Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 04.05.2013 w Wpisy na blogu
-
princess.exe
JachuPL i 4 innych przyznał(a) reputację SamWieszKto1231 za wpis na blogu
"princess.exe" Mój brat, zaraz po tym jak otrzymał posadę jako technik komputerowy, wyprowadził się z domu. Był to początek 2002 roku i od tamtej pory słuch o nim zaginął. Starałem się z nim skontaktować – dzwoniłem, pisałem maile – wszystko na nic… Któregoś dnia postanowiłem osobiście złożyć mu wizytę. Przywitały mnie zamknięte drzwi oraz 3 koperty przybite do jego drzwi (jakieś zaległe rachunki i listy). Wracając do domu, zauważyłem, że ktoś zostawił szary uszkodzony laptop na środku mojego podjazdu. Wysiadłem z samochodu aby obejrzeć go dokładniej. Monitor LCD zdecydowanie wykazywał oznaki „użytkowania”. W lewym górnym rogu ekranu widać było ogromny otwór, który wpasowywał się dokładnie w rozmiar standardowego śrubokręta marki „Philips Head”. Nad nim, widniała kamerka internetowa, która także została zniszczona przy użyciu śrubokręta. Oprócz tych dwóch „szczegółów”, komputer wydawał się być praktycznie nowy. Klawisze były lekko wyblakłe, ale nie do tego stopnia aby nie można było ich używać. Spojrzałem na tył monitora, aby dowiedzieć się jakiej jest marki, jednak nie mogłem nic znaleźć. Jestem pewien, że dokładnie go sprawdziłem i nigdzie, powtarzam NIGDZIE, nie znalazłem żadnego tekstu, żadnego logo. W rzeczywistości laptop nie posiadał nawet „Dowodu Licencji” czy naklejki gwarancyjnej. Co dziwniejsze, laptop posiadał tylko dwa porty : VGA (używany do podłączenia zewnętrznego wyświetlacza przyp. tłum) oraz USB. Było to zastanawiające ponieważ jak długo, jakiekolwiek urządzenie elektroniczne, może działać bez portu ładowania ? Uznałem w końcu, że musiał być to jeden z tych bardzo tanich laptopów w którym aby naładować baterię , należy wyjąć ją z komputera i podłączyć do zewnętrznej ładowarki – jeszcze bardziej zastanowiło mnie, dlaczego w takim wypadku posiadał on kamerkę internetową ? Zaintrygowany, co dokładnie znajduje się na laptopie, pobiegłem do mojej piwnicy, gdzie był przechowywany mój stary, nieużywany od dawna komputer. Znajdował się tam tylko dlatego, że zapomniałem przenieść tego behemota do lokalnej stacji SarCan (punkty recyklingu elektroniki przyp. tłum). Używał bym go dalej jednakże potrzebuje on od 5-6 godzin aby w pełni się uruchomić, ponieważ zawsze przechodzi w tryb odzyskiwania systemu, a jego procesor jest o wiele za „wolny” aby odzyskać wszystkie dane na 500 gigabajtowym dysku twardym (pamiętaj ze 120mhz procesorem Pentium nie zajedziesz daleko). Cóż… nieważne zresztą. Usunąłem więc stary monitor typu CTR firmy LG i podłączyłem go do laptopa. Miałem już nacisnąć przycisk zasilania, gdy… …Zatrzymałem się. Nie ma mowy żeby działał, bateria już dawno musi być rozładowana. Przetrząsnąłem całą piwnicę aby znaleźć mój tester napięcia. Gdy tylko go dorwałem odłączyłem baterię od laptopa i sprawdziłem odczyt… Bardzo niskie… Nie ma szans aby działał. Trudno – pomyślałem – najwyżej poleży tutaj do rana. Jutro zabiorę ten cały szmelc do SarCan i zrobią wreszcie z tym porządek. Odłączyłem monitor od laptopa, podłączyłem do mojego PCta i zostawiłem tak wychodząc z piwnicy. Skierowałem się prosto do mojego pokoju aby pooglądać telewizję. Oglądałem ją przez jakieś trzy godzinki po czym położyłem się do łóżka. Jednak nie cieszyłem się długo słodkim snem. Został on przerwany przez bardzo głośny dźwięk. Ku mojemu zdziwieniu rozpoznałem go jako sygnał uruchamiania systemu Windows 2000 – z wrażenia spadłem z łóżka. Hałas był tak głośny, że mógłbym przysiąc, że ktoś trzymał głośniki tuż przy moich uszach. Gdy wreszcie się jakoś pozbierałem, przez minutę czy dwie starałem się zrozumieć gdzie znajduje się źródło tych dźwięków. Wreszcie wpadłem na świetny pomysł : - Komputer ! Musiałem go przez przypadek włączyć gdy zmieniałem monitory ! Zadowolony z tego, że udało mi się rozwiązać zagadkę, skierowałem się w kierunku piwnicy, gdy nagle zamarłem w połowie drogi… Zaraz... To nie mógł być żadnym sposobem mój komputer… Przecież miałem na nim zainstalowanego Windowsa 95… Po tym wszystkim nie miałem najmniejszej ochoty na wybieranie się gdziekolwiek a na pewno nie do mojej piwnicy. Jednak zdrowy rozsądek zaczął brać górę nad przerażeniem i zdecydowałem, że musi być to jakiś problem systemowy – w końcu komputer był dość długo nieużywany. Ku mojemu zdziwieniu, komputer nie był włączany… mówiąc szczerze nie był on nawet podłączony do prądu. W takim razie pozostała ostatnia możliwość : - Laptop… Pośpiesznie usunąłem z niego baterię i podłączyłem jeszcze raz do woltomierza. Tym razem nie mogłem odczytać żadnej konkretnej liczby. Tester zupełnie oszalał. Podłączyłem baterię jeszcze raz i wcisnąłem przycisk „start”. Zaświeciły się jakieś światełka kontrolne co świadczyło o tym, że komputer jest w 100 % sprawny. Musiałem wiedzieć co się tutaj do cholery wyprawia. Podłączyłem mój stary monitor CTR do laptopa, i moim oczom ukazał się… …Praktycznie pusty pulpit, jedyne co można było zobaczyć to trzy ikony znajdujące się w lewym dolnym rogu ekranu. Pasek zadań był pusty, nie było także nigdzie widać przycisku „start”. Tapeta (a raczej jej brak) była zupełnie czarna. Czemu ktoś miałby zrobić coś takiego ze swoim komputerem ? Pytałem sam siebie. Każdy z nas może usunąć wszystkie ikony z pulpitu, ale trzeba być bardzo dobrze wyszkolonym hakerem aby zrobić to samo z przyciskiem „start”. Z wszystkich trzech ikon, jeden był to folder „Gry” a drugi „Video”. Trzecia ikonka to cmd.exe. Przez chwilę miałem wrażenie, że jest to jeden z tych laptopów stworzonych specjalnie dla dzieci. Kliknięcie na folder z grami potwierdziło moje przypuszczenia; laptop musiał należeć do jakiejś małej dziewczynki. Poczułem jakieś irracjonalne wyrzuty sumienia, dziewczynka musiała być dość biedna ponieważ w folderze znajdowała się tylko jedna gra i nie miałem bladego pojęcia jakiego gatunku. Nazywała się princess.exe. Włączyłem program z czystej ciekawości – chciałem zobaczyć na czym polegała. Moim oczom ukazał się w pełni animowany ekran tytułowy. Pojawiały się na nim różne bajkowe postacie. W tym momencie na ekranie pojawiło się logo gry. Nazywała się „Kreator Księżniczek : Spraw byś była piękna !”. Ah, więc musiała być to jedna z tych nisko budżetowych gier typu „nałóż na swoje zdjęcie jpgi. ubranek”. Oczywiście dalsze buszowanie w programie tylko to wszystko potwierdziło. Gdy na ekranie pojawiło się „menu” otrzymałem do wyboru dwie możliwości : - „Wystrój się !” - „Przeglądaj śliczne zdjęcia” Chciałem zobaczyć jak wyglądała dziewczynka do której wcześniej należał laptop więc wybrałem drugą opcję. Nie mogła mieć więcej niż 5 lat, co więcej wyglądała bardzo uroczo. Po jej rysach twarzy oraz kolorze skóry wywnioskowałem, że pochodziła z rodziny meksykańskiej bądź hiszpańskiej. Ubrana była w lekko zniszczoną białą sukieneczkę, dookoła kołnierzyka i rękawów miała doszyte czerwone falbanki. Cała sukienka była pokryta malutkimi czerwonymi różyczkami. Uśmiechnąłem się sam do siebie, wyglądała jakby sprawiło jej dużo frajdy nałożenie wirtualnego diademu na jej małą słodką główkę. Przeglądając zdjęcia zauważyłem, że więcej niż połowa zdjęć przedstawiała pusty pokój – jedyną widoczną rzeczą było łóżko znajdujące się w rogu pokoju. Jak sądzę z jakiegoś powodu unikała aparatu jakby miał ją poparzyć, czy coś w tym rodzaju, sam już nie wiem... Po chwili stwierdziłem, że wystarczy już zabawy z tym programem (w końcu był on skierowany do małych dziewczynek a nie do dorosłego faceta!). Nadszedł czas na kolejne foldery. Postanowiłem, przy użyciu aplikacji cmd poszukać innych plików znajdujących się na dysku twardym. Po uruchomieniu, moim oczom ukazało się „:\>_”. Ok, to było już dość dziwne – nie było tam żadnej litery oznaczającej dysk ! Wprowadziłem polecenie „start C:\” . Wcisnąłem klawisz „Enter”. DOS przekazał mi tylko tyle, że „start” nie jest rozpoznane jako polecenie zewnętrzne, wewnętrzne czy też jako plik wsadowy. Po kilku sekundach program zawiesił się, a ja znów powróciłem do pulpitu. Ostatnią rzeczą do zobaczenia były więc pliki video. Po dwukrotnym kliknięciu na folder... ...Ekran momentalnie stał się czarny. Pomyślałem, że pewnie się zawiesił. Jednak w tym momencie zauważyłem mały migający punkcik w lewym górnym rogu : "_" Po krótkiej chwili, na ekranie wyświetlił się komunikat : "start :\>videos\001.wmv". Pojawił się film, wyświetlony w trybie pełnoekranowym. Bohaterką filmu była ta sama mała dziewczynka której zdjęcia przeglądałem przed chwilą. Uśmiechała się i trzęsła z podniecenia. Jej szczęście sprawiło, że zrobiło mi się ciepło na sercu. Mimowolnie się uśmiechnąłem. Domyśliłem się, że musiała nagrywać film w czasie gdy grała w tą „ubierankę”. Na początku po prostu przesuwała paluszkami po padzie, chichocząc co chwilę. Musiała być to dla niej naprawdę dobra zabawa. Po jakiś dwóch minutach ekran znów stał się czarny na ułamek sekundy. Następnie wyświetlił się kolejny film... Tym razem dziewczynka miała na sobie różową koszulkę z odblaskowym napisem „Go Go Girl!”. Myślę, że program po prostu nagrywał ją za każdym razem, bez jej wiedzy. Poczułem się trochę nieswojo... Po co ktoś miałby właśnie tak zaprogramować zwykłą grę ? Zresztą nieważne, jeżeli folder z filmami nie zawierał niczego innego to równie dobrze mogłem wyłączyć komputer. Wcisnąłem więc przycisk zasilania... ...Laptop jednak nie zareagował w żaden sposób. Film nadal trwał, tym razem dziewczynka miała na sobie pomarańczowy topik. Uśmiechała się i chichotała jak zawsze, uznałem więc, że system sam się wyłączy po tym jak skończy wykonywać polecenie. Nie mógł przecież trwać długo. Odtwarzały się kolejne części filmu, a ja powoli zaczynałem przysypiać. Po kilkunastu cięciach jednak coś się zmieniło... ...Tym razem dziewczynka stała przed komputerem, bez żadnego wyrazu twarzy, zupełnie jakby nie odczuwała żadnych emocji... Zastanawiając się, co się tutaj do cholery dzieje, ponownie zainteresowałem się filmem. Tym razem nie wywołał on uśmiechu na mojej twarzy, mogę powiedzieć więcej – czułem się bardzo nieswojo widząc ją bez swojego zwykłego szerokiego uśmiechu... Pokój był bardzo ciemny, jedyne źródło światła to mała nocna lampka która stała na biurku. Tym razem ubrana była w białą piżamkę. Co ona ma zamiar zrobić – zastanawiałem się. Stała tam przez dobrą minutę, z tym przerażającym obojętnym wyrazem twarzy... Wpatrywałem się w nią w napięciu, jakby coś strasznego właśnie miało się wydarzyć... W tym momencie pochyliła się i spod biurka podniosła piłkę do metalu. Trzymała ją przed sobą, jakby chciała mi ją pokazać... Następnie przyłożyła ją do swojego prawego policzka... Na sam widok, skuliłem się w sobie... Co tutaj się kurwa dzieje ?! Dziewczynka powolutku zaczęła odcinać sobie część twarzy. Krew kapała jej na szyję... Powoli byłem w stanie zobaczyć jej ząbki... Po 10 sekundach było widać już wszystkie... Krew pokryła praktycznie całą jej prawą stronę ciała. W końcu dotarła do swojej dolnej szczęki... Jej policzek odpadł na ziemie z cichym łoskotem... Nadal patrzyła w kamerę bez żadnych emocji... Nie mogłem już tego wytrzymać. Wyrwałem baterię z laptopa ale film nadal trwał... Kolejne cięcie... Tym razem dziewczyna krzyczała z bólu... Prawie spadłem z krzesła – dźwięk był tak głośny... Krzyczała w agonii przez 10 sekund. Od strony drzwi było słuchać głośny stukot. Ktoś najprawdopodobniej chciał dostać się do środka. Była to kobieta, mówiła w języku, którego nie byłem w stanie zrozumieć. Waliła w drzwi z całych sił, jednak nie mogła ich otworzyć – dziewczynka musiała je w jakiś sposób zatrzasnąć. Miałem już tego dość, starałem się odłączyć monitor od zasilania jednak wyglądało jakby ktoś go zespawał go z portem. Krzyki i wrzaski trwały do następnego cięcia... Znów, jej twarz nie zdradzała żadnych emocji... Kobieta nadal łomotała w drzwi, krzycząc i nawołując swoją córeczkę. Dziewczynka znów chwyciła piłkę i przystawiła ją do swojego prawego ramienia. Na ten widok zupełnie mnie zatkało... To było okropne, niewyobrażalnie okropne i obrzydliwe... Krew lała się strumieniami... Krzyki za drzwiami zamilkły – założę się, że kobieta pobiegła po pomoc. Kiedy piła dotarła do kości, usłyszałem okropny zgrzyt od którego zjeżyły mi się włosy na całym ciele... Miałem ochotę zwymiotować. Zauważyłem że kawałek jej mięśnia utkną pomiędzy ząbkami. Wtedy nastąpiło kolejne cięcie... Po nim kolejne... Jej ubranko było już całe czerwone od krwi... Ponownie, patrzyła w monitor bez żadnych emocji... Boże... co ona ma zamiar teraz zrobić... Kobieta w tym czasie wróciła, byłem w stanie rozróżnić jeszcze dwa inne głosy, prawdopodobnie był to jej ojciec i brat. W tym momencie przyłożyła piłę do prawej części swojej główki... Słychać było głośne rytmiczne uderzenia w drzwi... Starali się je wyważyć... Dziewczynka powoli, tak jak poprzednio, przecinała swoją głowę na pół. Krew tryskała dosłownie w każdym kierunku... Jej prawe oko, wywróciło się i po chwili z oczodołu zaczęła wypływać krew... Dotarła do górnej szczęki i zaczęła torować sobie drogę przez kości i zęby... To był najgorszy dźwięk jaki kiedykolwiek w życiu usłyszałem... Wciąż czasami go słyszę, tak jak teraz... Rytmiczne uderzenia w drzwi nasilały się, jednak ja w duchu miałem nadzieję, że jednak im się nie uda – że nie będą musieli patrzeć na ten koszmarny widok... Kolejne cięcie... I kolejne... Na następnym widać było jak połowa jej główki upada na biurko... Jej oczy wypadły z oczodołów pod wpływem uderzenia. Krew dosłownie wszystko zalała... Dopiero wtedy udało im się wyważyć drzwi. Wszyscy niemal stracili przytomność na tak makabryczny widok. Ich córeczka była w kawałkach. Matka zwymiotowała i wybiegła z pokoju. Ojciec wpadł do pokoju, „złożył” jej główkę, przytulił do siebie i zawył z rozpaczy. Drugi mężczyzna, prawdopodobnie jej starszy brat, po prostu patrzył przerażony, chyba nie bardzo wiedząc co ma zrobić. Ten przerażający pokaz samookaleczenia skończył się z tym filmem i po następnym cięciu widać było tylko pusty pokój... Westchnąłem z ulgą, byłem cały spocony i ciężko dyszałem. Nie zdawałem sobie sprawy, że było tak gorąco... Tyle pytań kłębiło mi się w głowie... - Jak to w ogóle było możliwe !? Byłem tak wystraszony, że spędziłem dobre 30 minut siedząc i wpatrując się w monitor – byłem dosłownie sparaliżowany. Wreszcie zebrałem się w sobie i wstałem... Popatrzyłem na laptop; miałem nadzieję, już po raz ostatni. Ciągle widać było pokój z łóżeczkiem... Nagle... Następne cięcie... Na ekranie pojawiła się moja twarz... Siedziałem w mojej piwnicy, używając laptopa...5 punktów -
[CODE] KUŹWA, CZYLI APEL DO ADMINISTRACJI
Loude oraz jeden pozostały przyznał(a) reputację Phoenix_PL za wpis na blogu
Dzień dobry, ładny dzionek, nieprawdaż? Nie dla wszystkich. Dzisiaj sobie spokojnie piszę ostatnią część mojego tutka o AutoIT. http://www.mpcforum.pl/topic/811418-tut-autoit-tutorial-by-phoenix-pl/ Piszę, sprawdzam, edytuję, wszystko wydaje się OK. Wrzucam. Wrzucone, nareszcie mam to z głowy. Ale zaraz, co to? K**WA JEGO MAĆ! Wszystkie znaczniki code rozsypane. Wszystko w jednej linijce. Myślę, "No okej, wiem co zrobić, zaraz to poprawimy". Poprawiłem, zamieniłem w znaczniku auto:0 na auto:1, zapisuję. Nadal to samo. Gorączkowo sprawdzam resztę części tutoriala. NO JA PIER**LĘ. Wszystko rozsypane. Mnóstwo kodu w JEDNEJ LINIJCE. I tutaj apel i prośba do administracji. Już raz była taka sytuacja na MPC, naprawiliście. Po wrzuceniu tego oczojebnego napisu na górę strony znowu pojawił się problem. Czy wy możecie to w końcu naprawić, żeby działało normalnie? Wrzucacie jakieś pierdoły do BB-Codes których nikt nie używa typu numerowanie linijek kodu, a to tylko przeszkadza. Paręset linijek kodu poszło w cholerę i są nieczytelne bo znacznik oszalał. Jeśli nawet po naprawie nie wróci to do normy, to sami będziecie sobie przywracać cały kod. Tyle z mojej strony, Phoenix out.2 punkty -
Newsight.exe
Nostelon oraz jeden pozostały przyznał(a) reputację SamWieszKto1231 za wpis na blogu
Pobieranie zakończone. Mówisz tak sam do siebie, gdy gra której tak pożądałeś, kończy się instalować. Niby to nic takiego, ale zawsze odczuwałeś przyjemne podniecenie, gdy dostawałeś nową grę. Przypominasz sobie, że miałeś się spotkać ze swoim przyjacielem Garrym. Wciągasz na siebie ubrania. Siadając z powrotem przy komputerze, widzisz w komunikatorze nową wiadomość od Garrego. „Pobieranie zakończone.” Jadąc do Garrego, zastanawiasz się o co mu chodziło i dochodzisz do wniosku, że pewnie chce ci pokazać jakąś nową grę lub muzykę, którą sobie ściągnął. Wiesz, że Garry uwielbia słuchać muzyki. Wsiadasz więc na rower i jedziesz do jego domu. Gdy docierasz do domu, widzisz, że światłą są zapalone. Pukasz do drzwi. Okazuje się, że były otwarte. Gdy wchodzisz do domu, wszystko wydaje się normalne. Jego mama siedzi na dole, popijając kawę. Mówi ci, że Garry jest na piętrze. Wchodzisz więc na górę i zauważasz, że drzwi do pokoju Garrego są otwarte, a on sam siedzi przy komputerze. „Cześć Garry”, mówisz do niego. Nie doczekując się odpowiedzi, dochodzisz do wniosku że pewnie słuchał muzyki przez słuchawki. Podchodzisz więc do swojego kolegi i kładziesz mu dłoń na ramieniu. Ciągły brak reakcji z jego strony martwi cię na tyle, że wołasz jego mamę. Gdy wchodzi, dzwonicie po karetkę. Ratownicy medyczni nie potrafią powiedzieć co się z nim stało. Jego serce bije, nie ma żadnych objawów śpiączki, nie stracił też przytomności. Biorą go więc na OIOM. Informują cię, że możesz przyjść go zobaczyć jutro. Co dziwne jego oczy są całkiem czarne. Raczej jutro cię do niego nie wpuszczą. To musi być bardzo ciężkie dla mamy Garrego, myślisz. Wpadasz na pomysł żeby zajść do niej po drodze i sprawdzić jak się czuje. Jesteś osobą, która dobrze wie, co to znaczy stracić kogoś z rodziny. Nie dają ci spokoju wspomnienia tego, co stało się z twym bratem. Odpychasz je od siebie i swojego umysłu. Są zbyt straszne. Gdy wchodzisz do domu Garrego, widzisz jego mamę przy kuchennym stole, jak płacze. „Pomogę pani, jak tylko potrafię, czy chce pani żebym coś zrobił?” – oferujesz. “Idź do pokoju Garrego, może znajdziesz coś, co spowodowało to. Poczułabym się lepiej, gdybym chociaż to wiedziała.” – odpowiada. Wchodzisz więc na górę i docierasz do jego pokoju. Zauważasz, że jego komputer jest włączony. Na ekranie są słowa: „Pobieranie zakończone”. Jest też plik o nazwie Newsight.exe, a kursor jest nad przyciskiem “Otwórz”. Trochę dziwne... Sprawdzasz wielkość pliku. Ma tylko 1 bajt. To ciekawe. Nawet nie wiedziałeś, że istnieją tak małe pliki. Nie jesteś aż tak głupi aby próbować otwierać plik. Nie po tym, co przytrafiło się Garremu. Szukasz jakichś informacji o pliku w Internecie. Nie ma tam nic. Nic, poza jednym forum. Jego użytkownicy piszą, że są ostatnimi. Pytasz ich więc, co mają na myśli. Piszą, że ten plik to nie normalny plik, lecz stworzenie zdolne, by kontrolować umysły. Prawie lejesz po nogawkach ze śmiechu, pytasz ich, czy są normalni. Odpowiadają ci, że nie musisz w to wierzyć, musisz tylko powstrzymać się przed otwarciem pliku. Nie wiesz co myśleć, zastanawiasz się, czy to jakiś kawał. Niby to dobre wytłumaczenie, ale nie potrafisz przestać myśleć o tym, jak pisali, że są ostatnimi, którzy przetrwali. Właśnie wtedy słyszysz kroki na schodach. Słyszysz też skrzypienie otwieranych drzwi do pokoju Garrego… W drzwiach stoi matka Garrego. Nie ma źrenic, a w ręce trzyma nóż kuchenny. Rzuca się na ciebie. Nie masz wyboru, musisz się bronić. Rzucasz w nią nożem, który leżał gdzieś w pokoju. Nóż wbija się w jej głowę. Czarna ciecz wypływa z rany i kapie na podłogę… Mama Garrego spada na ziemię. Patrzysz na monitor raz jeszcze i zauważasz na pulpicie plik. Nazywa się „Pobieranie zakończone”. Otwierasz go i widzisz zdjęcie. Rozpoznajesz twarz, a jednocześnie jej nie rozpoznajesz. Wygląda zupełnie jak Garry, lecz ma czerwoną poświatę i brak jej źrenic.2 punkty -
Stare rangi na MPC :D
- Pawlak - przyznał(a) reputację Phoenix_PL za wpis na blogu
Tak, wiem instant beka z mojego statusu - na szybko Łażąc po odległych Zewnętrznych Rubierzach forum z 2007 roku znalazłem w newsach stare rangi userów seldek yay Kto za powrotem i wrzucenia kurwikloca od 1k postów zamiast 24h with MPC ?1 punkt -
Petycja dla dara
marieta2001 przyznał(a) reputację TroLLu. za wpis na blogu
to jest petycja ,by user pod nickiem daronian został odbanowany powiedzmy sobie szczerze ,makinowi lajki się nie zgadzały więc trzeba było jakoś je zdobyć taka prawda ,ban nie słuszny tak lub nie niżej1 punkt
