Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

Brak zainteresowań/hobby i brak informacji o przyszłości.


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Hehe, od razu to witam wszystkich czytających ten temat :).

Zbliża się czas wyboru nowej szkoły, a ja nadal nie wie co chciałbym w przyszłości robić. Problem tkwi również w tym że nie mam żadnych zainteresowań itd (kiedyś kręciły mnie jeszcze komputery/programowanie itd, ale już to mi się troszkę znudziło ;(). Nie wiem kompletnie co robić, dlatego również piszę ten temat. Nie którym wydaję się to dziwne, ale w dodatku rodzice wywierają na mnie pr­esje, ja jednak wolę podejść do tego tematu na spokojnie, ale jednak też zaczynam się martwić. Liczę na waszą pomoc. Może coś mi się uda wybrać :D.

Opublikowano

No trzeba się powoli ogarniać. Nie masz starszego rodzeństwa co zajmuje się czymś choćby zbliżonym do tego co byś chciał robić? To ty decydujesz, nie rodzice.

FX 6300 | R9 380 4GB | VS 550W | Seagate 1TB | Crucial M4 120GB | 970a-ud3 rev 1.2 | Brutus 410 | 8GB RAM | 

Opublikowano

Dokładnie, liceum to idealny wybór skoro nie wiesz jeszcze co chcesz robić, lecz licz się z tym że po liceum raczej będziesz "zmuszony" aby zdać maturę i lecieć na jakieś studia ;) 

33eHdSv.png

"Apetytu nie mam, nie muszę dużo zjeść
A na przykład twoja łydka przypomina kurzą pierś
Usiądź gdzieś nad miską, naprawdę to banał
Po prostu się skup i tnij poniżej kolana"

Opublikowano

Jak nie wiesz co chcesz robić to bierz liceum. Kierunek na podstawie tych przedmiotów, których lubisz się uczyć. 

"Człowiek człowiekowi człowiekiem, a kiwi kiwi kiwi" ~ Paulo Coelho

Opublikowano

Jestem na trzecim roku studiów a dalej nie wiem co chcę robić w życiu.

 

Ale w pewnym momencie musisz odrzucić mit o przyjemnej pracy, która będzie Cię interesować i pogodzić się z tym, że nie będziesz robić tego co chcesz.

Ale jeżeli staniesz się w tym dobry to będziesz zarabiał pieniądze, które pozwolą na realizację dowolnej życiowej pasji. Podróżowania i innych.

 

Praca jest środkiem, który wykorzystujemy by żyć, nie na odwrót :)

742611478555387739101.jpeg

Opublikowano

Nie stresuj się chłopie bo nic z tego nie wyjdzie. A grafiki próbowałeś? 

Nie wiem, na pewno nie lubisz nic robić? Absolutnie?

Zawsze jeszcze można iść na ogólne kształcenie ale to raczej bez sensu trochę ;/

może spróbuj coś porobić nowego, może Ci podpadnie. Nie wiem akurat w jakim środowisku mieszkasz więc nie będę sam presji wybierał ale hmm...  

Ciężko powiedzieć tak "z dupy" co mógłbyś robić albo jak pomóc w tym jeśli nawet Cię nie znam :D

Jakby co to PW postaramy się rozwiązać ten problem ;)

Doje**ł jak sosna w dzika...

Opublikowano

Rozejrzyj się w okolicy po szkołach jakie kierunki oferują. Skoro nic Cie nie zadowoli to nie widzę nic innego jak lo. Będziesz miał kolejne 3 lata na przemyślenia ale pamiętaj po tym obowiązkowo studia albo jakieś kursy kierunkowe bo bez tego lipa totalna.

Cyrk.png

Opublikowano

Nikt tu Ci za bardzo nie pomoże, jeżeli nie podałeś nam np. twoich ocen np. z matematyki (jeden z ważniejszych przedmiotów), to co Cię interesuje ani nic. Na pewno Cię coś musi interesować. Nie wiem... Podam parę słów kluczowych:

Ekonomia

Marketing

Elektronika

Stolarka

Budowa

Fitness

Nauczyciel (nie sądzę abyś chciał i nie polecam, zrujnujesz się psychicznie)

Inżynier

Architekt

Kasjer?

Sprzątacz?

Rolnik?

Mechanik

Tłumacz

Kucharz

Kelner

 

Dużo tego jest.

19.jpg

Opublikowano

Jestem na trzecim roku studiów a dalej nie wiem co chcę robić w życiu.

 

Ale w pewnym momencie musisz odrzucić mit o przyjemnej pracy, która będzie Cię interesować i pogodzić się z tym, że nie będziesz robić tego co chcesz.

Ale jeżeli staniesz się w tym dobry to będziesz zarabiał pieniądze, które pozwolą na realizację dowolnej życiowej pasji. Podróżowania i innych.

 

Praca jest środkiem, który wykorzystujemy by żyć, nie na odwrót :)

Tak trochę gówno prawda. Czemu niby nie będzie mógł robić to co chce? Znam wielu ludzi, których praca sprawia im szczęście i radość. Każdy podchodzi do tego indywidualnie. Dla jednego praca stolarza to katorga i bezsens a drugi będzie kochać się w dłubaniu w deskach. Po drugie dzisiaj nie trzeba być dobrym, żeby zarabiać pieniądze. Wystarczy mieć znajomości, które za Ciebie poręczą. Po 3 jeżeli do pracy podchodzisz jako: no kuźwa, znowu robota, ale coś zjeść trzeba -> to trochę Cię nie rozumiem. Można pracować i kochać pracę, którą się ma. Zniechęcać go na starcie to najgłupsza rzecz na jakąś ktoś mógł wpaść. Niech chłopak wybierze to co mu się podoba w życiu.

 

@Top: Popytaj rodziców, znajomych. Sam dobrze wiesz w czym jesteś dobry, co Ci sprawia radość. Paradoksalnie nauka po części może sprawiać radość, jeżeli uczysz się tego co lubisz. Sam mówisz, że pociągała Cię programistyka i komputery. Więc albo dobry jesteś z matmy, albo ją lubisz. Bądź co bądź informatyka = matma. Nie mówię, że tak jest (sam z matmy bogiem nie jestem a programistyki się uczę bo lubię) a na studia pójdę w zupełnie innym kierunku być może (być może coś związanego z biologią, bo jestem na bio-chemie). Pamiętaj, że pójście nawet na jakiś konkretny kierunek nie ogranicza Cię do wybrania innego. Ambicje są w cenie dzisiaj. Najlepszym dla mnie przykładem jest mój ojciec. Jest bez wykształcenia wyższego, z zawodu technik-elektryk (chyba tak to szło) a dzisiaj programuje maszyny i linie produkcyjne firmom w całej Polsce. Nauczył się wszystkiego sam i dzisiaj pokazuje magistrom inżynierom, że po studiach nic nie potrafią zrobić. I kocha swoją pracę mimo, że czasem spędza poza domem 3-4 dni naprawiając maszyny samemu, gdzie 10 osobowa ekipa nie potrafi zrozumieć jak w ogóle doszło do awarii. Najważniejsze, żebyś nie wybierał szkoły/kierunku z gatunku: o tam mam znajomych. Możesz się wtedy nie odnaleźć. Znam kilka takich osób. :) Głowa do góry. Na pewno coś wymyślisz. :)

Opublikowano

 

Jestem na trzecim roku studiów a dalej nie wiem co chcę robić w życiu.

 

Ale w pewnym momencie musisz odrzucić mit o przyjemnej pracy, która będzie Cię interesować i pogodzić się z tym, że nie będziesz robić tego co chcesz.

Ale jeżeli staniesz się w tym dobry to będziesz zarabiał pieniądze, które pozwolą na realizację dowolnej życiowej pasji. Podróżowania i innych.

 

Praca jest środkiem, który wykorzystujemy by żyć, nie na odwrót :)

Tak trochę gówno prawda. Czemu niby nie będzie mógł robić to co chce? Znam wielu ludzi, których praca sprawia im szczęście i radość. Każdy podchodzi do tego indywidualnie. Dla jednego praca stolarza to katorga i bezsens a drugi będzie kochać się w dłubaniu w deskach. Po drugie dzisiaj nie trzeba być dobrym, żeby zarabiać pieniądze. Wystarczy mieć znajomości, które za Ciebie poręczą. Po 3 jeżeli do pracy podchodzisz jako: no kuźwa, znowu robota, ale coś zjeść trzeba -> to trochę Cię nie rozumiem. Można pracować i kochać pracę, którą się ma. Zniechęcać go na starcie to najgłupsza rzecz na jakąś ktoś mógł wpaść. Niech chłopak wybierze to co mu się podoba w życiu.

 

@Top: Popytaj rodziców, znajomych. Sam dobrze wiesz w czym jesteś dobry, co Ci sprawia radość. Paradoksalnie nauka po części może sprawiać radość, jeżeli uczysz się tego co lubisz. Sam mówisz, że pociągała Cię programistyka i komputery. Więc albo dobry jesteś z matmy, albo ją lubisz. Bądź co bądź informatyka = matma. Nie mówię, że tak jest (sam z matmy bogiem nie jestem a programistyki się uczę bo lubię) a na studia pójdę w zupełnie innym kierunku być może (być może coś związanego z biologią, bo jestem na bio-chemie). Pamiętaj, że pójście nawet na jakiś konkretny kierunek nie ogranicza Cię do wybrania innego. Ambicje są w cenie dzisiaj. Najlepszym dla mnie przykładem jest mój ojciec. Jest bez wykształcenia wyższego, z zawodu technik-elektryk (chyba tak to szło) a dzisiaj programuje maszyny i linie produkcyjne firmom w całej Polsce. Nauczył się wszystkiego sam i dzisiaj pokazuje magistrom inżynierom, że po studiach nic nie potrafią zrobić. I kocha swoją pracę mimo, że czasem spędza poza domem 3-4 dni naprawiając maszyny samemu, gdzie 10 osobowa ekipa nie potrafi zrozumieć jak w ogóle doszło do awarii. Najważniejsze, żebyś nie wybierał szkoły/kierunku z gatunku: o tam mam znajomych. Możesz się wtedy nie odnaleźć. Znam kilka takich osób. :) Głowa do góry. Na pewno coś wymyślisz. :)

 

Po pierwsze, umówmy się. Jestem starszy i wiem już trochę więcej o pracy od Ciebie. 

 

Pracy nie powinno się kochać, to najgorsze co można zrobić. Jaki jest sens pracy? Sprzedaż usług innym ludziom lub praca na interes firmy.

Czaisz o co chodzi? Kochasz być stolarzem ale co Ci ta miłość daje? Pieniądze, tylko i wyłącznie. Sprzedajesz swoje wyroby, które wyrabiasz z miłością innym ludziom i masz z tego tylko pieniądze, nic więcej :)

 

Dlatego właśnie praca jest bez sensu. Praca, którą kochasz, praca, której nienawidzisz, nieważne. Po prostu upewnij się, że kochasz coś poza pracą i, że pieniądze w niej uzyskane pozwolą Ci na realizację marzeń.

 

I może jako stolarz znajomości Ci wystarczą. W poważnej pracy jak inżynier musisz być po prostu dobry albo wypadasz.

742611478555387739101.jpeg

Opublikowano

Pchał bym się w jakąś zawodówkę o ile jest coś sensownego a nie murarz tynkarz akrobata. Ew. jakieś technikum naftowe, jakiś wiertnik czy górnik otworowy. Robota jest, płacą nawet dobrze. Uważaj na informatykę bo jeśli nie chcesz iść na studia to musisz uczyć się tak na prawdę sam(1 klasa technik informatyk i uczylismy się o rzeczach dotyczących procesorów o taktowaniu poniżej 66 MHz, pozdro dla układających program i wybierających podręczniki. Skoro nie wiesz co chcesz robić w życiu to się w liceum nie pchaj bo pójdziesz na jakąś europeistyke później i wtedy będziesz miał. Po technikum zawsze jakiś zawód jest.

 

 

Opublikowano

 

 

Jestem na trzecim roku studiów a dalej nie wiem co chcę robić w życiu.

 

Ale w pewnym momencie musisz odrzucić mit o przyjemnej pracy, która będzie Cię interesować i pogodzić się z tym, że nie będziesz robić tego co chcesz.

Ale jeżeli staniesz się w tym dobry to będziesz zarabiał pieniądze, które pozwolą na realizację dowolnej życiowej pasji. Podróżowania i innych.

 

Praca jest środkiem, który wykorzystujemy by żyć, nie na odwrót :)

Tak trochę gówno prawda. Czemu niby nie będzie mógł robić to co chce? Znam wielu ludzi, których praca sprawia im szczęście i radość. Każdy podchodzi do tego indywidualnie. Dla jednego praca stolarza to katorga i bezsens a drugi będzie kochać się w dłubaniu w deskach. Po drugie dzisiaj nie trzeba być dobrym, żeby zarabiać pieniądze. Wystarczy mieć znajomości, które za Ciebie poręczą. Po 3 jeżeli do pracy podchodzisz jako: no kuźwa, znowu robota, ale coś zjeść trzeba -> to trochę Cię nie rozumiem. Można pracować i kochać pracę, którą się ma. Zniechęcać go na starcie to najgłupsza rzecz na jakąś ktoś mógł wpaść. Niech chłopak wybierze to co mu się podoba w życiu.

 

@Top: Popytaj rodziców, znajomych. Sam dobrze wiesz w czym jesteś dobry, co Ci sprawia radość. Paradoksalnie nauka po części może sprawiać radość, jeżeli uczysz się tego co lubisz. Sam mówisz, że pociągała Cię programistyka i komputery. Więc albo dobry jesteś z matmy, albo ją lubisz. Bądź co bądź informatyka = matma. Nie mówię, że tak jest (sam z matmy bogiem nie jestem a programistyki się uczę bo lubię) a na studia pójdę w zupełnie innym kierunku być może (być może coś związanego z biologią, bo jestem na bio-chemie). Pamiętaj, że pójście nawet na jakiś konkretny kierunek nie ogranicza Cię do wybrania innego. Ambicje są w cenie dzisiaj. Najlepszym dla mnie przykładem jest mój ojciec. Jest bez wykształcenia wyższego, z zawodu technik-elektryk (chyba tak to szło) a dzisiaj programuje maszyny i linie produkcyjne firmom w całej Polsce. Nauczył się wszystkiego sam i dzisiaj pokazuje magistrom inżynierom, że po studiach nic nie potrafią zrobić. I kocha swoją pracę mimo, że czasem spędza poza domem 3-4 dni naprawiając maszyny samemu, gdzie 10 osobowa ekipa nie potrafi zrozumieć jak w ogóle doszło do awarii. Najważniejsze, żebyś nie wybierał szkoły/kierunku z gatunku: o tam mam znajomych. Możesz się wtedy nie odnaleźć. Znam kilka takich osób. :) Głowa do góry. Na pewno coś wymyślisz. :)

 

Po pierwsze, umówmy się. Jestem starszy i wiem już trochę więcej o pracy od Ciebie. 

 

Pracy nie powinno się kochać, to najgorsze co można zrobić. Jaki jest sens pracy? Sprzedaż usług innym ludziom lub praca na interes firmy.

Czaisz o co chodzi? Kochasz być stolarzem ale co Ci ta miłość daje? Pieniądze, tylko i wyłącznie. Sprzedajesz swoje wyroby, które wyrabiasz z miłością innym ludziom i masz z tego tylko pieniądze, nic więcej :)

 

Dlatego właśnie praca jest bez sensu. Praca, którą kochasz, praca, której nienawidzisz, nieważne. Po prostu upewnij się, że kochasz coś poza pracą i, że pieniądze w niej uzyskane pozwolą Ci na realizację marzeń.

 

I może jako stolarz znajomości Ci wystarczą. W poważnej pracy jak inżynier musisz być po prostu dobry albo wypadasz.

 

To polecam żyć ze świadomością, że pracujesz po nic. Stworzyć coś pięknego i z uśmiechem puścić to w świat to bezsens? Wybacz, ale mimo, że jesteś starszy, to jesteś głupi. Jeżeli dla Ciebie życie ze świadomością, że robisz coś ważnego gówno znaczy, to sam zastanów się kim jesteś i dokąd zmierzasz. Quo vadis domine? Może jestem młodszy, ale z programowania głupich aplikacji dla mojego taty czerpię tyle radości ile z niczego. Może nie wykorzysta wszystkich, czasem coś dostanę za lekką pomoc ale cieszę się, że moja głupia mało wymagająca i mało wydajna praca komuś i czemuś służy. Więc po co jesteś na studiach skoro w przyszłym zawodzie odnajdujesz tylko marną, że tak powiem monotonię i bezsens? Mógłbyś iść do biedry i też zarabiać pieniądze. Ale usatysfakcjonuje Cię praca sprzedawcy? Będziesz szczęśliwy mając świadomość bycia (bez urazy dla osób pracujących w ów sklepie) nikim? Niektórzy mają pecha, okej. Ty mówisz, że po 3 latach studiów nie wiesz co w życiu chcesz robić. To smutne, że osoba taka jak Ty uważa się za, że tak powiem "znawcę" życia. Szacuję, że jesteś niewiele starszy ode mnie a rozumu Ci brak. Można kochać swoją pracę. Mam nauczycielkę chemii, która otwarcie mówi, że kocha swoją pracę. Tę miłość przelewa na innych i daje coś od siebie dla nas. I co? Nie można kochać swojego zawodu i pracy? Pierdolisz bez sensu na temat, że człowiek nie może odnajdywać zadowolenia i radości w tym co robi? Dajmy na to malarz. Rysuje pięknie, z pasją i finezją. Nie cierpi swojej pracy bo tak uważasz? Rysuje żeby rysować, sprzedać i kolokwialnie mówiąc mieć wyjebane? Zastanów się kim jesteś i co Ty chcesz od życia. Albo nawet najzwyklejszy sportowiec. Ma pracę? Ma zawód? Kopałby piłkę gdyby tego nie lubił? Dla mnie Twoje myślenie jest równie dziwaczne jak argumenty, którymi się posługujesz. Pozdrawiam.

Opublikowano

Nie nazwałabym liceum idealnym wyborem. Chyba, że masz zamiar być prymusem i latać po olimpiadach. Stokroć lepszą opcją jest technikum. Po prostu takie, które będzie Cię nudziło w stopniu jak najmniejszym. Później możesz kontynuować naukę na zupełnie innym kierunku. Nawet, jeśli ów kierunek okaże się pomyłką, zawsze będziesz miał jakiś fach, który tak naprawdę zawsze jest drobnym zabezpieczeniem, asekuracją.

c:

Opublikowano

Jako kogo siebie widzisz myśląc o przyszłości? Nie miałeś nigdy żadnych planów? Nawet jako dzieciak?

Nie mówmy o planach z dziciństwa bo wtedy chciałeś być tylko prze kozakiem nie myślącym o zarobkach typu strażak albo piłkarz :D

Doje**ł jak sosna w dzika...

Opublikowano

 

 

 

Jestem na trzecim roku studiów a dalej nie wiem co chcę robić w życiu.

 

Ale w pewnym momencie musisz odrzucić mit o przyjemnej pracy, która będzie Cię interesować i pogodzić się z tym, że nie będziesz robić tego co chcesz.

Ale jeżeli staniesz się w tym dobry to będziesz zarabiał pieniądze, które pozwolą na realizację dowolnej życiowej pasji. Podróżowania i innych.

 

Praca jest środkiem, który wykorzystujemy by żyć, nie na odwrót :)

Tak trochę gówno prawda. Czemu niby nie będzie mógł robić to co chce? Znam wielu ludzi, których praca sprawia im szczęście i radość. Każdy podchodzi do tego indywidualnie. Dla jednego praca stolarza to katorga i bezsens a drugi będzie kochać się w dłubaniu w deskach. Po drugie dzisiaj nie trzeba być dobrym, żeby zarabiać pieniądze. Wystarczy mieć znajomości, które za Ciebie poręczą. Po 3 jeżeli do pracy podchodzisz jako: no kuźwa, znowu robota, ale coś zjeść trzeba -> to trochę Cię nie rozumiem. Można pracować i kochać pracę, którą się ma. Zniechęcać go na starcie to najgłupsza rzecz na jakąś ktoś mógł wpaść. Niech chłopak wybierze to co mu się podoba w życiu.

 

@Top: Popytaj rodziców, znajomych. Sam dobrze wiesz w czym jesteś dobry, co Ci sprawia radość. Paradoksalnie nauka po części może sprawiać radość, jeżeli uczysz się tego co lubisz. Sam mówisz, że pociągała Cię programistyka i komputery. Więc albo dobry jesteś z matmy, albo ją lubisz. Bądź co bądź informatyka = matma. Nie mówię, że tak jest (sam z matmy bogiem nie jestem a programistyki się uczę bo lubię) a na studia pójdę w zupełnie innym kierunku być może (być może coś związanego z biologią, bo jestem na bio-chemie). Pamiętaj, że pójście nawet na jakiś konkretny kierunek nie ogranicza Cię do wybrania innego. Ambicje są w cenie dzisiaj. Najlepszym dla mnie przykładem jest mój ojciec. Jest bez wykształcenia wyższego, z zawodu technik-elektryk (chyba tak to szło) a dzisiaj programuje maszyny i linie produkcyjne firmom w całej Polsce. Nauczył się wszystkiego sam i dzisiaj pokazuje magistrom inżynierom, że po studiach nic nie potrafią zrobić. I kocha swoją pracę mimo, że czasem spędza poza domem 3-4 dni naprawiając maszyny samemu, gdzie 10 osobowa ekipa nie potrafi zrozumieć jak w ogóle doszło do awarii. Najważniejsze, żebyś nie wybierał szkoły/kierunku z gatunku: o tam mam znajomych. Możesz się wtedy nie odnaleźć. Znam kilka takich osób. :) Głowa do góry. Na pewno coś wymyślisz. :)

 

Po pierwsze, umówmy się. Jestem starszy i wiem już trochę więcej o pracy od Ciebie. 

 

Pracy nie powinno się kochać, to najgorsze co można zrobić. Jaki jest sens pracy? Sprzedaż usług innym ludziom lub praca na interes firmy.

Czaisz o co chodzi? Kochasz być stolarzem ale co Ci ta miłość daje? Pieniądze, tylko i wyłącznie. Sprzedajesz swoje wyroby, które wyrabiasz z miłością innym ludziom i masz z tego tylko pieniądze, nic więcej :)

 

Dlatego właśnie praca jest bez sensu. Praca, którą kochasz, praca, której nienawidzisz, nieważne. Po prostu upewnij się, że kochasz coś poza pracą i, że pieniądze w niej uzyskane pozwolą Ci na realizację marzeń.

 

I może jako stolarz znajomości Ci wystarczą. W poważnej pracy jak inżynier musisz być po prostu dobry albo wypadasz.

 

To polecam żyć ze świadomością, że pracujesz po nic. Stworzyć coś pięknego i z uśmiechem puścić to w świat to bezsens? Wybacz, ale mimo, że jesteś starszy, to jesteś głupi. Jeżeli dla Ciebie życie ze świadomością, że robisz coś ważnego gówno znaczy, to sam zastanów się kim jesteś i dokąd zmierzasz. Quo vadis domine? Może jestem młodszy, ale z programowania głupich aplikacji dla mojego taty czerpię tyle radości ile z niczego. Może nie wykorzysta wszystkich, czasem coś dostanę za lekką pomoc ale cieszę się, że moja głupia mało wymagająca i mało wydajna praca komuś i czemuś służy. Więc po co jesteś na studiach skoro w przyszłym zawodzie odnajdujesz tylko marną, że tak powiem monotonię i bezsens? Mógłbyś iść do biedry i też zarabiać pieniądze. Ale usatysfakcjonuje Cię praca sprzedawcy? Będziesz szczęśliwy mając świadomość bycia (bez urazy dla osób pracujących w ów sklepie) nikim? Niektórzy mają pecha, okej. Ty mówisz, że po 3 latach studiów nie wiesz co w życiu chcesz robić. To smutne, że osoba taka jak Ty uważa się za, że tak powiem "znawcę" życia. Szacuję, że jesteś niewiele starszy ode mnie a rozumu Ci brak. Można kochać swoją pracę. Mam nauczycielkę chemii, która otwarcie mówi, że kocha swoją pracę. Tę miłość przelewa na innych i daje coś od siebie dla nas. I co? Nie można kochać swojego zawodu i pracy? Pierdolisz bez sensu na temat, że człowiek nie może odnajdywać zadowolenia i radości w tym co robi? Dajmy na to malarz. Rysuje pięknie, z pasją i finezją. Nie cierpi swojej pracy bo tak uważasz? Rysuje żeby rysować, sprzedać i kolokwialnie mówiąc mieć wyjebane? Zastanów się kim jesteś i co Ty chcesz od życia. Albo nawet najzwyklejszy sportowiec. Ma pracę? Ma zawód? Kopałby piłkę gdyby tego nie lubił? Dla mnie Twoje myślenie jest równie dziwaczne jak argumenty, którymi się posługujesz. Pozdrawiam.

 

Źle się wyraziłem. Można kochać swoją pracę, prawda. I super, świetna sytuacja dla każdego kto tak ma.

 

Niestety masz troszkę za bardzo wyidealizowany pogląd na świat. Można dla przykładu być wspaniałym malarzem, kochać to co się robi i malować z pasją. Znajdować prawdziwą radość w malowaniu. Nie zmienia to jednak faktu, że obraz zostanie sprzedany po to, żeby malarz miał za co jeść, zawiśnie u kogoś na ścianie i taki będzie jego sens istnienia.

 

Żeby nie było, co innego to na przykład praca naukowca, inżyniera czy nawet leśnika, którzy tworzyć i utrzymywać będą coś większego co przysłuży się przyszłym pokoleniom.

 

Wracając do tematu, jeżeli tak jak autor tematu lub ja nie ma się zainteresowań związanych z żadnym zawodem to trzeba jakoś sobie radzić.

Moją pasją są podróże, więc znajdę po prostu pracę, gdzie będę zarabiał dobre pieniądze i miał dużo wolnego by móc realizować to co kocham. Taki podjąłem cel i dążę do tego.

 

Analogicznie jeśli ktoś nawet kocha grać w gry - też świetnie! Niech pracuje gdziekolwiek, byle utrzymać swoje hobby, jeśli z tego powodu będzie szczęśliwy.

 

Gdybym miał wybór, pracować 5 dni w tygodniu, w super lekkiej, przyjemnej pracy lub za takie same pieniądze zapieprzać jak wół 2 dni w tygodniu w najpodlejszej robocie jak np. szambonurek zawsze wybrałbym drugą opcję. Tylko po to, żeby mieć czas na realizowanie samego siebie.

 

Podsumowując, można kochać swoją pracę ale jeśli Cię kręci coś innego, niezwiązanego z żadnym zawodem to nie staraj się na siłę polubić swojej pracy, zaciśnij zęby i weź się do roboty, żeby potem móc realizować marzenia :)

 

I radzę zejść lekko na ziemię i odpuścić sobie wyzywanie bo zachowujesz się poniżej poziomu :)

742611478555387739101.jpeg

Opublikowano

 

Jako kogo siebie widzisz myśląc o przyszłości? Nie miałeś nigdy żadnych planów? Nawet jako dzieciak?

Nie mówmy o planach z dziciństwa bo wtedy chciałeś być tylko prze kozakiem nie myślącym o zarobkach typu strażak albo piłkarz :D

 

Duża część populacji chciało za dzieciaka być także nauczycielami, lekarzami, mechanikami, policjantami (itp.) i nimi zostało. Niekoniecznie musiała to być dziecięca fantazja. Jestem ZA spełnianiem marzeń :). A nie oszukujmy się, nie każdy ma do tego odwagę.

tumblr_o7mrcrLko81tcqgd2o2_r2_500.gif

Opublikowano

zależy czy chcesz pracować fizycznie czy umysłow

jeśli umysłowo to najlepiej idz na ekonomie, logistyke

a jeśli fizycznie to nwm

obsługa koparki ręcznej xD

Opublikowano

Ja bije do ogolniaka. Idź na profil taki, w jakim jesteś dobry, samo się wyłoni. A będzie miało jeszcze trzy lata.

 

Wysłane z mojego SM-J500FN przy użyciu Tapatalka

 

 

Opublikowano

w liceum idziesz na profil na przedmioty które lubisz się uczyć i nie sprawiają ci problemu. Co dalej to się okaże, na razie nie zawracaj sobie tym głowy. Technikum przejebane idź do liceum i ciesz się życiem, lajtowo będzie przynajmniej, chyba że bieda w domu i chcesz szybko zarabiać to bierz technikum coś losowego bo po licbazie nic nie masz, tylko przepustkę na studia

Opublikowano

Powiem tylko, że jak chcesz iść na studia to nie idź do technikum. Stracisz rok życia a wszystko czego nauczysz się przez 4 lata technikum będziesz powtarzać na pierwszych semestrach tak czy siak.

742611478555387739101.jpeg

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...