Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 22.07.2013 w Wpisy na blogu

  1. Miyoshi

    2. Zagubieni

    Roth stał na brzegu kompletnie przemoczony, zmarznięty i przestraszony. Zupełnie nie przypominał osoby, którą był parę godzin wcześniej. Z wesołego, ambitnego naukowca i zawziętego poszukiwacza przygód stał się wrakiem człowieka. Jego ciało nieustannie przeszywały dreszcze. Oczyma pełnymi żalu wpatrywał się w czarną wodę, która pochłonęła jego przyjaciółkę. Mimo świadomości, że to nie on jest winien całej tej tragedii wyrzuty sumienia nie dawały mu spokoju. W końcu bezsilnie opadł na wilgotny piasek. - Roth? Wszystko w porządku? - zapytała z troską w głosie Sam, chociaż doskonale znała odpowiedź. Nie usłyszawszy żadnego odzewu ze strony mężczyzny, powróciła do szukania gałązek na ognisko. Razem z Reyes usiłowały wzniecić chociaż niewielki płomień, aby się ogrzać, ale ciągle bezskutecznie. - Jesteśmy w dupie. - burknęła Reyes. - Nie mamy naszych rzeczy, siedzimy na jakiejś bezludnej wsypie zupełnie przemoknięci i zmarznięci. Bez jedzenia i wody pitnej. Do tego zaraz zrobi się ciemno. - Musimy odpocząć. Jakoś przeżyjemy tę noc. Rano coś wymyślimy. - odpowiedziała Sam. - I poszukamy Lary. - To jak szukanie igły w stogu siana. - skomentowała Reyes. - Nawet nie mamy pewności, że ży... - Zamknij się! Zabraniam ci tak mówić, rozumiesz?! Rozumiesz?! - wrzasnął Alex, a następnie wstał i cisnął o ziemię sporym kamieniem, którym wcześniej dłubał w piasku. Sam cicho westchnęła. Dotarły do niej bowiem słowa Reyes, która niestety mogła mieć rację. Dookoła panowała zupełna cisza. Dało się jedynie słyszeć donośny szum wody i jakieś niewyraźne szmery z głębi wyspy. Zapewne jakichś zwierząt, a może po prostu wiatr muskał liście drzew. Lara leżała nieprzytomna na piasku. Jej ciało było kompletnie zimne i znaczyło je wiele ran. Przypływy rytmicznie ją zakrywały, aby chwilę później znowu się oddalić. Zapadł zmrok, a jednym źródłem światła stał się blady księżyc, który i tak co chwilę znikał pod gęstymi chmurami. Niechybnie zanosiło się na deszcz. Mżawka pojawiła się niedługo przed północą. Raptem piętnaście minut później rozpętała się ogromna ulewa. Gęsty deszcz lał się z nieba zostawiając wyraźne ślady na miękkim piasku. Lara zaczęła się przebudzać. Doskwierał jej ogromny chłód i ból. Przez kilkanaście pierwszych sekund nie była w stanie określić gdzie się znajduje ani co się właściwie stało. Przerażenie pojawiło się, gdy dotarły do niej wszystkie wydarzenia minionego dnia. Dziewczyna z trudem podniosła się do pozycji siedzącej i oderwała kawałek materiału z kurtki, który trzymał się na zaledwie paru nitkach. Dokładnie owinęła nim sporą ranę na łydce, z której zaczęła sączyć się krew. Co ja mam teraz zrobić? - pomyślała. Czuła się kompletnie bezradna. Została sama na nieznajomej wyspie, przemoczona i obolała. Wiedziała jednak doskonale, że musi znaleźć jakieś schronienie. Stanęła na nogi i kuśtykając zaczęła podążać w głąb lasu. Z trudem przedzierała się przez chaszcze, co chwilę potykając się o wystające korzenie i kamienie. Idąc coraz dalej czuła, że zaczyna chodzić po omacku, bo gęste korony drzew nie przepuszczały najmniejszej ilości światła. W pewnym momencie noga ugrzęzła jej w plątaninie gałęzi, a ona usilnie próbując się uwolnić straciła równowagę. Sturlała się z niedużego wzniesienia i uderzyła o ziemię. Cicho jęknęła, po czym obróciła się na plecy tracąc nadzieję na znalezienie czegokolwiek. Organizm Lary był u kresu wytrzymałości. Potrzebował odpoczynku i regeneracji. Dziewczyna zapadła w sen. Alex przechadzał się brzegiem morza. Jego oddech był nienaturalnie szybki i co chwilę nerwowo zaciskał pięść. Nie potrafił dopuścić do siebie myśli, że Larze mogło się coś stać..., że nie żyje. Ta wyprawa miała być naszą wspólną przygodą. - zaklął w duchu. Gdyby teraz mógł to cofnąłby czas i za wszelką cenę powstrzymał dziewczynę od wejścia na Endurance. W pewnej chwili usłyszał za sobą kroki. Podbiegła do niego Sam i chwyciła za ramię. - Alex, chodź ze mną. Musisz coś zobaczyć.
    3 punkty
  2. 3 punkty
  3. Miyoshi

    1. To przygoda znalazła mnie

    - Jak myślicie, co znajdziemy u wybrzeży Japonii? - spytał młody chłopak, biorąc zachłanny łyk zimnej lemoniady. - Nie wiem, Alex. - odpowiedziała mu Sam, opierając się łokciami o burtę. - Mam nadzieję, że chociaż namiastkę tego, po co płyniemy. To z pewnością uszczęśliwiłoby Larę. Ostatnimi czasy nie żyje niczym innym tylko tą wyprawą. Tafla wody lśniła w ostatnich promieniach słońca. Ogromny statek sunął po jej powierzchni, a niewielkie fale z donośnym dźwiękiem rozbijały się o jego dolne partie. Został jeszcze jeden, maksymalnie dwa dni podróży nim Endurance dobije do wyznaczonej przystani. Wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, każdy szczegół podróży był dokładnie opracowany. Nie mogło być mowy o pomyłce, która skutkowałaby opóźnionym dotarciem do celu. Lara leżała na łóżku, opierając się o ścianę i po raz kolejny przeglądała mapy, plany i sterty innych papierów, aby mieć pewność, że nie pominęła żadnego detalu. Z transu wybiło ją donośne pukanie. Zaraz po nim jej uszu dobiegł dźwięk skrzypiących zawiasów. - Nigdy nie zaczekasz na 'proszę wejść', prawda? - kąciki jej ust uformowały się w prawie niedostrzegalny uśmiech. - Chyba nie. - odrzekł Roth z udawanym grymasem. Po czym dodał: - Od paru dni stałaś się kompletnie niedostępna. Sam, Alex i Reyes martwią się o ciebie. - Nie mają powodów. Próbuję po prostu przygotować plan idealny, aby później nie było niechcianych niespodzianek. - Na pewno zrobiłaś to perfekcyjnie i naprawdę nie widzę sensu w kolejnych godzinach spędzonych samotnie w kajucie. Izolujesz się od przyjaciół. Dziewczyna zerknęła na Rotha i usiadła na skraju łóżka. Schowała twarz w dłoniach, opierając łokcie o kolana. Dopiero teraz poczuła ogromne zmęczenie, które w jednej chwili ogarnęło całe jej ciało i umysł. - Pewnie masz rację. - rzekła, podnosząc głowę. - Mam nadzieję, że nie mają mi tego za złe, ale sam rozumiesz, jak bardzo jest to dla mnie ważne. - Nie wątpię, Laro. Ale to tylko kolejna podróż z wielu, które cię czekają. - mężczyzna położył dłoń na ramieniu brunetki. - Chodź na górę. Napijemy się i porozmawiamy. Relaks każdemu się przyda. Nawet tobie. Po wymianie porozumiewawczego spojrzenia Roth opuścił pokój. On jest niemożliwy - pomyślała Lara, zerkając na celowo nie zamknięte drzwi. Następnie wstała i podeszła do małej umywalki. Odkręciła kran i ochlapała twarz zimną wodą. Chłód, który temu towarzyszył szybko przywrócił jej trzeźwość myślenia i nieco odpędził zmęczenie narastające z każdą chwilą. Opierając dłonie o brzegi porcelanowej bryły, dziewczyna wpatrywała się w swoje oblicze widniejące w lusterku na ścianie, gdy nagle usłyszała ogromny huk. Zaraz po nim coś mocno szarpnęło, a ona straciła równowagę i z całym impetem poleciała na stojący obok stolik, lądując razem z nim na ścianie. Co się, do cholery jasnej, dzieje! - zaklęła w duchu i z trudem stanęła na nogi, lewą ręką trzymając się za kark. Opuściła pomieszczenie i znalazła się w wąskim, charakterystycznym dla statków, korytarzu. Nim zdążyła cokolwiek zrobić poczuła, że traci grunt pod nogami, a do ust i nosa napływa jej woda. Pełno wody. Prąd był niebywale silny i rzucał nią na wszystkie strony. Dziewczyna usilnie próbowała wynurzyć głowę, aby złapać chociaż odrobinę powietrza, bo czuła, że traci przytomność. Wykorzystała moment, kiedy znalazła się na chwilę na powierzchni i chwyciła się wystającej ze ściany drabinki, prowadzącej do jednego z wyjść na pokład. Niestety właz okazał się być zamknięty, a wody wciąż przybywało. Resztkami sił Lara biła w szklaną szybę, a po chwili bez życia zaczęła opadać na dno. Nagle, jakby przez mgłę, poczuła uścisk na swoim nadgarstku, a chwilę później leżała na mokrych deskach dławiąc się i kaszląc. Powoli otworzyła zaczerwienione oczy i rozejrzała się dookoła. Nie dostrzegła nic poza ogromnym chaosem i spustoszeniem. Endurance zaczęło rozpadać się na dwie części. - Laro! Biegnij! Szybko! - krzyczał Roth - Laro! No dalej! Dziewczyna zmusiła się do wstania i zaczęła biec w stronę mężczyzny, który wyciągał do niej rękę z drugiej połowy statku. Co chwilę leciały jakieś przedmioty skutkiem czego Lara straciła równowagę, rozpaczliwie podpierając się rękoma, aby tylko się nie zatrzymać. Skoczyła. W jej głowie była kompletna pustka, chciała tylko, aby ten koszmar się skończył.
    1 punkt
×
×
  • Dodaj nową pozycję...