Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

[Zapowiedź]Wojny Gangów - Coś dla Ciebie wejdź!


I`am Szlachta

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

zxcas.png

rtdfg.png

 

12/05/1991- Pamiętam ten dzień jak dziś, leżałem w łóżku gdzie promienie słońca padały mi na twarz z dołu było słychać dźwięk życzeń "sto lat, sto lat"... ta to mój brat obchodził czternaste urodziny. Wstałem z łóżka i szybko się ubrałem po czym zszedłem na dół, zbiłem grabę z moim bratem i złożyłem mu życzenia po tym usiedliśmy przy stole. Po godzinie namówiłem mojego brata na wyjście na zewnątrz, idąc chodnikiem zauważyliśmy uciekający niebieski samochód, a za nim goniącą radiole mijając przecznice zauważyłem wypadek to było to same auto, które uciekało- do wypadku doszło poprzez zderzenie się z innym samochodem. Z wraku auta (bo tak to było można nazwać gdyż nic z niego nie zostało) lekarze wyciągnęli dwa ciała, które wsadzili do trupiarki i odjechali. Wieczorem wracając do domu przechodziłem obok miejsca wypadku gdzie zauważyłem leżącą nieopodal ściany żółtą bandanę Rozglądając się dookoła podszedłem do niej i przykucnąłem biorąc ją w dłoń i z zaciekawieniem się jej przyglądałem, po pięciu minutach patrzenia na bandanę schowałem do kieszeni i udałem się do domu.

 

13/05/1991- Dzień jak co dzień wstając wcześnie obudziłem brata i wyciągając z kieszeni spodni żółtą bandanę pokazałem mu- ten oczywiście ze zdziwieniem popatrzył na mnie i wypytywał o nią, ja oczywiście nie odpowiedziałem na jego pytanie i zabrałem bandanę upychając do kieszeni następnie szybko ubrałem się i zszedłem na dół gdzie zjadłem coś. Po kilku minutach z góry zszedł brat z piłką od kosza i namawiał mnie na wyjście na pobliskie boisko, ja oczywiście zgodziłem się na to i wyszliśmy z domu gdzie po drodze wyjąłem z kieszeni bandanę zarzucając ją na prawy bark. Po drodze wpadliśmy po kumpla Elliota inaczej Caspra, który również wypytywał o nią ja jak to ja nie chciałem mu odpowiadać- zakończył się temat. Dochodząc do boiska przy domu była grupka latynosów, która miała takie same bandany na głowach, barkach lub zawiązaną na nadgarstku Rozmawiali oni o wczorajszym wypadku i o zgonie nijakiego Smiley'a, przechodząc obok ich zauważyli mnie oraz bandanę na barku szybko mnie zawołali i wypytali o bandanę ja oczywiście ze strachu odpowiadałem na ich liczne pytania. Minęło dosyć sporo czasu kiedy przestali mnie wypytywać o nią, latynosi zaprosili mnie do swego grona gdzie przedstawiłem im się. Długo rozmawialiśmy, ale zbliżała się późna pora i byłem bardzo zmęczony więc zbiłem z nimi grabę i udałem się w stronę domu lecz kiedy odchodziłem jeden od nich mnie zawołał gdzie oczywiście podszedłem do niego i wtedy powiedział do mnie: " No młody zobaczymy czy masz jaja, a i na jutro ma być kasa" zaśmiał się i wręczył mi w małej torebce biały proszek, który oczywiście odebrałem i ze zdziwieniem spojrzałem na niego po czym schowałem do kieszeni i odszedłem w stronę domu.

 

14/05/1991- Około godziny dziesiątej wyszedłem z bratem na ulice oczywiście nie powiedziałem mu o torebce, którą dostałem wczoraj od latynosa. Staliśmy na ulicy, a brat jak to brat wypytywał mnie ciągle czemu tu stoimy, więc ja powiedziałem, że za trzy godziny się spotkamy na boisku on oczywiście gdzieś poszedł w końcu miałem spokój i mogłem spokojnie wracać do swoich interesów. Nie wiedziałem jak to sprzedać nawet, a bałem się podchodzić do byle przechodnia wtedy zauważyłem w bramie pewnego latynosa, który podejrzanie wyciągał z kieszeni torebkę i wręczał komuś odbierając przy tym kasę z początku bałem się do niego podejść, ale zauważyłem na jego nadgarstku żółtą bandanę wtedy zarzuciłem swoją na bark i podbiłem do niego. Ten oczywiście mnie nie tolerował ze względu na mój wiek powiedział tylko żebym mu się przyglądał wówczas tak zrobiłem ciągle wpatrzony na niego obserwowałem jak sprzedaje jak on to powiedział "towar". Po paru minutach patrzenia na niego chciałem spróbować więc podszedłem pod murek gdzie oparłem się o niego. Po krótkim czasie podbił do mnie stary dziwnie się zachowujący starzec, który bez pytań wyciągnął z kieszeni banknoty ja od razu wiedziałem co to oznacza- z kieszeni i podałem starcowi odbierając przy tym hajs. Szczęśliwy poszedłem pod ten sam budynek co wczoraj gdzie zapukałem do drzwi. Otworzył mi ten sam latynos od którego dostałem towar, zbiłem z nim grabę i wszedłem do środka wręczając mu kasę on powiedział do mnie: "No młody spisałeś się... dawaj za mną" oczywiście bez pytań poszedłem za nim do pewnego pomieszczenia, w którym zauważyłem latynosów bijącego czarnucha lekko przestraszony zapytałem: "O co tu chodzi? Kim on (cenzura)a jest?" odpowiedział mi na moje pytanie Corin: "Ten s(cenzura)iel handlował na naszym terenie... już nie będzie tak robił" zaśmiał się i wręczył mi pistolet dodając: "Wiesz co masz zrobić młody" bardzo przestraszony spojrzałem na pistolet, a następnie na czarnucha- serce mi biło strasznie, pociłem się, trzęsłem, nie wiedziałem co robić wokoło latynosi krzyczeli "Strzelaj, strzelaj!" w pewnym momencie poczułem jakby czas stanął w miejscu, oddałem strzał w stronę czarnucha. Po oddaniu strzału latynosi powiedzieli "Witaj w rodzinie amigo! Zasłużyłeś aby nosić tą bandanę" następnie uśmiechając się zbili ze mną grabę Oddałem pistolet Corin'owi i złapałem za ciało czarnucha gdzie wyszedłem z nim za dom i wrzuciłem do bagażnika auta. Pojechaliśmy na molo- otworzyłem bagażnik i wyjąłem murzyna gdzie wyrzuciłem do morza po tym Corin powiedział: "Młody to nie zabawa jesteś w rodzinie, a rodziny nigdy się nie opuszcza. Jak zdołasz tak zrobić to czeka cię ten sam los co jego." Przytaknąłem głową i wsiadłem do auta gdzie latynos podrzucił mnie do domu. Momentalnie rzuciłem się na łóżko zasypiając.
11/04/2013- Minęło pięć lat, przez ten czas poznałem dużo twarzy z którymi robiło się dobre interesy, ale nastał ciężki okres- handel dragami spadał. Większość z nas została wyłapana przez five- zero, jednym słowem wszystko sie s(cenzura)iło. Wpadłem na pomysł z bratem, który powoli wchodził w to całe gówno żeby wyjechać z San Antonio i pojechać za granice gdzie w jakimś mieście się osiedlili i zaczęli wszystko na nowo. Tak się stało trafiliśmy do Los Santos gdzie osiedliliśmy się na Sevilli teraz to tutaj tworzy się początek.

zxcxn.png

Poszukujemy ludzi:

Techników:


Opiekuna Gangów:

GameMasterów:
asdzfg.png

Siemanko. Może mnie nie znacie, a może i znacie ale jak nie to jest okazja. smile.png Jest to mój pierwszy projekt, który planuje utrzymać najdłużej jak się da. I to chyba tyle co mogę napisać, jak macie jakieś pytania to piszcie w tym temacie. Poniżej zamieszczam ekipę, która z czasem będzie się powiększać.Na rozgrzewkę napisałem historię jak będzie wyglądać życie gangów

Hi I`am Szlachta

 

Pamiętaj Szlachta zbiera + a nie pieruńskie -

Opublikowano

Wszystko,załatwione mamy z naszym grafikiem osobistym który też używał prezentacji żeby założyć gang na serwerach RolePlay SA-MP.

Kontakt:

 

GG;5661635

Hi I`am Szlachta

 

Pamiętaj Szlachta zbiera + a nie pieruńskie -

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...