję się u progu prawdy, jedynej, która jest coś warta? Ale jeszcze nie wiem, czym jest; znam jedynie poprzedzającą ją radość - radość, szaleństwo i strach.

 

To właśnie owa ignorancja - nie zaś lęk przed śmiesznością - odbiera mi odwagę zaalarmowania świata, obserwowania jego trwogi wobec widowiska mojego szczęścia, mego definitywnego "Tak", mego "Tak" bez wyjścia...

Opublikowano

Trzeba się doskonalić, odkrywać samego siebie.

Doskonalenie się jest niczym gonienie horyzontu. Po pewnym czasie jednak człowiek zaczyna sobie zdawać sprawę, że biegnie po ogromnej kuli.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.

Opublikowano

Jest wiele urojeń i ludzi mających się za mesjaszów niosących prawdę, światło, miłość itd. Prawda leży na drugim biegunie niż te zakłamane wartości i pseudo piękno, które jest najbardziej odrażającą brzydotą i przymusem. Prawda leży daleko od "prawd" absolutnych, "prawdy" ontologicznej. Daleko od pieprzenia kaznodziejów.

Prawda to negacja. Jezusowi przypisywano wiele głupot, ale rzekomo powiedział też coś mądrego. Nie przyszedł nieść pokoju (bo to nie żaden siłacz-recepcjonista) tylko miecz, jak przystało na wojownika (szkoda, że tak żałośnie zdechł). Miecz, którym ucina się głowy hydrze i odrastają 2 kolejne. Miecz ostry jak brzytwa Ockhama. Człowiek, który to pojmie raczej rozbiera twierdzenia i pojęcia niż tworzy i przyjmuje nowe. Dążąc do prawdy należy negować własne przekonania, rozbierać "prawdę" żeby była nagą, gorzką prawdą. Ci, którzy przyjmują nowe dogmaty nie zrozumieją tego co jest najprostsze na świecie.

Zastanów się dlaczego buddyści mówią o pustce, która jest prawdą. Medytacja oczyszcza umysł, odcina od wgranych emocji i schematów, skryptów życiowych wg których działamy. Na zewnątrz to jednak wiele nie zmieni, ani nie jest żadnym panaceum. Ludzie, którzy szukają głębi powinni się zastanowić czy aby czasem nie powinni zejść na ziemię.

Opublikowano
Prawda to negacja. Jezusowi przypisywano wiele głupot, ale rzekomo powiedział też coś mądrego. Nie przyszedł nieść pokoju (bo to nie żaden siłacz-recepcjonista) tylko miecz, jak przystało na wojownika (szkoda, że tak żałośnie zdechł). Miecz, którym ucina się głowy hydrze i odrastają 2 kolejne. Miecz ostry jak brzytwa Ockhama. Człowiek, który to pojmie raczej rozbiera twierdzenia i pojęcia niż tworzy i przyjmuje nowe. Dążąc do prawdy należy negować własne przekonania, rozbierać "prawdę" żeby była nagą, gorzką prawdą. Ci, którzy przyjmują nowe dogmaty nie zrozumieją tego co jest najprostsze na świecie.

 

 

Negacja względem czego? Negacja prawdy? Negacja jako prawda? Ta "Prawda" to tylko moje określenie którym najprościej było mi opisać sens życia. Samo życie nie ma sensu i trzeba go sobie nadać. Nasza egzystencja jest bezcelowa, więc wartości którymi dążymy w życiu go nadają. Bo czym więcej jesteśmy jak nie tylko wysublimowaną jednostką doznań i wspomnień. Czy, to jednak oznacza że powinniśmy oddać się hedonistycznym przyjemnością i abstrakcyjnym wartościom? Oczywiście, że nie.

Wierzący nałożyli na siebie schemat religii który im odpowiada i chcą w nim pozostać jeśli tylko taka jest ich wola. Skutkiem takich decyzji też jest, tak jak w przypadku mniej pobożnych ludzi, wykiełkowanie jakiś pozytywnych idei oraz w pełni racjonalnych posunięć podczas kroczenia własną ścieżką. Niestety we wszystkim można popaść w skrajność o czym wspomniałem wyżej.

Zastanów się dlaczego buddyści mówią o pustce, która jest prawdą. Medytacja oczyszcza umysł, odcina od wgranych emocji i schematów, skryptów życiowych wg których działamy. Na zewnątrz to jednak wiele nie zmieni, ani nie jest żadnym panaceum. Ludzie, którzy szukają głębi powinni się zastanowić czy aby czasem nie powinni zejść na ziemię.

 

"Nigdy chciałem rewolucji z przelewem ludzkiej krwi. Nigdy nie wzywałem do mordu, gdzie ołów rozmazuje mózgi po ścianie. Rewolucja może być tylko jedna. Rewolucja świadomości. I tylko taka."

- Mr Freeman

 

Dopóki każdy z nas jej nie doświadczy, zapewniam Cię, że nic się nie zmieni.

Opublikowano

Negacja względem czego? Negacja prawdy? Negacja jako prawda?

No wokół wciskają Ci kity i mówią "ja jestem tym kto wie", więc negacja służy do udowodnienia im, że nie wiedzą.
 

Ta "Prawda" to tylko moje określenie którym najprościej było mi opisać sens życia. Samo życie nie ma sensu i trzeba go sobie nadać. Nasza egzystencja jest bezcelowa, więc wartości którymi dążymy w życiu go nadają. Bo czym więcej jesteśmy jak nie tylko wysublimowaną jednostką doznań i wspomnień. Czy, to jednak oznacza że powinniśmy oddać się hedonistycznym przyjemnością i abstrakcyjnym wartościom? Oczywiście, że nie.

 


Sens nie istnieje, racja. Czemu miałoby to oznaczać, że oddawanie się hedonistycznym przyjemnościom nie ma sensu? Wg mnie tylko to ma sens, ale trzeba starać się o zadbanie o równowagę, co jest ciężkie w tym durnym świecie i z bagażem genów i emocji płynących z wychowania.

>Wierzący nałożyli na siebie schemat religii który im odpowiada i chcą w nim pozostać jeśli tylko taka jest ich wola. Skutkiem takich decyzji też jest, tak jak w przypadku mniej pobożnych ludzi, wykiełkowanie jakiś pozytywnych idei oraz w pełni racjonalnych posunięć podczas kroczenia własną ścieżką. Niestety we wszystkim można popaść w skrajność o czym wspomniałem wyżej.

Takie tam slogany wg mnie.
 

"Nigdy chciałem rewolucji z przelewem ludzkiej krwi. Nigdy nie wzywałem do mordu, gdzie ołów rozmazuje mózgi po ścianie. Rewolucja może być tylko jedna. Rewolucja świadomości. I tylko taka."- Mr Freeman

 

 

Dopóki każdy z nas jej nie doświadczy, zapewniam Cię, że nic się nie zmieni.

 


No to niech się leje krew, bo dla mnie cel uświęca środki, a życie to tylko środek do celu, którym jest śmierć. A debile będą szukać Boga w grzybie na ścianie.

Opublikowano

 

Negacja względem czego? Negacja prawdy? Negacja jako prawda?

 

No wokół wciskają Ci kity i mówią "ja jestem tym kto wie", więc negacja służy do udowodnienia im, że nie wiedzą.

Jesteś tym, który wie, że oni nie wiedzą?

 

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.

Opublikowano

Tak. Bo o ile prawda jest trudna do ustalenia i nigdy nie możemy być jej pewni, to kłamstwo jest łatwe do wykrycia, a znalezienie sprzeczności daje pewność co do kłamstwa.

Opublikowano

 

Tak. Bo o ile prawda jest trudna do ustalenia i nigdy nie możemy być jej pewni, to kłamstwo jest łatwe do wykrycia, a znalezienie sprzeczności daje pewność co do kłamstwa.

Nieźle się zapętliłeś..., masz pewność, że wiesz, że oni nie wiedzą. grin.gif

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...