Nie będę dużo się rozpisywał, bo widzę w tym temacie ludziom po prostu brak stronniczości, swoje tezy popierają najczęsciej brakiem argumentów.
Wszystko jest spowodowane tym, że wielcy kibice Realu nie potrafią poradzić sobie z tym, że to Barcelona od paru sezonów zdobywa prawie wszystko co można (w niektórych sezonach nawet co dobrze pamiętamy zdobywa wszystko co się da). Zapomniał wół, jak cielęciem był? Jeszcze parę lat temu za czasów "Galaktikos" to Real zdobywał Mistrzostwa i Puchary Hiszpanii do tego to oni wygrywali LM. Nagle gdy to Barcelona swoją piękną grą (tak piękną, piszecie wielcy fani, że ta gra jest nudna, ale to jest po prostu styl Barcy, styl który jest niesamowicie piękny do oglądania i do tego skuteczny) to wszyscy mają pretensje o to, że raz przewali się bez faulu Sergio B. lub Dani A. Ludzie każdy zespół chociaż raz pokazał się z tej strony - tzn. symulacji. Mecze Dumy Katalonii oglądam więc wiem co mówię, więc takie za przeproszeniem pierdolenie, że Barca to zespół symulantów jest po prostu już takim stylem typowo Madryckim. Barcelony nie da się na żadnym froncie po prostu pokonać więc zawsze jakieś wytłumaczenie muszą sobie znaleźć, pokaża parę filmików, wrzucą filmik z kamery takiej, żeby to wyszło na to, że ktoś symuluje z Barcy. Tak jak to m.in. zrobiono z faulem z Gran Derbi na Danim "Alvisie", który był a "kibice" jeśli można ich tak w ogóle nazwać Realu po prostu dali powtórkę z tej kamery z której była takie złudzenie, że nie trafił w nogę Daniego.
Ludzie bądźcie choć trochę sprawiedliwi z osądami. Ostatnio nawet typowo Madrycka "Marca" co aż dziwne z ostatniego Gran Derbi na Camp Nou opisała wiele sytuacji tych spornych i kontrowersyjnych na korzyść Barcelony m.in. tą po której Ramos faulował najpierw Alvesa, a później trafił do siatki.