Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 23.04.2011 w Wpisy na blogu

  1. Mlodyske

    Felietonek

    Hej, jest to mój pierwszy wpis na forumowym blogu. Nie będę wam tutaj wklejał zdjęć gołych panienek czy też linków do komercyjnych hitów MTV, a po prostu napisze taki skromny felieton i pokażę ciemną stronę mojego hobby, którym jest dziennikarstwo. Jeśli ktoś nie lubi długich wywodów o dupie Maryny czy. felietony w tym miejscu może sobie dać spokój, a wytrwałych proszę o rozluźnienie umysłu i zapraszam do felietonu pt. "Pisanie i zabawa językiem polskim ". Wielu z was na pewno czyta książki, prasę i gdzieś tam znajduje swoich idoli którzy potrafią nawet najbardziej beznadziejny temat przerodzić w tekst który zahipnotyzuje czytelnika. Nie raz doświadczyłem tego na sobie czytając artykuł o czymś co kompletnie mnie nie interesowało, lecz autor potrafił tak sprzedać swoją treść, że wytrzymałem do końca i z zaciekawieniem przechodziłem do każdej kolejnej linijki. Wiele razy zastanawiałem się w czym tkwi magia pisania, jak przerodzić monotonny tekst w taki który będzie pełen energii jak króliczki z reklamy Duracella. Ludzie w dzisiejszych czasach olewają czytanie książek, a nawet twierdzą, że jest to staromodne i tylko lamusy to robią. W takim razie skąd czerpać zasób słów, inspiracje, pomysły? Szczerze wam powiem, że kiedyś sam należałem do grona osób które uważają, że książki są BE lecz moje podejście się diametralnie zmieniło. Tak jak w każdym hobby, czy nawet życiu codziennym czerpiemy inspirację z natury, innych ludzi, kultur itp. tak sięgając po książkę możemy chłonąć ogromną dawkę inspiracji od autora który nam sprzedaje swoją treść co jest dla mnie piękne. Wielu ludzi często pyta "jak zrobić, żeby dobrze pisać?!", ykhm otóż trening jest podstawą, ale mając pustą głowę albo głowę w której mamy okrojone schematy nie wiele zdziałamy. Czytanie, czytanie i jeszcze raz czytanie - to znacznie nam pomoże. Następna sprawa kreatywność. Skoro znamy zasady pisowni, jesteśmy trochę oczytani pytanie czy potrafimy dodać przypraw do naszego tekstu. Takimi przyprawami są zabiegi słowne, porównania, słowotwórstwo oraz wiele innych. Nasza kreatywność musi być na tyle rozwinięta aby nie dać za mało wyżej wymienionych dodatków oraz aby nie przesolić tekstu. Jak wiemy wszystko jest dobre ale z umiarem. Jeśli napchamy do naszego dzieła pełno różowych epitetów, ktoś kto to będzie czytał zapewne się porzyga, a nasza osoba będzie mu się kojarzyła z lirycznym katem. Kiedy znów nie ubarwimy naszego tekstu inny czytelnik zaśnie i prawdopodobnie będzie czytał nasze prace swoim dzieciom na dobranoc czego byśmy na pewno nie chcieli. Sztuką jest dobrać wszystko w odpowiedniej ilości aby czytelnik doszedł do umysłowego orgazmu i za każdym razem z chęcią wracał do naszych prac . Konkretnej recepty na idealny tekst nigdy nie otrzymałem, oraz uważam, że nie ma idealnych tekstów. Najważniejsza dla mnie jest lekkość pisania, ponieważ wielu ludzi próbuje wcisnąć suche słowa które kompletnie nie trzymają się siebie. Pisanie nie powinno sprawiać nam przykrości, lecz z każdą linijką powinniśmy płynąć, a nie stać przy każdym nowo postawionym słowie i zastanawiać się czy to ma sens i czy je się z resztą. Kiedy jesteś dobrym recenzentem możesz sprzedać komuś największe ścierwo w złotym opakowaniu, ponieważ to ty sprawisz, że ktoś kupi tą grę producent na tym zarobi, a redakcja to doceni. Często ludzie ograniczają się do wyciągania samych plusów lub też minusów, a zapominają że powinniśmy być jak najbardziej neutralni wobec gry/przedmiotu o którym piszemy. Myślę, że ująłem kilka ważniejszych aspektów jeśli chodzi o pisanie i nie dotyczyło to tylko i wyłącznie recenzji ale także każdej innej formy tekstu. Moje wypociny są tak jak wspominałem wcześniej takim skromnym felietonem skierowanym głównie do ludzi z MPC Media Team. Nie odbierajcie tego jako słowa krytyki, lecz jako wielki kop w dupę nazywany motywacją. Chciałbym, aby każdy z was prócz tego, że pisze recenzje prowadził swojego bloga, ponieważ to właśnie tutaj możecie ćwiczyć i nauczyć się odbierać krytykę od innych osób. Myślę, że ten tekst zachęci was do pracy, a w żadnym wypadku nie obrazi Młody.
    1 punkt
  2. xXAsparteXx

    Święta - Co To Ma Być?

    Witam. Dzisiaj po włączeniu TV przemyślałem kilka spraw odnośnie Świąt. Rzecz pierwsza, czyli telewizyjny chłam. Te zasrane programy w TeFauPe, gdzie małe dzieci śpiewają kolędy. Gdybym chciał se kolęd posłuchać to bym odpalił coś z płyty i brzmiało by to lepiej. Innych programów nie włączałem, bo się boję, że padnie Mi na mózg. A no i jeszcze śniadanie wyglądające jak kolacja wigilijna, wszystko oczywiście przed 8 rano! Rzecz druga, czyli jak zarobić na drzewkach. Żywe drzewka to żyła złota. W sobotę byłem na bazarku i pytając o ceny choinek (tak z ciekawości, bo ja nie ubieram) myślałem, że wyśmieję 80% sprzedawców drzewek. Za choinkę o wysokości około 100cm i o małej ilości gałęzi (szczerze mówiąc, to ma było więcej pnia niż gałęzi) chcieli 60zł. Kur**! Za 60 złotych to ja mogę kupić koszulkę, którą będę nosił kilka miesięcy, a tu za taki wyrób drzewkopodobny mam zapłacić 60 zł? Ludzie! Trochę logicznego myślenia. Jestem już po dziale: "Prawa rządzące rynkiem" i wiem, ze jeśli obniżyli by ceny powiedzmy o 10 zł(co i tak byłoby drogo) to zarobilby więcej, bo ludzie kupilby więcej. Wystarczy chwilę logicznie pomyśleć. Rzecz trzecia, czyli duch świąt. A raczej jego brak. Według Mnie, święta to okres wielkich promocji w hipermarketach (o których napiszę w dalszej części wpisu) i wielkich kolejek w sklepach. A to, że wolnych miejsc parkingowych nie ma, to inna bajka. ostatnio stanąłem sobie na balkonie o patrzyłem co się dzieje. Wnioski? Ludzie nie czują ducha świąt, tylko pędzą przed siebie z siatkami pełnymi zakupów. Wygląda to trochę jak praca mrówek. Wychodzą z domu do sklepu, kupują, wracają do domu i znowu do sklepu i tak w kółko. Chociaż, może z biegiem czasu inaczej postrzegamy Święta. Porównuję Święta okiem 16 latka do Świat widzianych oczami 10 latka. Rzecz czwarta i ostatnia, czyli promocje w sklepach. Promocje? Chyba tylko z nalepki z napisem promocja. W tym roku zrobiłem pewien eksperyment. Co miesiąc przychodzą do Mnie reklamy ze sklepów, więc zostawiłem sobie tą z początku grudnia, żeby porównać ceny z tymi z gazetki świątecznej. Wynik? Na początku grudnia płatki śniadaniowe kosztowały 4,50zł, a w gazetce świątecznej 4,99zl. Niby nie dużo, ale na tylu paczkach ile oni sprzedają to są setki albo i tysiące złotych. Nie dajcie się omamić gazetkom reklamowym i nie popadajcie w taki schemat: "O nalepka z napisem promocja! Biorę bo na pewno jest taniej, przecież sklepy nie oszukują!" takie myślenie jest zue. Pozdrawiam, Asparte
    1 punkt
×
×
  • Dodaj nową pozycję...