Skocz do zawartości
  • 👋 Witaj na MPCForum!

    Przeglądasz forum jako gość, co oznacza, że wiele świetnych funkcji jest jeszcze przed Tobą! 😎

    • Pełny dostęp do działów i ukrytych treści
    • Możliwość pisania i odpowiadania w tematach
    • System prywatnych wiadomości
    • Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    • Członkostwo w jednej z największych społeczności graczy

    👉 Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Zarejestruj się teraz

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Motyw niezgody arystokratycznych rodów

 

Tłem wydarzeń tragedii – i zarazem czynnikiem sprawczym – jest konflikt pomiędzy rodami Kapuletów i Montekich. Nie wiadomo już nawet, od czego wzięła początek wzajemna nienawiść, mimo to trwa ona nadal i nie traci na sile. Dowodem są liczne bijatyki uliczne, podczas których dochodzi do ranienia, a nierzadko do śmierci walczących. Wypaczone pojęcie humoru zmusza przedstawicieli obu stron do stawienia czoła rywalom, podjęcia zaczepki, lub pomsty za czyjąś śmierć. Sytuacja nabrzmiała tak bardzo, że Książę, sprawujący władzę w mieście, poczuł się zmuszony do kategorycznej interwencji. Żeby przerwać pasmo burd, dezorganizujących życie Werony, zakazał pojedynków pod groźbą kary śmierci.

Dwa główni przeciwnicy – ojciec Romea i ojciec Julii – nie zostali jednak przedstawieni w sposób jednakowy. Obaj są ludźmi wysokiego urodzenia, arystokratami (tylko takich może łączyć przyjaźń lub dzielić nienawiść), ale są zróżnicowani emocjonalnie. Monteki jest głową rodziny, w której panuje wzajemna miłość i zaufanie. Romeo, ukochany syn, może liczyć na poparcie i wyrozumiałość rodziców; matka z tęsknoty za nim umiera. Chociaż wydaje się, ze ród Montekich byłby zdolny wykonać gest pojednania, w obliczu tragedii pierwszy krok należy do zatwardziałego Kapuleta.

Rodzina Julii wypada w tym zestawieniu znaczniej mniej korzystnie. Jej przedstawiciele są agresywni, brutalni, porywczy. Wydaje im się, że tylko oni mają prawo dominować w Weronie. Mają poczucie swojej wysokiej wartości i wybujałe ambicje. Konsekwencją takiej postawy jest stosunek do córki. Julia nie znajduje w rodzinie dostatecznego oparcia, a nawet doznaje przykrości i doświadcza despotyzmu. Rodzice wymagają od niej bezwzględnego posłuszeństwa, w ogóle nie biorą pod uwagę jej zdania, o wszystkim, co jej dotyczy, chcą rozstrzygać sami (oczywiście decyzje podejmuje ojciec, zaś matka je bezkrytycznie popiera). Czternastoletnia panna szuka oparcia w osobach obcych; w domu nie może liczyć na życzliwą pomoc. Obojętność matki i miażdżący temperament ojca-despoty w konfrontacji z wrażliwością i delikatnością Julii z góry stawiają ją na straconej pozycji w walce o prawo do decydowania o własnym losie. Jednak ogromna siła uczucia wyzwala w niej energię potrzebną, żeby się temu przeciwstawić. Życiowa konieczność zmusza Julię do przyspieszonego dojrzewania, rodzina nie stwarza jej do tego odpowiednich warunków.

Obydwa rody, będące stronami konfliktu, nawzajem się zwalczają, wciągając w to służbę. Niezgoda, która stanowi podłoże tragedii, jest oczywiście oceniana jako zjawisko społecznie patologiczne. Stanowi przyczynę wielu nieszczęść, które zataczają coraz szersze kręgi. Postawa Ojca Laurentego (gotowego pomóc młodym za wszelką cenę, żeby ich małżeństwo pojednało skłóconych) dowodzi, że problem nabrzmiał do granic wytrzymałości. Nawet ogłoszone przez Księcia sankcje nie powstrzymuje rozpędzonego mechanizmu nienawiści. Destrukcja fizyczna i moralna, jaką sieje niezgoda, ulega wyhamowaniu dopiero wtedy, kiedy następują nieodwracalne wypadki – giną dzieci skłóconych. Naukę moralną, płynącą z tego zdarzenia, wypowiada Książę:

Patrzcie, Montekio! Kapulecie! jakaChłosta spotyka wasze nienawiściNiebo obrało miłość waszego żywota;I za moje zbytnie pobłażanieWaszym niesnaskom straciłem dwóch krewnychWszyscy jesteśmy ukarani.

(s. 154)

Pierwszy gest należy do zatwardziałego Kapuleta:

Montekio, bracie mój, podaj mi rękę;Niech to oprawą będzie dla mej córki;Więcej nie mogę żądać.

(s. 154)

Pojednane za sprawą miłości, przezwyciężenie zadawnionych urazów to jedyny optymistyczny akcent tego utworu. Niezgoda, która zabiła piękną, żarliwą miłość w osobach dwojga kochanków, ustępuje zbyt późno. Jej destrukcyjne działanie pozostawiło za sobą wiele krzywd i łez, a także – jak przystało na tragedię – pozbawiło życia wielu ludzi. Nie znajdujemy tu żadnego argumentu w obronie dziwnie pojętego honoru, który karze zabić przeciwnika bez wdawania się w rozważania o jego winie.

Opowieść o żarliwej miłości ukazana na tle rodzinnego sporu nabiera nowych jakości. Trwający od lat konflikt usprawiedliwia decyzje bohaterów i motywuje zdarzenia. Stanowi kościec konstrukcyjny akcji. Jednoznaczne potępienie sporu przywołuje na myśl znane przysłowie: Zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Dramat Szekspira potwierdza tę zasadę.

 

Może to Ci coś podpowie :P

a tu masz link do całości

Kliknij Tutaj!

 

ctrl+c i ctrl +v wymiata xD

1948169477.png
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...