Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

Opowieść Wigilijna!


Calme

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

1386617756-U336505.png


Waszym zadaniem będzie napisanie nazwijmy to "Opowieści Wigilijnej".


Oczywiście opartą na elementach zaczerpniętych z Serii CoD. :)


Jest to nic innego jak przedstawienie alternatywnej fabuł któreś z części serii z nawiązaniem do Świąt.


Zgodę na przeprowadzenie konkursu wydał Lord Makin, który też pełni nad nim honorowy patronat.



1386618478-U336505.png


  • Konkurs trwa od 10.12.2013 do 7.01.2014.
  • By konkurs sie odbył wymaganych jest przynajmniej 4 uczestników.

  • Jeśli bierzesz udział w konkursie "CoD w Święta!" w tym nie możesz wziąć udziału.

  • Organizatorzy zastrzegają sobie prawo do zmiany Regulaminu w dowolnym czasie.

  • Praca musi nawiązywać swoją treścią do fabuły znanej z któreś z serii CoD oraz do Świąt.

  • Prace mają być przede wszystkim humorystyczne - nie obowiązuje żaden realizm.

  • Całkowity zakaz plagiatów.

  • Jeden użytkownik może dodać tylko jedną pracę.

  • W przypadku wygrania [-] punktów na pasku ostrzeżeń nie obowiązują talony.

Wszelkie pytanie proszę zadawać w temacie: "Seria konkursów Świątecznych w dziale Call of Duty!".



1386618291-U336505.png


Członkowie MPC Media Team:


hrabia14 - Profil


cichy. - Profil



1386618602-U336505.png


Najlepsza praca zostanie nagrodzona plakietką 8-AwardImgMaster-1361138012.png!


Ponadto dodatkowo zostaną wyróżnione jeszcze 2 prace, które nagrodzimy [-15] punktów na pasku ostrzeżeń.


Za każdą pracę przyznawane jest [-5] punktów na pasku ostrzeżeń.


76561198093115115.pngAddFriend.png

Opublikowano

American_World_War_II_senior_military_of
17 listopada 1942 bitwa pod Moskwa.
Prawie miesiac do swiat.Zamiast szykowac sie do tej okazji musialem wyjechac na trening w Armii radzieckiej.Podczas treningu wydarzylo sie cos strasznego.Zaatakowali nas.Ja sapiac biegne do magazynu wziasc Bazooke.Nie pewnie strzelam niszczac Panzerwerfer,nastepnie ostrzeliwalem pozycje obronne Sowietow. Tylko tyle pamietam z treningu. Przez reszte ataku dostalem w glowe.Obudzilem sie dopiero w bazie radzieckiej.
2 grudnia 1942.Stalingrad,22 dni do Bozego Narodzenia.
Gdy sowieci budowali umocnienia do ataku Niemcow na radzieckie umocnienia nie dalismy rady. Odparli nasz atak.Dotarli do wrogiego sztabu w ktorym kryl sie garnizon niemiecki a nastepnie wysadzili go w Powietrze.

8 grudnia 1942. Stalingrad. 16 dni do Bozego Narodzenia.Wyznaczyli mi nie bezpieczna misje... Mialem naprawic kabel telefonicznyktory laczy nasza jednostke i inna. Podczas walk ulicznych i nie uwagi ludzi podlepione byly bomby przylepne do czolgow PZKPFW II.Tego samego dnia oddzialy radzieckie przejmuja kontrole nad stacja kolejowa. Kontratak Niemcow z uzyciem sil opancerzonych zostaje powstrzymany.

15 Grudnia 1942 Stalingrad. Pozostalo tylko 7 dni do swiat.
Wowczas Sowieci szturmuja przedmiescie i niszcza niemieckie oddzialy zaopatrzeniowe.Nastepnie zajmuja w wyniku walk ulicznych ratusz.Ja zabilem wrogich strzelcow wyborowych. a oddzialy radzieckie zajmuja pozycje obronne w budynku ktory atakuje piechota Niemiecka.Sowieci nie utrzymali dlugo pozycji. Tylko do przybycia posilkow.

5 godzin przed swietami.

Wszyscy lecimy samolotem na zwiady. Jest noc ja probuje wyskoczyc z samolotu. Gdy wszyscy spia ja wyjmuje spadochron otwieram powoli klape i uciekam. Do domu zostalo mi 20 kilometrow.Po drodze nikogo nie chcac budzic wchodze przez okno i spie pod choinka zeby nikt mnie nie widzial.Rano wychodze. Widze moje dziecko Marit. To dziewczynka ktora ma 6 lat. Oraz moja MPCforum 40 letnia Liliana. Wychodze z pod choinki a ona do mnie leci i placze ze szczescia.Jedyne co mnie ciekawi to czy szukaja mnie w samolocie.

Mam jescze pamiatkowe zdjecia z przed wojny.
xmas5.JPG



1387132916-U336505.png

Od kołyski, aż po grób,
Jedno miasto, jeden klub.
Za te barwy za naszą Stolicę
Pójdą w bój Legii wierni kibice

Opublikowano

Zimna Wojna.

Nasza armia ma na celu powstrzymanie generała NIkita Dragowicza przed rozpyleniem gazu o nazwie Nova6 nad USA. Mój odział zamiast przygotowywać się do spędzenia wigilii z rodziną ściga generała po całej Rosji, w końcu trafiliśmy na jakiś trop.Podczas pobytu w barze na pograniczu Moskwy dowiedzieliśmy się ze Dragowicz rozbił nie daleko obóz.Dotarliśmy do lasu koło obozu, to co zobaczyliśmy przeraziło nas.Armia Dragowicza była 10 razy bardziej liczna od mojego oddziału.Nie wiedziałem co robić i co powiedzieć moim żołnierzom więc postanowiliśmy się upić.Wypiliśmy wszystkie zapasy alkoholu i ruszyliśmy lekko uzbrojeni na obóz!

Liczyliśmy na to ze uwolnimy ciężko pracujących niemieckich jeńców i nam pomogą w walce z Rosjanami.Niestety tak się nie stało, udało nam się uwolnić więźniów ale ci zamiast przeciwstawić się wojsku Dragowicza rzucili się na nas i rozkradli wszystko co się dało.Dostałem czymś ciężkim w tył głowy, straciłem przytomność...

 

Nie wiem ile spałem ale obudziłem się w zimnym łóżku, spełniło się najgorsze.Trafiliśmy do Workuty z tego co słyszałem ten kto tu trafił nigdy stąd nie wychodził.Z mojego oddziału przetrwały tylko 2 osoby.W obozie poznałem Wiktora Reznowa nazywali go "wilk", z początku myślałem ze to wariat i pijaczyna ale z czasem zaprzyjaźniłem się z nim.Rozmawialiśmy godzinami o ucieczce z obozu, mówił ze nikt jeszcze nie uciekł ale ludzie próbowali.Dał mi trochę nadziei, postanowiliśmy!

 

Przez parę dni przemycaliśmy zapasy jedzenia ze stołówki oraz noże kuchenne, jedynym wyjściem z podziemi obozu jest winda która pilnuje strażnik.Udało nam się upić strażnika w 30 osób wjechaliśmy windą na wyższe piętra gdzie czekali na nas uzbrojeni żołnierze.Podczas godzinnej walki w krwawym boju zdobyliśmy motocykle którymi udało nam się uciec do lasu.

 

W Moskwie skontaktowaliśmy się z agentem USA który dał nam dokumenty dzięki którym wyjechaliśmy bezpiecznie z terenu Rosji.Kilka dni po powrocie do kraju dano mi oraz Reznołowi nową misje, odkryto kryjówkę Dragowicza.Wiedzieliśmy ze to ostatnia szansa by go powstrzymać, nadano mi nowy odział którym dowodził Jusun Hudson nie lubiłem skurczybyka.Dolecieliśmy samolotem na miejsce rzutu było nas 30.Po cichu wszedlismy do budynku gdzie przetrzymywano nove 6, oczywiście coś musiał się spitolić. Przeszukaliśmy cały budynek był dziwnie pusty, zostało nam ostatnio pomieszczenie.

Wchodzimy uzbrojeni po żeby do pomieszczenia wysadzając drzwi a tam Dragowicz z radziecką armią kroi karpia!

Dragowicz spojrzał się na nas jak na idiotów i powiedział "przecież są święta" zaprosił nas do stołu, hudson siadł jako pierwszy i rzucił się na barszcz z uszkami.Potem podzieliliśmy się opłatkiem i zaśpiewaliśmy kolędy po angielsku jak i po rosyjsku.

Wszyscy zapomnieli o wojnie, tak spędziliśmy święta !

 

Nasza ekipa

blackops10070318.jpg

 

1387132916-U336505.png

49yxrs.png

Opublikowano

Cisza. Dookoła panowała przerażająca cisza. Czasami tylko dało się słyszeć delikatny plusk, kiedy kolejna kropla, która wyciekła z pękniętej rury, rozbiła się o kamienną posadzkę. Czas okropnie się dłużył. Minuty zdawały się trwać bez końca. Monotonia, ogarniająca to miejsce była wręcz zabójcza. Alex siedział oparty o ścianę na swoim łóżku, z nogami podciągniętymi pod brodę i głową schowaną w dłoniach. Gdyby się dobrze przyjrzeć można by dostrzec, że jego ciało delikatnie drżało.

 

- Wiktorze, nie wytrzymam tutaj ani dnia dłużej - wycedził przez zęby. - Musi być jakieś wyjście z tego cholernego miejsca!

- Mi też jest ciężko. Niedługo święta. Kolejne, które spędzimy w rosyjskim więzieniu.

- Mowy nie ma! - wrzasnął Alex z impetem kopiąc w zardzewiałą, metalową poręcz od łóżka. - Nie widzisz, co się z nami dzieje? To MY jesteśmy winni temu, że tyle tu siedzimy. Pozwalamy im na to, aby nas tu trzymali.

- Głupoty gadasz. Doskonale wiesz, że nie mamy szans stąd uciec - odpowiedział Wiktor, a w kąciku jego oka zabłyszczała łza, którą szybko otarł. - Nawet, jeżeli jakimś cudem wydostaniemy się z celi to mowy nie ma o tym, abyśmy żywi opuścili teren więzienia.

- Nie mamy nic do stracenia. Wolę umrzeć walcząc o wolność, niż siedząc i dobrowolnie godząc się na wszystko - powiedział Alex. - Słuchaj, mam plan. To nasza szansa.

 

1387381781-U477327.png

 

- Ty, kurwa, szmaciarzu! - wydarł się Alex i z całej siły uderzył Wiktora w twarz.

 

Wiktor odpowiedział mu tym samym, nie szczędząc sobie przy okazji rozmaitych epitetów. Bójka trwała już dobre kilka minut, kiedy w końcu pojawił się strażnik z wyraźnym niezadowoleniem na twarzy. "Pewnie przerwaliśmy mu kolację, albo, co gorsza, wieczorne popijanie" - pomyślał Alex, ale ta chwila nieuwagi kosztowała go mocny strzał w nos. Klawisz z impetem otworzył drzwi do celi, wykrzykując niewybredne komentarze, po czym zaczął okładać Wiktora jakimś długim prętem. Nim jednak zdążył się zamachnąć kolejny raz poczuł silne uderzenie w tył głowy, a chwilę później stróżkę ciepłej krwi, która spływała mu po karku. Pół przytomny runął na ziemię. Nie do końca świadomy tego, co się stało usiłował podnieść wzrok, ale w tym samym momencie Alex zamachnął się i kopnął go w twarz. Dało się słyszeć chrupnięcie łamanych kości. A później jeszcze raz. I znowu. Mężczyzna popadł w jakiś amok i bez opamiętania katował nieżyjącego już od dłuższej chwili strażnika.

 

- Uspokój się! On już nie żyje. Zabieraj broń, klucze i wszystko inne, co może nam się przydać i chodź! - syknął Wiktor.

 

Obaj mężczyźni wyszli z celi i kucnęli pod ścianą. Wyposażyli się w broń od denata, nabrali powietrza w płuca i zaczęli, prawie, że na klęczkach, przesuwać się wgłąb więzienia.

 

- Tutaj się rozdzielamy. Ja idę do skrzydła A, ty pójdź do C. Skrzydło B prowadzi do wyjścia na dziedziniec, więc tam udamy się po uwolnieniu reszty - powiedział Alex.

- Dobrze. Czasami zastanawiam się skąd ty to wszystko wiesz.

- Będziemy mieli czas na opowieści. Powodzenia, bracie - odparł, po czym uścisnął dłoń Wiktorowi. - Do zobaczenia po drugiej stronie muru.

 

1387381781-U477327.png

 

Padły strzały, kolejna osoba bezwładnie osunęła się na ziemię. Krwawa jatka toczyła się już od dobrych dwóch godzin. Wiktor i Alex zdołali uwolnić zaledwie część więźniów, bo zapowiadana wieczorna sjesta została diametralnie skrócona. Nikt nie wiedział, czy to po prostu pech, czy ktoś ich wsypał. Z zorganizowanego, dobrze zaplanowanego działania powstał wielki chaos. "Musimy uciekać, póki możemy..." - pomyślał Alex. - "Musimy". W rozgorzałym tłumie odnalazł Wiktora, zbierając po drodze kilka uderzeń, i złapał go za ramię.

 

- Uciekamy! Teraz!

- Co? Nie możemy zostawić tych wszystkich ludzi! To pewna śmierć - krzyczał zrozpaczony Wiktor.

- Jeżeli zostaniemy tutaj to także zginiemy! Nie tego chcieliśmy! Tym więźniom niczego żeśmy nie obiecali. Daliśmy im szansę na wolność, zrobiliśmy dla nich więcej, niż ktokolwiek inny. Chodź, mamy szansę zniknąć!

- Alex, przepraszam, ale nie mogę tego zrobić. Honor mi na to nie pozwala. Ale ty uciekaj. Masz do kogo wracać i walcz o to! Nie przejmuj się niczym innym. Pomyśl o tym, co najważniejsze! Idź bracie! - krzyknął Wiktor, a następnie odwrócił się i wbiegł w tłum.

 

Czuł ogarniający go smutek, coś rozrywało go od środka, bo doskonale wiedział, że dzisiaj polegnie. O ile na początku wydawało się, że wszystko pójdzie zgodnie z planem, tak teraz nie wierzył już w nic. Resztki nadziei, które zatliły się w nim po ostatniej, szczerej rozmowie z Alexem, zgasły. Łzy zaczęły spływać mu po policzkach. Bił, szarpał, strzelał. Nie myślał już racjonalnie. Chciał zabić wszystkich tych, którzy przyczynili się do jego nieszczęścia. Nagle świat dookoła niego zamarł. Echem zaczęły się odbijać wszystkie krzyki, głosy... nie czuł już bólu i cierpienia. Nagle zrobiło mu się dobrze, ciepło. Przed oczyma widział obrazy ze swojego dzieciństwa. Ojca, matkę, brata. Wszyscy byli razem i śmiali się. Upadał, ale nie był w stanie w żaden sposób temu zapobiec.

 

Bezwładne ciało Wiktora uderzyło o ziemię. Pod brzuchem zaczęła się tworzyć kałuża krwi. "Alex, przepraszam" - pomyślał i zasnął.

Była Wigilia.

 

1387381781-U477327.png

 

Młoda, jasnowłosa kobieta uwijała się w kuchni. Na kuchence gotowały się pyszne potrawy, a zapach rozchodził się po całym domu. Pięknie przystrojony, nakryty najlepszym obrusem, świąteczny stół, a w tle, dająca delikatne światło, choinka.

 

- Mamo - odezwał się mały chłopczyk. - Kiedy wróci tatuś? Mówiłaś, że wróci. Obiecałaś!

- Kochanie, tatuś... tatuś nie może teraz z nami być, wiesz? - odparła kobieta, klękając koło dziecka. - Ale na pewno ma Cię w serduszku. Musisz mi uwierzyć.

- A gdzie jest tatuś? Nie chce z nami być?

- Nie, to nie tak - powiedziała matka, ledwo powstrzymując się od płaczu. - Tatuś pojechał na ważną misję. No już, dzisiaj Wigilia. Nie smuć się! Zobacz, czy Mikołaj przyniósł już prezenty, a ja idę przypilnować jedzenia.

 

"Ile tak mogę go jeszcze okłamywać?" - westchnęła - "Prędzej, czy później dowie się, że jego ojciec nawet nie zdążył go poznać... oh, Wiktorze, dlaczego byłeś taki uparty? Dlaczego nie poczekałeś?". Kilka łez spłynęło po jej policzkach, ale szybko je otarła. "Dzisiaj muszę być silna. I jutro. I pojutrze. Zawsze. Dla naszego syna. Nie mogę się poddać i zwątpić.".

 

1387132916-U336505.png

Opublikowano

Seria CoD Black Ops

Amerykańskie wojska wyruszyły na stacje nadawczą...podczas jednej z cichszych chwili Oficer krzyknął ze stacja nadawcza znajduje się na "Rusałce" - wtedy nikt z nas nie zdał sobie sprawy ze może to być okręt.
Podczas wielkiego ostrzału okazuje się że baza radziecka znajduje się pod okrętem. Pomijając fakt ze dużo amerykańskich żołnierzy zostało rannych Jason Hudson tłumaczy żołnierzom że dalsza ich droga nie ma większego sensu bo zaraz wleci tu lotnictwo i ten okręt zniknie z map. Po dłuższej chwili ktoś wstał i krzyknął że ma tu do dokończenia pewna sprawę nie patrząc czy ktoś z nim pójdzie wskakuje do wody...nagle jego oczom pokazały się duże drzwi za nimi były schody.
Po wejściu na górę spotyka swojego największego wroga który wyglądał jakby na niego czekał a był to Generał Nikita Dragowicz. Dragowicz miał go na muszce i ciągle powtarzał nikt ci nie pomoże Alexie to twój koniec ku chwili zaskoczenia wbiega Jason ktory postrzela Generała. Dragowicz chwytając Alexa spada z nim na dół. Alex nie marnując okazji zabija poprzez uduszenie Generała. Lecz w ostatnich sekundach swojego życia Dragowicz wyciąga granat z kieszeni odpina zawleczkę.W tej właśnie chwili Alex z Jasonem są ogłuszenie. Gdy się przebudzili byli na samym dnie morskiej głębiny. Alex zobaczył coś na dnie były to sanie jakby Św. Mikołaja. W saniach Św. Mikołąja znalazł sprzęt do nurkowania był on jak to opowiadał Matson magiczny kombinezon ponieważ gdy go założyli od razu jakaś siła wypchnęła ich na brzeg. Gdy znaleźli się na brzegu zauważyli 2 czapki były one czerwone z białym pomponem. Po chwili spoglądając ku górze zauważyli spadające płatki śniegu a pośród nich Św. Mikołaja który leciał na reniferze i krzyknął wesołych świąt... po tym wszystkim każdy z nas dotarł do domu na wigilie.

1387132916-U336505.png

boreksygna.png

 

Sygnaturka Stworzona przez Necrotoss

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Zamiast spędzić święta w miłej, ciepłej, rodzinnej atmosferze, zostałem wysłany na ciężką misje. Nie mogłem przestać myśleć o swoich najbliższych. Miałem tylko nadzieje, że są szczęśliwi i miło spędzają kolacje wigilijną

Prypeć, Ukraina
24 grudnia, 1985 r.


Razem z Kapitanem MacMillan'em zostaliśmy wysłani na Ukrainę. Nasz cel był jeden, zabić Imran'a Zachajew'a. Chciał on dostać się do materiału radioaktywnego. Wiedzieliśmy, że straty w ludnościach były by ogromne, więc nie mogliśmy mu na to pozwolić.
- Za mną i trzymaj się nisko. Uważaj na napromieniowane miejsce. Gdy przyjmiesz zbyt dużo dawkę, może być po Tobie - powiedział MacMillan.

 

1388502904-U990178.png


Po przejściu kilkunastu metrów, napotkaliśmy pierwszy, wrogi patrol. Aby przejść dalej, a także być niewidocznym dla wrogów, musieliśmy unieszkodliwić kontakt.
- Dobranoc. Ruszaj się Price, nie mamy całego dnia.
200 metrów od naszego zrzutu, natknęliśmy się na stary, drewniany dom. W środku, znajdowało się czterech tango oraz kilka wrogich psów. Wiedziałem, że gdy zrobię coś głupiego, będę tego żałował.
- Schowaj się za tym domem Poruczniku, wróg przy samochodzie.
Tym razem miałem dwie opcje do wyboru. Zdjąć przeciwnika lub pozwolić mu przejść. Kiedy znajdował się w odpowiedniej pozycji, oddałem strzał.
Gdy byliśmy już poza domem, napotkaliśmy się na mały las, ogrodzony spróchniałym, drewnianym płotem. Blisko drzew, znajdował się kościół.
- Mamy obserwatora na kościelnej dzwonnicy. Od północy zbliża się także patrol - powiedział cichym głosem Kapitan.
Aby przejść spokojnie dalej, musieliśmy zdjąć wrogi patrol, a także obserwatora.
- Tango dostał, za mną Price.
Aby mieć stuprocentową pewność, czy nikt nie znajduje się w budynku, postanowiliśmy do niego wejść.

1388502904-U990178.png

Po kilku minutowej przerwie, wyszliśmy po za kościół. Znajdowały się tam stare, opuszczone i zaniedbane groby.
Nagle usłyszeliśmy wrogi helikopter. Nie pozostawało nam nic innego, jak tylko ukryć się w trawie.
Po tym, gdy helikopter zniknął z naszego pola widzenia, ruszyliśmy dalej. Za małym cmentarzem, znajdowała się ogromna polana. Spotkaliśmy tam kilkanaście wrogich patrolów. Musieliśmy ponownie ukryć się w trawie. Dzięki naszym kamuflażom, byliśmy niewidoczni dla wroga.
- Spróbuj przewidzieć ich ruchy. Jeśli musisz manewrować, rób to powoli i spokojnie. Żadnych szybkich ruchów - ostrzegł MacMillan.
Po przejściu wrogich tango, ruszyliśmy dalej. Za polaną, znajdowało się stare, opuszczone złomowisko, a w nim dużo, zniszczonych pojazdów. Obok małego bagna, stało dwóch przeciwników, którzy wyrzucali tam martwe ciała. Przy zniszczonym helikopterze, siedział wrogi tango. Musieliśmy zostać niezauważeni, więc nasza decyzja musiała być szybka oraz dokładna.
- Zdejmij tego tango, ja zajmę się tymi dwoma - powiedział Kapitan.

1388502904-U990178.png

Po ominięciu złomowiska, ujrzeliśmy wiele, starych i zardzewiałych kontenerów. Widoczny był tam, jeden, wrogi żołnierz.
- Ej Suzy - powiedział cichym głosem MacMillan, po czym ogłuszył przeciwnika.
Szliśmy w głąb kontenerów. Nagle ujrzeliśmy wiele, wrogich tango.
- To jakiś cholerny zlot. Postaraj się być nie widocznym. Na mój znak, biegnij za mną Price.
Po chwili znajdowaliśmy się przed kilkoma, stojącymi obok siebie pojazdami pancernymi. Nie pozostało nam nic innego, jak pod nie wejść i poruszać się dalej. Gdy kontakt się oddalił, ruszyliśmy w głąb osiedla, gdzie mieliśmy dokonać zamachu na Zachajew'a. Przed nami znajdował się wrogi tango. Stał on na metalowych schodach, na 3 piętrze.
- Ładny strzał poruczniku - powiedział MacMillan.
Ruszyliśmy w głąb jednego z bloków. Następnie przemieściliśmy się do małego, opuszczonego sklepu. Przed nim, znajdował się wściekły owczarek niemiecki, który jadł martwego żołnierza.
Zza budynku, wyłaniaj się stary, duży hotel. Było to nasze miejsce zbiórki, gdzie mieliśmy dokonać kluczowego zamachu.
- Tak, to tutaj Price. Musimy dostać się na samą górę. Miejmy to już za sobą. Mam nadzieje że wrócę do swojej rodziny, jeszcze w tym roku

1394047278-U990178.png

Opublikowano

Konkurs zakończony. :-) Spodziewajcie się wyników w okolicach 10 stycznia, ponieważ musimy wszystkie prace dogłębnie przeanalizować.

76561198093115115.pngAddFriend.png

Opublikowano

Nagrodę MPC Gold Member wygrywa <TheBest>.


Praca Miyoshi naszym zdaniem zasługuje na wyróżnienie i otrzymuje ona MPC Champion.


Nagrody zostaną nadane w najbliższym czasie.


76561198093115115.pngAddFriend.png

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...